no właśnie to jest ta przestrzeń o której mówię, między 'cieszę się z zapachu' a 'rezygnuję ze wszystkiego i czekam na ducha'. i chyba większość tu jest gdzieś pośrodku. nikt rozsądny nie mówi że jedno pociąga drugie automatycznie
ale Ulistkowa ma trochę rację, tylko może zbyt ostro to ująła. widziałam na innych forach jak ludzie zaczynają od 'czuję zapach mamy' a kończą na tym że nie wychodzą z domu bo 'mama im zabroniła przez sen'. to nie jest norma ale się zdarza i dlatego warto mieć jakiś hamulec
wracam do tego co Wieszczbiarz napisał wcześniej, że latem w ogóle o tym nie myśli. to mnie trochę zaintrygowało bo to jest albo dowód że zapachy są zimą silniejsze, albo że on zimą jest bardziej nastawiony na szukanie. jak odróżnić jedno od drugiego?
to że Wieszczbiarz dopiero teraz zaczyna świadomie obserwować jest w sumie ważne dla całej dyskusji. bo wszystkie wnioski o korelacji z zimą opierają się na niesystematycznej obserwacji wstecznej, a nie na prowadzonym dzienniku. to nie jest zarzut, tylko ograniczenie które warto mieć z tyłu głowy
Kminek to prawda ale troche to brzmi jakby powiedziała, że doświadczenie emocjonalne jest nieważne bo niesystematyczne. ludzie raczej nie prowadzą dziennika własnej percepcji na co dzień, to nie znaczy że ich wspomnienia nic nie warte
w sumie ta dyskusja o systematyczności to ciekawy punkt, bo większość ludzi którzy opisują takie zjawiska robi to retrospektywnie. 'przypominam sobie że zawsze zimą'. a gdyby ktoś faktycznie prowadził notes przez rok, to może by wyszło że te zapachy pojawiają się też w maju tylko nikt tego nie odnotował. czy ktoś tu kiedykolwiek próbował takiego dziennika?
o, to jest ciekawy pomysł z tym dziennikiem. sama nigdy nie próbowałam, ale mam takie migawki ze świadomości - 'ojej, coś tu pachnie jak u babci' - i potem o tym zapominam. gdybym to zapisywała to może byłby jakiś wzorzec
ja próbowałam prowadzić coś takiego ale po dwóch tygodniach zapomniałam. i to był dziennik snów, a nie zapachów, wiec wyobrażam sobie jak trudno byłoby łapać takie ulotne momenty na żywo. zapach znika zanim zdążysz wyciągnąć notes
a gdyby tak ustawić jakieś przypomnienie o konkretnej godzinie w nocy? np. o 2:00 telefon wibruje, budzisz się na chwilę, notuje czy coś czujesz. trochę jak protokół badawczy 😀 wiem że to brzmi dziwnie ale może by coś z tego wyszło
Pawelek ma punkt. jest coś w tym że takie rzeczy zdarzają się wtedy kiedy nie szukamy. intencjonalne polowanie na nie może je blokować, szczególnie jeśli wchodzimy w tryb analityczny. to nie znaczy że obserwacja jest zła, ale że sposób obserwacji ma znaczenie
właśnie to jest trudność całego tematu. jeśli zjawisko znika kiedy je obserwujesz metodycznie, to albo jest niepowtarzalne z natury, albo jest produktem stanu umysłu który obserwacja niszczy. obie interpretacje są możliwe i trudno rozstrzygnąć bez kontrolowanego testu. ale też chyba nikt tu nie twierdzi że to ma być nauka
moim zdaniem za bardzo sie komplikuje. jak czujesz zapach dziadka to nie siedzisz i nie analizujesz, czujesz go i tyle. ten moment jest prawdziwy niezaleznie od tego czy sie da udowodnic. moze wlasnie dlatego to dziala - bo nie probujemy tego zlapac
mam pytanei bo trochę zgubiłam watek, czy te zapachy zawsze pojwiają się w tym samym miejscu w domu czy w różnych pomieszczeniach? bo to chyba robi różnicę, nie? coś zlokalizowanego to jedno a coś co przenosi sie po całym mieszkaniu to coś innego chyba
to co Wieszczbiarz napisał o lokalizacji to jest naprawdę interesujące. w różnych tradycjach uważa się że miejsca w których ktoś spędzał dużo czasu za życia mogą być jakby mocniej 'naznaczone' obecnością tej osoby. salon i korytarz dla taty, kuchnia dla babci - to brzmi jak naturalne miejsca dla tych osób, prawda?
