Mam taki dziwny problem i nie wiem czy to normalne czy powinnam się martwić. Od jakichś kilku miesięcy miewam sny w których jestem… kimś innym. Znaczy nie sobą. Jestem kobietą która już nie żyje, znam jej imię ze snu, wiem jak wyglądała, co czuła. I to nie jest tak że ogląddam ją z boku - ja JESTEM nią. Widzę jej ręce, chodzę po jej domu, przeżywam jej ostatnie chwile. Budzę się z takim dziwnym uczuciem że coś straciłam, ale nie wiem co. Czy ktoś miał coś podobnego? To może być jakieś wcielenie albo wspomnienie z poprzedniego życia?
O matko, to brzmi bardzo intensywnie. Ja miałam coś podobnego pare lat temu, takie sny gdzie byłam kimś zupełnie innym, z innej epoki nawet, ale nie czułam śmierci tej osoby. A ty piszesz że przeżywasz jej ostatnie chwile - to znaczy że widzisz jak umiera? Bo to byłoby już naprawdę poważne jeśli chodzi o interpretację.
Temat ciekawy, ale od razu zaznaczę że to mogą być dwie różne rzeczy i warto je rozróżnić. Pierwsze - regresja do poprzedniego wcielenia, gdzie twoja dusza faktycznie pamięta coś z poprzedniego życia. Drugie - kontakt z duchem osoby która umarła i niejako wchodzi do twojego snu żeby przekazać coś lub po prostu szuka kontaktu. To są dwa różne zjawiska i sposób pracy z nimi jest inny. Masz jakieś konkretniejsze szczegóły? Czy ta kobieta wydaje ci się znajoma, czy zupełnie obca?
Ooo, ja też miałam raz sen gdzie byłam jakąś starą kobietą i wszystko było tak realne że jak się obudziłam to przez chwilę nie wiedziałam kim jestem! To było niesamowite uczucie. Może to naprawdę poprzednie życie? Słyszałam że niektórzy ludzie mają taką naturalną zdolność do pamiętania poprzednich wcieleń przez sny właśnie.
Zanim wszyscy zaczną mówić o wcieleniach - czy brałaś pod uwagę że to może być po prostu bardzo żywy sen generowany przez jakieś wspomnienie, film albo książkę? Mózg potrafi robić naprawdę dziwne rzeczy w nocy. Nie mówię że tak jest na pewno, ale warto sprawdzić najpierw prostsze wyjaśnienia.
ten spokój i ulga w chwili śmierci to bardzo charakterystyczny element snów regresyjnych, przynajmniej tak wynika z tego co czytałam i co sama czuję w swoich doświadczeniach. To nie jest tak jak w koszmarach. Czy masz jakiś pomysł z jakiej epoki mogłaby być ta kobieta? Ubranie, otoczenie, cokolwiek?
Mam pytanie do autorki - piszesz że znasz jej imię ze snu. Czy to imię brzmi znajomo, jest polskie, obce? I co ważniejsze - czy po przebudzeniu możesz to imię powiedzieć na głos bez problemu, czy jakoś znika?
Szczerze? Ten argument z ulga i spokojem mnie nie przekonuje jako dowód na wcielenie. Mózg w stanie snu może generować dowolne emocje, niekoniecznie muszą być powiązane z czymś metafizycznym. Skąd mamy wiedzieć że ta interpretacja jest trafna a nie po prostu… ładna?
Ja wiem że Martynka pewnie ma rację z tym mózgiem i wszystkim, ale czy nie jest tak że te sny które czujesz całym ciałem i z których wychodzisz z takim dziwnym uczuciem to jednak coś innego niż zwykłe sny? Bo ja mam normalne sny i mam takie szczególne i to naprawdę różni się od siebie, chyba każdy to wie kto miał kiedyś taki mocny sen
Ja mam w kwestii wcielenia takie zdanie że te sny gdzie czujesz się w cudzym ciele i widzisz oczami tej osoby to zdecydowanie coś innego niż sen o kimś. To zupełnie inny poziom doświadczenia. Jeśli naprawdę byłaś tą kobietą a nie obserwowałaś jej z zewnątrz to może to być właśnie fragment pamięci zbiorowej duszy, czyli jej wspomnienia dostępne dla ciebie bo jesteście jakoś połączone. Albo dosłownie byłaś nią. Ciekawe jest to co mówisz o spokoju przy śmierci, bo to sugeruje że ta kobieta odeszła pogodzona z życiem.
A zastanawiałaś się czy może ta kobieta to twoja prababka albo ktoś z rodziny? Bo podobno czasem nie chodzi o poprzednie wcielenie tylko o przodka który przekazuje coś przez sny. Może ona ma jakiś nieskończony biznes, coś nieuregulowanego i dlatego przychodzi właśnie do ciebie? Rodzinne duchy to chyba osobna kategoria od wcielenia.
ten opór przed napisaniem imienia jest sam w sobie interesujący. Czy ten opór pojawia się też kiedy mówisz o niej na głos, czy tylko przy pisaniu? To może coś znaczyć albo nie znaczyć nic, ale warto sobie to odnotować.
