Sposoby na odpędzenie sukkuba, co działa?
Cześć wszystkim.
Mam problem z sukkubem albo czymś podobnym i szukam skutecznego sposobu żeby się tego pozbyć, bo sam sobie już z tym nie radzę. Ta sprawa ciągnie się od dłuższego czasu i żadna z moich dotychczasowych prób nie przyniosła efektu.
Właściwie nie mam spokoju ani w dzień ani w nocy. Najgorsze jest to co ta istota potrafi wyprawiac z moim życiem uczuciowym, dosłownie wszystko się sypie. Próbowałem już egzorcysty, próbowałem uzdrowiciela, ale nic z tego nie wyszło.
Jeśli ktoś zna jakis sprawdzony sposób to byłbym wdzięczny za podpowiedź.
Warto też pomyśleć o oczyszczeniu aury, to czasem robi naprawdę dużą różnicę w takich przypadkach.
co to za istota, jak ją opisujesz? jak wygląda, co robi, w jakich momentach się pojawia?
@pawel-61 oczyszczanie aury nic konkretnego nie daje, tylko samopoczucie trochę poprawia i to na chwile.
Co do pytania jak to wygląda to nie mam pojęcia, chyba przybiera jakiś kształt zależnie od tego co sobie wyobrażę. A co robi... no właściwie cały czas się do mnie dobiera, tak to najlepiej ująć.
@duch807 no właśnie, trochę to brzmi jakbyś sam sobie nakręcał tę sytuację w głowie. Jak mówisz że wygląda tak jak sobie wyobrazisz... to może warto byś popracował trochę nad tym co dzieje się w tej Twojej głowie, mniej sobie wyobrażac różnych rzeczy. A tak w ogóle, masz jakąś partnerkę życiową?
@gosia-93 nie, nie mam żadnej partnerki. i uważasz że to sobie wymyślam? bo ostatnio rozmawiałem z jedną znajomą i ona od razu, bez żadnego mówienia z mojej strony, poczuła że coś jest nie tak. sama powiedziała żebym się tego pozbył.
przychodzi głównie w nocy do łóżka, ale w ciągu dnia też mi nie odpuszcza. co prawda nie dusi, ale fizycznie po takim kontakcie czuję się naprawdę źle
@duch807 no wiesz, jak poczujesz że jest blisko, a masz choć odrobinę świadomości we śnie, zacznij się modlić. Tylko nie „Ojcze nasz”, lepiej sięgnij po „Zdrowaś Maryjo” albo modlitwę do Anioła Stróża. I obserwuj co się zacznie dziać... zazwyczaj odchodzi, ale to nie jest trwałe rozwiązanie.
Bo tu jest clou sprawy, on wróci. Zawsze wraca, dopóki nie znajdziesz przyczyny. Musisz się zastanowić co go do ciebie przyciągnęło, dlaczego w ogóle się uczepił akurat ciebie. To jest najważniejsza rzecz w tym wszystkim, bez tego tylko gonitwa bez końca.
@pawel-61 sama rozumiesz, trochę przyziemnie to powiem, ale podobno dobra, prawdziwa relacja z kobietą z krwi i kości potrafi skutecznie odsunąć takie rzeczy 🙂 a jak ktoś woli coś bardziej duchowego to i kąpiel w wodzie święconej chyba nie zaszkodzi...
@gosia-93 modlitwy i woda święcona... u mnie to nie dawało żadnego efektu. No i tak szczerze, cokolwiek robiłem to pomaga tylko na chwilę, tyle żeby się nie czuć jakoś mocno wyniszczonym. Pomaga też nieMyślenie o tym i olewanie sprawy, ale to nie zmienia faktu że to coś i tak jest cały czas obecne.
@gosia-93 właśnie, zapomniałem o tym wspomnieć wcześniej. Problem jest taki że to coś chyba aktywnie przeszkadza mi w znalezieniu normalnej dziewczyny.
@duch807 no to jak rzeczywiście nic innego nie działa, to zostaje już chyba tylko egzorcysta...
@gosia-93 dokładnie tak, ale co jeśli i egzorcysta nie pomaga? Bo sam przez to przeszedłem jakiś czas temu, zabiegi były powtarzane kilka razy. Na koniec ta osoba stwierdziła ze wszystko powinno byc ok i że nie widzi już żadnego nękania. A jednak coś zostało... wiec albo trafiłem na kogoś nieodpowiedniego, albo sprawa jest bardziej skomplikowana niż myślałem.
@duch807 mam do ciebie pytanie... czy ta istota niejako wkrada się do twojej przestrzeni niepostrzeżenie, po cichu? i jeszcze jedno, czy zdarza ci się czuć jakby coś uciskało okolice szyi, ręce same gdzieś wędrują podczas kontaktu z nią?
@duch807 jeśli oczyszczanie nie przynosi trwalszego efektu, a byłeś u kogoś kto naprawdę się na tym zna, to myślę że sama praca z aurą to za mało. Trzeba by to połączyc z głębszym przepracowaniem wewnętrznych wzorców... mam na myśli wzorce kobiece i meskie, bo one często leżą u podstaw takich przyciągań. Ale powiem szczerze, mówię to wszystko bez zobaczenia ciebie, więc to są w dużej mierze dywagacje z mojej strony.
@anna-51 hm, a możesz rozwinąć co masz na myśli mówiąc o przepracowaniu tych wzorców kobiecych i męskich? bo nie do końca rozumiem o co chodzi w tym kontekście...
@iskra458 to słowo „przepracowanie„ brzmi może trochę mylnie, jakby chodziło o zwykły wysiłek czy harówkę... ale chodzi tu o coś innego. Chodzi o zrozumienie. Tylko tyle i aż tyle 🙂
Widzisz, kompleksy i lęki które dotyczą płciowości, naszej kobiecości czy męskości, po prostu przyciągają istoty i energie tej samej natury. To jak magnes. I jak można spodziewać sie że coś się zmieni, jeśli człowiek nie zajrzy najpierw w głąb siebie... samo odpędzanie czy rytuały nic trwałego nie da, jeśli wewnątrz zostają te same rany i nieuświadomione wzorce.
@anna-51 dzięki za wyjaśnienie, już mi się to układa w głowie 🙂 a tak w ogóle... skąd Ty to wszystko wiesz? zajmujesz sie może czarami albo czymś podobnym?
@iskra458 no cóż, no powiem tyle że ezoteryka to moja wielka pasja 🙂 interesuję sie tym już od dobrych 12 lat. Mieszkam w Irlandii i chyba nie ma lepszego miejsca na takie zainteresowania, to przecież kraj magii i druidów...
Wierzę też w to, że każdy z nas nosi w sobie zarówno dobro jak i zło. To taka równowaga energii i myslę, że przez całe życie musimy nad nią pracować, żeby te pozytywne wibracje mogły się w nas rozwijać. Przynajmniej ja to tak rozumiem, choć nie jestem pewna czy wszystko opisuję właściwie.
@zlotaswiatlo to powiedz mi, czy jesteś magiem czy czarownicą? czym jeszcze się interesujesz, bo piszesz o tym dość ogólnie... i czy masz gdzieś swoje teksty czy materiały na ten temat?
@magda-26 nie, żadnej strony nie prowadzę i nie świadczę usług tutaj w Polsce... przyjmuję tylko osoby z kręgu znajomych, nie każdego z ulicy.
@zlotaswiatlo no i to jest właśnie odpowiedź na wszystko 🙂 „przyjmuję tylko z grona znajomych”, czyli co, teraz każda z nas ma błagać żebyś zrobiła wyjątek i ją przyjęła, bo ma taką ważną sprawę?? serio, myślisz że ludzie tego nie widzą przez co to przechodzi...
