Wróćmy do zegarków bo to jest konkretny, mierzalny objaw. Mam pytanie do Piotrka: czy zegarki stają w dowolnej pozycji wskazówek czy zawsze w tej samej godzinie? To by była kluczowa informacja. Jeśli stają losowo, to jedno. Jeśli zawsze na tej samej godzinie, to zupełnie inna sprawa.
Zapisz dokładnie. I nie ruszaj wskazówek przez chwilę zanim zapiszesz godzinę na której stoi. Jeśli okaże się że to zawsze ta sama godzina, to będzie naprawdę ciekawe. Są przypadki gdzie zegary zatrzymują się o godzinie śmierci osoby bliskiej. To jest stara obserwacja, ma swoje miejsce w różnych tradycjach.
o tym ze zegarki stają o godzinie smierci to ja slyszalam ale myslalam ze to tylko filmowy mit. to sie naprawde zdarza? ktos z forum mial taki przypadek?
Mamuna65 pyta o przypadki, więc powiem krótko - tak, to nie jest tylko filmowy patent. Znam to z kilku relacji, jedna całkiem z pierwszej ręki od znajomej. Ale tutaj kluczowe jest właśnie to co Piotrek sprawdzi - czy zegarki zawsze stają na tej samej godzinie. Jeśli nie, to inna bajka.
Ok, ale sprężynowy zegarek na kominku to jest jeszcze bardziej podejrzane niż elektroniczny, bo mechanika jest wrażliwa na wibracje, na temperaturę, na wilgoć. Trzy minuty różnicy to już nie jest 'ta sama godzina' jak dla mnie. Mogło stanąć kiedy chciało.
trzy minuty to nie jest zarzut, Feliks. Czas po tamtej stronie płynie inaczej. Może zresztą te 3 minuty to był czas od kiedy duch odszedł do kiedy zegarek to zarejestrował, nie wiem. Ale takie precyzyjne myślenie o zegarach i śmierci wydaje mi się trochę… za dosłowne.
ale Feliks, a co to szkodzi Piotrkowi sprawdzić godzinę? jeśli wynik nic nie powie to nic nie powie, a jeśli wynik będzie coś wskazywał to będzie wskazywał. nie trzeba od razu budować teorii, po prostu sprawdzamy 🙂
Właśnie tak na to patrzę. Nikomu nic to nie zaszkodzi a może coś powiedzieć. Dzisiaj wieczorem sprawdzę ten zegarek w sypialni, bo on ostatnio stał, nakręciłem go z powrotem. Jak znowu stanie to od razu patrzę na godzinę i zapisuję. Mam nadzieję że żona też to zauważy jak mnie nie będzie w domu.
Piotrek, dobrze. Ale mam do ciebie jedno pytanie zanim pójdziesz dalej z tym notowaniem. Czy wiesz o której godzinie teść zmarł? To jest informacja którą musisz mieć zanim zaczniesz porównywać. Jeśli nie wiesz dokładnie, zapytaj żonę albo poszukaj w dokumentach. Bez tego dane z zesztu będą bez kontekstu.
To jest naprawdę ważna różnica, Piotrek - 'zadzwonili o czwartej' i 'umarł przed trzecią' to może być godzina rozjazdu. Szpitale nie zawsze dzwonią natychmiast. Więc ustal tę godzinę jak najdokładniej zanim będziesz porównywać cokolwiek z zegarkami. Bo inaczej to będzie można dopassować do czegokolwiek.
Brzozka ma rację w tym jednym konkretnym punkcie, ustalenie godziny jest kluczowe. Ale Piotrek, chcę wrócić do tych rzeczy w pokoju na górze bo to mnie nie opuszcza od kilku postów. Napisałeś że zostały drobne rzeczy teścia, nie wiesz co z nimi zrobić. Czy to są rzeczy codziennego użytku, które nosił, czy bardziej pamiątki, dokumenty, takie rzeczy?
Zegarek kieszonkowy. To jest ważne. Czy ten zegarek chodzi? I czy jest w tym samym pokoju co inne zegarki które się zatrzymują?
nie idź po niego w nocy. poważnie. nie dlatego że coś złego się stanie, ale dlatego że jeśli coś sprawdzasz energetycznie to lepiej w dzień, przy świetle, z pełną uwagą. nocna aktywność jest inna i nie powinieneś jej mieszać z weryfikacją.
o matko, zegarek teścia w tym pokoju!! to mogłoby wszystko tłumaczyć! Piotrek sprawdź koniecznie, tylko jak napisał Szeptun - lepiej w dzień. i napisz nam tutaj natychmiast co zobaczysz
Groszek, 'to mogłoby wszystko tłumaczyć' to za mocno powiedziane. Zegarek kieszonkowy w szufladzie, który pewnie nie był nakręcany od miesięcy, naturalnie nie chodzi. To nie jest żaden dowód na nic. Piotrek, sprawdź jak chcesz, ale nie buduj na tym od razu teorii.
