przepraszam że wchodzę z boku, ale czy ktoś zadał sobie pytanie czy te zegarki zatrzymywały się jeszcze ZANIM teść zamieszkał w tym domu? Piotrek - skąd wiesz że ten problem zaczął się po jego śmierci? Bo jeśli zegarki zawsze miały problem w tym domu, to szukamy odpowiedzi zupełnie nie tam.
no i mamy pytanie które powinno było paść na początku tego wątku. kiedy problem się zaczął. bez tej informacji reszta to spekulacje w powietrzu.
Zapytałem żonę wieczorem. Mówi że nie pamięta żeby zegarki były kiedyś problemem, ale też nie zwracała na to specjalnej uwagi. Jedyne co powiedziała to że ten w kuchni od jakiegoś czasu 'chodzi dziwnie' - to jej słowa. Spytałem co to znaczy i mówi że czasem jest o kilka minut do tyłu. Nie staje, ale wolniej chodzi. Nie wiedziałem o tym wcześniej.
zegarek który chodzi wolniej to nie to samo co zegarek który staje. to może być po prostu słaba bateria albo niskiej jakości mechanizm. naprawdę Piotrek, baterie w zegarkach kuchennych często są wymienianie raz na kilka lat bo nikt nie pamięta. ile ta bateria w kuchni ma lat?
no właśnie i to jest ważne rozróżnienie. stanie to jedno, ale spowolnienie to co innego mechanicznie. bateria słabnąca powoduje spowolnienie, tak. ale jeśli żona to zauważyła a Piotrek nie wiedział, to znaczy że nikt nie sprawdzał regularnie. Piotrek, kiedy ostatnio kupowałeś baterie do zegarków w domu?
o matko, ale to by było smutne gdyby to okazało się tylko przez baterie 🙁 chociaż z drugiej strony chyba lepiej żeby to były baterie niż coś innego? nie wiem jak wy ale ja bym wolała mieć stary zegarek niż ducha w domu haha
Groszek, 'lepiej żeby były baterie' - ale to nie są przeciwstawne rzeczy. bateria może być zużyta I jednocześnie energetyczna obecność może zakłócać działanie urządzeń. jedno nie wyklucza drugiego. pytanie co jest przyczyną a co skutkiem.
właśnie, Szeptun ma rację. znam przypadki gdzie ktoś wracał do badania i okazywało sie że fizycznie wszystko było ok, a problem i tak trwał. wiec samo 'to bateria' nie zamyka tematu. ale wróćmy do wątku z lekami i notesem który Piotrek wspomniał, bo to mi cały czas siedzi w głowie. Piotrek, te leki - czy ktoś je w ogóle ruszał od śmierci teścia? czy stoją dokładnie tak jak zostały?
trzy miesiące i nieruszone rzeczy - to jest coś o czym naprawdę warto porozmawiać, bo to ma znaczenie nie tylko energetyczne ale też po ludzku. żona nie jest gotowa to rozumiem, ale ta przestrzeń trwa w zawieszeniu. nie mówię że to zle, ale wiem z doświadczenia że rzeczy które zostają nieruszone zbyt długo po śmierci mogą trzymać kogoś jakby w przejściu, jakby w połowie drogi. nie chcę Was straszyć, to nie jest nic złego, ale to może być właśnie ta obecność o której piszemy.
Dewanna mówi ważną rzecz i chcę to rozwinąć. W wielu tradycjach jest mowa o tym, że miejsce po odejściu kogoś bliskiego powinno zostać 'zamknięte' w określonym czasie. Nie chodzi o wyrzucenie rzeczy, ale o symboliczne zakończenie obecności w przestrzeni. Piotrek, czy Wasza rodzina ma jakieś tradycje związane z żałobą? Religijne, rodzinne, cokolwiek?
może to brzmi dziwnie ale zastanawiam sie czy w tym pokoju gdzie sa rzeczy tescia ktoś kiedyś robił jakieś oczyszczenie? nawet proste, z solą albo kadzidłem? bo jak rozumiem to był Jego pokój przez cały ostatni rok i jeśli sie nie wietrzył energetycznie to może tam po prostu jest naprawde gęsto, niezależnie czy wierzymy w ducha czy nie
Azalia ma rację co do żony ale też powiem tak, oczyszanie bez zgody osoby ktora jest w żałobie moze naprawde nabroić. Znam kogoś kto zrobił podobnie bez pytania i kobieta w żałobie miała potem poczucie ze ktoś 'wymazał' jej wspomnienia z przestrzeni. To jest bardzo delikatna sprawa. Najpierw rozmowa z żoną Piotrka.
