To brzmi rozsądnie. Chyba bałam się to zapisywać, jakby to miało uczynić z tego coś zbyt realnego. Ale masz rację, że bez zapisków za miesiąc nie będę wiedziała co faktycznie się działo.
Zgadzam się z zapiskami, ale dorzucę jedno zastrzeżenie. Kenta, jak zaczniesz notować, to istnieje ryzyko że zaczniesz nieświadomie szukać potwierdzeń. To się zdarza każdemu. Dlatego warto też notować sytuacje kiedy nic się nie stało, odwiedziny bez żadnego efektu. To jest równie ważna informacja.
Szczerze? Większość wizyt jest zwykła. To nie jest tak, że każdy kto wchodzi do domu ma problemy. Kilka przypadków z zegarkami na kilkanaście, może kilkadziesiąt odwiedzin. Ale te kilka było dość wyraźne żeby je zapamiętać.
No właśnie, kilka na kilkadziesiąt to brzmi jak mały odsetek. Oczywiście kilka to i tak dużo jak na coś co normalnie się nie zdarza, ale zastanawiam się czy to nie jest przypadek połączony z pamięcią selektywną. Pamiętamy to co się wyróżniło.
Zgadzam się z Okultystą. Argument o pamięci selektywnej jest zawsze dostępny, ale nic nie wyjaśnia. Kenta, wróćmy do czegoś konkretnego. Powiedziałaś że siostra siedziała na tej kanacie i nic się nie stało. Czy ona i twój brat byli ze sobą blisko? Pytam o więź między nimi, nie między nią a tobą.
Byli. Ona go lubiła bardziej niż się przyznawała. Ale to było takie rodzeństwo, wiesz, nie rozmawiali za dużo, ale jak był pogrzeb to ona stała bardzo blisko trumny. Nie płakała, ale stała. Nie wiem czy to coś znaczy.
To znaczy, że jej więź była prawdziwa, tylko inaczej wyrażana. Więc hipoteza o selekcji według głębokości relacji niekoniecznie trzyma się w tym przypadku. Chyba że chodzi o coś jeszcze innego, może o to jak ktoś nosi żal albo pamięć. Kenta, czy siostra w ogóle rozmawiała z tobą o nim po jego śmierci, czy raczej temat omijała?
Omijała. Zdecydowanie. Raz zaczęłam, a ona szybko zmieniła temat. Nie złośliwie, po prostu... nie potrafiła. Może to coś zmienia.
Słuchajcie, to co mówicie o zamknięciu i otwartości, to bardzo pasuje do tego co Kenta opisywała o sobie na początku, że dotyk pojawił się gdy coś w niej puściło. Może to jest ten mechanizm po obu stronach. Zarówno po stronie tego co się pojawia, jak i po stronie osoby która to odbiera.
Zazwyczaj dowiaduję się później. Kolega powiedział mi po kilku dniach że zegarek stoi. Tamta kobieta powiedziała przy wychodzeniu. Nie mam wrażenia żebym czuła w momencie.
A może po prostu nie łączyłaś tego w tamtej chwili? Bo jakbyś wiedziała co szukać, to może byś poczuła. Nie wiem jak to powiedzieć, ale chyba chodzi mi o to że jak nie masz wzorca to nie rejestrujesz. Ja tak miałam ze snami, dopiero jak zaczełam je zapisywać to zobaczyłam że wiele się powtarza.
Kenta, a jest ktoś komu zegarek się popsuł i kto mieszka blisko, kogo mogłabyś zaprosić jeszcze raz i tym razem świadomie obserwować? Nie mówię o eksperymencie w złym sensie, po prostu o tym żeby mieć szansę być uważną w trakcie, a nie z perspektywy czasu.
Ten kolega bywa u mnie czasem. Nie wiem czy chciałabym go zapraszać specjalnie pod tym kątem, to trochę dziwna sytuacja. Ale może przy zwykłej wizycie po prostu być bardziej uważna. Tylko jak nie naobserwować za dużo bo chcę coś zobaczyć.
