Norbert, rozumiem co mówisz, ale mam wrażenie że ta dyskusja co chwilę wraca do tego samego miejsca - ty mówisz że to percepcja, inni że nie. czy możemy założyć że obie rzeczy mogą być prawdą jednocześnie? tzn że zmiana fizyczna jest realna I że nasze odczytanie jej ma wartość, nawet jeśli nie wiemy skąd ta zmiana pochodzi? bo może to jest ta trzecia opcja której tu szukamy
dokładnie to chciałam powiedzieć co Goryczka55. i mam do Bozenki pytanie - te przedmioty babci, czy ona je trzyma w jakimś konkretnym miejscu w domu? bo czytałam, i sama praktykuję, że ustawienie przedmiotów po osobie bliskiej ma znaczenie, szczególnie jeśli chcemy żeby ten kontakt był spokojny a nie niepokojący. może coś w tym układzie sprawia ze zmiany są bardziej intensywne?
to uczucie żeby nie ruszać jest zrozumiałe i wiele osób je ma. ale jeśli zmiany zaczęły się kiedy przedmioty są blisko siebie, warto zastanowić się czy ich bliskość coś wzmacnia. nie mówię żebyś je zaraz przestawiała, ale może zacznij od obserwacji - czy kiedy siedzisz blisko nich samopoczucie się zmienia? to może dać jakiś trop
no właśnie mnie ciekawi to co Willowa pisze, bo wcześniej pytałem jak odróżnić sygnał od naturalnego zestarzenia i dostałem odpowiedź o wewnętrznym odczuciu. ale teraz wychodzi że samo ustawienie przedmiotów może wpływać na to co się dzieje. to już brzmi bardziej jak coś konkretnego - czy ktoś wie czy są jakieś zasady gdzie stawiać takie pamiątki? bo może nieświadomie robimy coś co nasila te zjawiska
Pereplut, sa takie zalecenia w roznych tradycjach. w slowiańskich wierzeniach pamiątki po zmarlych stawia sie zazwyczaj z dala od sypialni, zeby nie zaklocac snu, i nie w naroznikach bo tam zbiera sie energia. okno tez nie jest najlepszym miejscem bo 'wyciaga' na zewnatrz. kredens w salonie jak u Bożenki to neutralne miejsce, ale dwie pamiątki blisko siebie moga tworzyc cos w rodzaju wzmocnienia - nie zawsze zlego, ale intensywniejszego
czekajcie, bo mnie to bardzo interesuje - ta kwestia narożników. moja mama po babci postawiła zdjęcie właśnie w narożniku pokoju na półce. i od jakiegoś czasu wszyscy w domu słabo sypią. to może być połączone? czy to zbytwielkie uproszczenie żeby tak łączyć?
Jaspisowa, trudno powiedzieć bez znajomości szczegółów, ale zbieżność w czasie jest warta obserwacji. narożniki w wielu tradycjach są miejscami gdzie energia 'stoi' zamiast przepływać, dlatego radzi się ich unikać. to nie jest wyrok, ale jeśli słabe sny zaczęły się kiedy pojawiło się zdjęcie, przesunięcie go w inne miejsce jako test nic nie kosztuje i daje jakiś punkt odniesienia
o, ja tu wchodzę w tę rozmowę o narożnikach bo nie wiedziałam że to ma znaczenie. a co z półkami ogólnie? mam po babci kilka drobiazgów na półce nad telewizorem i teraz się zastanawiam czy to dobra lokalizacja. jakoś nigdy o tym nie myślałam, dla mnie to było po prostu miejsce gdzie stały 🙂
Celestynka, polka nad telewizorem to raczej neutralna lokalizacja, ale telewizor emituje sporo energii elektromagnetycznej i ciepła, co może wpływać na same przedmioty fizycznie. Z perspektywy tradycji, hałas i blask elektroniki to raczej nie jest spokojne otoczenie dla pamiątek. To nie jest zakaz, ale jeśli masz możliwość, cichsze miejsce może być lepsze.
a może ktoś wróci do tej kwestii zegarków bo mój temat trochę uciekł 🙂 chciałem zapytać - mój zegarek po tacie ruszył i od tamtej pory chodzi normalnie, czyli to może był jeden sygnał i koniec? czy takie rzeczy się powtarzają? bo jakoś czuje ze to było pożegnanie i może nie powinienem za bardzo analizować
tak, chyba tak. dziękuję za to Goryczka, naprawdę. jakoś inaczej mi to układa w głowie teraz kiedy tak to piszesz
wchodzę w tę dyskusję bo czytam od dłuższego czasu i mam mieszane odczucia. z jednej strony nie chcę być tym zimnym głosem, bo rozumiem że te doświadczenia są bardzo realne emocjonalnie. z drugiej nie mogę nie zauważyć że cały wątek opiera się na założeniu że zmiana = sygnał, i nikt nie zadaje pytania w drugą stronę - a co kiedy sygnał NIE pojawia się i nic się nie dzieje z przedmiotami? czy to znaczy że ktoś bliski nie chciał się pożegnać? bo mi się wydaje że to równie ważne pytanie
Szafranka77 i Sigilmistrz05, no ale właśnie to jest właśnie moje pytanie od początku - dlaczego U MNIE się dzieje a nie u siostry, bo ona też ma rzeczy po babci i ona mówi że wszystko bez zmian. może to zależy od relacji? babcia mieszkała u mnie, miałyśmy bardzo bliski kontakt, a siostry rzadziej odwiedzała. może dlatego?
