Chciałam się zapytac bo naprawdę nie wiem co o tym myśleć. Mamy w domu taką sytuację od jakichś kilku tygodni - ja, mój mąż i córka (ma 14 lat) widzimy we śnie tę samą osobę. Dopiero po jakimś czasie zaczęłyśmy o tym rozmawiać przy śniadaniu i okazało się że wszystkim nam się śni taka starsza kobieta w ciemnej sukni, stoi przy oknie i patrzy. Nic nie mówi, tylko patrzy. Mąż mówi że to przypadek i żebym nie gadała głupot, ale ja pamiętam że jak byłam mała to babcia opowiadała o tym że duchy mogą się śnić całym rodzinom jednocześnie. Czy ktoś coś takiego słyszał? Bo to naprawdę dziwne że trzy osoby w jednym domu mają ten sam sen.
o matko, to brzmi dokładnie jak historia którą słyszałam od znajomych rodziców! u nich podobno przez kilka tygodni wszyscy w domu śnili o jakimś starszym mężczyźnie siedzącym na krześle. okazało się potem że w tym domu mieszkał wcześniej ktoś z rodziny kto tam umarł. ale pytanie czy w waszym domu ktoś kiedyś mieszkał, znasz historię tego miejsca?
Zbiorowe sny są znane w tradycjach szamańskich i nie tylko. Przestrzeń snu to nie jest coś prywatnego tak naprawdę, różne kultury opisują ją jako wspólną przestrzeń przez którą możemy się przecinać. Jeśli trzy osoby widzą dokładnie to samo to nie brzmi jak przypadek, zwłaszcza że ta postać jest konsekwentna - ta sama kobieta, to samo okno, ta sama poza. Mam pytanie: czy wszystkie trzy osoby śnią o niej w tej samej porze nocy? I czy dom jest stary?
Zanim zaczniemy gadać o duchach i przestrzeniach szamańskich to proponuję chwilę zdrowego rozsądku. Trzy osoby w jednym domu, żyją razem, rozmawiają, może ktoś wspomniał coś wcześniej o dziwnej kobiecie, obejrzeli jakiś film, przeczytali artykuł. Mózg ludzki jest świetny w tworzeniu wspólnych wyobrażeń i sugestii. Zresztą sny są ulotne i dopiero jak zaczynacie o nich rozmawiać to nagle okazuje się że 'wszyscy widzieli to samo'. Bardzo chętnie uwierzę w coś nadprzyrodzonego jak wykluczycie te zwykłe wyjaśnienia.
okej, to faktycznie zmienia trochę obraz jeśli córka pierwsza opisała bez podpowiedzi. ale czy opisy są naprawdę identyczne co do szczegółów, czy tylko ogólnie podobne? bo to robi dużą różnicę. 'starsza kobieta w ciemnej sukni przy oknie' to dość ogólny opis, naprawdę.
ojej, czytam to i mam ciarki na plecach dosłownie. dziękuję że podzieliłaś się tym bo to naprawdę niesamowite. słyszałam kiedyś że duchy które chcą się skontaktować z rodziną wybierają właśnie sny bo tam opór umysłu jest mniejszy, jesteśmy bardziej otwarci. a że jest was troje to może ta osoba bardzo chciała żebyście ją zauważyli? czy czujecie w domu coś dziwnego poza snami, jakieś zimne miejsca albo dziwne dźwięki?
sny zbiorowe są opisane nawet w psychologii jungowskiej, tam się mówi o nieświadomości zbiorowej. Jung twierdził że możemy mieć dostęp do wspólnych archetypów i obrazów. starsza kobieta przy oknie to klasyczny archetyp, może to po prostu projekcja jakiegoś zbiorowego napięcia w rodzinie a nie dosłowny duch. nie mówię że nic się nie dzieje, ale interpretacje mogą być różne.
a ta kobieta przy oknie to zawsze stoi tyłem czy twarzą? bo czytałam że to ma znaczenie jeśli chodzi o intencje ducha. tyłem może znaczyć że coś obserwuje, ale twarzą że próbuje nawiązać kontakt. przepraszam jeśli to głupie pytanie 🙂
córka mówi że zawsze twarzą do pokoju, że ją widzi wyraźnie. ja i mąż mówimy podobnie, chociaż mąż twierdzi że u niego to bardziej rozmyta sylwetka. suknia ciemna, włosy upięte, nie jest straszna ale jakoś tak smutna. córka się nie bała we śnie, raczej czuła się dziwnie spokojnie, co mnie trochę niepokoi bardziej niż gdyby się bała.
ten spokój który opisujesz u córki jest ciekawy. w tradycji nordyckiej i słowiańskiej rozróżniano duchy które przynoszą strach od tych które po prostu 'są', przychodzą z jakiegoś powodu który trzeba odczytać. spokój we śnie często interpretowano jako znak że istota nie ma wrogich zamiarów. mam pytanie do ciebie - czy ty we śnie też byłaś spokojna, czy może czułaś lęk?
to co opisujesz z tym smutkiem który zostaje po przebudzeniu to jest ważny sygnał. duchy które odeszły z niezałatwionymi sprawami bardzo często przekazują właśnie to, nie słowa tylko emocje. trójka osób widzi to samo, każda inaczej to przeżywa emocjonalnie, ale obraz jest wspólny. to by wskazywało że ta postać naprawdę stara się coś zakomunikować, a nie że to przypadkowy sen. pytanie co takiego mogłoby być niezałatwione w tej konkretnej historii domu.