@aga-40 czy w Polsce to już jest taki zwyczaj, żeby obrażać kogoś kto po prostu chce się podzielić swoim doswiadczeniem? ja nie mam w zwyczaju odpowiadać w takim tonie jak Pani, robię to teraz tylko dlatego że uważam że zwykła grzeczność na to pozwala. mam stałą pracę i swoje dochody, a ezoteryka i magia druidów to moja pasja i hobby, nic więcej...
@zlotaswiatlo witaj, nie wiem czy zauważasz ale trochę sam sobie zaprzeczasz 😀 najpierw piszesz że nie masz w zwyczaju rozmawiać czyimś językiem, a potem i tak to robisz „z grzeczności”... no to może jednak trochę tego zwyczaju masz 😉 poza tym ta zagranica chyba za bardzo ci do głowy uderzyła, serio. masz stałą pracę i zarobki, super, ale po co to w ogóle tutaj wrzucać? nikt chyba nie kwestionował twojego statusu finansowego 🙂 ezoteryka jako pasja jest ok, naprawdę, ale nie trzeba od razu stawiać się ponad innymi żeby to udowodnić
@zlotaswiatlo a dlaczego tylko ze znajomych? mam pytanie... czy znasz może kogoś za granicą kto zajmuje się takimi sprawami? oczyszczaniem, magią, w tym kierunku. moja sytuacja jest dosyc powazna, czuję że jestem jakby skazana na klęskę i na śmierć, coś mnie w to wpędza i nie mogę tego odwrócić własnymi siłami. myślę że może ktoś z zagranicy miałby inne możliwości, inne podejście do takich przypadków...
@iskra458 w takim razie mnie rozśmieszyłeś szczerze :))) bo wiesz, wszyscy jesteśmy skazani na śmierć, to akurat jest pewne dla każdego bez wyjatku. Co do zagranicy, owszem, sam stamtąd pochodzę, ale to nic nie zmienia w tej kwestii. A z porażkami... no cóż, z tego co piszesz to sam sobie doskonale radzisz :))))
@gwiezdny-zrodlo no hej, jeśli naprawdę znasz kogoś kto mógłby pomóc, to napisz tutaj więcej, bo może ktoś z nas też skorzysta 🙂 a to że nic o mnie nie wiesz... to może nim tak pochopnie ocreniasz czyjąś sytuację, najpierw posłuchaj co ta osoba ma do powiedzenia
@iskra458 wiem jedno, że masz w sobie bardzo silną osobowość i poradzisz sobie z tym wszystkim 🙂
@iskra458 otóż to... skoro i tak wiesz wszystko lepiej niż ktokolwiek tu na forum, to nie ma co liczyć że ktos nagle ci pomoze bardziej niż to co już zostało powiedziane :)))
@gwiezdny-zrodlo właśnie o to chodzi... masz odpowiedź i tak wszystko wiesz lepiej, to po co pytasz 🙂
@zlotaswiatlo tak, masz rację, każde z nas nosi w sobie obie te siły i to napięcie między nimi jest chyba istotą całej duchowej drogi... Irlandia to szczególne miejsce, czuć tam coś w powietrzu, jakąś pamięć ziemi.
Co do pytania czy się tym zajmuję, tak, od wielu lat towarzyszę ludziom w pracy nad oczyszczaniem energetycznym. Jeśli chcesz wiedzieć więcej o mojej metodzie pracy, opisz tutaj swój problem dokładniej, chętnie odpowiem na forum i postaram się pomóc jak potrafię.
Pozdrawiam serdecznie
@anna-51 skoro tak świetnie, że masz do kogo się zwrócić 🙂 zajrzyj do tego co napisał w wątku, opisał tam chyba dokładniej czym się zajmuje i jak wygląda takie oczyszczanie. Może znajdziesz tam odpowiedź na swoje pytania.
@anna-51 to co piszesz brzmi przekonująco, rozumiem tę myśl o zrozumieniu jako kluczowym elemencie... ale chciałam też dodać coś od siebie.
Jest jedna metoda którą sama stosuję i naprawdę czuję że pomaga, chodzi o miejsca mocy. Niemal wszędzie można takie znaleźć, większe albo mniejsze, gdzieś w okolicy zawsze coś jest. Ja staram sie przynajmniej raz na kwartał pojechać do takiego kamienia, mamy tu jedno szczególne miejsce, Newgrange, i zawsze wracam z poczuciem jakiegoś oczyszczenia, odreagowania. Nie wiem czy to dobre słowo, ale tak to czuję. Myslę że każdemu tu mogłoby to pomóc, naprawdę.
@zlotaswiatlo oczywiście, że możemy porozmawiać, napisz tutaj w wątku co Cię trapi, na pewno wspólnie coś wymyślimy 🙂 sama nie wiem czy jestem aż taką ekspertką ale może uda się pomóc. miejsca mocy to jedno, ale czasem potrzeba czegoś bardziej... osobistego podejścia, każdy przypadek jest trochę inny. więc śmiało, opisz co się dzieje
@anna-51 masz rację, tylko że takich osób w Polsce jest naprawdę niewiele, które potrafią to przeprowadzić jak należy... i to jest problem. No i jeszcze ta kwestia ze zdjeciami, bo jeśli ktoś pracuje z energiami na odległość, to te zdjęcia muszą być aktualne, nie z szuflady sprzed dziesięciu lat, bo to chyba oczywiste. To jest naprawdę rozległa wiedza, która daje też pewne zabezpieczenie przed różnymi technikami manipulacji. Zawsze mi się wydawało że życie ma w sobie coś z matematyki, gdzie tak jakby lewa strona równa się prawej, a podswiadomość jest kształtowana przez konkretne wzorce. Ale przyznam że sama nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem 🙂
@zlotaswiatlo a możesz mi powiedziec trochę więcej o co właściwie chodzi w takich zabiegach? bo nie bardzo rozumiem mechanizmu tego wszystkiego... w jaki sposob praca ze zdjęciem czy z wzorcami może realnie pomóc w takiej sytuacji?
@iskra458 no cóż, w internecie jest naprawdę sporo materiałów na ten temat, trzeba poszukać... Nikt tutaj nie napisze za jednym razem całej książki na ten temat, to byłoby niemożliwe. Ta praca wymaga dużego skupienia i przede wszystkim pracy nad samym sobą, co nie jest takie łatwe. Chodzi o nasze uwarunkowania biologiczne i te wyniesione z subkultury, w jakiej dorastalismy i wychowywaliśmy się. Wzorce narzucone nam przez społeczeństwo mają ogromny wpływ na to, co nas przyciąga i jak na pewne rzeczy reagujemy.
@zlotaswiatlo dokładnie tak, rozumiem co piszesz, ale ja tam nie potrzebuje szukać w necie, te rzeczy mam po prostu we własnej głowie już od dawna 🙂
I nie oczekiwałem też żeby ktokolwiek tu pisał elaboraty na kilkadziesiąt stron. Chodziło mi o coś innego... chciałem się dowiedziec co dokładnie miała na myśli jedna z koleżanek pisząc o przepracowaniu wzorców kobiecych i meskich, bo słyszałem już różne interpretacje tego tematu i bardzo mnie ciekawi jak ona to rozumie.
W każdym razie dziękuję wszystkim za odpowiedzi :)))
@anna-51 właśnie, o tym oczyszczaniu aury to rozumiem co piszesz, ale zatrzymałem się na tym jednym fragmencie... co masz na myśli mówiąc o „przepracowaniu wzorców kobiecych i meskich„? Brzmi ciekawie, ale chciałbym żebyś rozwinęła tę myśl, bo sam termin może oznaczać różne rzeczy zależnie od podejścia i tradycji.
