no i właśnie to jest różnica między tym forum a innymi, że da się tu mieć jednocześnie dyskusję o symbolice I o biologii i nikt nie traci głowy 🙂 choć przyznam że trochę kibicuję wersji ze znakiem, bo ten sen w progu to jest naprawdę coś
okej, to odpowiem na pytanie Rafalka i Wierzbinki bo to naprawdę ciekawe. godzina jest różna, ale najczęściej wieczór, między 21 a 23. nie zawsze ta sama, ale zawsze po zmroku. czy to coś mówi biologicznie? bo przyznam że nie wiem czy to znaczy że to jeden pająk z rutyną czy może właśnie coś innego
to już jest coś konkretnego, dzięki. wieczorna aktywność u pająków to norma, większość gatunków poluje po zmroku albo przędzie sieć właśnie wtedy. ale to że zawsze w tym samym miejscu to faktycznie ciekawe, bo to mogłoby sugerować stałą trasę albo punkt gdzie czeka na owady. czy tam jest jakieś źródło światła blisko, lampa albo coś?
no i właśnie taka biologiczna analiza jest ok ale kompletnie mija sie z sensem tego wątku. pająk w kulturach słowiańskich i nie tylko to jest posłaniec. nie ważne ktory gatunek, nie ważne o której. ważne ze sie pojawia i ze ta kobieta czuje ze to ma znaczenie. i ma
Brygida nie bagatelizuj słowiańskich tradycji tylko dlatego że nie masz pod ręką źródła. pająk i nić losu to jest motyw bardzo stary, nie tylko u słowian. norny, mojry, to wszędzie jest. czy to jest posłaniec konkretnej osoby to inna kwestia, ale symbolicznie pająk to zdecydowanie coś
mnie ta dyskusja o tym czyja tradycja jest słuszna trochę męczy, bo to nie jest egzamin z antropologii. Siedlislawa pyta o swoje doświadczenie i swój spokój. niezależnie od tego czy to pająk nordycki czy słowiański czy żaden, ona coś czuje i to jest punkt wyjścia
no właśnie, ale tu jest pytanie które cały czas wisi w powietrzu i nikt go nie zadał wprost. Siedlislawa, jak ty sama to czujesz teraz, po tej całej dyskusji? bo czytam twoją poprzednią odpowiedź że jest ci łatwiej, ale czy to dlatego że uwierzyłaś że to tata, czy dlatego że w ogóle zaczęłaś o tym myśleć i rozmawiać? to jest ważne rozróżnienie
uf, to jest dobre pytanie Skorpionico i szczerze nie wiem jak na nie odpowiedzieć. chyba oba naraz? ale jeśli mam być szczera to nie wiem czy to tata, naprawdę nie wiem. wiem tylko że jak patrzę na tego pająka to myślę o tacie i to mi daje spokój. czy to jest znak czy ja sobie po prostu buduję coś co pomaga, może to jest nieważne
Siedlislawa właśnie to jest clou. jeśli to pomaga, jeśli ci przynosi spokój i bliskość z kimś kogo straciłaś, to ta interpretacja służy twojemu dobrostanowi. nie trzeba rozstrzygać czy to 'naprawdę' duch czy nie. intencja i efekt się liczą
hmm czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam takie głupie pytanie może. jeśli ktoś wierzy że to znak i to mu pomaga, ale nie ma żadnego dowodu że to znak, to czy to jest w ogóle problem? to znaczy, czy ta wiara komuś szkodzi?
no ale ludzie szukają znaczeń odkąd pamiętamy i jakoś cywilizacja stoi. chyba że Brygida uważa że religia, symbole i mity to wszystko jest niebezpieczne
zostawię ten spór na chwilę bo chcę wrócić do snu. Siedlislawa napisała że tata stał w progu i się uśmiechał. w runach próg, granica, to jest motyw związany z Isa albo Thurisaz w zależności od kontekstu - statyczność, czekanie, ale też ochrona. nie mówię że to jest interpretacja snu, mówię że ten obraz jest w ogóle ciekawy niezależnie od tradycji
wchodzę tu bo mam notatki z podobnego tematu sprzed jakiegoś czasu. u mnie to był motyl, nie pająk, ale podobny schemat, regularność, konkretne miejsce, po stracie bliskiej osoby. i pamiętam że wtedy też ktoś tu pytał o biologię i o znak. koniec końców oba wytłumaczenia istniały obok siebie i nikomu to nie przeszkadzało. chyba o to chodzi
właśnie to co napisałam o motylu mnie skłoniło do dłuższego myślenia o tym wątku. bo Siedlislawa masz w tym coś co ja wtedy też czułam, tę regularnośc i to konkretne miejsce. u mnie po jakimś czasie motyl przestał przychodzić i… nie wiem jak to powiedzieć, ale jakby sama to puściłam. czy ty masz poczucie że ten pająk robi to samo, że czeka aż ty coś poczujesz albo puścisz?