zaraz zaraz, bo mnie interesuje jedna rzecz. skąd wiadomo że te opisy są naprawdę identyczne a nie tylko podobne? bo widzę że autorka wątku pisze ogólnie, a szczegóły wychodzą dopiero jak dopytujemy. czy siedzieliście razem i porównywaliście opis element po elemencie, czy to bardziej wrażenie że 'to to samo'?
to faktycznie brzmi konkretniej niż myślałam. rysunek zrobiony przez córkę przed rozmową z wami czy po?
hm ja się zastanawiam czy to w ogóle musi być duch osoby która umarła. może to coś innego, jakiś ślad energetyczny miejsca albo cos takiego. nie znam sie za bardzo ale chyba czytałem gdzies ze budynki moga przechowywac obrazy z przeszlosci jak kaseta i ludzie potem to widza. czy to moze byc cos takiego?
no ale teoria nagrania nie tłumaczy dlaczego pojawia się we śnie a nie na jawie. jeśli coś jest nagrane w ścianach to powinno być widoczne zawsze albo przynajmniej w konkretnych warunkach fizycznych, a nie tylko w snach. to mi nie pasuje logicznie.
rysunek zrobiony przez córkę przed rozmową z wami czy po? bo to jest kluczowe, naprawdę. jak przed, to zupełnie inna sytuacja niż jak już widziała wasze miny i coś mogła podłapać nieświadomie.
o matko, ten rysunek to by mnie chyba zmroził. serio, córka rysuje ze snu zanim mama cokolwiek powie, i wszyscy widzieli to samo, to jest właśnie ten rodzaj historii przy którym mi serce szybciej bije. mieliście w ogóle wcześniej jakieś dziwne rzeczy w tym domu? zanim te sny się zaczęły mówię, bo zastanawiam się czy to nie ma jakiegoś początku
wróćmy na chwilę do sedna bo wątek mi trochę uciekł. trzy osoby, jeden dom, identyczne sny. żadnych wcześniejszych rozmów, córka rysuje przed śniadaniem. to są fakty. ale mam pytanie do Ulka_64 - ile razy to się powtórzyło? czy to był jeden raz czy kilka nocy z rzędu? bo jeśli jeden raz to statystycznie jeszcze można różnie tłumaczyć, ale jeśli to się regularnie wraca to już inna sprawa
to co mąż opisuje, to pomiędzy snem a jawą, to chyba ma jakaś nazwę, nie? coś z hipna albo podobnie. czytałem że w tym stanie podobno ludzie widzą rzeczy które inni potem też opisują. nie wiem czy to coś zmienia ale może to tłumaczy dlaczego on ma to mniej wyraźne
okej czytam to dalej i mam jeszcze jedno pytanie bo nikt nie zadał. jak długo mieszkacie w tym domu? i czy pytaliście poprzednich lokatorów albo właściciela o historię miejsca? zanim zaczniemy interpretować to kto to jest, warto wiedzieć cokolwiek o kontekście. bo może ta kobieta to ktoś kto tu mieszkał i jest po prostu utrwalony w miejscu, cokolwiek by to znaczyło
dom ma chyba ze sto lat, kupiliśmy od starego pana który mówił że wcześniej mieszkała tu jego matka, potem żona, potem on sam. żona umarła jakiś czas temu, on się wyprowadził do dzieci. nic więcej nie mówił, byłam skupiona na innych rzeczach przy zakupie i szczerze nie dopytywałam. teraz żałuję
no to masz właśnie odpowiedź kto to może być. żona tego pana, która umarła w tym domu albo przynajmniej spędziła tam większość życia. kobieta silnie przywiązana do miejsca, które po niej ktoś przejął. to jeden z najczęstszych powodów dla których zostają. i ta smutna mina którą opisujesz, to bardzo pasuje do kogoś kto po prostu nie skończył swojej historii z tym miejscem
ale chwila, skąd wiadomo że ta kobieta wyglądała jak ta żona? Ulka_64 nie widziała jej nigdy za życia, córka tym bardziej. to że ktoś stary tam mieszkał i miał żonę to jeszcze nie znaczy że każda kobieta we śnie to ona. to trochę za duże uproszczenie imo
nie mam, ale moje pytanie jest inne, czy musimy zakładać że to ktoś konkretny? może to po prostu symbol z nieświadomości zbiorowej jak już wcześniej pisałem, i dom plus historia miejsca tylko nadały mu formę. archetyp starej opiekunki miejsca jest bardzo głęboko zakorzeniony
czytam tę rozmowę i mam wrażenie że wszyscy kombinujecie kto to jest zamiast zastanowić się co zrobić. bo okej, przyjmijmy że to jest duch tej żony. i co? co Ulka_64 ma teraz zrobić z tą wiedzą? pytam serio
o właśnie, to bardzo dobre pytanie! ja się też zastanawiałam co można by zrobić w takiej sytuacji, bo czytałam o takich przypadkach i podobno czasem wystarczy po prostu porozmawiać, nawet głośno w pokoju, powiedzieć że to jest teraz wasz dom ale że rozumiecie że ona tu była. słyszałam że duchy które czują się zauważone i uszanowane często przestają dawać o sobie znać. nie wiem czy to działa ale to chyba nic złego?
Leontyna65 ma rację w tym sensie że intencja ma znaczenie. w tradycji słowiańskiej gdy ktoś wchodził do nowego domu to było coś w rodzaju powitania przodków miejsca, uznania że są, zanim się zacznie urządzać. wiem że to brzmi archaicznie ale logika za tym jest prosta, dajesz sygnał że nie ignorujesz historii miejsca