no właśnie, ale tu znowu wchodzi problem interpretacji. czy zapach pojawia się w kuchni bo babcia tam była, czy babcia kojarzy się nam z kuchnią i dlatego nasz umysł tam go 'czuje'? to jest ten sam problem co ze wszystkim w tym wątku. nie przekreśla doświadczenia ale też nie rozstrzyga
cokolwiek to jest, mam wrażenie że ta rozmowa trochę odeszła od pytania które Wieszczbiarz zadał na początku, czy to są odwiedziny. i nikt tak naprawdę nie odpowiedział. bo czy to ślad, czy aktywna obecność, czy percepcja własna - to daje trzy różne odpowiedzi na to jedno pytanie. to chyba najważniejszy podział w tym wątku
wracając do tego co napisałeś na końcu - te trzy opcje które wymieniłeś (ślad, aktywna obecność, projekcja umysłu) to w sumie nie muszą być wzajemnie wykluczające. niektóre tradycje mówią że duchy właśnie przez nasze wspomnienia i emocje mogą się 'wcielać' w zmysłowe doznania. to nie jest albo-albo. ale zgadzam się że to pytanie zostało trochę zagrzebane pod dyskusją metodologiczną
no właśnie, Benedyk trafił w sedno. ja na początku napisałem czy to są odwiedziny i szczerze - nie mam odpowiedzi. ale jak czuję ten zapach taty to nie siedzę i nie analizuję czy to ślad czy aktywność. po prostu przez chwilę jest jakby bliżej. może to wystarczy żeby powiedzieć tak, to są odwiedziny - w jakimś sensie
zastanawiam się czy ktoś próbował kiedyś porozmawiać w takiej chwili. mówię serio, nie żartuję. nie jakiś rytuał ani nic, tylko po prostu powiedzieć na głos coś do tej osoby kiedy pojawia się zapach. i czy coś się po tym zmieniło - zapach trwał dłużej, znikał szybciej, coś poczułaś/poczułeś
ja tez tak robiłem raz i zapach jakby trwał jeszcze ze dwie minuty po tym jak powiedziałem cos do taty. ale nie wiem czy to dlatego czy po prostu tak miał trwać. ciężko to ocenić
Kminek ale czy cokolwiek tutaj 'rozstrzyga'? cały wątek jest o doswiadczeniu a nie o dowodzie. wieszczbiarz nie pyta o certyfikat paranormalności, pyta czy inni mają podobnie i co o tym myslą
jest jeszcze jedna rzecz o której nikt tu nie wspomniał. w wielu praktykach mediumistycznych i w szamanizmie zapach jest jednym z podstawowych sposobów komunikacji ze strony tych którzy odeszli, i to właśnie dlatego że jest bezpośredni, omija intelekt. wzrok i słuch angażują interpretację, a zapach trafia od razu do układu limbicznego, do emocji, do pamięci. to nie jest przypadek że właśnie ten zmysł
moim zdaniem jeśli zapach pojawia się bez źródła, szczególnie zapach bardzo specyficzny i unikalny, to jest to ewidentna manifestacja. taki perfum starej babci albo fajka dziadka - tego nie biorą się z powietrza. to są sygnały. i zimą to się nasila bo zasłona między światami jest cieńsza
ja zawsze mówiłam że w grudniu i w styczniu energia jest inaczej ułożona, słońce jest nisko, magnetyzm ziemi się zmienia i to wpływa na percepcję. nauka to potwierdza z tym melatoniną i rytmem dobowym. więc może nie tyle 'zasłona jest cieńsza' ile nasze zmysły są inaczej nastrojone w ciemne miesiące
czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie które mnie ciekawi - czy ktoś kiedyś poczuł zapach osoby która żyje? znaczy, kogoś bliskiego kto jest daleko? bo to by zmieniało interpretację tego co tu opisujecie, to już nie byłoby o śmierci tylko o czymś innym
to o czym Fabianek pyta to się zdarza i jest opisywane w różnych źródłach. to trochę inna kategoria niż kontakt pośmiertny, ale oba mogą działać przez ten sam kanał, nazwijmy to odciskiem energetycznym osoby. silna więź emocjonalna może zostawiać taki ślad niezależnie od tego czy ktoś żyje czy nie. ale wracając do Wieszczbiarzowych zapachów - tam jednak ta zimowa regularność jest najbardziej ciekawa
zaczekajcie, mam pytanei do Wieszczbiarzaw - wspomniałes że te zapachy sa różne dla różnych osob. ale czy sa dokładnie takie same jak za ich zycia, czy jakoś zmienione? bo zastanawiam sie czy to ma znaczenie
