Mam dziwną sprawę i nie wiem czy to moje nerwy czy coś więcej. W salonie wisi portret mojej babci, taki stary, olejny, namalowany chyba w latach 60. I od jakiegoś czasu mam wrażenie że ona na tym obrazie… zmienia minę. Raz patrzy poważnie, raz jakby się lekko uśmiechała. Mąż mówi że mi się wydaje ale ja to widzę wyraźnie. Czy ktoś miał coś takiego? Czy portrety mogą w ogóle zmieniać wyrazy twarzy albo pozycję?
To klasyczny temat i powiem szczerze, ze zanim ktos zacznie mowic o duchach, warto wykluczyc kilka rzeczy. Swiatlo w ciagu dnia sie zmienia, rano masz inne katy padania niz wieczorem, faktura starego oleju plus werniks powoduja ze cien inaczej lezy o roznych porach. Mozg tez dopowiada, zaszytysmy miec twarze wsedzie, to sie nazywa pareidolia. Ale pytam wprost, czy widzialaś to tylko ty czy ktos jeszcze w domu?
Sprawa jest wielowarstwowa i nie odrzucilabym tego tak szybko. Stare portrety, szczegolnie olejne, sa malowane przez kogos kto przez dlugi czas obcowal z modelem, wczuwal sie w jego energię. Obraz moze przechowywac cos z tej osoby, rodzaj odcisku energetycznego. Nie mowie ze babcia siedzi w plotnie, ale ze pewna czastka jej obecnosci zostala utrwalona w dziele. Zmieniające sie wyrazy twarzy to jeden z czesciej opisywanych fenomenow w pracach o przedmiotach naładowanych energia. Kiedy zaczelas to zauważac? Czy zbieglo sie to z czyms konkretnym w rodzinie?
Wiesz co, ja bym tu dodala ze kiedy jestes w silnym stresie albo smutku, twoje zmysly sa po prostu bardziej otwarte. To nie jest wada, to jest dar. Czlowiek w trudnym momencie zycia czesto zaczyna dostrzegac rzeczy ktore sa zawsze obecne, ale na co dzien je ignoruje. Moze babcia faktycznie daje znac ze czuwa nad mama? Stare dusze rodzinne czesto pozostaja blisko kiedy dzieje sie cos waznego.
Mam gluipe pytanie ale czy portrety mogą sie ruszac fizycznie? Bo to co opisujesz to zmiana wyrazu, ale czytalam gdzies o obrazach gdzie postac zmienia pozycje, raz ma rece tak, raz inaczej. To mozliwe czy tylko w filmach?
Słuchajcie, moja sasiadka miala podobna historie z portretem swojego ojca, tez olejny, tez stary. Mówiła ze raz go sfotografowała o 8 rano i potem o 20 wieczorem i porównała zdjecia. I na rannym wyglada surowo, na wieczornym jakby lagodniej. Ale oczywiście swiatlo inne, wiec trudno orzec. Ona byla przekonana ze to kontakt, ze ojciec jej mówi ze wszystko dobrze. Dla niej to bylo prawdziwe i tyle, nie potrzebowala dowodów.
A można jakoś naenergetyzowac taki portret? Znaczy sie żeby babcia mogła latwiej dawac znaki? Bo jak juz jest taki kontakt to moze warto go wzmocnic. Slyszalam ze kamienie w poblizu przedmiotów naenergetyzowanych pomagaja w przeplywnie energii.
Przepraszam ze sie wtrącam ale mam podobny portret po babci i tez czasem mam wrazenie ze ona patrzy za mna po pokoju. Ale nie wiem czy to dobrze czy źle ze ona jest w tym obrazie? Bo troche sie boję, nie chcę żeby to bylo cos zlego.
A czy ktos wie czy istnieje jakis sposob na sprawdzenie czy zmiana jest fizyczna czy tylko percepcyjna? Jak naprzyklad regularnie fotografowac obraz w tych samych warunkach, o tej samej porze, z tego samego miejsca i porownywac zdjecia w czasie? To chyba daloby jakis materialny dowod albo obalilo teorie.
Dobry pomysl z fotkami, ale wazne zeby robic je dosłownie z jednego miejsca, najlepiej postawic jakis punkt odniesienia, taśma na podlodze, i pilnowac zeby kadrowanie bylo identyczne. Roznice w kadrowaniu moga robic wrazenie roznic na obrazie. Swiatlo sztuczne, ta sama żarowka, o tej samej porze. Jesli po miesiacu zdjecia sie roznia, to juz jest cos do omówienia.
Ja powiem tak, byłam u znajomej która ma piekny stary portret jakiegos przodka i tam rzeczywiscie bylo dziwnie. Siedzialysmy wieczorem, swiatlo jedne, i trzy z nas jednoczesnie zauwazylysmy ze twarz na obrazie jakby scisnela usta. Nikt sie nie sugerował, kazda z nas powiedziala o tym w tym samym momencie. Co do tego nie mam wątpliwosci. Wyjasnienie? Nie wiem. Ale to nie bylo oswietlenie bo nie zmienialo sie nic.
Jest cos co sie nazywa w numerologii datą przejscia i jesli portret zostal namalowany albo podarowany rodzinie w konkretnym dniu, ta data moze rezonow… znaczy moze byc aktywna energetycznie w okolicach jej rocznic. Czy wiesz kiedy ten obraz trafil do waszego domu albo kiedy babcia zmarla?