Brzozka, ale chyba nie o to chodzi żeby zegarek teścia chodził czy nie. Chodzi o to czy zegarek teścia CHODZI gdy wszystkie inne w domu stają. To byłby ciekawy wzorzec, nie? Jeśli on jako jedyny chodzi, albo jeśli on jako jedyny nie staje, to już jest coś do przemyślenia.
Anastazja trafia w sedno. To jest właśnie dobry eksperyment: zegarek teścia kontra reszta zegarków w domu. Piotrek, nakręć go jutro i postaw go obok któregoś z zegarków co normalnie stają. Zapisz godzinę nakręcenia i patrz co się dzieje przez kilka dni. Który stanie pierwszy i kiedy.
Ok, słuchajcie, dobra. Idę jutro rano po ten zegarek kieszonkowy z szuflady. Porewit, ten eksperyment który proponujesz brzmi sensownie - nakręcam go i stawiam obok zegarka w sypialni, tego co najczęściej staje. I patrzę kilka dni. Zapiszę godzinę nakręcenia i będę notował co się dzieje. Nie wiem co z tego wyjdzie ale przynajmniej to coś konkretnego.
Piotrek to jest ŚWIETNY plan!! daj znać jak tylko coś się zacznie dziać, ok? bo już mnie to nie opuszcza od kiedy wspomniałeś o tym zegarku kieszonkowym, coś mi mówi że on jest kluczem do całej zagadki 🙂
zanim wszyscy ulegniemy podekscytowaniu - zegarek kieszonkowy który leżał w szufladzie od miesięcy bez nakręcania nie będzie chodził NIE dlatego że 'energia teścia go wstrzymuje' tylko dlatego że sprężyna straciła napięcie albo mechanizm zapiaszczył się. to jest norma przy takich zegarkach. żeby eksperyment cokolwiek znaczył trzeba by wiedzieć w jakim stanie mechanicznie jest ten zegarek zanim w ogóle zaczniemy cokolwiek porównywać.
chłopaki, moment - wy dyskutujecie o mechanice zegarka a ja wróciłam do czegoś co Piotrek napisał kilka postów wyżej i nie daje mi spokoju. te leki teścia które stoją w pokoju, i notes z adresami. czy to nie jest tak że przedmioty osobiste po kimś bliskim, zwłaszcza codziennego użytku, mogą być nośnikiem energii tej osoby? zegarek to jedno, ale leki które brał codziennie, notes który dotykał - to są bardzo 'naładowane' rzeczy.
Anastazja, właśnie to chciałam powiedzieć wcześniej ale zegarek wyparł resztę rozmowy. Te rzeczy codziennego użytku, zwłaszcza leki i rzeczy przez które człowiek przechodził swój rytuał dnia, to jest inny kaliber energetycznie niż zegarek który ktoś dostał w prezencie. Piotrek, jedno pytanie konkretne - czy te przedmioty, ten notes i leki, są w tym samym pokoju co zegarki które stają?
to jest ważna informacja - zegarki stają w różnych miejscach w domu, a rzeczy teścia są skupione w jednym pokoju. to trochę komplikuje teorię że to 'energia teścia przy jego rzeczach' powoduje problem. chyba że ktoś tu powie że energia rozchodzi się po całym domu - co jest argumentem którego nie można obalić, więc nie jestem pewna czy nam tu pomaga.
Brzozka, energia nie jest przypisana do konkretnego miejsca jak prąd w gniazdku. ona może wypełniać przestrzeń, a szczególne skupienie bywa tam gdzie są przedmioty. dom jest jedną przestrzenią, zwłaszcza jeśli ktoś w nim mieszkał przez długi czas. teść był tu stały bywalec? Piotrek, jak często bywał u was przed śmiercią?
ojej, rok mieszkania to jest zupełnie inna sytuacja niż okazjonalne wizyty. ten dom był jego domem przez rok! to tłumaczy dlaczego energia jest wszędzie a nie tylko przy jego rzeczach. on po prostu był tu wszędzie.
Piotrek, dziękuję za tę informację, to zmienia obraz sytuacji. Jeden rok wspólnego mieszkania to wystarczający czas żeby ktoś 'wpisał się' w przestrzeń. Mam do ciebie inne pytanie, może nieco trudniejsze - czy teść wiedział że umiera? czy był na to przygotowany, czy śmierć była nagła?
ma bardzo duże znaczenie, Piotrek. człowiek który umiera w spokoju, pogodzony, zostawia zupełnie inny ślad energetyczny niż ktoś kto odszedł nagle albo z lękiem. to nie jest straszna energia jeśli o to się martwisz - to jest raczej… obecność. coś niedokończonego może, ale nie złośliwego.
