hej, wiec chcialem sie zapytac bo cos dziwnego mi sie przydarzylo ostatnio i nie wiem co o tym mysle. stalem przed lustrem w lazience wieczorem, swiatlo bylo normalne, nie jakies przyciemnione ani nic, i nagle przez moze 2-3 sekundy twarz mi sie… jakby zmieniala. nie moja twarz. znaczy niby moja ale jakby inn ego czlowieka. starszy, inaczej ulozony nos, ciemniejsze oczy. I to nie bylo takie migniecie tylko powoli. potem wrocilo normalnie. co to bylo w ogole??
o matko, to brzmi naprawde dziwnie. ja cos podobnego czytalam, ze to moze byc doppelganger albo duch ktos z rodziny? ale nie wiem czy dobrze pamietam. czy czules cos w tym momencie, jakies zimno albo dziwne uczucie?
no wiesz co, pierwsze co mi przychodzi do glowy to efekt Troxlera. jak patrzysz sie w jedno miejsce przez dluzszy czas, mozg zaczyna uzupelniać obraz i widzisz rzeczy ktorych nie ma. to czysto fizjologiczne. nie musze od razu wciagac duchow do tego
mialem cos takiego raz. Dokladnie tak jak opisujesz, twarz jakby nie moja. Bylem wtedy pod dosc duzym stresem, nie spalem dobrze i to bylo wieczorem. U mnie minelo i sie nie powtorzylo. Moze to cos zwiazanego ze zmeczeniem i mozgiem?
lustro to bardzo specyficzny obiekt energetycznie. w wielu tradycjach uwaza sie ze moze sluzyc jako portal albo ze zatrzymuje energie osob ktore sie w nim przegladaly. jesli mieszkasz w starym mieszkaniu albo to stare lustro, moze to wlasnie o to chodzi. skad masz to lustro?
okej Michasia, masz racje ze Troxler nie do konca pasuje, ale dalej nie widze powodu zeby skakac od razu do portalu energetycznego. stres, przemeczenie, mozliwa gra swiatla w lazience wieczorem, to wszystko sa bardziej prawdopodobne przyczyny niz lokator z lat 70 ktory straszy w lustrze
czytlem o tym kiedys! jest takie zjawisko ktore sie nazywa scrying, czyli wrozenie z lustra i podobno wtedy wlasnie widzi sie inne twarze, duchy, przodkow. ale to zwykle robi sie intencjonalnie, ze swiecami i skupieniem. a u ciebie wyszlo samo z siebie, co jest wedlug mnie ciekawsze bo znaczy ze masz jakies naturalne zdolnosci do tego
scrying to nie to samo co niekontrolowana wizja przed lustrem. przy scryingu chodzi o metode, o swiadome wchodzenie w stan skupienia. jesli cos sie pojawia bez zadnego przygotowania, to mowimy raczej o czym innym, moze o wrazliwosci mediumicznej, a moze o calkiem przyziemnych przyczynach. byles wypoczety tego wieczoru?
to ze lustro moze byc nosnikiem energii to nie bajka, notowalam podobne relacje wielokrotnie. ktos wczesniej pytal o stare lustra i to jest wazne. lustro ktore stalo w miejscu przez lata absorbuje swego rodzaju slady obecnosci. czy ta twarz ci cos mowila, czy tylko patrzylas?
mozecie tez rozwazyc ze to byl doppelganger wlasnie, bo opis pasuje - starszy, inne rysy ale jakas zbieznosc z toba. doppelganger to w folklorze twoj sobowtór i nie zawsze ma zle intencje, choc czesto uznawano go za zly omen. nie mowiac ze na pewno tak jest, ale warto sprawdzic czy cos sie u ciebie w zyciu dzieje, jakies wazne decyzje albo zmiany?
no tak, doppelganger to tez pierwsza rzecz jaka mi przyszla do glowy! slyszalem ze jak widzisz swoj sobowtór to znaczy ze cos waznego sie szykuje, czasem cos zlego. ale tez czytalem ze to moze byc po prostu twoje przyszle ja albo przeszle zycie. nie wiem no, interesujacy temat
dobra, musze powiedziec wprost: lustro nie absorbuje zadnej energii, to szklane powazone metalem i tyle. te wszystkie opowiesci o portalach i energii to folklor, nie ezoteryka. mozna wierzyc w duchy ale nie mieszajcie tego z fizycznym przedmiotem jakim jest lustro, bo to jest wlasnie ten rodzaj myslenia ktory odsraca normalnych ludzi od tych tematow
hej wracam bo pytaliscie - nie mam teraz jakiejs mega zmiany w zyciu ale ostatnio troche stresu w rodzinie, nic dramatycznego. ta twarz naprawde nie wygladala jak ja za 20 lat, za bardzo inne rysy. bardziej jak obca osoba. moze faktycznie cos zostalo w tym lustrze po poprzednich lokatorach?