przepraszam że wchodzę z boku ale nikt tu nie mówił o numerologii a mnie uderzyło coś innego - Bozenka pisała że to zaczęło się 'mniej więcej' kiedy? bo jeśli to było w konkretnym momencie po śmierci babci, to może nie bez znaczenia są liczby - ilu dni po pogrzebie, jaka data. w numerologii pewne okresy po śmierci mają znaczenie, np. 9 dni, 40 dni. czy ktoś to sprawdzał?
nie myślałam o tym od strony numerologicznej ale to ciekawy trop. chociaż nie wiem czy można tak mieszać różne tradycje, bo 40 dni to chyba bardziej chrześcijańska tradycja niż ezoteryczna, nie?
Dominika, to dobre spostrzeżenie. 40 dni pojawia się w wielu tradycjach, nie tylko chrześcijańskiej - w prawosławiu, w ludowych wierzeniach słowiańskich, nawet w niektórych tradycjach muzułmańskich. Ta liczba ma coś w sobie, niezależnie od kontekstu religijnego. 9 dni to częstsza data w tradycji słowiańskiej pogańskiej. Nie muszą się wykluczać.
mam pytanie które mnie od początku nurtuje ale nie wiedziałam jak wejść do rozmowy - czy jest jakiś sposób żeby ODPOWIEDZIEĆ na ten sygnał? tzn jeśli zakładamy że przedmiot się zmienia bo to jakiś komunikat, to co z nim zrobić? tylko obserwować? czy można jakoś potwierdzić że się odebra wiadomość?
o, to jest ciekawe co Teofilka pisze o świeczce! a jaką świeczkę? kolor ma znaczenie? bo wiem ze w rytuałach kolor ma znaczenie, ale nie wiem czy tu tez albo czy to inne zasady
a ja mam zupełnie inne pytanie do całej tej dyskusji - co jeśli nie chcemy tego kontaktu? tzn co jeśli przedmioty się zmieniają, ale z jakiegoś powodu osoba nie chce tego kontaktu albo czuje że go nie potrzebuje? czy można taki sygnał po prostu zignorować? czy to jest nieodpowiednie w stosunku do osoby zmarłej?
Pigwowa, to bardzo ważne pytanie i odpowiem wprost - masz pełne prawo do tego żeby nie angażować się w ten kontakt jeśli nie czujesz na to gotowości. nikt, żywy ani martwy, nie może od ciebie wymagać czegoś czego nie chcesz. jeśli zmiany w przedmiotach cię niepokoją a nie pocieszają, można je po prostu schować, oddać, albo podziękować wewnętrznie i powiedzieć że potrzebujesz przestrzeni. to nie jest nic złego.
no dobra ale skad wiadomo ze to poczatkujacy powinien odbyc taki rytuał sam, a nie z kims doswiadczonym? bo te wszystkie rady - swieczka, skupienie, potwierdzenie odbioru - brzmi jakby proste, ale co jesli ktos zrobi to nie tak i zamiast zamknac kontakt, go otworzy bardziej? pytam serio bo sam myslalem o czyms podobnym i troche sie boje
no dobra ale skad wiadomo ze to poczatkujacy powinien odbyc taki rytuał sam, a nie z kims doswiadczonym? bo te wszystkie rady - swieczka, skupienie, potwierdzenie odbioru - brzmi jakby proste, ale co jesli ktos zrobi to nie tak i zamiast zamknac kontakt, go otworzy szerzej? serio pytam, nie ironizuje
a ja sie tu troche nie zgadzam z Teofilka, bo to zalezy co rozumiemy przez 'proste'. problem nie w swieczce tylko w tym ze czlowiek ktory nie ma zadnego zakorzenienia w zadnej tradycji i przychodzi z ulicy moze po prostu nie wiedziec co robi. i ta niewiedza nie jest neutralna. nie straszę, ale upraszczanie tez nie jest uczciwe
mozna zapytac czego wy oboje by doradzili osobie ktora jest zupełnie nowa w tym? tzn nie chce nic wywolywac, po prostu czuje ze zegarek po tacie cos znaczył i chce to jakos… uhonorować? czy jest bezpieczny sposób bez zadnego ryzyka o ktorym Zdzichu mowi
Wieszczka ma racje i to co pisze Franuś brzmi dla mnie bardzo… kompletnie? tzn sam opis - zegarek ruszyl, poczul ze to pozegnanie - to brzmi jak zamknieta historia. nie ma tu nic otwartego co trzeba by dalej rozgrzebywac
wracajac do mojej sytuacji bo troche temat uciekl - przesz noc cos mi sie przysnilo zwiazanego z babcia i rano patrzę a ta serwetka o ktorej pisalam na poczatku, ta co sie przebarwila, jest znowu troche bledniejsza niz pamietam. i nie wiem czy to swiatlo, czy mi sie wydaje, czy moze cos sie zmienia dalej. to trwa juz od kilku tygodni i nie wiem co z tym robic szczerze mowiac
Bozenka kilka tygodni to istotna informacja! ile dokladnie? bo jesli to jest w okolicach 49 dni od pogrzebu to jest to bardzo wazna data w wielu tradycjach, mniej znana niz 40 ale rownie istotna. nie mowię ze na pewno, ale warto sprawdzic