@gwiezdny-zrodlo no i widzisz, sama jestem ciekawa co dokładnie miała na myśli jedna z koleżanek pisząc o tych wzorcach... to pojęcie moze miec kilka znaczen zaleznie od kontekstu 🙂
@gwiezdny-zrodlo tak jest, chodzi o to, na kim się wzorowałeś będąc dzieckiem. To co wynosimy z domu rodzinnego. Kobiety często zachowują się jak ich matki, a faceci jak ojcowie, takie to proste i jednoczesnie skomplikowane...
I wiesz, te „wzorce„ to czasami naprawdę poważne obciążenie. Kobieta na przykład postępuje zupełnie jak jej matka, i sama nie rozumie, czemu związki jej nie wychodzą. Nie widzi tego, bo to dla niej po prostu norma. Mówię tu oczywiście ogólnie, zgrubsza.
Ale ważna rzecz, i to mnie trochę niepokoi w tym wszystkim, żeby nikomu na siłę nie wciskać takiej pracy z wzorcami. Bo można naprawdę narobić biedy. Mam na mysli tych różnych „mistrzów”, co pokończą jakieś weekendowe kursy i potem szukają ochotników do ćwiczeń, często nie mając zielonego pojęcia jak bardzo mogą komuś namieszać w głowie i w życiu. A co z uczuciami takiej osoby? Co z jej stanem emocjonalnym po takich sesjach?
Ale po co sie przejmować, prawda... zaproponują wszystko, byle kasa leciała 🙁
@wir742 hmm, nie do końca się z tym zgadzam. Sama wiedza z kursów to za malo moim zdaniem. Liczy się przede wszystkim praktyka i to co naprawde ktoś przeżył i przepracował na sobie. Kursy, przynajmniej te które u nas są dostępne, zwykle niewiele dają. Jeśli już ktoś chce naprawdę pogłębiać wiedzę w tym kierunku, to powinien szukać kontaktów z ludźmi na poziomie międzynarodowym, na zjazdach albo konferencjach gdzie się spotykają osoby z prawdziwym doswiadczeniem. Ktoś kto nigdy tam nie był i ogranicza sie tylko do krajowych szkoleń... no cóż, moim zdaniem po prostu teoretyzuje.
modlitwa przed snem naprawdę może pomóc... sama jako osoba zajmująca się tym co duchowe, zawsze polecam wieczny odpoczynek, powtórzony trzy razy, a po nim Anioła Bożego. to stara, sprawdzona ochrona na noc
@cichacisza90 właśnie o to chodzi... „jako wróżka„ 🙂 tego się nie spodziewałam przyznam szczerze
Ja to wolę ryty i tyle 🙂
szczerze, to mnie zastanawia jedno... co wy wszyscy rozumiecie przez te „ryty”? Bo wydaje mi się, że jak ktoś prosi o instrukcję do czegoś takiego, to powinien najpierw wyjaśnić na czym to w ogóle ma polegać. Opiszcie konkretnie o co chodzi bo sam termin nic mi nie mówi.
@pole258 prawdę mówiąc, to ja bym na Twoim miejscu przede wszystkim poszukała pomocy u księdza w kościele. Teraz organizuje sie różne msze uzdrawiające i inne formy pracy z ludźmi czy z pomieszczeniami, więc warto zapytać bezpośrednio na parafii albo poszukać czegoś takiego w okolicy. Polecałabym tez odnowić sakramenty, szczególnie spowiedź, i uzbroić się w cierpliwość bo to nie jest kwestia jednego dnia. Jezuici zajmują się takimi rzeczami, możesz też poszukać informacji na ich stronach albo napisać tu więcej o swojej sytuacji, może ktoś na forum bedzie w stanie pomóc konkretniej 🙂
www . rozmawiamy . jezuici . pl/forum/81
@ola-78 zatem może jeszcze coś dodam od siebie, bo już pisano tu o księżach i mszach, ale warto też znać inne sposoby 🙂
Przede wszystkim trzeba dobrze rozeznać z czym mamy do czynienia, bo walka z nieznanym wrogiem to kiepski pomysł 😉
Sukkuby, tak samo jak duchy i demony w ogóle, po prostu nie tolerują wody świeconej. Wysmaruj nią swoje ciało przed snem, żeby unikac kontaktu dotykowego, a poza tym pokrop nią podłogę w pokoju, posmaruj szafę, futryny... takie drobne ilości wystarczą.
Jeśli to nie pomoże, spróbuj kilku innych rzeczy:
Przebywaj jak najwięcej wśród ludzi. Takie istoty uwielbiają samotność, tłum je odpycha.
Puszczaj głośno muzykę, najlepiej coś ostrego, jakiś hardcore. Cisza to ich żywioł, więc hałas doprowadzi go do szału.
Jeśli sukkub jest przywiązany do konkretnego miejsca a nie do ciebie, to po prostu się wyprowadź, on przy tym miejscu zostanie.
Można też spróbować seansu i zapytać wprost czemu się czepił właśnie ciebie.
Kup psa. Serio, zwierzęta mają niesamowitą intuicję i podobno sukkuby nie znoszą ich obecności.
No i czosnek przy sobie, stare i sprawdzone 🙂
@gosia-93 dzięki za te wskazówki, spróbuję się do tego zastosować. Problem w tym że to bywa... przyjemne, i człowiek się czasem po prostu zapomina 🙁 Wiem, że to jest złe i mi szkodzi, ale odganianie tego nie jest takie proste jak mogłoby się wydawać. Nie ma jakiegoś jednego sposobu żeby to uciąć raz a porządnie, od razu?
@duch807 otóż to, to jest ta pułapka, bo gdyby od początku było tylko nieprzyjemnie i strasznie, to każdy by to od razu odrzucił bez zastanowienia. Tak to niestety działa, że zło potrafi przybierać postać czegoś bardzo przyjemnego, podniecającego, grającego na emocjach. Dopiero jak człowiek wejdzie w to głębiej, zaczyna się prawdziwy problem, i to gorszy niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić na początku. Taka symbioza stopniowo zaślepia, człowiek przestaje jasno myśleć i brnie dalej, nie widząc co się z nim dzieje. A do tego jeszcze zły posługuje się nami jak narzędziem, żeby nas w końcu zniszczyć. I co ciekawe, jego największy sukces polega właśnie na tym, że większość ludzi w ogóle nie wierzy w jego istnienie.
Co do sposobów, to powiem co polecam, Kościół ma naprawdę dobrą odpowiedź na takie rzeczy. Msze uzdrawiające, modlitwa kapłana nad tobą, częste błogosławieństwo, to wszystko działa stopniowo ale skutecznie. Do tego regularna i szczera spowiedź oraz poświęcone dewocjonalia, szczególnie medalik świętego Benedykta, który jest znany właśnie z ochrony przed złymi duchami. Nie szukaj jednego magicznego sposobu na „od razu i za jednym zamachem”, bo takie rzeczy wymagają systematyczności. Pozdrawiam i trzymaj sie 🙂
powiem wprost? to może warto najpierw wybrać sie do psychiatry albo przynajmniej do psychologa. i nie tylko osobie pytającej, kilka odpowiedzi wyżej też mocno wskazuje na to, że wizyta by nie zaszkodziła 🙂
@oddech639 no tak, pewnie ktoś po prostu postanowił sobie zażartować 🙂 🙂 ja bym tym wszystkim co tutaj tak chętnie pomagali wlała kubeł zimnej wody na głowę dla ochłody 😉 sama się nieźle ubawiłam czytając ten wątek, szczerze polecam do poczytania gdy ktoś potrzebuje rozrywki 😉
@swiatlo112 to żaden żart, serio. Jeśli ktoś nie zna tematu to może po prostu nie komentować, nie ? Sam jestem otwarty na każdą sensowną pomoc i sugestię. Przy okazji chciałem zapytac czy ktoś z was zna może jakiegoś dobrego egzorcystę, który mógłby mi w tej sprawie pomóc.