Petronelka62 to pytanie mnie zatrzymało. naprawde. bo właściwie nie wiem czy ja w ogóle coś trzymam, czy on na coś czeka. bardziej to odbierałam jakby przychodził do mnie, a nie jakby coś ode mnie chciał. ale teraz jak tak piszesz to się zastanawiam, bo tata odszedł i byłam z nim w złej komitywie przez ostatni rok przed tym, i może właśnie o to chodzi. może ja nie puściłam tej złości?
no i mam wrażenie że tu jest sedno. złość w żałobie to jest w ogole temat rzeka, ale w kontekscie znaków i przekazów to jest bardzo istotne bo jesli duch nie może odejść to właśnie dlatego, ze cos jest niedomknięte po stronie żywych. nie po jego stronie, po jej. to klasyczny schemat
'logika jest podobna' to nie jest argument kiedy mówimy o konkretnych tradycjach. i wracam do wcześniejszego wątku o fundamencie, bo Siedlislawa właśnie napisała coś ważnego, że miała nierozwiązany konflikt z tatą. i teraz pytanie jest poważniejsze niż 'czy to znak', bo to może być normalny, nierozwiązany żal który szuka ujścia. pająk może być tu po prostu tym ujściem, ale problem leży gdzie indziej
Siedlislawa, to co napisałaś o złości i komitywie, to jest odwaga żeby to powiedzieć wprost tutaj. nie każdy by tak napisał. i niezależnie od tego czy to pająk jest znakiem czy nie, ta złość którą czujesz to jest coś co naprawdę warto przepracować, bo inaczej spokój który czujesz patrząc na niego może być tymczasowy
dziękuję Otylka_O, to było trudne do napisania, naprawde. Wega masz rację że to może być ważniejsze. nie myślałam o tym w ten sposób. tylko jak to się robi, jak się przepracowuje złość do kogoś kto już nie żyje?
to jest pytanie które wykracza trochę poza to forum, szczerze mówiąc. nie dlatego że tu nie ma mądrych ludzi, ale dlatego że taka złość w żałobie to jest coś czym naprawdę warto się zająć z kimś na żywo. mówię to bez ironii. to forum może dać ci symbolikę, perspektywę, ale nie może dać ci tego co taka rozmowa
no ale Simargl96 nie każdy ma dostęp do terapeuty albo chęć do tego żeby iść. forum to też jest jakiś kontakt z ludźmi i jakaś pomoc. nie trzeba od razu kierować na kanapę
jest taka praktyka z listem. piszesz list do osoby która odeszła, wszystko co chciałaś powiedzieć, złość, żal, wszystko. i potem spalasz albo zakopujesz. to jest bardzo stara metoda i działa, nie mówię żeby zastępowała cokolwiek innego, ale jako pierwszy krok do przepracowania czegoś niedomkniętego to naprawdę pomaga. i symbolicznie zamyka pętlę
ja bym do tego dorzuciła jeszcze jedno, pająk pojawia się regularnie nad łóżkiem czyli w miejscu gdzie jesteś najbardziej bezbronna i otwarta. to nie jest przypadkowe miejsce. łóżko to próg między jawą a snem i obecnosc tam jest inna niż w dzień. to wzmacnia przekaz
wracam do wątku który mnie od początku interesuje, bo Siedlislawa nadal nie odpowiedziała na moje pytanie czy to zawsze ten sam gatunek. to dla mnie nie jest kwestia czystoakademicka, bo jeśli to zawsze ten sam osobnik wracający na swoją nić, to masz do czynienia z jednym stworzeniem które cię oswaja. a oswojony pająk to jest coś zupełnie innego niż kolejne przypadkowe osobniki
Wierzbinka92 przepraszam że nie odpowiedziałam wcześniej! wydaje mi się że tak, wygląda tak samo, jest mały i brazowy. ale nie jestem stuprocentowo pewna bo nie znam się na gatunkach w ogóle. jak miałabym to sprawdzić?
mozna zrobic zdjecia i wrzucic na jakis forum entomologiczne albo przyrodnicze, ludzie tam potrafia zidentyfikowac z foto. nie znam sie na tym ale chyba da sie tak zrobic
a ja mam pytnaie trochę z innej beczki, bo cały czas czytam ten wątek i myslę o tym snie Siedlisławy gdzie tata stoi w progu. czy ty miałaś więcej takich snów po nim czy to był jeden jedyny? bo czytałam gdzieś ze jeśli masz kilka snów i w każdym robi to samo to to jest mocniejszy znak niz jeden sen
