Cześć wszystkim. Mam taki dziwny problem i nie wiem co o tym myśleć. Mamy w ogródku starą drewnianą huśtawkę, wisi na łańcuchach między dwoma drzewami. I od jakiegoś czasu, głównie wieczorami i w nocy, sama się kołysze. Nie ma wiatru, sprawdzałam, liście na drzewach stoją w miejscu, a huśtawka się rusza. Wolno, miarowo, jak gdyby ktoś na niej siedział. Dzieci są już w domu, mąż śpi, a ona sobie jedzie. Oglądałam to z okna kilka razy i za każdym razem mam gęsią skórkę. Czy to może być jakiś domownik? Czy może jest jakieś normalne wyjaśnienie, którego nie widzę? Sama juz nie wiem co myśleć.
o matko, mnie by nogi ugięły jakbym to zobaczyła z okna 😮 czy to zawsze o tej samej porze? bo slyszalam ze duchy czasem maja swoje 'godziny' kiedy sa aktywniejsze, szczegolnie po polnocy
Miarowy ruch to ważna wskazówka. Nie chaotyczny, nie szarpany, tylko spokojny rytm - to nie jest wiatr ani wibracje gruntu. Miejsca, w których dzieci się bawiły przez lata, gromadzą pewnego rodzaju ślad. Nie zawsze złośliwy, nie zawsze straszny. Czy ta huśtawka jest stara? Czy jest tam od długiego czasu?
no hej, zaraz zaraz, a sprawdzales moze czy to nie jest kwestia jakichs drgan? jak mieszkasz blisko drogi albo torów to ciezarówki, pociagi moga powodowac mikrowibracje i lancuch sie bujnie. to by bylo najprostsze wytlumaczenie zanim bedziemy gadac o duchach
Wlodek07 ma rację, to jest pierwsza rzecz do wykluczenia. Drgania gruntu, ruch powietrza na różnych wysokościach (przy ziemi może być cisza, a wyżej już podmuch), nawet owady siedzące na łańcuchu mogą coś tam zainicjować. Ale rozumiem, że to miarowe kołysanie robi wrażenie. Czy ruch jest zawsze w tę samą stronę, przód-tył, czy też czasem na boki?
Drogi nie ma blisko, do szosy z pół kilometra. Ale to dobre pytanie, bo właśnie zawsze przód-tył, nigdy na boki. I huśtawka jest dość stara, mój mąż mówi że jeszcze jego mama pamiętała jak stała w tym miejscu. Więc z 30-40 lat może mieć. Nastka a co to znaczy ze gromadzi ślad?
Mam znajomego który miał podobną sprawę, u niego była stara ławka ogrodowa. Tez sie sama poruszała nocami. Wyszło że to po prostu rozkurcz drewna po dniu, temperatura spada wieczorem i drewno pracuje. Ale żeby huśtawka na łancuchach sie tak ruszała tylko z tego powodu to nie wiem, to chyba za duże ruchy na taka przyczynę.
Miejsca mają pamięć. Ziemia, drewno, metal - to wszystko pochłania energie obecnych tam przez lata ludzi, ich radości, ich smutku. Jeśli na tej huśtawce przez dekady bawiły się dzieci, jeśli ktoś tam przesiadywał godzinami, to miejsce nosi w sobie te wspomnienia. Czasem ta energia się uaktywnia, szczególnie nocą kiedy otoczenie jest spokojne. Nie musi to być konkretny duch, raczej rodzaj echa przeszłości.
znaczy spoko, 'pamięć miejsca' brzmi poetycko, ale co to właściwie oznacza w praktyce? jakaś energia zostaje w drewnie? to jest mierzalne? bo jakoś nie wyobrażam sobie żeby łańcuch zaczął sie bujać od energii uczuciowej, to by był jednak jakiś impuls fizyczny
Glifmistrz.ka, fizyka i to co nazwałbym subtelną materią to nie są wzajemnie wykluczające się porządki. Ale nie będę tu prowadził wykładu. To co piszesz Ozwiena83 o miarowym rytmie - masz wrażenie że ta huśtawka odpowiada na czyjąś obecność, czy raczej rusza się niezależnie od tego czy tam stoisz, czy nie?
szczerze to nie wiem, bo zawsze patrzyłam z okna, bałam sie podejść. Może powinnam sprawdzić co sie stanie jak wyjdę na ogród?
no to sprawdź! i najlepiej nagraj, bo tu pół forum sie zastanawia a najlepszym dowodem byłoby wideo 🙂 możliwe ze jak podejdziesz to sie zatrzyma, duchy podobno nie lubią jak sie im za bardzo przyglądasz haha
Serio, nagranie byłoby najlepsze. Mówisz że liście na drzewach stoją w miejscu - ale jak daleko te drzewa? Łańcuchy mogą być przymocowane do gałęzi które same nie widać że się lekko uginają pod wiatrem, a ruch przenosi się na huśtawkę. Nie mówię że tak jest, ale warto to wykluczyć. Zauważyłaś może o jakiej konkretnie porze to się zaczyna i kończy?