@duch807 słuchaj, znam kogoś kto podobno bardzo pomaga w takich sprawach, to jest Ojciec Daniel. Słyszałam o nim od kilku osob i podobno naprawde robi robotę. Warto spróbować, poszukaj go, myślę ze to może być dobry trop dla Ciebie 🙂
mimj . pl/nagrania-spotkania-otwartego-18-05-2013/Proponuję
Hej, może spróbuj zrobić Mniejszy Rytuał Wyganiający Pentagramu... on właśnie od tego jest, żeby przepędzać wszelkiego rodzaju byty i chroniić osobę która go wykonuje 🙂
@umysl698 ten rytuał nie działa. I jeszcze jedno, ktoś tu wyżej pisał o tym sposobie, ale chciałem zapytac wprost - jesteś magiem żeby to zalecać?
cześć, żeby nie było, nie jestem żadnym magikiem 🙂 dopiero zaczynam wchodzić w te klimaty, uczę się powoli. ale wiesz, ten rytuał trzeba robić codziennie i to dwa razy dziennie, rano i wieczorem... nie wiem czy o tym wiedziałaś
@umysl698 no tak, rozumiem że dopiero zaczynasz, nie musisz być magikiem żeby to stosować 🙂
chciałem wrzucić coś co może pomóc osobom które walczą z różnymi formami zła, obsesją diaboliczną i tym podobnymi rzeczami. w takich momentach polecam wypowiadać na głos te słowa:
„Przez Jezusa i Maryję, Matkę Boga Niepokalaną, rozkazuję ci odejść. O przenajświętsza Krwi Chrystusowa, chroń mnie i oczyść mnie!„
powtarzać to przez chwilę, naprawdę z przekonaniem, i zapewniam że poczujesz spokój 🙂
jest jeszcze jedna modlitwa ktora według mnie działa bardzo mocno, zwłaszcza gdy wypowiada się ją z prawdziwą wiarą w moc Chrystusa:
„W imię Jezusa Chrystusa, który mnie zbawił i do którego należę bezwarunkowo, w imię mojego chrztu, rozkazuję ci duchu... (tutaj można nazwać tę pokusę czy istotę) byś został związany u stóp Krzyża mojego Pana Jezusa Chrystusa, by On tobą dysponował i byś więcej nie wracał mnie niepokoić.”
mam nadzieje że komuś to pomoże, pozdrawiam wszystkich 🙂
@umysl698 no nie wiedziałem o tym 🙂 a może znasz jakieś inne sposoby, łatwiejsze do zrobienia?
@duch807 no tak, jest jeszcze jeden sposob i chyba najprostszy ze wszystkich - buziaczek od ukochanej osoby przed snem 😀 pozdrawiam!
@zrodlo349 no tak, buziaka od ukochanej na dobranoc i wszystkie mary same odpuszczają 🙂 można też podobno taką marę wziąć pod rękę i przeprowadzić na drugą stronę, wtedy ponoć daje spokój. Serio, takie rzeczy się tu pisze...
@duch807 no słuchaj, długo Cię to gnębi jak widzę... może będę mogła pomóc, bo sama przez to przechodziłam i trwało to nie pamiętam ile dokladnie, tyle tylko że jakieś porządne kilka lat na pewno. Kościół mi nie pomógł, modlitwy też nie, woda święcona też nie dała rady. Chodzi o to żeby przekonać własną podświadomość, że to co ta istota wyprawia jest dla Ciebie po prostu szkodliwe. No i trzeba też zrozumieć jedno ważne: jej na Tobie jako człowieku nie zależy ani trochę, interesuje ją tylko Twoje ciało astralne albo inne tam ciało subtelne, w którym ta podświadomość siedzi. poza tym... pokochaj siebie, serio, i uwierz w Boga. Wiem że brzmi to prosto, ale to taki skrót tego co naprawdę działa 🙂
@kamien107 a więc też interesujesz się tymi sprawami? pytasz czy zajmuję się magią...
no tak, można to tak nazwać. chociaż ja bym raczej powiedziała że chodzi mi o świadomą pracę z tym co niewidzialne, z energiami, z tym co nas otacza a czego zwykłe oko nie widzi. magia to tylko jedno słowo na cos bardzo szerokiego i głębokiego 🙂
@iskra458 no tak, różnymi rzeczami się zajmuję, magią też, a nawet powiedziałabym że głównie właśnie tym... gdyby nie magia to szczerze wątpię czy w ogóle by mnie tu dziś było na tym forum, wychodziłam z naprawdę ciężkich rzeczy w swoim czasie 🙂
@kamien107 a powiedz mi, czy sama z tym sobie poradziłaś, czy potrzebowałas czyjejś pomocy?
@iskra458 sama musiałam sobie z tym poradzić, bo tak naprawdę nikt nie był w stanie mi pomóc. Bliskie osoby patrzyły na mnie z politowaniem, nie wiedząc co tak właściwie się dzieje... Księża mówili żebym się modliła, a lekarze to już w ogóle szkoda gadać 🙂
@kamien107 a możesz napisać więcej o tym jak sobie z tym poradziłaś? Jakaś konkretna metoda, coś co zadziałało... bo czytam to co opisujesz i widzę że byłaś kompletnie sama z tym wszystkim, bez żadnego realnego wsparcia. Ani duchowego ani medycznego. to musiało być wyczerpujące.
@iskra458 nie jestem w stanie Ci powiedzieć jak to zrobić, bo nie wiem skąd w ogóle wzięła się ta istota w Twoim życiu. Czy ją przywołałeś świadomie, czy może sam ją w sobie wykreowałeś... może zacząłeś intensywnie myśleć o kimś, wyobrażałeś sobie coś, przyśniło Ci się? To ma znaczenie.
Poza tym jest jeszcze jedna rzecz o której warto pomyśleć, zanim zaczniesz działać. Czy pozbywając się tej istoty nie skrzywdzisz przypadkiem jakiejś części siebie? Bo człowiek to nie jest jednolita całość, widzisz... składamy się z wielu jakby oddzielnych bytów, które mimo wszystko tworzą jedno. Upraszczając można powiedzieć, że mamy podświadomość, świadomość i nadświadomość. I jeśli Twoja świadomość nie będzie szanowała tego, co czuje i „chce„ podświadomość, to tamta z kolei będzie bojkotowała to czego Ty pragniesz. Taka jest zależność. Musisz nauczyć się szanować siebie w całości, nie tylko tę wersję siebie którą znasz i którą uważasz za „siebie prawdziwego”.
Nie mówię Ci co robić, bo nie chcę dawać gotowych wskazówek bez zrozumienia całości sytuacji. Chcę tylko żebyś zobaczył ten problem szerzej... a do tego wszystkiego dochodzą jeszcze emocje i uczucia. I to nie tylko Twoje, ale i tej istoty.
@wir232 rozumiem, że nie znasz odpowiedzi na wszystkie te pytania, ale... skoro wiesz, że to Ci szkodzi, to już coś. Jeśli masz takie wewnętrzne przekonanie, że ta istota nie jest żadną częścią ciebie samego, to mówi już samo za siebie. Może więc teraz powiesz mi trochę więcej o tym co czujesz, jak to się przejawia? Bo bez tego ciężko mi cokolwiek doradzić w kwestii technik. każda sytuacja jest trochę inna i to co pomaga jednej osobie, niekoniecznie zadziała u kogoś innego. Opisz tutaj jak to wygląda, chętnie się nad tym zastanowimy razem 🙂
@iskra458 spróbuj powtarzać: Archaniele Michale chroń mnie, Archaniele Michale uwolnij mnie... mów to wielokrotnie, dopóki nie poczujesz zmiany. Chodzi o to, żeby jak najczęściej wymawiać to imię na głos, bo wtedy naprawdę przyjdzie i pomoże Ci rozwiązać ten problem. Ale tu jest warunek: musisz naprawdę wierzyć. Wierzyć, że to prawdziwy wysłannik Boga i że sam Bóg jest dobry, co nie dla każdego jest takie oczywiste i proste.
