Dobra, nie wiem jak to opisać ale spróbuję. Mam w łazience duże lustro i od jakiegoś czasu kiedy jest zaparowane po prysznicu, pojawiają się na nim… no jakby ślady palca. Jakby ktoś coś pisał. Najpierw myślałam że sama to robiłam jakoś mechanicznie i nie pamiętam, ale teraz jestem prawie pewna że nie. Raz wyglądało to jak litery, raz jak krzywki. Sfotografowałam kilka razy ale na zdjęciach wychodzi niewyraźnie. Mieszkam sama. Pytanie czy to może być jakiś komunikat, czy to w ogóle możliwe że coś chce się w ten sposób odzywać?
ojej, ale ciary!! Sama nigdy nie miałam czegoś takiego ale słyszałam że pary i lustra to jedno z klasycznych miejsc gdzie duchy podobno próbują zostawiać ślady. Możesz opisać jak te litery wyglądają? Czy to jest jakiś konkretny alfabet, drukowane, pisane? I czy pojawia się zawsze w tym samym miejscu na lustrze czy w różnych?
Zatrzymajmy się chwilę. Lustro zaparowuje, a potem odparowuje nierównomiernie - i tam gdzie kiedyś był tłuszcz z palców (twój własny, bo każdy dotyka lustra) para osiada inaczej. Stąd biorą się te "napisy". To fizyka, nie zjawisko paranormalne. Naprawdę nie trzeba od razu szukać duchów.
Lustra od dawna są traktowane jako miejsca graniczne, między tym światem a tym co jest po drugiej stronie. W wielu tradycjach zakrywało się lustro po śmierci bliskiej osoby właśnie dlatego, żeby dusza nie została po tej stronie. Nie mówię że na pewno masz do czynienia z duchem, ale warto zapytać: czy miałaś ostatnio jakąś stratę? Kogoś bliskiego, albo nawet coś mniej oczywistego co czujesz jako koniec pewnego etapu?
Ja bym chciała wiedzieć czy te znaki to naprawdę litery czy tylko coś co wygląda jak litery bo mózg lubi dopasowywać wzory do czegoś znajomego. Mamy taką tendencję, pareidolia się to chyba nazywa? Serio pytam, bez złośliwości, bo to ważna różnica.
Słyszałem że lustra są jak okna dla energii, szczególnie jeśli stały w domu gdzie coś się wydarzyło. A ta łazienka to twoja od zawsze czy na przykład niedawno się przeprowadziłaś? Bo historia miejsca może mieć znaczenie, i to niemałe.
Więź z człowiekiem jest silniejsza niż więź z miejscem. W wielu zapisach dotyczących kontaktu pośmiertnego nie miejsce jest kluczem, tylko osoba do której przychodzi komunikat. Lustro jako medium pojawia się w praktykach katoptromancji, to bardzo stara tradycja, grecka, potem przejęta przez różne nurty. Nie twierdzę że to właśnie to, ale nie wykluczałabym tej możliwości tak szybko jak Opalinka.
A co jeśli to nie babcia, tylko coś zupełnie innego co po prostu skorzystało z okazji? Czytałam że duchy nie zawsze są tymi co myślimy. Trochę mnie to niepokoi, właśnie dlatego że to takie… chaotyczne, te litery albo nie-litery. Dobry duch chyba by się bardziej postarał o czytelny komunikat? 🙂
Kornelia, "dobry duch by się bardziej postarał" to nie jest żadna zasada, to mit z filmów. Komunikacja z zaświatów, jeśli w ogóle istnieje, to nie jest jak wysłanie SMS-a. Sama para może być jedynym dostępnym medium i tyle. Nie ma sensu zakładać że chaos oznacza złe intencje.
No właśnie, pamiętam jak czytałam gdzieś że duchy często zostawiają znaki które my interpretujemy jako chaos, ale to my nie mamy narzędzi żeby to odczytać, a nie że komunikat jest zły. Może to jak alfabet innej cywilizacji, rozumiecie? My byśmy ich pismo też uznali za chaos. Czeremchaa, a te wzory powtarzają się czy za każdym razem są inne?
Ten trójkąt to może być po prostu delta, albo symbol ognia w alchemii, albo dosłownie nic i przypadek. Naprawdę nie wiem jak to rozsądzić bez zobaczenia. Ale to że pojawia się powtarzalnie to już bardziej zastanawiające niż gdyby było za każdym razem inne.
a moglabys narysowac ten znak i wstawic jako zdjecie do posta? bo jak mowisz ze sie powtarza to moze ktos rozpozna co to jest, runy tez sa proste jak kreski i trojkaty wiec moze to wlasnie cos takiego
Trójkąt skierowany wierzchołkiem do góry z poziomą kreską w środku to w alchemii symbol powietrza. Skierowany wierzchołkiem w dół - wody. Jeśli to rzeczywiście się powtarza i za każdym razem wygląda tak samo, to już trudniej tłumaczyć przypadkowym odparowywaniem. Choć rozumiem sceptycyzm Opalinki.
Słuchajcie, ja trochę z innej strony. Miałam kiedyś podobną historię, nie lustro, ale szyba okienna zimą i coś co wyglądało jak litery w szronie. Moja znajoma która się tym zajmuje powiedziała żebym się nie skupiała na odczytaniu a raczej spróbowała poczuć co się dzieje gdy to widzę. Emocje, nastrój w tamtej chwili. Bo czasem to ważniejsze niż sam znak. Czeremchaa, jak się czujesz kiedy to zauważasz?
