i właśnie dlatego mówiłam wcześniej że uczucie jest informacją niezależnie od interpretacji. nie musisz wiedzieć czy to tata czy nie. wystarczy że wiesz że ten spokój który czujesz jest dla ciebie potrzebny i że ta relacja z ojcem ma w tobie jeszcze dużo nieuporządkowanego. to jest realne bez względu na to co robi pająk
dobrze powidziane Obsydianna. i chce dodac że w pracy z przejsciem nie zawsze chodzi o uzsykanie pewnosci, czasem chodzi po prostu o to zeby moc usiąść z tym co jest. Siedlislawa, czy rozmawiałas kiedys z kimś o tacie? nie na forum, mam na myśli tak naprawdę, z żywą osobą?
mam pytanie może głupie ale chcę zapytać, jak dawno zmarł tata Siedlislawy? bo przez cały wątek gdzieś to przepadło i nie wiem czy to jest świeże czy już od dłuższego czasu
mam pytanie może głupie ale chcę zapytać, jak dawno zmarł tata Siedlislawy? bo przez cały wątek gdzieś to przepadło i nie wiem czy to jest świeże czy już od dłuższego czasu
Rutwica61 - niecały rok. w zasadzie jeszcze się liczy jako świeże chyba, przynajmniej tak mi się wydaje. wiesz, czasem mam wrażenie że to było niedawno, a czasem że bardzo dawno. i ta cała historia z pająkiem zaczęła się może ze dwa miesiące po tym jak odszedł. tyle że ja wtedy nie łączyłam tego w ogóle, to przyszło do mnie stopniowo. dziękuję że pytasz, bo jakoś faktycznie to umknęło w tej rozmowie
niecały rok to jest naprawdę wczesny etap żałoby. i to właśnie dlatego tak ważne jest to co Simargl napisał wcześniej, że ta świadomość którą masz jest istotna. w pierwszym roku po stracie mózg jest dosłownie w trybie szukania, szukania śladów, obecności, sensu. to nie jest coś złego, to jest normalne, ale warto wiedzieć że to się dzieje
no ale Brygida, czy rok to jest jakas magiczna granica po której już przestajesz szukać? bo z mojego doswiadczenia to nie tak działa. po roku może byc gorzej niż przez pierwsze miesiące bo wtedy dopiero do ciebie dociera że to juz naprawde na stałe. i wtedy ten pająk nad łóżkiem może byc wazniejszy niż kiedy sie jest w szoku
mam takie spostrzeżenie bo prowadzę od dłuższego czasu notatki z różnych wątków na tym forum, i to jest interesujące, że w przypadkach kiedy zjawisko zaczyna się kilka miesięcy po stracie to jest właśnie ten szczyt, jakieś dwa, trzy miesiące. Siedlislawa ty wpisujesz się w ten wzorzec. nie mówię że to rozstrzyga cokolwiek, ale warto wiedzieć że nie jesteś odosobnionym przypadkiem
wracając do tego co Siedlislawa napisała, że chce żeby to miało sens, mnie uderzyło coś innego. ona powiedziała że wie że może prosić żeby coś było prawdą. to jest niezwykła dojrzałość. i teraz pytanie, czy ten spokój który czujesz przy pająku, Siedlislawa, pojawia się też kiedy myślisz o tacie bez pająka? czy tylko w tej konkretnej chwili?
Otylka_O - hmm, to jest bardzo dobre pytanie i muszę się zastanowić. właściwie… nie, nie tak samo. kiedy myślę o tacie tak po prostu to jest smutno i jakoś pusto. ale przy pająku jest inaczej, spokojniej. i nie wiem czy to jest coś ważnego czy właśnie to o czym Brygida mówi, że mój mózg robi coś sprytnego żeby mi ulżyć
a może nie trzeba tych dwóch opcji wykluczać? że mózg robi coś co przynosi ulgę I że ta ulga jest prawdziwa i wartościowa. nie wszystko musi być albo zjawiskiem paranormalnym albo iluzją którą należy obalić
szczerze? nie sprawdzałam. nie wiem jak to sprawdzić bo one wyglądają dla mnie tak samo. to jest szary pająk, średni. ale za każdym razem w tym samym miejscu na nitce nad środkiem łóżka. czy pająki robią tak że wracają na to samo miejsce? nie wiedziałam
tak, pająki mają swoje rewiry. jeden osobnik może latami trzymać się tego samego kąta, szczeliny, miejsca nad łóżkiem. to trochę zmienia obraz, bo wtedy nie masz zjawiska 'pająk zawsze przybywa' ale 'pająk tu mieszka'. co nie znaczy że to nie może być znakiem, ale kontekst jest inny
dobry punkt Nyja77. i właściwie to otwiera zupełnie inne pytanie, czy znak musi być czymś niezwykłym, przybywającym z zewnątrz, czy może też być czymś co tam po prostu jest i dopiero my zaczynamy to widzieć? bo w numerologii i w pracy z symbolami to drugie jest równie ważne
Dobieslaw właśnie, to jest kluczowe rozróżnienie. znak nie musi przybyć, może się objawić. i właśnie dlatego ta zmiana percepcji, to że Siedlislawa zaczęła go zauważać po jakimś czasie, może być częścią samego zjawiska
mnie trochę denerwuje ta rozmowa w kółko o tym czy to zjawisko czy nie, bo Siedlislawa sama powiedziała że wie że może szukać potwierdzenia. i to jest właśnie uczciwy punkt wyjścia, więc może zamiast rozstrzygać co to jest, zapytać co ona z tym teraz zrobi. bo za miesiąc pająk odejdzie, albo Siedlislawa się przeprowadzi, i wtedy co?
Rena.2 dobrze to mowisz. i własnie chciałam wrucic do tego pytania kture zadałam wczesniej, Siedlislawa, czy rozmawiałas z kimś o tacie? bo ta rozmowa o pajaku jest ważna ale mam wrazenie ze jest tez troche zamiast innej rozmowy ktorej moze jeszcze nie bylo