Jeśli wiesz czym jest prawdziwa dobroć, to nie dasz się zwieść. Bo pewnie pojawią sie jakieś obrazy czy wizje, które będą próbowały Cię zniechęcić albo przestraszyć, odwieść od przywoływania. Nie przejmuj sie tym. Wiedz, że Archanioł Michał niesie ze soba spokój i radość, nic więcej. Jego imię znaczy dosłownie „Któż jak Bóg„ i jedyną oznaką tego, że naprawdę przyszedł, będzie to że po prostu... poczujesz się lepiej.
@wir232 to brzmi naprawdę sensownie, chętnie bym poczytała coś więcej na ten temat, może masz jakieś polecane materiały? I mam jeszcze jedno pytanko... jak to u Ciebie zadziałało w praktyce, sprawdziłaś/sprawdziłeś to na sobie?
@boskaiskra ten materiał to moje własne przemyślenia, z życia wzięte, nic z żadnych książek ani stron nie przepisywałam. prowadzę swój blog, ale akurat tego konkretnego wątku tam nie umieszczałam, więc tu nie znajdziesz.
a jak u mnie to wyglądało... no cóż, mój przypadek byl naprawdę skomplikowany, przewlekły i skrajny do bólu. działy się ze mną różne rzeczy i to wcale nie były tylko inkuby, to były rozmaite byty, różnego rodzaju, czasem włos mi stawał na głowie z tego co przeżywalam... istny horror, serio. przez długi czas myslałam, że już nigdy z tego nie wyjdę. a jednak wyszłam 🙂 tylko że młodość minęła mi przy tym wszystkim jakoś tak... no, niezbyt przyjemnie powiedzmy. ale co tam, przede mną jeszcze kawał życia i to się liczy
@wir232 dokładnie tak, dokładnie o to chodzi. To co piszesz ma sens i sama tak uważam, że najlepsza ezoteryka rodzi się z własnych przeżyć, a nie z podręcznikowych formułek. To forum powinno właśnie na tym polegać, żeby ludzie opisywali swoje doświadczenia i to jak sobie z tym radzili. Mówili o tym otwarcie, bez owijania w bawełnę. Bo trzymanie tego w sobie to moim zdaniem nic innego jak dawanie przyzwolenia złu na działanie. Te byty ograniczają naszą własną wolę i nie możemy na to pozwalać. Głośne mówienie o tym co się z nami dzieje, plus szczera modlitwa o uwolnienie, to chyba jedyne co naprawdę zniechęca różne plugastwo do dalszego działania.
Co do bloga, chętnie bym poczytała, ale może wklejaj tu na forum wybrane opisy tego co cię spotykało? Wtedy wszyscy mogą skorzystać i podyskutować. Pozdrawiam 🙂
@kojaca-duch dziękuję za miłe słowa, ale nie będę tutaj bardziej się rozpisywać o tym wszystkim... to zbyt osobiste sprawy, poza tym wole skupiać się na tym co dobre i pisać o tym, nie o złu 🙂
@iskra458 nie miałam na myśli że TY jesteś tą istotą... chodziło mi raczej o to, że może jakaś głębsza część ciebie jej pragnie. wiesz, kiedy świadomie mówisz „nie chcę tego”, ale gdzieś w podświadomości jest jakieś przyciąganie, jakaś tęsknota za tym kontaktem... to wtedy mamy do czynienia z konfliktem wewnętrznym. i ten konflikt trzeba najpierw dostrzec, a potem jakoś rozwiązać, zanim w ogóle zaczniemy mówić o technikach. bo same techniki bez pracy od środka niewiele dadzą
@wir232 dzięki za wyjaśnienie, bo faktycznie trochę inaczej to odebrałam na początku 🙂 no i tak, może masz rację... chyba nie można do końca wykluczyć ze gdzies w środku jest jakaś część mnie ktora tego jednak chce, skoro to sie powtarza. i tu własnie jest ten problem, świadomie mówię nie, a może cos głębiej mówi coś zupełnie innego. co w takim razie można z takim konfliktem zrobić?
@iskra458 wiesz, myślę że kluczem jest tu przede wszystkim akceptacja samego siebie... ze wszystkimi słabościami, pragnieniami, potknięciami. Nie ma sensu złościć się na siebie że coś przywołałeś, że uległeś, że coś poszło nie tak jak chciałeś. I złość na tę istotę tez nic nie da. Raczej pokochaj siebie, bądź dla siebie życzliwy.
I to co dla mnie najważniejsze, zaufaj Bogu. Serio, to nie jest pusta rada. Możesz się Mu wyżalić jak przyjacielowi, opowiedzieć wszystko co czujesz, co Cię boli. Niech zaistnieje w Twoim zyciu naprawdę, nie tylko jako pojęcie.
A poza tym... zrób dla siebie coś miłego 🙂 puść muzykę którą lubisz, zatańcz, zajmij się czymkolwiek co sprawia Ci radość i wprawia w dobry nastrój. To też ma swoją moc.
@wir232 cześć, a nie myślałeś żeby po prostu... zapytać tego sukkuba czemu w ogóle przychodzi? Bo może ma jakiś powód, czego szuka, czego potrzebuje? Zamiast od razu traktować go jak wroga może warto sie nad tym zastanowic i spojrzeć na to z jego strony też? Skoro nas odwiedza to chyba nie bez przyczyny 🙂
@kamien199 no tak, ale wiesz... mnie ona po prostu szkodzi i to jest dla mnie kluczowe w tej sytuacji. Moge sie zastanawiac nad jej potrzebami, nad tym po co przychodzi, ale jak cos ci wyraznia odbiera energie albo spokój to juz chyba nie o dialog chodzi, prawda?
@wir232 okej, rozumiem o czym piszesz... ale mam pytanie, po tym wszystkim co opisałeś, ta istota po prostu odejdzie sama?
@iskra458 tak jest... „powinno„ to za słabe słowo. ta istota musi odejść, skoro Ci szkodzi. tylko nie licz że stanie się to tak od razu, z dnia na dzień. raczej będzie to proces stopniowy i trzeba mieć świadomość że tak to działa. najważniejsze żebyś w to wierzył, myślał pozytywnie... wszelkie wątpliwości i czarne myśli które nachodzą w takich momentach, one nie są Twoje, pochodzą od tej złej energii właśnie. pozbądź się ich i szukaj w sobie wiary, to jest clue całej sprawy.
@wir232 dobra rada, zgadzam się z tym co piszesz. Akceptacja siebie to podstawa, złoszczenie się na siebie nic nie da, a wręcz może pogarszać sytuację. No i ten kontakt z Bogiem, zaufanie mu jak przyjacielowi, to ma sens.
Tylko mam to samo pytanie co @kojaca-duch, bo też mnie to zastanawia, o jakiego Boga chodzi? Bo to dość ważna kwestia w tym wszystkim.
@kojaca-duch przecież widzisz, mówię o tym Bogu który tworzy, który stwarza... bo są dwie siły we wszechświecie: ta która buduje i ta która niszczy. Chyba nie trzeba tłumaczyć którą warto wybrać 😉 A jak ktoś go wyraża, jak przeżywa to jego istnienie, jak do niego mówi... to już jest sprawa zupełnie osobista każdego człowieka. Jedna droga nie musi pasować wszystkim.
@kamien107 otóż to, dokładnie to samo chciałam powiedzieć. Bo co to znaczy „siła która stwarza„? To jest jakaś abstrakcja bez konkretnej treści. Każdy może sobie pod tym podstawić cokolwiek chce i każdy będzie miał rację, bo to nic nie znaczy. A największa mądrość mierzona czym? Skąd wiadomo że właśnie ta siła jest najmądrzejsza? I jak już powołujesz się na Boga to chyba warto wiedzieć co się pod tym słowem rozumie, bo inaczej to jest rozmowa o niczym. Nie można jednoczesnie mówić o Bogu i unikać jakiegokolwiek określenia czym On jest.
