dobra, wiec tak - sprawdzilem te kalendarze astrologiczne i szczerze nie wiem co z tego odczytac. bylo duzo roznych rzeczy zaznaczonych, merkury cos tam, jakas kwadratura. Otyla95 mozesz mi powiedziec jak to interpretowac bo dla mnie to czarna magia haha
no dobra, napisz mi dokladniej co widzisz na tym kalendarzu, jaki miesiac, bo bez dat ciezko cokolwiek powiedziec. generalnie jak merkury byl w retrogradzie to BARDZO mozliwe ze to mialo znaczenie, ten czas to klasycznie zaburzenia percepcji i przebicia miedzy planami. ale musze wiedziec kiedy dokladnie
hej, slucham tej dyskusji o merkurym i mam pytanie moze glupawe - czy retrograd merkurego naprawde moze powodowac ze widzisz czyjas twarz w lustrze? bo to brzmi jakby wszystko sie tlumaczyo merkurym, chore samopoczucie, zepsuta pralka i teraz duchy w lustrze
ojej, okno energetyczne. sluchajcie, nie przecze ze cos Kalikst widzial, ale ta cala rozmowa o merkurym to czyste post-hoc - czyli patrzymy wstecz i szukamy czegos co pasuje do opisu. jak sprawdzisz kazdy dzien w roku to zawsze znajdziesz jakis aspekt ktory mozna podciagnac pod wytlumaczenie
Radek ma w tym racje, to uczciwy argument. natomiast co mnie bardziej interesuje w tej historii to jedno zdanie ktore Kalikst napisal wczesniej - ze twarz wygladala jakby byla starsza o 20 lat. to jest bardzo specyficzny detal. przypadkowa halucynacja rzadko kiedy produkuje taki precyzyjny obraz. masz jakies wrazenie kto to mogl byc?
to ze twarz czekala - to jest bardzo charakterystyczne. dokladnie tak samo opisywalam to u siebie, jakby ta kobieta w lustrze wiedziala po co przyszla i po prostu patrzyla czy ja tez to rozumiem. Kalikst, ta 'powaga' ktora czules to moze byc wazna wskazowka. duchy ktore cos chca przekazac wyglądają wlasnie tak, nie straszna, nie agresywna, po prostu… obecna
i tu jest ta roznica ktora caly czas probuje zaakcentowac. obecnosc ktora czeka i patrzy to nie jest zjawisko pasywne. to nie jest slad, to nie jest echo. cos aktywnego sie komunikuje. pytanie tylko - co chce powiedziec i czy Kalikst jest gotowy tego wysluchac
a czy jest jakis bezpieczny sposob zeby… no nie wiem, zapytac? bo czytam ten watek i zastanawiam sie czy ignorowanie tego jest lepsze czy gorsze niz probowanie nawiazania kontaktu
sluchajcie, nie chce byc tym zlym, ale - nawiazywanie kontaktu z lustrem? serio? to juz troche za daleko wedlug mnie. Kalikst napisal ze od tamtej pory nic sie nie powtorzlo. moze po prostu zarowka migotala i mozg zrobil reszte, i na tym koniec tematu
mam pytanie do Kaliksta bo wlasnie mi cos przyszlo do glowy - to lustro, skad ono pochodzi fizycznie? kupione nowe w sklepie, z poprzedniego mieszkania, moze odziedziczone? bo to strasznie wazne jesli mowimy o tym czy lustro jest nośnikiem czegos. przedmioty ktore wiele widzialy maja zupelnie inne wlasciwosci niz nowe
a wlasnie ze nie nic szczegolnego! zostawione lustro to jedno z tych rzeczy ktorych naprawde wolalabym nie brać od obcych. w litoterapii i w pracy z przedmiotami magicznymi lustro uchodzi za jeden z bardziej chlonnych obiektow - latwo gromadzi energie i obrazy. nie wiesz co sie w nim odbijalo przez lata
ojej, nigdy o tym nie myslalam ze zostawione lustro moze cos w sobie przechowywac. mam jedno z babcinego domu i teraz sie zastanawiam…
to co mowi Granacik jest zgodne z tym co sie spotyka w tradycyjnych podejsciach do lusterprzedmiotow. lustro jako powierzchnia rejestrujacer jest starym motywem, nie jakims nowoczesnym wymyslem. i jesli to lustro stalo w lazience pewnie od lat i bylo zostawiane przez kolejnych lokatorow, to jest to calkowicie realna zmienna ktorej nie mozna zignorowac
to mozna wyczyscic takie lustro energetycznie? bo jesli tak, to Kalikst moglby po prostu to zrobic i sprawdzic czy cos sie zmieni. to by tez bylo odpowiedz na pytanie czy lustro jest zrodlem
dobra, wracam bo mi sie nie daje spokoju ta sprawa z lustrem. czytam wasze posty i widze ze Miloslawa pisze zeby wyniesc, a Granacik ze to przedmiot chlonaczy energie. ale mam pytanie praktyczne - co z lustem robic jak sie je wynosi? wyrzucic na smieci? gdzies oddac? bo nie chce zeby trafilo do kogos innego jesli faktycznie cos w nim jest