hej, może głupie pytanie ale, czy zegarek teścia w tej szufladzie - to go ktoś w ogóle nakręcił już? bo chyba to było ustalane kilka postów wyżej że Piotrek miał to sprawdzić rano i jakoś nie ma info co wyszło
to jest ważna informacja. zegarek teścia, nakręcony, chodzi normalnie w tym samym pokoju gdzie są jego rzeczy. jeśli teoria energetyczna o rzeczach teścia byłaby prawdziwa, ten zegarek powinien reagować najbardziej ze wszystkich, a nie chodzi. to raczej przemawia przeciwko teorii o skupionej energii w tamtym pokoju.
Szeptun, serio? 'zegarek jest z nim zgrany' - to już jest poziom gdzie można wytłumaczyć dosłownie wszystko i nic nie da się obalić. tak zbudowane argumenty są bezużyteczne do analizy czegokolwiek. zegarek teścia chodzi bo jest sprawny mechanicznie, a jeśli inne stają to znaczy że są albo słabsze albo mają słabsze baterie. koniec.
no i właśnie o to mi chodzi. zegarek teścia chodzi, inne nie chodzą, i zamiast wyciągnąć z tego oczywisty wniosek że problem leży gdzie indziej niż w 'energii miejsca', to robimy gimnastykę słowną żeby jakoś to wytłumaczyć zgodnie z teorią. to nie jest analiza, to jest szukanie potwierdzeń dla z góry przyjętej tezy
Zina, dobra uwaga, sam powinienem to wyłapać. rzeczywiście zegarek mechaniczny i kwarcowy działają na innych zasadach. zakłócenia elektromagnetyczne czy energetyczne inaczej wpłynęłyby na każdy z nich. Piotrek, a te zegarki które stają - czy to głównie kwarcowe, na baterie? bo to jest ważne do ustalenia
hej a przepraszam że wchodzę z innej strony ale czytam ten wątek od rana i nikt chyba nie zapytał wprost - Piotrek, czy od czasu jak teść odszedł coś się zmieniło też z wami? znaczy z tobą albo z żoną, nie tylko z zegarkami. czy jest jakiś inny objaw że coś jest inaczej w tym domu
to że żona źle śpi i ma wrażenie kroków - to jest coś o czym warto mówić, ale ostrożnie, bo to są dwie zupełnie różne rzeczy. zaburzenia snu w żałobie to jest norma, dosłownie norma kliniczna. mózg przetwarza stratę i często generuje złudzenia słuchowe, szczególnie nocą. to nie znaczy że nic się nie dzieje energetycznie, ale znaczy że nie można tego traktować jako dowód na obecność
Dewanna ma rację z tym żałobnym kontekstem, ale mnie bardziej zastanawia co innego. Piotrek, powiedziałeś że ty śpisz normalnie a żona nie. a w którym miejscu domu śpicie? czy to jest sypialnia blisko pokoju teścia? bo jeśli ona jest bliżej tej przestrzeni to może mieć to jakieś znaczenie, niezależnie od tego czy mówimy o energetyce czy o psychologii
no i teraz mamy trzy rzeczy w jednym miejscu: zły sen żony, zegarek który staje, bliskość pokoju teścia. to może być zbieżność albo związek przyczynowy, ale pytanie w którą stronę. może żona śpi źle bo jest w żałobie i bliskość tego pokoju jej o tym przypomina podświadomie, i przez to zegarek jest zaniedbany bo nikt go porządnie nie sprawdza. nie trzeba tu żadnej energii
ale Feliks, zegarek sam z siebie nie zaniedbuje się. jak bateria jest dobra to chodzi, niezależnie czy ktoś na niego patrzy czy nie. to nie jest argument
kilka miesięcy to nie jest dużo jak na baterię do zegarka, baterie w zegarkach wytrzymują rok, dwa, trzy. jeśli wszystkie stanęły mniej więcej w tym samym czasie a zmieniano je razem, to może być zbieżność. ale może też nie. Piotrek, ile dokładnie zegarków stoi? bo przez cały wątek mówiłeś 'zegarki' ale nie padła chyba konkretna liczba