@kojaca-duch zauważ, dla mnie Bóg jest tam gdzie jest miłość, dobroć, gdzie są prawdziwe uczucia... w każdej żywej istocie. Pytanie tylko ile kto tego Boga w sobie nosi. Bo tam gdzie uczuć brakuje, tam pojawia sie zło, to chyba każdy widzi na co dzień. A co do mądrości bożej, to nikt z nas tego nie zmierzy, my znamy tylko naszą ludzką mądrość i już. Co do poczatku wszechświata to też nikt nie wie jak to bylo naprawdę, teorii można naliczyć bez liku, i tak naprawdę tylko Bóg jeden wie jak to wszystko się zaczęło 🙂
@kamien107 witaj, ale ty dalej nie odpowiedziałaś na moje pytanie 🙂 nie pytam gdzie ON jest, tylko KIM jest. Jak go rozpoznajesz? i skąd ta pewność że jest dobry? bo piszesz że tam gdzie dobroć i uczucia... ale czy uważasz że Bóg się nigdy nie złości?
@kojaca-duch właśnie o to chodzi, gniew też jest uczuciem i Bóg go zna... kiedy patrzy na ludzką krzywdę, to chyba naturalne że coś w Nim się sprzeciwia. Skąd moja pewność że jest dobry? szczerze mówiąc to kwestia wiary, nie dowodu. Ale zastanow się, skąd w ogóle wzięła się dobroć na tym świecie? Mówi się przecież że ktoś ma Boga w sercu, a to znaczy tyle co mieć sumienie, wrażliwość na drugiego człowieka. Dobro i zło nie mogą być jednym i tym samym źródłem, bo dobro z natury odpycha zło, jedno drugie po prostu wyklucza. Dla mnie Bóg to przede wszystkim źródło miłości i dobroci... no i Stwórca, tego nie trzeba chyba tłumaczyć.
Może zamiast od razu szukać sposobu żeby się tego pozbyć, warto najpierw zastanowić się skąd to w ogóle przyszło... Wydaje mi sie że jesteś osobą bardzo uczuciową, ale jednocześnie zamkniętą w sobie, nieśmiałą trochę. Moze warto byłoby wziąść pewne sprawy w swoje ręce i nauczyć się mieć nad nimi kontrolę. Odpowiedź na swój problem masz blizej niż myślisz, trzeba tylko trochę więcej wiary w siebie.
@runa438 no i widzisz, rozumiem co masz na myśli i sama tak kiedyś myślałam... że pewne rzeczy po prostu się zdarzają i nie mamy na nie wpływu. Ale wiesz, wlasnie ta myśl, że „to nie zależy ode mnie„ bywa pułapką. Jakbyśmy sami oddawali kontrolę, zanim jeszcze spróbujemy ją odzyskać. Mniej więcej wiedzieć skąd coś pochodzi to już połowa drogi, naprawdę. Teraz pytanie co z tą wiedzą zrobisz 🙂
Przepraszam, widzę że to stary wątek i może trochę nie na miejscu tu wchodzę, ale pomyślałam że może jednak komuś się przyda to co wcześniej napisałam 🙂
Dzień dobry, myślę że mogę pomóc w tej sprawie 🙂 ale najpierw zaciekawilo mnie jedno, jak w ogóle to na siebie sciągnąłeś? Bo to naprawdę ważna kwestia, bez tego ciężko będzie zabrać się za odprowadzenie takiej istoty w odpowiedni sposob.
@zrodlo914 witam no właśnie... skoro mówisz ze możesz komuś pomóc i „odprowadzić” tę istotę, to czemu sam jej nie zapytasz skąd sie tu wzieła i dlaczego? no bo jak to działa logicznie?
a tak szczerze to wydaje mi sie że większość tych „ezoteryków” co oferują pomoc to tylko gadają jakies bzdury, pouczają i jeszcze biorą za to kasę. to jest dopiero logiczne...
@zrodlo914 nie bardzo rozumiem co masz na mysli... w jaki konkretnie sposob mozesz pomóc? i czemu pytasz o to jak to sciagnęłam, to ma jakieś znaczenie przy odprowadzaniu tej istoty?
@iskra458 chodzi mi o to ze najlepsza metoda na pozbycie sie tego sukkuba jest po prostu normalny związek z kobietą, oparty jedyne co naprawde pomoze i skutecznie odstraszy tego natręta. Seks działa cuda na różne dolegliwości, i te cielesne i te duchowe :):) Trzymaj sie i powodzenia.
@kojaca-duch no serio, co ty piszesz? 😉 chyba ktos walnął cie w glowe z tą radą 😀 seks jako lekarstwo na sukkuba, no powiem szczerze że to pomysł rodem z żartów... po czterdziestce to już człowiek leży i odpoczywa, a koło pięćdziesiątki to co najwyżej się napręży i tyle na tym koniec 😉 więc ta rada jest może dobra dla dwudziestolatka z nadmiarem energii, ale nie dla nas 🙂
@cisza559 serio, chyba trochę za mało jeszcze widziałaś/widziałeś w życiu żeby tak pisać. Starsze pokolenie jest zdrowsze i bardziej aktywne niż ci co mają dwadzieścia parę lat i sądzą że wiedzą wszystko. Naprawdę można tylko współczuć tym młodym, którym zostało właściwie same prężenie się i poza tym nic więcej... Poczytaj sobie troche na ten temat, bo w sieci jest sporo artykułow które by Cię zaskoczyły jeśli chodzi o aktywność seksualną starszych pokolen. Wando chyba jednak ma rację 😉
@kojaca-duch no ale to jest dopiero przykład 😀 Szwecja to jeden z bardziej pokręconych krajów jeśli chodzi o wzorce społeczne i normy etyczne, serio. Cieszę sie że żyję w Polsce, a i tak bliższy mi jest mentalnie Kanadyjczyk albo Holender niż Szwed...
@cisza559 a ty myślisz że u nas jest lepiej? Polskie badania w tej kwestii to dopiero jest ciemnogród... kobietę zawsze boli głowa, a jednocześnie daje facetowi kasę żeby szedł do prostytutki. Niczym wiara w zabobony i rytuały, serio. Szwecja może i dziwna, ale zanim będziemy się śmiać z innych krajów to warto spojrzeć na naszą własną mentalność.
@kojaca-duch no dokładnie o to chodzi! jak nie ma miłości w związku to i głowa zawsze boli i w ogóle nic nie ma sensu 😀 jak jest prawdziwe uczucie to naprawde wszystko jest inaczej, chce się być blisko tej osoby i żadne wymówki nie przychodzą do głowy...
polskie małżeństwa to w większości jedna wielka gra pozorów, ludzie żyją obok siebie zamiast razem i potem się dziwią że seks nie istnieje albo istnieje tylko ale prawdziwe, tyle można powiedziec na ten temat
@kamien107 dzień dobry, zaraz, zaraz... to ostatnie zdanie mnie zatrzymało. napisałeś że w ogóle nie zależy ci na życiu i to tak jakby mimochodem, między słowami. nie przejdę nad tym do porządku dziennego.
powiedz mi co się u ciebie dzieje naprawdę?
