ciekawe że mówisz o naturalnym zakończeniu. Bo to sugeruje że te sny miały jakiś cel, coś do przekazania, i kiedy to zostało przekazane - śmierć przyszła jako domknięcie. Może nie chodzi o to żebyś wiedziała kim była ta kobieta, ale żebyś czegoś od niej dostała? Jakiejś lekcji, jakiegoś spokoju, akceptacji?
przepraszam że wchodzę, bo jestem tu nowa jeśli chodzi o takie tematy, ale to co piszesz Otylijka o spokoju przy śmierci tej kobiety - zastanawiam się czy może to ma coś wspólnego z twoim własnym stosunkiem do śmierci? Może te sny nie tyle mówią kim byłaś, co uczą cię czegoś o przemijaniu?
Tosia ma ciekawy punkt. I to jest akurat interpretacja która nie wymaga żadnych założeń metafizycznych a i tak jest głęboka i wartościowa. Sen jako lekcja psychologiczna, nie koniecznie jako zapis poprzedniego wcielenia. Otylijka, jak się czujesz ze swoim własnym stosunkiem do śmierci, do przemijania? Zmieniło się coś od kiedy te sny się zaczęły?
to jest właśnie ciekawe, bo dużo osób które opisują podobne doświadczenia mówi o tym wyciszeniu wobec śmierci. Jakby dostały jakieś… nie wiem jak to nazwać… potwierdzenie? że to nie jest koniec?
ech, Aurelek, słuchaj, nie wszystko da się zredukować do dojrzałości psychicznej. ja rozumiem twój punkt ale tu mamy kogoś kto te sny ma od miesięcy, regularnie, z konkretną osobą i konkretnym miejscem i konkretnym imieniem. to nie jest losowy sen o śmierci, to jest historia.
Otylijka, a ta kobieta z twoich snów, wiesz coś o tym jak żyła poza tymi urywkami? Znaczy masz jakiś obraz całości jej życia, czy to tylko te fragmenty, pranie, gotowanie i ta końcowa scena ze śmiercią?
to co mówisz o slajdach jest diagnostycznie ważne. Przy klasycznej regresji zwykle mamy szerszy dostęp, możliwość cofania i przesuwania. Tu mamy coś bardziej selektywnego. Zastanawiam sie czy to nie jest raczej kontakt niż wcielenie, że ta konkretna dusza z jakiegoś powodu pokazuje ci fragment siebie. Różnica jest istotna.
ale chwila, bo Siedlislaw właśnie trafił w coś ważnego. Otylijka, jak byś sama to opisała, czujesz że to TY byłaś tą kobietą, czy że ta kobieta ci się pokazuje? Bo to jest inne uczucie i myśle ze sama wiesz ktore to jest nawet jesli trudno to zwerbalizowac
hmm. to trudne pytanie. w trakcie snu jestem nią, kompletnie. ale jak się budzę, mam wrażenie że ona mi coś… oddała? Zostawiła? Jakby chciała żebym wiedziała. Nie wiem czy to ma sens.
to ma sens i to duży sens. Wiesz co, to co opisujesz, ta zmiana perspektywy, w snie jako ona, po przebudzeniu jakby coś ci przekazała, to jest wzorzec który pojawia się w opisach mediumicznych. Nie mowie ze jestes medium, ale mechanzm jest podobny. Jakby ta warstwa snowa była mostem.
Cyla, tylko ze to sa bardzo nieostre kategorie ktore sobie definiujemy tak jak nam pasuje do interpretacji. 'most', 'kontakt', 'przekaz', te slowa brzmia pieknie ale nic konkretnego nie mowia. Co znaczy ze cos ci oddala? Jak to wygladaloby jesli byloby prawda a jak wygladaloby jesli byloby nieprawda? Bo jesli obie opcje wygladaja tak samo, to nie mamy czego badac.
Martynka_W ale nie kazde doswiadczenie musi byc 'badane' w sensie naukowym zeby bylo prawdziwe dla osoby ktora je przezywa! Otylijka nie przyszla tu po diagnóze, przyszla po rozmowe i to jest roznica. Dzieki wszystkim ze tak zaangazowaliscie sie w ten temat btw, to jest naprawde cenna dyskusja 🙂
wróćmy na chwilę do czegoś konkretnego. Otylijka, powiedziałaś że imię pamiętasz bez trudu. Imię tej kobiety. Czy sprawdzałaś je kiedykolwiek, czy jest powiązane z regionem który widzisz w snach, z epoką, z czymkolwiek co mogłoby być weryfikowalne?
to twoja decyzja, ale powiem ci jedno, jeśli chcesz mieć jakikolwiek grunt pod nogami zamiast samej interpretacji, to dane zewnętrzne bardzo pomagają. Albo potwierdzają albo obalają albo dają zupełnie nowe pytania. Wszystkie trzy opcje są wartościowe.