U mnie na działce kilka lat temu podobna historia, nie huśtawka ale wiadro na linie przy studni. Żona myślała strach-na-wróble, teść gadał o domowoiku, a wyszło że chomik sąsiada regularnie wchodził i schodził po linie w nocy haha. Dlatego zawsze mówię: najpierw eliminuj przyziemne, potem dopiero lecisz w duchy. Ale żeby sama z siebie regularnie, rytmicznie, kilka razy? To by mnie zastanowiło.
Mnie zastanawia coś innego. Napisałaś że to głównie wieczorami i w nocy. Czy jest jakaś konkretna pora roku kiedy to się nasila, albo może masz wrażenie że to się zaczęło po jakimś konkretnym zdarzeniu w rodzinie? Czasem takie rzeczy wychodzą po stracie kogoś bliskiego, po przeprowadzce, po większej zmianie w życiu.
ojej, to ciekawe pytanie. Teściowa zmarła dwa lata temu i ona naprawde lubiała siedzieć w ogrodzie. Ale nie wiem czy to zbieżność czy… nie chce mi sie nawet myśleć. Jakoś specjalnej pory roku nie zauważyłam, ale może latem częściej bo wtedy w ogóle więcej wyglądamy przez okno.
To co piszesz o teściowej jest ważne. Nie mówię żebyś się bała. Obecność bliskich, którzy odeszli, rzadko jest złośliwa. Jeśli to ona, to może po prostu wraca do miejsca które lubiła. Czy huśtawka była jej ulubionym miejscem?
Poczekajcie, bo to się robi trochę za szybko. Ozwiena83 sama napisała że nie wie czy to zbieżność. Śmierć teściowej, stara huśtawka, nocne kołysanie - to brzmi jak historia którą mózg sam sobie skleja w całość bo tak łatwiej. Nie mówię że nic tam nie ma, ale naprawdę warto najpierw ze trzy noce z rzędu poobserwować, może pogoda, może coś innego.
Ale właśnie to jest takie niesamowite w tym wszystkim! Że to jest stara huśtawka, z historią, z pamięcią tylu lat, i nagle zaczyna żyć własnym życiem. Ozwiena83, ja bym się nie bała, to brzmi jakby ktoś po prostu chciał dać znać że wciąż jest blisko. Dziękuję że się tym podzieliłaś, rzadko się trafia taki konkretny opis 🙂
Kornelka50 dobrze mówi. Ozwiena83, ja bym na twoim miejscu przez tydzień zapisywała: godzina, czas trwania ruchu, pogoda tego dnia, temperatura. Nudne, wiem, ale jak zbierzesz takie dane to zobaczycie czy jest jakiś wzorzec. Może sie okaże że zawsze przy wilgotności powyżej pewnego poziomu, bo drewno pracuje inaczej. A może nie ma żadnej korelacji i wtedy rozmowa o teściowej nabiera sensu.
dobra, zdecydowałam sie. ostatnio wieczorem wyszłam z telefonem, nagrałam chyba z cztery minuty. Huśtawka się ruszała, nie mocno, ale wyraźnie, takie jednostajne kołysanie przód-tył. Jak podeszłam bliżej to zwolniła, ale nie stanęła zupełnie. Powietrze stało, sprawdzałam liście - nic. Nie wiem czy nagranie cokolwiek da, bo w nocy widać słabo, ale mam.
no to wrzucaj! serio, wrzuć gdzies na youtube albo cokolwiek i daj linka, bo to by ucielo polowe spekulacji od razu. i powiedz - jak podeszlas blizej to sie uspokoila? to ciekawe bo… no nie wiem czy to cos mowi o fizyce czy o czym innym haha
to że zwolniła jak podeszłaś jest faktycznie istotne. Gdyby to był wiatr albo drgania, to twoja obecność nic by nie zmieniła. Albo masz wpływ na to kołysanie, albo to przypadek i akurat w tej chwili ustało. Potrzeba więcej obserwacji żeby coś powiedzieć.
ojej, ale odważna jesteś że w ogóle wyszłaś w nocy! ja bym chyba nie mogła, serio. I to że zwolniła jak podeszłaś - może właśnie dlatego że teściowa cię rozpoznała? brzmi dziwnie ale wiesz, jakby się przestraszyła podejścia, albo odwrotnie, zatrzymała sie bo chciała żebyś była blisko
Kornelka50, nie wszystko musi się wykluczać w takim sensie jak w logice formalnej. Obecność po drugiej stronie nie zachowuje się jak równanie. Ale zgadzam się w jednym - sama interpretacja nie wystarczy. Ozwiena, kiedy nagrywałaś, miałaś jakieś odczucie? Zimno, ucisk w gardle, cokolwiek?
szczerze to miałam gęsią skórkę ale to mogła być temperatura, w nocy było chłodniej. I serce mi waliło, ale to chyba ze stresu. Nie czułam żadnego 'obecności' jakoś wyraźnie, no może jakiś lekki spokój jak podeszłam bliżej? trudno powiedzieć.
ten 'lekki spokój' jest wart uwagi. Strach i spokój naraz, w miejscu gdzie powinnaś się bać - to jest specyficzne. Nie mówię co to znaczy, ale zapamiętaj to sobie. Czy ten spokój był nagły, jakby coś się uspokoiło wewnątrz, czy narastał stopniowo jak przyzwyczajenie?
