Hej, nie wiem czy to właściwe miejsce ale chyba tak - mam dziwną sytuację z pająkiem. Od jakichś trzech tygodni, prawie każdej nocy jak wchodzę do sypialni albo budzę się w środku nocy, widzę tego samego pająka (chyba tego samego, jest spory, brązowy) opuszczającego się na nitce dokładnie nad moim łóżkiem. Zawsze w tym samym miejscu, jakby centralnie nad poduszką. Odganiam go, on znika, a następnej nocy znowu. Zastanawiam się czy to może być jakieś przesłanie, znak od kogoś bliskiego kto odszedł? Mój tata umarł dwa lata temu i jakoś skojarzyłam sobie to z nim, nie wiem czemu. Ale z drugiej strony może po prostu mam pająka w ścianie i tyle? Nie wiem co o tym myśleć, czy ktoś miał coś podobnego?
Pająk nad łóżkiem to nie jest przypadek, przynajmniej nie taki, który można tak po prostu zbagatelizować. W wielu tradycjach pająk jest symbolem połączenia między światami - tym widzialnym i tym, co poza zasłoną. Że pojawia się regularnie, w tym samym miejscu, o tej samej porze - to już mówi samo za siebie. Twoja intuicja z tatą może być całkowicie trafna. Czasem bliscy dają znaki właśnie przez zwierzęta, bo to najłatwiejsza forma kontaktu energetycznego. Powiedz mi - czy czujesz coś szczególnego w tym momencie? Jakiś spokój, ciepło, coś w powietrzu?
No dobra, ale zanim pójdziemy w duchy i przesłania, to może warto sprawdzić jedną bardzo prozaiczną rzecz. Pająki mają swoje trasy i kryjówki, i jeśli jeden osobnik regularnie wędruje po tej samej nitce, to znaczy że ma tam gdzieś gniazdo albo miejsce, w którym poluje. Sufit nad łóżkiem, szczelina przy oknie, coś takiego. Nie mówię że to na pewno nie jest żaden znak, ale najpierw bym sprawdziła czy nie ma po prostu konkretnego powodu, dla którego akurat to miejsce. A co do tatusia - rozumiem że strata boli i że chcemy widzieć sygnały od bliskich, naprawdę rozumiem. Ale pająki żyją własnym życiem.
Ojej, ale to jest niesamowite! Pająk w tradycji słowiańskiej i w wielu innych jest tkaczem losu, łączy wątki 🙂 Moim zdaniem to zdecydowanie może być znak! Szczególnie jeśli masz takie skojarzenie z tatą, intuicja rzadko myli. Ale mam pytanie - czy ten pająk coś robi jak się na niego patrzysz? Czy po prostu wisi, czy się porusza, czy spuszcza w dół w twoją stronę? To może być ważne dla interpretacji!
Hm, ciekawy przypadek. Muszę przyznać że i mnie i dziwi ta regularność. Jeden raz, dwa - ok, pająk sobie łazi. Ale trzy tygodnie, co noc, to samo miejsce? To statystycznie trochę dziwne nawet jak na pająka. Nie twierdzę od razu że to nadprzyrodzone, ale skojarzenie jest. Mam jedno konkretne pytanie bo to mi się kręci po głowie - czy ta regularność zaczęła się w jakiś ważny dla ciebie dzień? Rocznica, urodziny taty, coś takiego? Albo może miałaś jakiś sen z nim wcześniej? Bo jak tak, to to by już był inny poziom sprawy.
Chcę tu dopowiedzieć kilka rzeczy bo dyskusja idzie w dobrym kierunku, ale warto mieć kontekst. Pająk jako zwiastun i symbol posłańca pojawia się w bardzo wielu kulturach - od tradycji rdzennych Amerykanów przez mitologie słowiańskie po hinduskie. Babcia Pająk w mitologii Navaho, Arachne w greckiej - to motyw bardzo stary. Natomiast konkretnie jako posłaniec od zmarłych - to jest interpretacja, która pojawia się głównie we współczesnej ezoteryce, nie jest tak głęboko zakorzeniona historycznie jak czasem sugerują popularne blogi. Nie mówię że to wyklucza osobiste odczucie, ale warto wiedzieć skąd pochodzi taka interpretacja. Mam pytanie do ciebie - czy w twoim domu rodzinnym, u taty, pająki były jakoś ważne? Jakiś zabobony, zwyczaje?