o, to bardzo dobre pytanie i cieszam sie ze o tym mysli! absolutnie NIE oddawac dalej ani na allegro ani na pchlim targu. jesli lustro gromadzi energie (a zostawione przez obcych bardzo czesto tak) to przekazanie go nastepnej osobie to jakbys im oddal problem. najlepiej opakujac w szara tkanine, bez zawijania w plastik, i wyniesc poza teren domowy. niektorzy zakopuja, inni rozbijaja - jest roznica zdanc co do rozbijania bo niektorzy uwazaja ze to uwalnia energie
jest roznica miedzy rozbijaniem a wyniesieniem i naprawde warto sie zastanowic. rozbicie uwalnia co jest w srodku, czyli jesli cos tam tkwi - puszczasz to w przestrzen. wyniesienie zachowuje zamkniete ale przenosi w inne miejsce. oba sa niedoskonale. to co opisuje Granacik z szara tkanina ma sens - izolacja przed wynoszeniem
przepraszam ze wchodze w ten watek bo poprzednio pytalam o kontakt i nie dostalam odpowiedzi do konca - Jemiolka napisala ze nawiazywanie kontaktu bez przygotowania moze byc problematyczne. co konkretnie moze sie stac? bo Kalikst mowi ze po wszystkim nic sie nie powtorzlo, wiec moze to juz minelo samo?
a mozna zapytac co to znaczy przygotowanie energetyczne? bo czytam i nie rozumiem czy to chodzi o jakis rytual konkretny czy po prostu o nastawienie sie psychicznie? bo jesli chodzi o drugie to brzmi jakby kazdy mogl to zrobic
to nie jest to samo. nastawienie psychiczne to warunek konieczny ale nie wystarczajacy. przygotowanie energetyczne to cos co wymaga czasu i pewnej regularnosci - nie zrobi sie tego przed lustrem w lazience w srode wieczor. Felicytka, chetnie pogadam o tym szerzej ale moze nie w tym watku, bo tu chodzi o konkretna sytuacje Kaliksta
wracajac do tego co napisalam wczesniej o lustrze po babci - teraz troche sie przestraszyam bo ono wisi u mnie od lat i nigdy nic dziwnego sie nie dzialo ale ta rozmowa sprawia ze sie zastanawiam. czy trzeba cos robic jesli lustro nie daje zadnych sygnalow? czy profilaktyka ma sens?
wiesz co mnie uderza w tej calej rozmowie - ze nikt nie zapytal Kaliksta czy cos sie zmienilo u niego samego od tamtej nocy. nie chodzi o lustro, chodzi o niego. bo pamieta czytalismy w jednym poscie ze czul ze ta twarz 'czekata' - i co pozniej? jakies sny, dziwne mysli, cos nagiego z tamtego momentu?
Stasiek - szczerze to mnie nikt tak nie zapytal i sam nad tym sie zastanawiam. sny nie, przynajmniej nie takie wyrazne. ale jest jedna rzecz ktora mnie troche niepokoi jesli o tym myslec - zaczalem unikac lazienki po ciemku. nie robilam tego swiadomie, po prostu zauwazam ze zawsze zapalm swiatlo wchodzac. nie wiem czy to strach czy cos innego
no wlasnie, i to jest chyba wazniejsze niz samo lustro. unikanie ciemnosci w konkretnym miejscu to sygnalowy ruch. nie mowie ze to paranormalne ale ze cos w tobie na to reaguje. to moze byc prosty lekk po dramatycznym przezyciu albo cos wiecej. pytanie czy roznicujesz
unikanie konkretnego miejsca po takim zdarzeniu jest bardziej znaczace niz sam incydent moim zdaniem. mozg ludzki bardzo precyzyjnie koduje miejsca zwiazane z silnymi emocjami. pytanie Kalikst - czy ten niepokol jest taki sam jak normalny strach przed ciemnoscia czy ma jakis specyficzny 'smak', jakos inaczej czujesz go w ciele?
to co opisujesz - to 'oczekiwanie' - jest bardzo charakterystycznym stanem. w snach i stanach graniczych nazywamy to czujnoscia progu. nie jest to strach, jest to rozpoznanie. twoje ciao i umysl wiedza ze to miejsce ma inny status niz reszta mieszkania. to nie znaczy ze jestes w niebezpieczenstwie, ale ze cos zostalo otwarte i nie do konca zamkniete
albo po prostu twoj mozg skojarzy lazienke z nieprzyjemnym przejeciem i teraz generuje czujnosc ochronna. to jest bardzo podstawowy mechanizm, nie trzeba go tlumaczyc przez 'czujnosc progu' i otwarte okna energetyczne. Kalikst, serio - miales cos mocno dziwnego, mozg to zapamietat jako potencjalne zagrozenie, teraz cie ostrzega. koniec mechanizmu