To wzruszenie i nostalgia przy braku strachu to bardzo charakterystyczna reakcja przy kontakcie który nie jest wrogi. Strach pojawia się zazwyczaj gdy energia jest ciężka albo obca. To co opisujesz brzmi zupełnie inaczej. Powiedziałabym żebyś spróbowała po prostu mówić do lustra, jakby rozmawiała z babcią. Nie jako rytuał, po prostu szczerze. I zobaczyła czy coś się zmieni.
to ze pojawia sie ten sam znak trzy razy to juz nie moze byc przypadek chyba, bo jak by to bylo losowe odparowywanie to za kazdym razem by wychodzilo cos innego. Czeremchaa wrzucisz to zdjecie? bo jak mowiles Wahadlarz ze runy sa proste i takie trojkaty to moze uda sie cos rozpoznac
Hej, ja bym tutaj troche przyhamowala z tym entuzjazmem. Ten sam znak powtarza sie bo mamy tendencje do zapamiętywania wzorcow ktore juz raz rozpoznalismy. Jak raz zobaczysz trojkat to nastepnym razem tez zobaczysz trojkat, mózg tak po prostu działa. Nie mówię że tak jest na pewno, ale zanim ktoś tutaj zacznie wróżyć z liter na lustrze to chyba warto najpierw wyczerpac prostsze tłumaczenia
o matko, nie wiedziałam że lustro może byc w ogóle takim medium, ja zawsze myślałam ze to tylko w horrorach 😀 a serio pytam, bo ta katoptromancja o której pisała Jadea to jest jakas konkretna tradycja czy raczej takie luźne praktyki z różnych miejsc? bo to brzmi jakby mialo jakies korzenie
Wracajac do sedna sprawy, bo trochę odpłynęliśmy. Czeremchaa napisała że czuje wzruszenie i nostalgię a nie strach. Dla mnie to kluczowa informacja, ważniejsza niż kształt znaku. Bo jeśli ciało reaguje spokojem to naprawdę warto posłuchać tej reakcji zanim zacznie się szukać racjonalnych wyjaśnień. Strach mówi: uciekaj. A wzruszenie mówi: bądź tu i słuchaj
Ale Lonia, to że ktoś czuje wzruszenie nie jest żadnym dowodem na nic. Można się wzruszyć na filmie, można się wzruszyć patrząc na chmury. To że emocja jest przyjemna nie sprawia że jej źródło jest nadprzyrodzone, nie? Mnie to wzruszenie i nostalgia bardziej kojarzy się z żałobą po babci niż z kontaktem paranormalnym. Może psychika tak przetwarza stratę i tyle
Gruszanka, szczerze to też o tym myślałam. Że może to wszystko jest w mojej głowie i po prostu przez ten smutek po babci szukam znaków tam gdzie ich nie ma. Tylko że te ślady na lustrze są fizyczne, je widać obiektywnie, nie tylko ja. Mąż też je widzi, tylko on mówi że pewnie sama dotykam i nie pamiętam
no właśnie mąż widzi ale racjonalizuje, to jest dość typowe. słyszałem że jak ktoś bliski z rodziny odchodzi to przez jakiś czas może zostawiać ślady właśnie przez osoby bliskie, jakby korzystał z ich pola energetycznego. może babcia zostawia znak przez ciebie i dlatego nie pamiętasz że to robisz? to brzmi dziwnie ale spotkałem sie z takim opisem
właśnie chciałam zapytać czy ktoś poza mężem widział te znaki, i okazuje się że tak. więc to jednak nie jest tylko wyobraźnia. ojej, im dłużej to czytam tym bardziej mam ciarki, i nie wiem czy to dobra ciarki czy złe haha. Czeremchaa, a ten znak pojawia się zawsze w tym samym miejscu na lustrze czy w różnych?
To ze pojawia sie w stalym miejscu jest istotne. W numerologii i symbolice przestrzeni prawy górny róg to kierunek kojarzony z przyszłością i z tym co przychodzi, nie z tym co odchodzi. Jeśli to cokolwiek znaczy w tym kontekście, to raczej nie jest pożegnanie. Bardziej coś co chce być zauważone i przekazane. Ale żeby powiedzieć coś więcej naprawdę potrzebne byłoby to zdjęcie
Mam pytanie praktyczne. Próbowałaś kiedyś odpowiedzieć? Nie mówię o żadnym skomplikowanym rytuale, po prostu na przykład narysować coś na tej parze, zapytać wprost. Bo w niektórych metodach pracy z takimi zjawiskami pierwszym krokiem jest właśnie nawiązanie prostego kontaktu żeby zobaczyć czy cokolwiek się zmieni
Właśnie to samo chciałam zaproponować, ale dodałabym żeby wcześniej przestrzeń jakoś przygotować. Nie mówię o niczym skomplikowanym. Ziele jałowca albo zwykła szałwia, otwarte okno, spokojny moment. Zanim się cokolwiek rysuje na lustrze to warto dać wyraźny sygnał że jesteś otwarta ale świadoma. Taka granica jest ważna, szczególnie gdy się nie wie z czym ma się do czynienia
a po co to jałowiec i szałwia przy lustrze, nigdy o tym nie słyszałam? to jakis konkretny rytuał czy ogólne oczyszczanie?
