ojej Edeltraudaa to jest coś o czym cały czas myślę! Moja siostra mieszka daleko i pare razy miałam takie nagłe złe przeczucie a potem sie okazywało ze miała jakis trudny dzień. Nigdy nie wiedziałam czy to telepatia czy po prostu zbieżność. Czy jest jakoś sposób żeby to sprawdzić czy to realne?
Druidka, telepatia emocjonalna między bliskimi to jeden z lepiej udokumentowanych efektów - nie w sensie naukowym, ale w sensie ilości opisów i podobieństwa doświadczeń. Polecam się skupić na turmalinie czarnym albo krysztale górskim, bo wzmacniają odbiór. Noś przy sobie i zapisuj kiedy masz takie przeczucia, a potem weryfikuj z siostrą. Po kilku tygodniach będziesz wiedzieć czy to wzorzec
wracam do Bożeny bo ta historia z 4:07 i niepokojem mnie nie opuszcza. Chcę zapytać - czy jak babcia do ciebie 'przyszła' to miałaś poczucie że ona jest smutna? Spokojna? Bo zastanawiam się czy te pożegnania są dla nich trudne czy raczej lekkie, już z innej perspektywy
to jest bardzo dobre pytanie i dużo o tym myślałam. Nie było smutku. Raczej takie ciepło, jakby ktoś przykrył mnie kołdrą. Ten zapach lawendy był jak jej obecność w pokoju i nie czułam strachu, tylko to dziwne uczucie że wszystko jest ok mimo że coś jest nie tak. Nie umiem tego lepiej wytłumaczyć
To co Bożena opisuje - ten spokój i ciepło zamiast strachu - pojawia się w takich relacjach naprawdę często. Mam zebrane kilkadziesiąt podobnych opisów i w zdecydowanej większości osoba, która 'przychodzi', nie niesie ze sobą rozpaczy. Raczej właśnie to: że wszystko jest ok. Jakby chciała powiedzieć żebyś się nie martwiła. Zastanawiam się czy to nie jest celowe - czy to nie jest właśnie sens takiego pożegnania. Nie poinformować o śmierci, bo to i tak wyjdzie, ale zostawić jakiś spokój na drogę.
właśnie! to jest dokładnie to co chciałam powiedzieć a nie umiałam. Niepokój był taki… zewnętrzny? Jakby sygnał alarmowy że coś się dzieje na świecie, ale jednocześnie wewnątrz byłam spokojna. Nigdy wcześniej nie miałam takiego poczucia i nie umiem tego lepiej wytłumaczyć. Jakby dwie warstwy jednocześnie.
te dwie warstwy o których mówi Bożena - właśnie tak to opisują chyba wszystkie osoby z podobnymi historiami. Moja mama miała cos podobnego gdy umarła jej ciotka, mówiła że czuła jakis smutek ale jednoczesnie taki dziwny pokój. Nie rozumiałam tego wtedy, ale teraz po tym wątku chyba wiem o co jej chodziło. Czy to znaczy ze to może być dziedziczne, ta wrażliwość na takie rzeczy?