ja bym sprawdziła. Serio. Nawet jeśli nic nie znajdziesz, wiesz gdzie stoisz. A jeśli znajdziesz cokolwiek, chociaz maly szczegoł który pasuje, to jest na czym budować. Pamiętaj tylko żeby nie szukać z nastawieniem że MUSISZ znaleźć, bo wtedy zawsze znajdziesz i to nic nie powie.
hej, ja wracam bo Idzik napisał coś co mnie zastanawia. Przy moich snach ja też mam takie poczucie że powinienem poszukać ale nie wiem od czego zacząć skoro nie mam imienia, tylko pewne takie… klimatyczne wskazówki. Jak wy w ogóle szukacie takich rzeczy, macie jakiś sposób?
dobra to ja zacznę od siebie bo napisałem to pytanie i nikt nie odpisał, a jest ważne. jak wy w ogóle szukacie tych powiązań jeśli nie macie imienia? Bo ja mam sny gdzie jestem mężczyzną, starszym, gdzieś w górach, czuję zimno, czuję że znam te ścieżki na pamięć i budzę się z takim… przyzwyczajeniem do tego miejsca. Jakby to była normalność a nie sen. I co z tym zrobić?
Edmund, klimatyczne wskazówki to też dane. Nie musisz mieć imienia żeby zacząć porządkować materiał. Spróbuj po każdym takim śnie zapisać: pora roku, cokolwiek o ubraniu, czy masz narzędzia w rękach, czy jesteś sam. Z czasem z tych okruchów coś się zaczyna wyłaniać. Nie szukasz od razu certyfikatu urodzenia, szukasz wzorca.
ale hej, Idzik, to zakłada że te sny w ogóle mają zewnętrzne źródło a nie są po prostu projekcją własnych tęsknot czy wyobraźni, nie? Znaczy, mężczyzna w górach to może być po prostu to co ktoś sobie wyobraża jako wolność albo spokój. Skąd wiadomo że to nie to?
Geomanta trafił w sedno czego tu nikt wprost nie powiedział. problem z tym wątkiem polega na tym że wszystkie interpretacje, wcielenie, kontakt, projekcja, są równie niefalsyfikowalne jeśli nie mamy żadnego zewnętrznego punktu odniesienia. Otylijka ma imię, to jest coś. Edmund ma topografię, to też jest coś. ale dopóki tego nie sprawdzimy, kręcimy się w kółko.
okej, wy wszyscy mówicie żebym sprawdziła i chyba macie rację. powiem wam jak to się skończy. ale mam pytanie do Siedlislawa, bo powiedział coś ważnego wcześniej o tym kontakcie kontra wcielenie. jeśli to jest kontakt, to ta kobieta z moich snów czegoś chce? coś jej potrzeba? bo jak tak o tym myślę, to trochę mnie to niepokoi.
Otylijka, to normalne że to niepokoi, ale nie musisz od razu zakładać że coś jej 'potrzeba' w sensie że jest uwięziona albo cokolwiek takiego. często kontakt to po prostu… obecność. ktoś kto był i chce być pamiętany, albo coś przekazać bez konkretnego żądania. nie każdy kontakt jest pilny.
no ale Cyla, Otylijka sama napisała że ta kobieta 'coś jej oddała, zostawiła'. to sugeruje zakończenie, nie? jakby przekaz był kompletny. ja bym nie szła w kierunku że ona czegó potrzebuje, raczej że dała ci to co chciała dać i tyle. może te sny teraz ustaną albo zmienią charakter.
właśnie! Witchling świetnie to ująłaś. ja mam takie przekonanie od początku tego wątku że Otylijka dostała jakiś dar a nie zadanie. to brzmi bardziej jak zakończenie niż jak wołanie o pomoc. nie wiem czemu ale tak to odczuwam czytając ten temat od początku 🙂
Rozanaa, ale 'odczuwam czytając' to nie jest argument. przepraszam że tak wprost, ale tu jest tendencja do budowania narracji która brzmi ładnie i koją, a nie do zadawania pytań które mogłyby cokolwiek wyjaśnić. Otylijka, serio, sprawdź to imię. wszystko inne to spekulacja.
Luboslawa, oczywiście że wpływ jest realny, nikt tego nie kwestionuje. emocje ze snu są prawdziwe. ale interpretacja skąd pochodzi ten wpływ to już inna sprawa. no i co z tego że coś odczuwamy, to nie mówi nam czy to wcielenie, projekcja czy losowy sen. to są zupełnie różne kategorie.
można się wtrącić? przepraszam że się wtrącam bo czytam ten wątek od dłuższego czasu i zastanawiałam się nad jedną rzeczą. Otylijka mówiła że te sny są regularne od miesięcy. czy w jakimś momencie była jakaś zmiana, coś co je wywołało? jakaś sytuacja w życiu, przeprowadzka, choroba, coś? bo zawsze mnie ciekawi skąd te sny się zaczynają.