@iskra458 witam, zatrzymaj się chwilę... to co napisałaś na końcu, że nie zależy Ci na życiu, to mnie bardzo niepokoi i nie mogę po prostu przejść obok tego obojętnie 🙁 Sukkub to nie jest zabawka ani towarzystwo na samotne wieczory, te istoty żywią się energią życiową i dosłownie wysysają z człowieka wolę życia, radość, wszystko co wartościowe. Jeśli już teraz czujesz że nie zalezy Ci na życiu, to kontakt z czymś takim tylko to pogorszy, uwierz mi. Proszę napisz tutaj co się dzieje, bo naprawdę chciałabym zrozumieć co przeżywasz 🙂
@iskra458 cześć, zaraz zaraz, bo to zdanie „w ogóle nie zależy mi na życiu„ mnie zatrzymało i nie mogę tak po prostu odpuścić. Zabawić się z sukkubem to jedno, ale to co napisałaś na końcu brzmi niepokojąco i nie chcę tego zbagatelizować. Napisz więcej co u ciebie słychać, bo to ważniejsze niż cały ten temat z sukkubem.
@grzegorz-44 sama nie wiem zgodzę się z takim uogólnieniem. Mówisz że w polskich małżeństwach nie ma miłości i dlatego nie ma dobrego seksu... ale to trochę za duże uproszczenie. Znam pary gdzie jest i jedno i drugie, więc nie można tak wszystkich wrzucać do jednego worka.
A co do tego czy Polacy wiedzą czym jest miłość i że niby Ameryki nie dogonimy... serio? Nie sądzę żeby kraj zamieszkania decydował o tym czy ktoś potrafi kochać czy nie. To bardziej kwestia konkretnych ludzi i ich historii, nie narodowosci.
Jeśli chcesz żeby to miało bardziej magiczny wymiar, możesz wzmocnić całe przywoływanie rytuałem ochronnym. Ubierz szatę z pentagramem i usiądź w kręgu, ale zanim go utworzysz stań twarzą na wschód, skupi się i wypowiedz trzy razy: Bóg i Bogini i ja między nimi. W czasie tych słów wyobrażaj sobie że ze stopstóp wyrastają korzenie biegnące głęboko do jądra Ziemi, a z ramion gałęzie sięgające daleko w Kosmos.
Krąg rysujesz Athame albo różdżką, może być zwykły patyk. Wyobraź sobie że z jego końca wydobywa się żółte światło i rysuj zgodnie z ruchem wskazówek zegara... możesz zrobić dwa kręgi, jeden nad sobą i jeden pod, tak żeby żółte światło spływało z Kosmosu do dolnego i wznosiło się z Ziemi do górnego. w ten sposób otaczasz sie prawdziwą ścianą ochronnego światła.
Potem siądź twarzą na wschód i wzywaj Archanioła Michała tak jak wcześniej pisałam, czyli powtarzając jego imię i prosząc o uwolnienie. Przez cały czas wyobrażaj sobie jasne światło spływające na ciebie z góry. Kiedy poczujesz jego obecnosc, podziękuj mu za przybycie, powiedz dokładnie co cię trapi i poproś żeby pozostał przy tobie tak długo jak będzie trzeba. Na koniec zlikwiduj krąg rysując różdżką od wschodu w przeciwnym kierunku, wyobrażając sobie że pochłania ona całe to żółte światło z powrotem.
Cd. tego co pisałam... zastanów się nad tym: każdy człowiek odczuwa gniew, to jest fakt. Ale czy myślisz, że to szatan go wymyślił? Nie, w żadnym razie. Szatan tak naprawde nic nie stworzył, nie ma żadnej mocy twórczej. Jedyne co potrafi to brać Boże pomysły i je plugawić, niszczyć, wypaczać.
Więc gniew sam w sobie nie jest czymś złym. My nie potrzebujemy się go pozbywać, trzeba sie po prostu nauczyć nad nim panować i skierować go we właściwą stronę, tak jak Bóg zamyślił. Żeby szedł nie przeciwko ludziom, ale przeciwko złu i diabłu właśnie.
@kojaca-duch no i widzisz, masz rację w tym co piszesz... gniew jest naturalny, każdy to przeżywa i chyba nie da się od tego uciec. Tylko że jak ktoś mi narobi krzywdy, to szczerze mówiąc nie siedzę wtedy i nie rozmyślam, czy to może jakiś duch nim kieruje albo inne zło go opętało. Po prostu się złoszczę i tyle, to ludzka sprawa. Nie mam zamiaru być żadną świętą, nigdy tak nie twierdziłam. Rozumiem ten zamysł że gniew powinno się kierować w stronę zła a nie człowieka, ale w praktyce jest to naprawdę trudne do ogarnięcia i myślę że większość ludzi tak po prostu nie działa. Reagujemy jak reagujemy, bo tak jesteśmy zbudowani
Witaj, słuchaj, muszę Ci jeszcze jedno powiedziec na koniec... niedobrze że mówisz że życie Ci nie zależy, bo to jest ogromny dar i trzeba z tym coś zrobic, bo takie myślenie nigdy do niczego sensownego nie prowadzi. Weź to życie takim jakie jest i po prostu ciesz się nim 🙂
@kamien107 tak jest, bo mnie ciekawi co ty przez to rozumiesz, bo każdy ma jakieś swoje pojęcie o tym czym to życie właściwie jest 🙂 bo dla jednego to dar, dla drugiego przekleństwo, dla trzeciego po prostu coś co mu się przydarzyło i stara się jakoś przeżyć. więc powiedz mi, czym ono według ciebie jest?
@duch551 dokładnie tak, to jest sedno całej sprawy, prawda? Bo czym w ogóle jest to życie w człowieku...
@gosia-93 życie to nic innego jak energia, czysta i pierwotna...
a to co przed tobą, to tylko i wyłącznie owoc twoich własnych wyborów i myśli 🙂 wszystko naprawde zalezy od ciebie samej, czy będziesz szczesliwa czy nie, ta decyzja leży wyłącznie w twoich rękach
@gwiezdny-zrodlo otóż to, dokładnie tak to widzę... ciało i duch razem, jedno bez drugiego to jakby połowa człowieka. Dopiero kiedy obie te rzeczy współgrają, można mówić o prawdziwym życiu 🙂
@gwiezdny-zrodlo no... co dokładnie masz na myśli? trochę nie rozumiem w kontekście tego wątku
@iskra458 właśnie o to chodzi chodzi o to, że ciało które nie ma w sobie ducha, to po prostu martwe ciało 🙂
@gwiezdny-zrodlo no jasne, żyję sobie w próżni i inni ludzie w ogóle nie mają wpływu na to co mi się przydarza, tak? Trochę to zbyt uproszczone moim zdaniem...
@gwiezdny-zrodlo no tak, masz racje, duch człowieka to jest właśnie to co tworzy naszą tożsamość... całą tę rzeczywistość w środku, zarówno umysłową jak i emocjonalną 🙂
@gosia-93 dam ci serce szczerozłote... i konika cukrowego do tego :)))
weź to serce, wyjdź na drogę... i nie pytaj się dlaczego
@gosia-93 życie to przede wszystkim szukanie... szukanie swojej drogi, swojego celu, prawdy, która leży gdzieś głęboko ukryta. To też smutki i radości, wszystko razem przeplecione. Każdy z nas przyszedł tu z innym zadaniem do wykonania, z inna misją, i myślę że kluczem jest własnie odkrycie kim naprawdę jesteś i do czego zostałaś powołana. Kiedy to poczujesz, kiedy naprawdę to znajdziesz w sobie, zobaczysz tę iskrę... ona jest w każdym z nas, czeka tylko żeby ją rozpalić w prawdziwy ogień serca. To czym jest życie w Tobie, odkryjesz sama, gdy przestaniesz szukać na zewnątrz
@wir232 niech będzie ale zaraz, zadanie do wykonania?? haha, to ja jestem jakiś agent 007 czy co? 😀
Serio, każdy widzi w sobie co najmniej supermena 😉
@mglista-umysl no i widzisz, bo te zadania wcale nie muszą wyglądać z zewnątrz jakos szczególnie imponująco czy heroicznie 🙂
@kamien107 tak jest, całkowita zgoda 🙂 jak nie ma tutaj tego pole313 ani jego „Ducha” to od razu jakoś milej na forum, jest z kim normalnie porozmawiać
@gwiezdnabrzask dokładnie tak, jak tu spokojniej to i rozmowa jakoś lepiej się klei 🙂 A co do tego co mówiłaś wcześniej... ktoś tu wyżej pisał że zadania niekoniecznie muszą być wielkie z perspektywy innych ludzi i to mnie trochę zatrzymało do myślenia.
