Hej, mam takie pytanie bo ostatnio dzieją się u mnie dziwne rzeczy i trochę mnie to niepokoi. Babcia zmarła jakieś pół roku temu i zostały po niej różne przedmioty, zdjęcia, biżuteria, taka stara porcelanowa figurka. No i teraz zauważam że ta figurka jakby pobladła, kolor wyraźnie inny niż był, prawie jakby wyblakła. Podobnie ze zdjęciem - ramka się gdzieniegdzie łuszczy. Mama mówi że to naturalne, wiek i warunki, ale jakoś mi to nie daje spokoju. Czytałam trochę o tym że przedmioty po bliskich mogą dawać jakieś sygnały… czy ktoś miał podobnie i wie co to może znaczyć?
To nie jest rzadkie zjawisko, powiem ci. Przedmioty po odejściu osoby bliskiej często wchłaniają energię żałoby i transformacji, jaka dzieje się wokół nich. Bladnięcie, pękanie, łuszczenie - to może być echo procesu przejścia duszy. Znane mi są przypadki kiedy zegary zatrzymywały się dokładnie w chwili śmierci właściciela, a biżuteria zmieniała ciepłotę. Pytanie ważniejsze - jak ty się teraz z tym czujesz? Bo to twoje odczucia wobec tych przedmiotów są tu kluczem.
Eee, poczekaj chwilę. Łuszcząca się ramka i pobladła figurka to mogą być po prostu kurz, wilgoć albo zmiana temperatury w domu, szczególnie jeśli przedmioty były przestawiane po śmierci babci. Nie mówię, że zjawisk paranormalnych nie ma w ogóle, ale zanim zaczniemy szukać komunikatów od duchów, warto sprawdzić rzeczy przyziemne. W jakich warunkach stoją te przedmioty? Na słońcu, przy grzejniku?
Jest stara tradycja, sięgająca słowiańskich wierzeń, która mówi że przedmioty należące do osoby zmarłej przez pewien czas są jakby mostem między światami. Dusza odchodząc zostawia ślad energetyczny na tym co kochała i dotykała. Zmiany fizyczne w tych przedmiotach bywają odczytywane jako znak że dusza jest aktywna, że jeszcze nie odeszła całkowicie. Nie musi to być niepokojące - często to naturalny etap. Pytanie czy odczuwasz przy tych przedmiotach coś specyficznego, jakiś zapach, temperaturę, cokolwiek?
o matko, czytam i robi mi się jakoś tak nieswojo 🙂 ale to bardzo ciekawy temat. mnie interesuje to co Wieszczka65 pisze o tym moście. to znaczy ze te przedmioty moga być jakby kanalem kontaktu? bo jak tak to chciałabym wiedziec więcej. po mojej babci też zostały rzeczy i nigdy nie myslałam zebym mogla w ten sposob z nia rozmawiac
Pozwolę sobie wtrącić kilka słów, bo to ważne. Figurka porcelanowa, nawet trzymana w tych samych warunkach, zmienia wygląd z czasem - to kwestia utleniania glazury, osadzania się mikrowarstw kurzu, zmiany oświetlenia LED kontra żarówka. Ramki plastikowe łuszczą się od powietrza i zwykłego starzenia. Nasz mózg po stracie bliskiej osoby jest w trybie wzmożonej czujności i dosłownie SZUKA znaków - to dobrze zbadane zjawisko psychologiczne, nazywa się apofenia. To nie znaczy że emocje są złe, ale warto być uczciwym wobec siebie.
dzięki ze ktoś poruszył ten temat, bo ja sam miałem cos podobnego po tacie i nigdy nie wiedziałem co myslec. u mnie to był zegarek, stał na komodzie i kilka tygodni po pogrzebie po prostu przestał chodzic, a bateria była nowa. oddałem do zegarmistrza i powiedział ze wszystko sprawne. potem ruszył sam. to mi wtedy bardzo pomogło, miałem takie poczucie ze tata daje znac ze jest ok. nie wiem czy to paranormalne ale mi to bylo potrzebne
hmm, nie za bardzo rozumiem tego co Norbert pisze o tej apofenii, mogłby ktos wyjaśnić prostrze? bo brzmi sensownie ale tez nie wiem czy to wyklucza ze te zjawiska moga byc prawdziwe jednoczesnie
To jest właśnie to co mnie tu przyciągnęło, bo szukam odpowiedzi na podobne pytania. Skoro chodzi o przedmioty, to chciałam zapytać - czy jest jakaś różnica między tym co się dzieje z biżuterią a tym co się dzieje ze zdjęciami czy figurkami? Czy różne materiały inaczej przechowują tę energię po kimś?