Ojej, lata trzydzieste to mogłaby to być jakaś trudna historia, wtedy działo sie w Polsce tyle złego. Może ta kobieta coś przeżyła i dlatego ten spokój przy śmierci - może nareszcie miała spokój po ciężkim życiu? Mam ciarki jak o tym myślę
Żeby nie było że tylko potakuję - wcielenie to jedna z wielu interpretacji i bynajmniej nie najprostsza. Zanim ktoś uzna że to poprzednie życie, warto sprawdzić czy nie ma żadnych zbieżności z konkretnymi osobami historycznymi albo rodzinnymi. Genealogia rodzinna to darmowe sposób i nie wymaga wiary w nic nadprzyrodzonego. Może ta kobieta jest gdzieś w aktach?
Ja nie wiem czy to wcielenie czy nie, ale mnie bardziej ciekawi to co mówi autorka o perspektywie - że jest TĄ kobietą a nie że ją ogląda. Bo w snach o wcieleniach według tego co czytałam ta perspektywa pierwszoosobowa jest właśnie kluczowa. Jak śnisz o kimś z zewnątrz to raczej symbol albo archetyp. Jak jesteś w środku to już inna rozmowa. Ktoś wie czy są jakieś techniki żeby to zbadać głębiej, może medytacja cofająca się do tego snu?
Technika o której piszesz Witchling82 to coś w stylu świadomego śnienia albo hipnotycznej regresji. Regresja do poprzednich żyć robi się przez hipnozę i to nie jest coś do robienia samemu bez doświadczenia. Jeśli te sny są regularne i intensywne to może warto rozważyć wizytę u kogoś kto zajmuje się regresją, to może dać więcej niż spekulowanie na forum.
czytam ten wątek od początku i mam pytanie do autorki - te sny przychodzą same z siebie czy możesz jakoś je wywołać? bo słyszałam że niektuże osoby potrafią wrócić do tego samego snu jak chcą, i ciekawe czy ty masz nad tym jakaś kontrole
nie, żadnej kontroli. Przychodzą kiedy chcą, nie umiem tego wywołać. Ostatnio był przerwa chyba z dwa tygodnie i myślałam że już koniec, a potem znowu. Zawsze ten sam dom, ta sama kobieta.
ta regularność z przerwami jest dla mnie mówiąca. W moich doświadczeniach ze snami które interpretuję jako coś więcej niż zwykłe sny - one nie przychodzą w seriach codziennie, tylko falami. Jakby coś tam po drugiej stronie też miało swój rytm albo swój powód żeby się kontaktować wtedy a nie inaczej. Ciekawi mnie co się dzieje w twoim życiu w te noce kiedy sen wraca, czy jest jakiś wspólny mianownik?
ale właśnie o to chodzi ze te sny są na tyle specyficzne ze nie da sie ich wrzucić do jednego wora z normalnymi snami! Ja mam normalne sny i mam takie inne i naprawdę czuję różnicę w ciele jak się budzę, jedno to lekko pamiętane urywki a drugie to jak wspomnienie prawdziwego zdarzenia. Otylijka, ty też tak masz?
tak, dokładnie tak. To nie jest jak pamiętanie snu. To jest jak pamiętanie czegoś co naprawdę przeżyłam. Szczegóły zostają - zapach drewna w tym domu, zimno podłogi, ciężar ubrania. Normalne sny tak nie wyglądają.
ten opis sensoryczny jest istotny. Zapach, temperatura, faktura - te detale zmysłowe są charakterystyczne dla pewnego typu doświadczeń onirycznych. Ale mam pytanie techniczne: czy te doznania zmysłowe czujesz jako własne, czy jakby przez filtr, jakbyś oglądała je z dystansu? Bo to rozróżnienie ma znaczenie niezależnie od tego jak to zinterpretujemy.
właśnie, to jest to co mówiłam wcześniej o perspektywie pierwszoosobowej, to nie jest sen o kimś, to jest sen jako ktoś. I jak Otylijka mówi że doznania są jej własne to dla mnie to bardzo silny sygnał że tu nie chodzi o zwykłą projekcje mózgu na bazie jakiegos wspomnienia czy filmiku
hmm, ale pierwszoosobowa perspektywa to normalna cecha wielu zwykłych snów. Często śnimy jako siebie w zupełnie innych okolicznościach albo jako kogoś innego i to nie jest od razu dowód na cokolwiek paranormalnego. Nie chcę gasić, ale nie mówmy że perspektywa pierwszoosobowa to jakiś znacznik nadprzyrodzony, bo po prostu tak działają sny.
hej, wchodzę w dyskusję bo mam podobne doświadczenie i nie wiedziałem że to może być związane z wcieleniem. U mnie to nie jest śmierć ale też śnię regularnie jako ktoś inny, stary dom, stare rzeczy, język którego nie znam ale w śnie rozumiem. Nigdy nie wiedziałem co z tym zrobić
to co Edmund opisuje to inny wzorzec niż u Otylijki. Brak imienia, mniej szczegółów zmysłowych które zostają, bardziej nieostra tożsamość. Może to inna kategoria doświadczenia. Nie mówię że mniej prawdziwe, ale może inaczej interpretowane w zależności od tradycji - jedno to wyraźna pamięć wcielenia, drugie to może bardziej zbiorowa pamięć rodowa albo coś innego.
właśnie chciałam to powiedzieć, co Siedlislaw pisze. Jest taka rzecz jak pamięć komórkowa, pamięć przodków, i ona działa inaczej niż regresja do poprzedniego wcielenia. Przy pamięci przodków te obrazy są zazwyczaj bardziej fragmentaryczne, mniej spójne narracyjnie, bardziej emocjonalne niż faktograficzne. Otylijka, twoje sny mają spójną narrację? Każdy sen to jakby osobny rozdział z życia tej kobiety czy raczej luźne obrazy?