to ze ta twarz wygladala starsza o 20 lat i miala inne rysy to jest ciekawe. bo jak to byl doppelganger to powinien wygladac jak ty, tylko troche inaczej. a jak to ktos zupelnie obcy to juz chyba bardziej duch niz sobowtór? czy ktos moze mi wytlumaczyc jaka jest roznica miedzy tymi dwoma rzeczami bo troche mi sie to miesza
roznica jest istotna. doppelganger z definicji to twoje odbicie, twoj sobowtór, energetyczny odpowiednik. jesli twarz miala zupelnie inne rysy i nie bylo w niej nic twojego, to nie pasuje do klasycznego opisu doppelgangera. to bardziej brzmi jak obecnosc która uzyla lustra jako ekranu. i tu wracam do pytania o to co Kalikst czul w tamtej chwili, bo sam obraz to za malo zeby cokolwiek ocenic
wlasnie to jest kluczowe - ta wzajemnosc spojrzenia. jesli cos widzisz i to cos rownoczesnie widzi ciebie, to nie mamy do czynienia z biernym sladem czy echem energii. to sugeruje swiadoma obecnosc. i pytanie jest, czy ta obecnosc jest przywiazana do lustra, do miejsca, czy moze do samego Kaliksta
przepraszam ze przerwe, ale ta wzajemnosc spojrzenia to tez mozna wytlumaczyc bez duchow. jak twoj mozg generuje obraz twarzy w lustrze to automatycznie generuje tez to ze ta twarz na cie patrzy, bo twarze z definicji patrza jak je widzisz. to nie dowod na swiadoma obecnosc, to mechanika percepcji
a ja sie zapytam o cos innego bo nikt tego nie poruszyl - czy sprawdziles kiedy to bylo pod katem astrologii? takie rzeczy czesto nie sa przypadkowe w czasie. zeslizgniecie zaslon miedzy swiatami bywa latwiejsze przy okreslonych aspektach, szczegolnie jak merkury jest w retrograde albo jak ksiezyc jest w specyficznym miejscu. wiesz kiedy dokladnie to sie stalo?
dokladnej daty nie pamietam, bylo to kilka tygodni temu, wieczorem. sprawdze moze te kalendarze o ktorych mowicie ale szczerze nie bardzo wiem od czego zaczac
wracajac do tego co mowila Jemiolka o swiadomej obecnosci - to mnie najbardziej zastanawia w tej historii. slady energii nie patrza. echa nie patrza. jesli Kalikst wyraznie czul to spojrzenie, to naprawde warto zbadac skad to lustro pochodzi. moze dawni lokatorzy chetnie by cos powiedzieli o historii mieszkania? albo jest jakas ksiega wieczysta?
hmm, ksiega wieczysta to ciekawy pomysl, ale co z niej mozna dowiedziec? tylko kto byl wlascicielem, nie ma tam nic o lustach ani o duchach. raczej bym pytal sasiadow, starszych, moze ktos zna historie tego mieszkania z opowiesci
Kalikst czy od tamtej pory w ogole stajesz przed tym lustrem normalnie? czy cos sie jeszcze powtozylo, jakas drobnostka nawet? bo czytam ten watek od poczatku i zastanawiam sie czy to byl jednorazowy incydent czy cos jednak sie ciagnie
kąt lustra ciemniejszy to prawie na pewno cien, lazienki sa kiepsko oswietlone z zasady. Kalikst, jedno konkretne pytanie - ta zarowka w lazience jest dobra? bo stara zarowka ktora zaraz pada moze migotac w sposob niemal niezauwazalny dla oka, ale mozg to rejestruje i mozna miec dziwne wrazenia wzrokowe. to naprawde czesta przyczyna
Tomir, zarowka to mozliwa przyczyna tej konkretnej wizji, ok, przyjmuje to. ale to uczucie ze ktos stoi za nim i patrzy na niego z lustra, to nie jest efekt migotania zarowki. te dwie rzeczy sa niezalezne i warto je traktowac osobno zamiast wszystko wpakowac do jednego wora z nalepka 'zarowka'
ok ale nawet jesli infrazwiek to tlumaczy uczucie, to nadal nie tlumaczy dlaczego twarz miala konkretne rysy obcej osoby. infrazwiek nie rysuje twarzy w lustrze
dobrze ze Felicytka to podniosla, bo to jest sedno. mozna wytlumaczyc strach, mozna wytlumaczyc poczucie obecnosci, mozna nawet wytlumaczyc rozmycie obrazu. ale konkretna twarz z innymi rysami, starsza o 20 lat, to jest detaliczna wizja której same mechanizmy percepcji nie wystarczaja. chyba ze Kalikst mial jakis stan dysocjacyjny, ale to juz zupelnie inna rozmowa
mam podobne doswiadczenie z dawnych lat i mogę powiedziec jedno - ta twarz w lustrze to rzadko jest zagrożenie. u mnie tez pojawila sie raz obca twarz, starsza kobieta. pozniej dowiedzialam sie od mamy ze w tym miejscu mieszkala jej babcia. troche niepokojace, tak, ale ta obecnosc nigdy nie byla zla. raczej jakby sprawdzala czy wszystko dobrze