Z tego co czytałam i z własnych obserwacji, biżuteria nosi w sobie bardzo silny ślad energetyczny bo jest noszona blisko ciała przez lata. Kamienie naturalne w szczególności - mają strukturę krystaliczną, która może przechowywać informacje energetyczne długo. Figurki i zdjęcia to raczej ogniska pamięci, połączenie jest bardziej emocjonalne niż energetyczne. Inna kategoria moim zdaniem. Ale co kto uważa, nie mam tu pewności stuprocentowej.
czytam watek z uwagą i mam pytanie do osób bardziej doswiadczonych - jak odróżnić ze zmiana w przedmiocie to rzeczywiście jakis sygnał a nie po prostu fizyczne zestarzenie? bo rozumiem ze mozna czuc rozne rzeczy ale jakie sa konkretne wskazniki? bo jakbym powiedział rodzinie ze zdjecie blednieje bo dziadek daje znak to by mnie wysmiali
to bardzo dobre pytanie Pereplut i sama sie nad tym zastanawiałam. Moim zdaniem jeden wskaznik jest taki, ze zmiana nastepuje szybciej niz powinna naturalnie i bez wyraznej przycziny zewnetrznej. Drugie - ze inne rzeczy w domu zachowuja sie normalnie a tylko przedmioty tej osoby sie zmieniaja. i trzecia rzecz to twoje wewnetrzne odczucie - czy jak trzymasz ten przedmiot czujesz cos specyficznego, cieplot, dreszcz, zapach który kojarzy sie z ta osoba
okej ale to 'wewnętrzne odczucie' to słaby dowód, bo każdy może sobie coś wmówić trzymając przedmiot po kimś bliskim. to psychologia czystej wody - mamy silne skojarzenia emocjonalne z tymi rzeczami i mózg produkuje odpowiednie odczucia na żądanie. nie mówię że coś złego jest w tych przekonaniach, ludziom to pomaga w żałobie i to jest OK. ale nie wyciągajmy z tego wniosków o komunikacji z duszami.
ja tu głównie czytam ale muszę się wtrącić bo to mi coś przypomina. moja ciocia opowiadała że po śmierci jej matki zegar w salonie codziennie o tej samej godzinie (ok której mama umarła) wybijał jeden raz mimo że nie był o tej porze nastawiony. trwało to podobno miesiącami. nie wiem co o tym myśleć ale ciocia była osobą bardzo przyziemną, nie interesowała sie ezoteryka w ogóle i to ją właśnie tak bardzo uderzyło
przepraszam że może głupie pytanie ale mnie zastanawia jedna rzecz - czy to jest tak że KAŻDY przedmiot po osobie zmarłej może takie zmiany przejść czy tylko specyficzne? bo rozumiem że zegarek, biżuteria blisko ciała, ale np stara książka albo kubek codziennego użytku? Zastanawiam sie bo mam po tacie stare radio i raz na jakiś czas włącza sie samo ale nie wiem czy to nie po prostu usterka
Celestynko, przedmiot którzy był używany regularnie, z którym człowiek miał codzienny kontakt, nosi według tradycji najsilniejszy ślad. Radio taty to jak najbardziej taki obiekt. Usterka jest możliwa, ale jeśli elektricy nie znajdują przyczyny i dzieje sie to właśnie przy tobie albo w konkretnych okolicznościach, warto zwrócić uwagę. Czy pamiętasz kiedy zaczęło się włączać samo - przed śmiercią taty czy po?
czytam ten watek od rana i mam pytanie, bo nikt tego jeszcze nie poruszył - a co jeśli zmiana w przedmiocie idzie w drugą stronę? tzn nie blaknięcie, nie łuszczenie, ale coś jakby… odświeżenie? moja mama miała broszkę po swojej matce i ta broszka leżała lata, była matowa, a po śmierci mamy nagle zaczęła wyglądać jakby była świeżo wyczyszczona. nikt jej nie dotykał, nikt nie czyścił. to też coś znaczy czy tylko blaknięcie jest sygnałem?