Najlepsza byłaby data namalowania, ale data wejścia do domu też cos mówi. Każdy moment ma swój numerologiczny wzorzec i obraz wchodzący do przestrzeni rodzinnej w konkretnym dniu niejako wchłania ten wzorzec. Zapytaj o obydwie daty jak będziesz mogła, to sporo rozjaśni.
Tez mam pytanie, bo dalej nie wiem czy to dobrze czy źle ze babcia jest w tym obrazie. Jak sie boisz to co można zrobić, żeby czuć sie bezpieczniej przy takim portrecie? Nie mowie o wyrzuceniu, bo to byłoby chyba złe, ale jakiś sposób na… nie wiem, uspokojenie tej energii?
Sól himalajska!! Tak, to super pomysł, a do tego ametyst w pobliżu bo oczyszcza przestrzeń z negatywnych energii. Ja zawsze stawiam ametyst i sól razem kiedy jest jakieś gęste miejsce w domu i naprawdę czuć róznicę.
A wracając do pomysłu z fotografowaniem, mam pytanie do Egzorcystki. Jak długo masz ten portret pod obserwacją i czy zamiany są cały czas w tym samym kierunku? Bo rozumiem ze twarz wyglada raz smutniej raz lagodniej, ale czy to sie w ogóle powtarza w jakimś wzorze, np. zawsze wieczorami, albo zawsze kiedy myślisz o mamie?
No i to jest sedno sprawy. Jak ktoś mało patrzy na portret, a nagle zaczyna patrzeć często bo jest w trudnym momencie życia, to siłą rzeczy zaczyna zauważać detale których wcześniej nie widział. To nie jest zmiana na obrazie, to jest zmiana percepcji obserwatora. Naprawdę nie mówię tego złośliwie.
Halny, ale ty też nie możesz zakładać że na pewno tak jest. Percepcja to nie jest tylko błąd mózgu, percepcja to też odbiór sygnałów których normalnie nie rejestrujemy. Jak ktoś jest otwarty emocjonalnie to odbiera więcej, nie mniej. To są dwa różne procesy i mylisz je chyba ze sobą.
Ja bym dodała ze takie portrety to często mocne centrum energetyczne w domu i nie warto ich lekceważyć ani nadmiernie sie nimi przejmować. Warto natomiast sprawdzić czy czakra serca jest u siebie otwarta kiedy sie przy nim stoisz, bo jeśli czujesz ucisk to sygnał ze coś tam jest aktywne energetycznie. To prosty test który każdy może zrobić.
Dobra ale mam pytanie bo to mnie ciekawi, czy ktoś próbował kiedyś zrobić seans przy takim portrecie? Nie mówię o wzywaniu ducha na siłe, ale o spokojnej próbie nawiązania kontaktu, zadawanie pytan i obserwowanie reakcji. Sam robiłem coś podobnego z lustrem ale to inna historia.
Odradzałabym seans jako pierwsze działanie, szczególnie jeśli nie wiemy co mamy do czynienia. Portret jako nośnik energii to jedno, ale próba celowego otwarcia kanału komunikacji przy czymś co nie jest jeszcze rozpoznane to zbyt duży krok. Najpierw obserwacja, potem jeśli ktoś sie zdecyduje to musi wiedzieć jak zamknąć to co otworzył. To nie jest zabawa.
Wracam do tego co pisała Swietoslawa o trzech osobach które jednocześnie zobaczyły zmiane. To jest ciekawy wątek i chcę sie upewnić, te osoby nie rozmawiały chwile przed tym o obrazie, nie sugerowały sobie nawzajem na co patrzeć? Bo zbiorowe postrzeganie to zjawisko dobrze udokumentowane, wystarczy ze jedna osoba czegoś się 'spodziewa' i reszta grupy to podchwyci nieświadomie.
Ale zaraz, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Jeśli ta pierwsza osoba rzeczywiście coś zobaczyła, to skąd wiemy czy się myliła? Może tamte dwie widziały to co ona, bo po prostu to było. Czemu zakładamy ze błąd?
a propos zdjeć to mam pytanie, bo nie sledizlem całego watku od początku, czy Egzorcystka w ogóle kiedys sfotografowala ten portret? Bo juz kilka razy ktos o tym pisal i nie wiem czy bylo jakies podsumowanie
Zrobiłam kilka zdjęć w różnych momentach ale szczerze to nie wiem jak je porownac. Na jednym wygląda spokojniej, na drugim… hmm, trudno powiedziec. Może oświetlenie. Macie jakiś pomysł jak to normalnie porownac bez photoshopa?
Najprościej to masz ustawić lampkę w tym samym miejscu i fotografować zawsze z tego samego kąta, z odległości którą sobie zaznaczysz np. taśmą na podłodze. Jeden punkt, jedno oświetlenie, jeden aparat. Inaczej każde zdjęcie będzie inne i nic z tego nie wyniknie.
No dobra ale w sumie to pytanie o protokół fotograficzny, a wróćmy na chwile do tego czy ktoś w ogole probował sie komunikować z tym portretem. Bo ja nadal jestem ciekaw tego wątku i widzę ze Nocnica odradzała seans, ale dlaczego dokładnie? Czy to ryzykowne w sensie energetycznym czy po prostu nieskuteczne?
