Znaki od zmarłych bliskich to delikatne sygnały, które wiele osób odbiera po stracie ukochanej osoby — sen, znajomy zapach, ulubiona melodia w radiu czy nagłe, ciepłe poczucie obecności. Dla jednych są źródłem ukojenia i cichym dowodem, że więź nie kończy się wraz ze śmiercią. Dla innych — pięknym zbiegiem okoliczności. Niezależnie od tego, jak je tłumaczyć, warto nauczyć się je rozpoznawać spokojnie i bez lęku.
Cały wpis dostępny tutaj: Znaki od zmarłych bliskich – jak je rozpoznać i zrozumieć
Bardzo potrzebowałam takiego tekstu. Od śmierci mojej babci ciągle widzę rudziki w ogrodzie, dosłownie wszędzie. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi. Czy to może być znak, czy ja już sobie wszystko dopowiadam? Trochę się gubię.
U mnie znakiem były zawsze monety. Po śmierci taty znajdowałam jednogroszówki w dziwnych miejscach, raz nawet w świeżo wypranej kieszeni płaszcza. Długo myślałam, że przesadzam, aż przeczytałam, że to jeden z klasycznych znaków. Od tamtej pory po prostu mówię „dzięki, tato” i chowam je do pudełka.
Dorzucę spojrzenie z drugiej strony, bo jedno nie wyklucza drugiego. Część tych doświadczeń ma wyjaśnienie psychologiczne — w żałobie umysł wyostrza uwagę i mocniej wyłapuje to, co kojarzy się ze zmarłym. Ale dla mnie to nie odbiera znakom wartości. Jeśli moneta albo ptak dają komuś ukojenie, to realna korzyść, niezależnie od mechanizmu.
A jak to jest ze snami? Śnił mi się ostatnio dziadek, bardzo wyraźnie, uśmiechnięty, powiedział tylko „wszystko dobrze”. Obudziłem się spokojny, ale potem zacząłem się zastanawiać, czy to był zwykły sen, czy coś więcej. Po czym można poznać różnicę?
No ten cały efekt ideomotryczny to przeciez wymyslił Freud i to tłumaczy wogóle wszystkie znaki, sny tez. Wszystko siedzi w podswiadomosci i tyle, żadnych dusz w tym nie ma. Naukowcy dawno to udowodnili.
A u mnie to zapach. Po babci długo czułam w jej pokoju zapach jej perfum, choć flakonik dawno był pusty i schowany. Wchodziłam tam i jakby na chwilę była obok. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale nie było w tym nic strasznego.
A co z elektroniką? U mnie po pogrzebie taty kilka razy sama włączała się lampka nocna i mrugała żarówka w kuchni. Trochę mnie to ruszyło. Można to brać jako znak, czy raczej sprawdzić instalację?
U mnie zatrzymał się stary zegar ścienny, dokładnie o godzinie, o której zmarł tata. Stał przez lata, więc racjonalnie pewnie się po prostu zepsuł. Ale ta godzina została mi w sercu na zawsze.
Tak czy siak najwiecej dusz wraca w Zaduszki czyli 1 listopda, wtedy jak chcecie to mozna nawet wywołać bliskiego, wystaczy świeca i lusterko o północy. Babcia tak robiła ponoć.
A jak właściwie poprosić o znak, żeby nie przesadzić i niczego nie wymuszać? Czuję, że chciałabym, ale nie wiem, czy tak wypada.
Dodam tylko: o znak prosimy, kontaktu nie wymuszamy. Żadnych seansów ani planszetek. Spokojna otwartość i odrobina cierpliwości robią więcej niż jakiekolwiek „techniki”.
W pierwszą rocznicę śmierci mamy w radiu poleciała dokładnie ta piosenka, przy której zawsze nuciła w kuchni. Stałam jak wryta. Mógł to być przypadek, ale dla mnie to był jej uśmiech z daleka.
A zwierzęta coś czują? Mój kot po śmierci dziadka potrafił długo wpatrywać się w pusty kąt pokoju, w którym dziadek zawsze siadał. Trochę ciarki mnie przechodziły.
Pies mojej babci w noc, gdy odeszła, wył bez powodu, choć nigdy wcześniej tego nie robił. Cała rodzina to pamięta. Może czuł więcej niż my.
No bo zwieta mają trzecie oko i widzą duchy normalnie, to jest udowodnone naukowo. Kazdy kot widzi zmarłych, dlatego tak się gapią w sciane.
Mam jeszcze coś z liczbami. Po tacie zaczęłam wszędzie widzieć godzinę 21:37 i jego datę urodzenia. Z początku śmiałam się, że to przypadek, ale powtarza się to do dziś.
Dziś znowu przysiadł rudzik tuż przy mnie i pierwszy raz powiedziałam na głos „cześć, babciu”. Poczułam się trochę głupio, a zaraz potem bardzo spokojnie. Dziękuję, że dzięki Wam się odważyłam.
A w naszej, słowiańskiej tradycji ptak, który zagląda do okna, od dawna był uznawany za posłańca duszy. Babcia zawsze mówiła, żeby takiego nie przeganiać. Tyle w tym dawnej mądrości i ciepła.
Mam pytanie z innej strony: a co, jeśli sny o zmarłym są przykre albo straszą? Bałam się o tym napisać, ale śnił mi się tata zmartwiony i obudziłam się z niepokojem.
Dorzucę różnicę: sen-spotkanie zostawia spokój, a sen lękowy — napięcie. Jeśli budzisz się przestraszona, potraktuj to łagodnie wobec siebie, a nie jak ostrzeżenie. Czasem pomaga po prostu wypłakać tęsknotę.
To bardzo dobrze pokazuje, że żałoba ma fazy. Najpierw bywa ciężko i burzliwie, potem stopniowo robi się łagodniej. Sny często idą w parze z tym, co akurat przeżywamy.
A wiecie że w pełnie ksieżyca dusze są silniejsze i wtedy najłatwiej dostać znak, to fizyka, księżyc działa na wszystko jak na pływy morza.
Znowu sedno: oddzielajmy poezję od nauki. Pełnia potrafi nastroić nas refleksyjnie i to wystarczy, nie trzeba tego ubierać w „fizykę”. Ładny symbol nie musi udawać twierdzenia naukowego.
A pióra? Kilka razy znalazłam małe białe piórko dokładnie wtedy, gdy myślałam o tacie. Słyszałam, że to też taki znak.
Ja znalazłam białe piórko na grobie mamy, dokładnie w dniu jej urodzin. Wiatru nie było, ptaków w pobliżu też. Usiadłam i po prostu jej podziękowałam.
A jeśli ktoś nie dostaje żadnego znaku — to znaczy, że więź jest słabsza? Trochę się o to martwię, bo bywają tygodnie, że nic się nie dzieje.