Radomila porusza bardzo ważną kwestię. W symbolice przedmiotów przekazywanych między pokoleniami jest coś, co niektórzy nazywają 'rozpoznaniem' - przedmiot jakby ożywa kiedy trafia do rąk kolejnej osoby z tej samej linii. Nie znam jednej odpowiedzi, ale nie sądzę żeby tylko zmiany destrukcyjne miały znaczenie. Zmiana sama w sobie, niezależnie od kierunku, jest tym co powinno przykuć uwagę.
ojej, Radomila, to z tą broszką to naprawdę ciekawe bo nigdy bym nie pomyślała że może być też w tą stronę. u mnie figurka blednie i ramka się łuszczy, więc zastanawiam się teraz czy to nie jest tak że babcia odchodzi stopniowo i te przedmioty to odzwierciedlają. może jakby chciała dać znać to by było to odświeżenie a nie blaknięcie? ale to tylko moje gdybanie, nie wiem czy to ma sens
przepraszam ale muszę wejść w to odświeżenie broszki - po kilku latach leżenia w szufladzie, bez kontaktu z powietrzem i bez polerowania, metal naturalnie się stabilizuje. patyna może wyglądać różnie w zależności od temperatury i wilgotności. to nie jest magia, to chemia. nie mówię że interpretacja symboliczna nie ma wartości psychologicznej, ale fizyczne wyjaśnienie jest tu jak najbardziej możliwe
słuchajcie, trochę się zgubiłam w tym wątku bo piszecie o tylu różnych rzeczach naraz, ale chciałam zapytać o coś konkretnego. Wieszczka65 wcześniej pisała o tym 'moście między światami' i że przedmioty są takim kanałem, ale przez ile czasu? to trwa wiecznie czy jest jakiś moment kiedy ten kontakt się zamyka? bo mam pierścionek po babci i zastanawiam się czy jeszcze 'działa' jak to można tak nazwać, skoro minęło już kilka lat
Michalinka, nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo to zależy od wielu czynników. Tradycja mówi że przez pierwszym rok po śmierci ślad energetyczny jest najsilniejszy, bo dusza jeszcze nie przeszła przez wszystkie etapy. Potem kontakt może słabnąć, ale nie zanika zupełnie, szczególnie jeśli przedmiot był bardzo bliski osobie za życia. Biżuteria noszona codziennie przez lata - taka zachowuje ślad długo. Pytanie czy 'działa' to nie do końca właściwe słowo, to nie jest urządzenie z włącznikiem.
a jak w takim razie wiadomo kiedy ten ślad już jest słaby? bo rozumiem ze jest mocniejszy na początku, ale co konkretnie się zmienia? czy te fizyczne zmiany w przedmiocie - blaknięcie itp - to właśnie jest ten znak ze energia słabnie? bo tak to rozumiem z tej dyskusji ale nie jestem pewna czy dobrze
Piwoniowa, tak to rozumie wiele osób i chyba nie jest to złe rozumowanie. Zmiany fizyczne mogą byc symptomem wygasania, ale moga też byc poczatkiem kiedy energia jest najsilniejsza i oddzialuje na material. nie ma tu jednej reguly, to zbyt indywidualne. ja bym raczej pytała siebie co czuje trzymajac taki przedmiot, niz szukala wskaznikow zewnetrznych
hej, wchodzę do tej rozmowy o broszce i pierścionku, bo chcę zapytać czy ktoś tutaj rzeczywiście próbował to zbadać metodycznie. tzn - porównać zdjęcia przedmiotu z różnych momentów, zapisać warunki, sprawdzić czy zmiany są systematyczne czy losowe. wiem że to brzmi sucho, ale bez tego nie da się powiedzieć czy to coś więcej niż wrażenie. nie mówię ze tak trzeba, każdy przeżywa to jak chce, ale jeśli chcemy rozmawiać o tym jako o sygnale, to warto mieć jakiś punkt odniesienia
a propos tego co Zegota pisal - to chyba dlatego takie rzeczy sa trudne do udowodnienia? bo jak kamera nie lapie tego co widzi oko to mozna zawsze powiedziec ze to sugestia. ale z drugiej strony czlowiek chyba lepiej odbiera subtelne zmiany niz aparat no nie? nie wiem, pytam bo nie za bardzo znam sie na fizyce
oko ludzkie jest podatne na efekt oczekiwania - widzimy to co chcemy zobaczyć, szczególnie przy silnym ładunku emocjonalnym. przedmiot po bliskiej osobie jest właśnie takim przypadkiem. aparat obiektywnie rejestruje odbicie światła. to że gołym okiem widzimy coś czego aparat nie łapie jest częściej dowodem na selektywną percepcję niż na zjawisko fizyczne. nie twierdzę że to bezwartościowe doświadczenie emocjonalnie, ale jako dowód na coś nadprzyrodzonego jest niewystarczające