Pająk schodzący z góry na dół to bardzo konkretny znak i to niekoniecznie pozytywny. Czytałam że ruch z góry na dół oznacza wiadomość z wyższych sfer, ale kierunek nad głową śpiącej osoby to już coś innego - to może być sprawdzanie, czy ta osoba jest gotowa na odbiór. Jak długo go obserwujesz? Bo jeśli to trwa ponad miesiąc, to może to być sygnał że powinnaś aktywnie nawiązać kontakt zamiast czekać.
hej, przepraszam że się wtrącam ale to mnie zaintrygowało. mam jedno głupie pytanie - mowisz ze to ten sam pajak? jak możesz być pewna ze to ten sam osobnik a nie po prostu inny pajak tego samego gatunku? bo to by trochę zmieniało sprawę chyba
To z tą nitką jest ciekawe. Jeśli ma stały punkt zaczepienia to naprawdę pewnie ma tam gniazdo. Ale mimo wszystko ta zbieżność z datą urodzin taty i tym snem - to jest coś, czego bym nie zbagatelizowała tylko dlatego że istnieje wytłumaczenie przyrodnicze. Jedna rzecz nie wyklucza drugiej. Mam inne pytanie - czy coś się u ciebie zmieniło w tych tygodniach kiedy pojawia się pająk? Nastój, sny, cokolwiek innego?
może to po prostu pajak ktory lubi ciepto i cieplot bije od lozka wiec sie tam kręci? nie wiem no ale to by mialo sens biologicznie chyba. chociaz ta data urodzin to faktycznie dziwna sprawa przyznam
ja miałam kiedyś podobnie, nie pajak ale ćma, przez cały tydzień siadała na ramie foto mojej babci ktora niedawno odeszła. mówiłam w domu ze to ona daje znak i wszyscy się śmiali ale ja to czułam. Twój pajak może być po prostu pajkiem ale mozę tez byc czym więcej, tylko ty wiesz czy to odzuwasz jako kontakt czy nie. to wewnetrzne przekonanie jest wazne, nie da sie tego z zewnatrz ocenic za ciebie
no wiadomo ze to znak, pająk w tradycji słowiańskiej jest pośrednikijem między żywymi a martwymi, to jest dobrze udokumentowane. Symbolika jest jednoznaczna - pająk schodzący nad głową oznacza wiadomość od przodka. Żadne tam biologia i gniazdo, to jest czytelny przekaz i trzeba na niego odpowiedzieć bo inaczej duch będzie szukał intensywniejszego kontaktu. Polecam zrobić rytuał otwarcia żeby tata mógł przekazać co chce i spokojnie odejść
hmm no właśnie, i teraz mam takie pytanie bo naprawdę nie wiem - czy w ogóle da się stwierdzić, że to jest kontakt z duchem a nie po prostu własna psychika, która szuka wzorców? Bo to drugie to jest normalny mechanizm mózgu, człowiek szczególnie po stracie bliskiej osoby szuka znaków, to jest znane zjawisko. nie mówię że to co czujesz jest nieprawdziwe, ale skąd wiadomo jedno od drugiego?
To jest właśnie to pytanie które zawsze zadaję kiedy ktoś tu pisze o znakach od bliskich. Ildefons trafia w sedno - granica między intuicją, która rzeczywiście coś wychwytuje, a mózgiem desperacko szukającym sensu po stracie jest naprawdę cienka. I nie mówię tego złośliwie, to jest trudne emocjonalnie i rozumiem to. Natomiast praktycznie - co byś zrobiła z tą informacją jeśliby okazało się że to na pewno jest sign od taty? I co gdyby okazało się że to naprawdę tylko pająk? Jak to zmienia sytuację?
Wiecie co, czytam te wszystkie odpowiedzi i myślę sobie że może obie rzeczy są prawdą jednocześnie. Że pająk ma gniazdo na suficie - pewnie ma. I że ja potrzebuję jakiegoś znaku od taty i mój umysł to wychwyca i nadaje mu sens. Ale Skorpionica, odpowiadając na twoje pytanie - chyba nic by się nie zmieniło na co dzień. Bo to uczucie które mam jak patrzę na tego pająka, takie spokojne, jest miłe. Więc może ważniejsze jest to co czuję niż to co to 'jest'. Nie wiem, może to naiwne.