No ale powiedz, co ciekawego mówi ten Twój domniemany mózg? 😉
A co do Duszka... mnie tam akurat ten Duszek całkiem sympatyczny, głupi to on nie jest, to pewne :)))
No i widzisz, bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak samo wiara bez uczynków jest martwa. Mamy to nawet zapisane w Liście Jakuba, drugi rozdział, dwudziesty szosty werset 🙂
Tak jest... czasem nie trzeba wiele, pare slow z piosenki i jakoś tak lepiej na duszy :)))
@mglista-umysl trudno powiedzieć, nie chodzi mi o to że siedzę cały dzień i zanucam w kółko to samo 🙂 po prostu... kiedy przychodzą te ciemniejsze myśli, warto mieć coś, czym można je przepędzić. coś miłego, lekkiego. i właśnie to może być kawałek piosenki, słowo, cokolwiek co otwiera w środku trochę światła
@gwiezdny-zrodlo no masz szczęście że wystarczy jakaś piosenka żeby odpędzić te złe myśli 🙂 ja tak nie potrafię haha
ale powiedz, skąd w ogóle te złe mysli się biorą?
zrobiłaś może coś komuś? czujesz się z czymś winna?
@mglista-umysl dokładnie tak, nie zrobiłem nikomu nic złego i sumienie mam czyste... ale to nie znaczy że smutki mnie omijają 🙂 zycie bywa różne, raz wszystko gra a raz człowiek jest już jego natura chyba.
@gwiezdny-zrodlo otóż to, to co opisujesz brzmi trochę jak taka postawa „nie wychylam się i będzie dobrze„ 😉 jedna ze szkół buddyzmu właśnie tak to ujmuje, jako świadome powstrzymywanie się od działania. i ok, do nirwany pewnie da się tak dojść... ale do szczęścia? to już inna sprawa 🙂
wiesz, jak pomagasz innym to los ci to jakoś oddaje, taka moja obserwacja przynajmniej. a jeśli ktoś jest ostrożny, nie ryzykuje, to też nie doświadcza tych naprawde fajnych momentów. nie pijesz szampana jeśli nie korkujesz butelki, nie? 😀
no i jasne że nic nie zrobiłaś, ale mogłaś zrobic! i to chyba właśnie w tym tkwi sedno. powiedzenie mówi że do odważnych świat należy i coś w tym jest...
miłego „dna” 🙂
@mglista-umysl no hej, bo skąd wiesz cokolwiek o mnie...
Całe życie dawałem z siebie wszystko dla innych, dosłownie zapominałem o własnych potrzebach. I co z tego wyszło? Ci, którym pomogłem najbardziej, pokłócili się ze mną potem o byle co, bo raz kiedy naprawde nie miałem czasu bo musiałem pracowac, nie mogłem im znowu podskoczyć. I właśnie oni stali się moimi największymi wrogami. Taka jest wdzięczność.
Teraz mam inaczej, pomagam jeśli ktoś naprawdę potrzebuje konkretnego wsparcia, ale nie daję się więcej wykorzystywać. Na pierwszym miejscu jestem ja i nie zamierzam się z tego tłumaczyć.
I wiesz co, los mi sprzyja, nie narzekam na swoje życie :)))
Tobie tego samego życzę.
@mglista-umysl jedna z koleżanek tu wyżej pisała o tym że gdzieś zawalił się 1300 letni skarb, dosłownie spłonął... i wiesz co, to też chyba jakis znak tych czasów co nadchodzą. Samo się nasuwa takie myślenie, nie?
@mglista-umysl trochę jednak wiem o tobie... i wiem że pomagasz innym tylko wtedy kiedy jest to dla ciebie wygodne i nie kosztuje cię wiele wysiłku.
No cóż, obyś nigdy nie miała powodów narzekać na swój los.
Pamiętaj tylko o jednym, to co dajesz ludziom, wraca do ciebie dziesięciokrotnie. W obie strony.
@mglista-umysl właśnie o to chodzi... pisałeś że pomagam tylko wtedy kiedy mi to nie przeszkadza, że nigdy nie miałem powodów narzekać na los, że co daję ludziom wraca do mnie po dziesięciokroć...
Powiem Ci tak: pomagam ludziom którzy naprawdę tej pomocy potrzebują. Nie tym, którzy sami nie wiedzą czego chcą i błądzą bez celu.
Tysiące ludzi straciło dach nad głową, zostało bez niczego. Czym są więc Twoje problemy w obliczu takiego nieszczęścia?
@mglista-umysl miliony ludzi nigdy nie miało dachu nad głową. Miliony dzieci głoduje i umiera z braku czystej wody i jedzenia. I wiesz czemu? Bo zabija je obojętność i głupota tych, którzy wyobrażają sobie że tylko oni mają jakieś prawo do życia na tej planecie.
Takie mądre usa i inne hexy, które uwazają że wystarczy raz na jakiś czas „zrobić coś dobrego„ i sumienie czyste. Tymczasem to że miliardy ludzi na świecie głoduje i nie radzi sobie z życiem, to jest w dużej mierze wynik chrystianizacji. Katolicy wszędzie polazły ze swoimi księgami i tak narozrabiali na całym świecie że teraz tylko Duch Święty wie jak to naprawić. Więc nie wmawaj mi że moje problemy są mniejsze od innych.
Słyszałaś kiedyś o efekcie motyla? Bo być może nie... każdy najmniejszy problem jednej osoby może wywołać gigantyczne konsekwencje dla tysięcy innych ludzi, gdzieś baardzo daleko. Wszyscy wpływamy na siebie nawzajem, nasze losy są połączone jak pajęcza sieć, niewidzialną nicią. Jeżeli jeszcze nie dorosłaś do rozumienia tak prostych rzeczy to masz jeszcze duużo nauki przed sobą, hexo.
Trzymaj się.
@mglista-umysl sam widzisz, ja przynajmniej potrafię docenić to co mam... dach nad głową, jedzenie, wodę, spokój. nie wszyscy to mają i uważam że warto o tym pamiętać zamiast wiecznie narzekać. los daje mi co daje i jestem za to wdzięczny.
może i Tobie by sie przydało trochę takiego spojrzenia na własne życie? zamiast użalać sie nad sobą cały czas, spróbuj dostrzec co dobrego masz wokół siebie 🙂
trzymaj się też :)))
@mglista-umysl sama rozumiesz, można się użalać ile wlezie, ale jeśli nie ma się kasy to takie pisanie to tylko bicie piany. I właśnie tym są wpisy w tym stylu... może człowiekowi trochę ulży na sercu, ale komukolwiek to realnie pomoże? na chłopski rozum raczej nie ;( To brzmi mało realistycznie i szczerze mówiąc nie bardzo widzę związek z tematem tego forum. Może jednak warto by się skupić na czymś konkretniejszym.
A co do tych słów wyżej, o milionach głodujących dzieci i efekcie motyla i tej całej siatce połaczonych losów... rozumiem skąd to podejście, naprawdę. Ale nie wiem czy to odpowiednie miejsce i moment na takie rozważania.
Dzień dobry, mówisz o pożodze czy o czymś innym? bo pożar to jedno, a pożoga to trochę co innego... 🙂
Jestem szczerze wstrząśnięta tym co tu czytam...