Właśnie to jest sedno. Bylica miała rację z notatkami, ale to co powiedziałaś teraz, Kenta, to jest dojrzałe podejście. Obserwacja bez nastawienia jest trudna, ale możliwa jeśli sobie uświadomiasz że nastawienie istnieje. To nie zamknie wątku, ale może go posunąć.
Kenta, to co powiedziałaś o dowiadywaniu się po czasie, to mnie zastanawia. Bo jeśli zegarki się psują w momencie wizyty, a ty się o tym dowiadujesz z opóźnieniem, to nigdy nie będziesz wiedzieć czy to był ten moment, czy może kilka godzin później, już po wyjściu gościa. Czy ktokolwiek z tych osób powiedział ci że zegarek stanął dokładnie podczas pobytu u ciebie, nie po?
Kolega powiedział że zegarek chodził rano jak wychodził z domu, a po powrocie stał. Był u mnie gdzieś w środku dnia. Nie jest to sto procent pewności, ale coś sugeruje. Tamta kobieta z kolei sprawdziła zegarek przy wychodzeniu, więc tam było bardziej konkretnie.
Nie wiem, nie pytałam o to. Trochę żałuję bo teraz wydaje mi się że to ważne. Ona wspomniała to przy wychodzeniu jakby mimochodem, nie robiłyśmy z tego tematu.
Właśnie to jest problem z obserwowaniem wstecznym. Ale nie ma sensu tego żałować, bo nie miałaś wtedy powodu żeby pytać. Teraz już wiesz co pytać jeśli coś podobnego się powtórzy. Czy ta kobieta w ogóle przychodzi do ciebie regularnie, czy to był jednorazowy kontakt?
Jednorazowy. To była znajoma znajomej, widziałam ją chyba dwa razy w życiu. Kolega natomiast bywa, więc może przy okazji.
Kenta, a ten kolega, to jest ktoś kto miał bliski kontakt z twoim bratem? Pytam bo wracamy do wątku który był wcześniej, o tej selektywności. Jeśli jego zegarek zareagował, a siostra nie, to może chodzi nie tyle o intensywność więzi co o jej charakter.
Znali się, ale raczej przez mnie. Nie byłam pewna czy go uwzględniać w tamtym zestawieniu właśnie dlatego. Może to nie musi być więź z bratem bezpośrednio?
Hmm. Nie myślałam o tym tak. Kolega jest spokojny, dość zamknięty w sobie, trochę melancholijny może. Ta kobieta, szczerze, za mało ją znam żeby cokolwiek powiedzieć. Ale kolega, jak o nim myślę, to nosi coś w sobie. Takie ogólne przygnębienie.
To ciekawe że powiedziałaś 'nosi coś w sobie'. Bo wcześniej mówiłyśmy o siostrze że nosiła żal zamknięty, zapieczętowany, i że to może blokowało kontakt. A kolega, jeśli jest melancholijny i otwarty na takie niesienie, może działa odwrotnie, tzn. jest bardziej podatny. Ale to tylko intuicja, nie wiem czy to ma sens.
No to jest uczciwe pytanie. Kilka na pewno. Moja mama bywa, ona też nosi żal po bracie i zegarek jej chodzi normalnie. Więc ten wzorzec nie jest spójny.
To ważne że sama to mówisz. Nie jako zamknięcie tematu, tylko jako dane. Bo jeśli mama nosi żal i jest blisko, a nie reaguje, to szukanie jednej wspólnej cechy może być ślepą uliczką. Może czynników jest kilka i muszą zajść równocześnie. Albo po prostu nie ma reguły.
Dotyk jest niezależny od obecności gości. Zdarza się też kiedy jestem sama. Właściwie częściej kiedy jestem sama, rano albo późno wieczorem.
To może te dwie rzeczy, dotyk i zegarki, są jednak od siebie oddzielone. Jedno jest do ciebie, drugie dzieje się przy gościach. Może to nie jest ten sam mechanizm tylko to samo źródło które reaguje różnie na różne sytuacje. Nie wiem czy dobrze to ująłam ale mam wrażenie że warto to rozróżnić.