czytam tę rozmowę od początku i muszę powiedzieć że Siedlislawa trafiła w coś naprawdę ciekawego tym swoim ostatnim postem. ta myśl że obie rzeczy mogą być prawdą jednocześnie, że pająk ma gniazdo I że psychika szuka znaku, to jest właśnie to co mi się wydaje najbardziej uczciwe. mam zeszyt gdzie zapisuję takie przypadki i widzę pattern, że kiedy ktoś traci bliską osobę to zwyczajne rzeczy nabierają nagle wagi. pytanie jest tylko czy to 'tylko' psychika czy psychika jest właśnie kanałem przez który znak dochodzi? bo to nie musi być albo-albo
ja bym tu dodała coś z trochę innej strony. energia jest energią, nie ważne jak ją nazwiemy, duch, sygnał, intuicja. ważne co z tym zrobimy. i mam wrażenie że Siedlislawa już gdzieś to wie, bo sama to napisała, że czuje spokój przy tym pająku. a spokój to nie jest coś co się wymyśla, to ciało informuje umysł. to jest ważna informacja niezależnie od tego jak tłumaczymy źródło
o matko, tyle tego naraz 🙂 chcę odpowiedzieć Ildefonsowi bo to dobre pytanie i szczerze to sama nie wiem. mi się wydaje że jak tata dawał znaki to nie byłoby tak że przesuwa pająka fizycznie jak pion na szachownicy, raczej że ja jestem bardziej otwarta na dostrzeżenie tego co i tak jest. może to jest właśnie ta 'gotowość' o której pisała Thalia72 wcześniej, choć tamta interpretacja z tą wiadomością z wyższych sfer trochę mnie wystraszyła szczerze mówiąc
nie musiałaś się bać, to nie był zły znak. pisałam że to sprawdzanie gotowości, nie żadne ostrzeżenie. ale rozumiem że to brzmi poważnie jak się tak napisze
hej, wchodzę tu z boku bo mnie zatrzymało jedno zdanie Siedlisławy z poprzedniej strony, to o śnie dwa tygodnie przed pojawieniem się pająka. czy ten sen był jakoś szczególny, miał jakiś przekaz, czy po prostu tata się w nim pojawił? bo to może być ważne dla interpretacji, sny bywają bardziej bezpośrednim kontaktem niż jakikolwiek zewnętrzny znak
oo tak sny to jest cos!!! moja koleżanka śniła o dziadku przed jego urodzinami i on powiedział jej że jest ok, ona potem cały dzień płakała ale z ulgi. może twój tata tez chciał po prostu powiedzieć że jest ok?
ten opis snu mi coś przypomina, stanie w progu to jest bardzo znany obraz. próg to granica między swiatami w wielu wierzeniach, stanie tam i uśmiechanie sie bez słów to jakby 'widzę cie, jestem, nie musisz sie martwic'. mam koleżankę ktora miała niemal identyczny sen po śmierci mamy. to nie jest przypadek chyba
Mamunaa ma rację co do symboliki progu, to rzeczywiście coś co pojawia się w różnych tradycjach, próg jako miejsce między światami to motyw obecny od bardzo dawna. ale chcę tylko zaznaczyć żebyśmy nie budowali jednej wielkiej interpretacji z kilku osobnych elementów. sen to sen, pająk to pająk, data urodzin to data urodzin. każde z tych osobno jest czymś innym, razem mogą tworzyć sens albo mogą to być zbieżności. ostrożność nie wyklucza otwarcia
no i tu jest właśnie problem z takim myśleniem, że mózg ludzki jest tak skonstruowany żeby szukać wzorców nawet tam gdzie ich nie ma. to się nazywa apofenia i jest dobrze opisanym zjawiskiem. nie mówię że tak jest w tym przypadku, mówię że sama liczba zbiegających się elementów nie jest dowodem na nic, bo zawsze można znaleźć kilka rzeczy które pasują jeśli się bardzo chce
Wega ma rację co do apofenii i Kanko też ma rację że to działa w dwie strony. i właśnie dlatego tak trudno tu o jednoznaczną odpowiedź. ale chcę wróćić do Siedlisławy na chwilę, bo mam wrażenie że cała ta dyskusja o tym czy to znak czy nie trochę omija to co najważniejsze. jak ty się z tym czujesz po tych kilku tygodniach? czy ten pająk sprawia że jest ci trudniej czy łatwiej?
łatwiej. zdecydowanie łatwiej. i chyba to jest moja odpowiedź, jakakolwiek by była prawda za tym wszystkim. dziękuję że zapytałaś Skorpionica, bo naprawdę rzadko ktoś pyta o to jak się czuję a nie o to co pająk 'znaczy' 🙂
hej, mam jeszcze jedno głupie pytanie bo ciągnie mnie do tej biologicznej strony. czy sprawdziłaś kiedy zaczęły się te wizyty, mniej więcej o jakiej godzinie? bo pająki mają aktywność dobową i to by pomogło ocenić czy to naprawdę regularny szlak czy jednak coś nieregularnego
