Wchodzisz do nieznanego wnętrza, słyszysz zdanie wypowiedziane po raz pierwszy, a mimo to przez ułamek sekundy ogarnia cię niezachwiana pewność: „to już kiedyś było”. Serce przyspiesza, po plecach przechodzi dreszcz, a rozum bezradnie rozkłada ręce. Właśnie tak działa déjà vu, jedno z najbardziej zagadkowych doznań, jakie potrafi podsunąć ludzki umysł. W nowym wpisie przyglądamy się temu, co o déjà vu mówi nauka, i temu, jak tłumaczy je tradycja duchowa, od pamięci dawnych wcieleń po znaki od wszechświata.
Cały wpis dostępny tutaj: Déjà vu – przyczyny i duchowe znaczenie tego uczucia.
Witajcie. Wczoraj weszłam do małej kawiarni w zupełnie obcym mieście i przez jedną sekundę miałam absolutną pewność, że już tam kiedyś byłam, choć to niemożliwe. Aż mnie ciarki przeszły. Czy ktoś mi wytłumaczy, co to właściwie jest to déjà vu?
Ojej, u mnie to się zdarza naprawdę często. Kiedyś pierwszy raz w życiu byłam u znajomej w domu, a czułam się tak, jakbym znała każdy kąt i każdy mebel. Bardzo dziwne uczucie, do dziś je pamiętam.
z tego co czytałem to déjà vu to w 100% dowód na poprzednie wcielenie. naukowcy juz dawno udowodnili ze pamietasz miejsce z poprzedniego zycia. tak po prostu jest i tyle
Ciekawe, ile tu już teorii. U mnie déjà vu prawie zawsze pojawia się po jakimś śnie. Najpierw śni mi się jakaś scena, potem o niej zapominam, a po tygodniu nagle przeżywam ją na jawie. Nie wiem, jak to w ogóle nazwać.
Oj panowie, tylko bez nerwów 🙂 każdy ma swoją prawdę. A tak z zupełnie innej beczki, czy takie déjà vu może być groźne? Bo mnie ostatnio dopadło trzy razy w ciągu jednego dnia i trochę się przestraszyłam.
moim zdaniem to migotanie równoległych rzeczywistości. przez ułamek sekundy dwie linie czasu się nakładaja i stąd to wrazenie że „już to było”. troche jak zawieszenie systemu, taki chwilowy blad w programie 🙂
Dla mnie déjà vu to zawsze taki drobny drogowskaz. Kiedy mnie dopada, traktuję to jak znak, że jestem we właściwym miejscu i mam się na chwilę zatrzymać. To bliska krewna synchroniczności, tych znaczących zbiegów okoliczności. Zamiast się bać, warto wtedy po prostu rozejrzeć się uważniej.
dorzuce coś od siebie. czytałem że déjà vu bywa powiazane z płatem skroniowym mózgu i u niektórych osob z padaczką pojawia sie tuz przed atakiem. u zdrowego człowieka to niegroźne, ale jak komus wali codziennie to faktycznie lepiej to sprawdzić
Ciekawi mnie jedno, czy u was déjà vu też odpalają konkretne bodźce? U mnie to prawie zawsze jakiś zapach albo dźwięk. Tak jakby te zmysły otwierały niewidzialną furtkę do czegoś.
A da się takie déjà vu wywołać specjalnie? Bo brzmi to trochę jak przygoda i chętnie bym kiedyś spróbowała 😀
skoro juz jestesmy przy nazwach to jest tez cos odwrotnego, jamais vu. to wtedy kiedy dobrze znane miejsce nagle wydaje ci sie zupełnie obce. mnie kiedyś tak zatkało we własnej kuchni, dziwne uczucie mowie wam
Piękna dyskusja się tu zawiązała. Warto pamiętać, że te różne wyjaśnienia déjà vu wcale się nie kłócą. Umysł, dusza i pamięć to naczynia połączone. Można korzystać z tego, co komu bliższe, i potraktować to zjawisko po prostu jako zaproszenie do większej uważności.
nie chce byc tym niemiłym, ale moim zdaniem trochę to wszystko przeceniamy. mózg czasem sie po prostu myli i tyle, robi z nowego wrazenia „stare”. lubie ezoteryke ale nie do wszystkiego trzeba dokładac magii 🙂
Podsumowując trochę ten wątek, mamy tu już kilka spojrzeń, pamięciowe, karmiczne, senne i te o równoległych światach. I chyba właśnie ta wielość interpretacji jest w tym najpiękniejsza. Nikt nie ma monopolu na prawdę, a każde z tych wyjaśnień komuś realnie pomaga oswoić to przeżycie.
Przeczytałam cały wątek jednym tchem. Mam dwadzieścia cztery lata i déjà vu miewam od dziecka, ale ostatnio jakby coraz rzadziej. Czy to normalne, że z wiekiem słabnie?
U moich babć na wsi mówiło się, że jeśli „nawiedzi” cię takie znajome uczucie, to znaczy, że dusza na moment odwiedziła miejsce, w którym dopiero będziesz. Bardzo ludowe, ale coś w tym klimacie jest. Lubię te dawne tłumaczenia bardziej niż suche wykresy.
Z mojego doświadczenia najważniejsze jest to, jak reagujemy na déjà vu, a nie skąd dokładnie się bierze. Jednych uspokaja wyjaśnienie naukowe, innych duchowe. Grunt to nie robić z tego lęku, tylko chwili zatrzymania i odrobiny wdzięczności, że umysł potrafi nas tak zaskoczyć.
A czy déjà vu może dotyczyć nie miejsca, tylko całej rozmowy? Wczoraj gadałam z siostrą i miałam absolutną pewność, że tę samą rozmowę już kiedyś odbyłyśmy, słowo w słowo.
Śledzę ten wątek od samego początku i muszę przyznać, że najbardziej przemawia do mnie łączenie kilku teorii naraz. Sama miewam déjà vu głównie w podróży, w zupełnie nowych miejscach. Tak jakby świat chciał mi szepnąć, że nie znalazłam się tam przypadkiem.
Fajnie, że tyle osób się tu otworzyło. Ja podchodze do tego dość spokojnie, od paru lat notuje sobie takie momenty w telefonie. Nie po to żeby cos komukolwiek udowadniać, tylko dla siebie. Z czasem widać w tym pewien rytm i to jest dla mnie ciekawsze niż samo wyjaśnienie.
A czy ktoś wie, czy déjà vu i to uczucie, że „zaraz coś się wydarzy”, to jest to samo, czy dwie zupełnie różne rzeczy? Bo mnie się to ciągle myli.
Cieszę się, że taka rozmowa się tu wydarzyła, bo każdy z nas chyba wyniósł z niej trochę inne déjà vu. I właśnie dlatego myślę, że jeszcze nie raz do tego wątku zajrzę, gdy znów dopadnie mnie to dziwne, znajome uczucie.
