To już jest inny poziom. Imię to nie jest coś co podświadomość sobie generuje z niczego. Celestyn, czy masz jakiś kontakt z rodziną żony? Teściowie, szwagierki, ktokolwiek kto mógłby kiedyś wspomnieć tę osobę przy tobie?
No właśnie, bo może gdzieś zapamiętałeś to imię nie wiedząc że je zapamiętałeś? Kryptomnezia się to chyba nazywa? Że coś wiesz ale nie wiesz skąd?
Ja się tu zatrzymuję bo mi serce szybciej bije. Czyli naprawdę mówiłeś rzeczy których nie mogłeś wiedzieć? To... to jest naprawdę coś. A żona jak na to reaguje teraz, po tej rozmowie z tobą? Jest przestraszona?
Jest spokojniejsza niż myślałem. Powiedziała że kiedy to mówiłem w nocy, była przerażona. Ale teraz mówi że czuje jakiś spokój. Że jakby te słowa dały jej coś co trudno nazwać - może poczucie że jej matka wie o tej pretensji i nie ma żalu. Nie wiem czy to interpretacja żony, czy coś więcej. Ale ona sama jest zdumiewająco spokojna.
To że żona czuje ten spokój to jest bardzo ważne. Czasem kiedy przekaz przychodzi z drugiej strony to właśnie tak - przynosi coś co nie pasuje do strachu, tylko do zamknięcia jakiegos etapu. Celestyn, a ty - jak ty się teraz czujesz? Bo ty jesteś w centrum tego wszystkiego i jeszcze nie powiedziałeś jak ty to przeżywasz.
Jedna rzecz mnie uderza w tym co piszesz. Mówiłeś o przedmiocie który matka chciała zostawić córce. Czy żona ci powiedziała co to był za przedmiot? I czy ten przedmiot jest teraz gdzieś dostępny, czy przepadł?
To jest zamknięcie pętli. Serio. Informacja przyszła, żona ma teraz możliwość działania którego przez sześć lat nie podjęła. Czy to przez ciebie, przez sny, przez cokolwiek - efekt jest bardzo konkretny. Celestyn, czy masz poczucie że to mogło być właśnie w tym celu? Że budzenia o 3:33 i te rozmowy to coś co ma doprowadzić do jakiegoś naprawienia?
O właśnie, to co Malachit napisał - czy to nie jest tak, że to wszystko jest po coś? Kolega, siostra, żona - każda wiadomość była do kogoś innego i każda trafiała w coś co wymagało uwagi. Jakby coś używało Celestyna żeby dotrzeć do tych ludzi.
Muszę zapytać o coś praktycznego, bo to ważne. Celestyn, te budzenia o 3:33 - czy dalej się zdarzają? Czy coś się zmieniło w rytmie tego zjawiska odkąd zaczęło być bardziej złożone?
To się zmieniło. Wcześniej były monologi a teraz tylko budzenie i cisza? Czy to dobrze czy źle, co wy myślcie?
Spokój. Nienormalny spokój jak na kogoś kto nie spał porządnie od tygodni. Żona też to zauważyła i powiedziała że wyglądam inaczej niż w poprzednich dniach. Nie wiem jak to tłumaczyć. Nie czuję się wyczerpany, czuję się jakby coś we mnie się ułożyło.
Ten spokój po bardzo konkretnym przekazie o matce żony - to nie brzmi jak przypadek. Rasphul, czy znasz przypadki gdzie zjawisko ustępuje właśnie po tym jak intencja zostaje spełniona? Bo tu mamy bardzo wyraźny schemat: przekaz dotarł, żona ma plan działania, budzenia stają się ciche.
Albo Celestyn w końcu się wysypia i jego układ nerwowy przestaje produkować nocne epizody bo napięcie opadło. Słuchajcie, ja nie mówię że tamte informacje o matce żony można łatwo wyjaśnić. Nie można. Ale te dwie ciche noce i poczucie spokoju - to może być po prostu efekt tego, że duże emocjonalne napięcie wokół tej całej sytuacji w końcu znalazło ujście. Przez rozmowę z żoną.
No właśnie, to jest ciekawe co Frezja mówi o napięciu, ale jakby napięcie opadło to chyba by przestał się budzić w ogóle? A tu dalej ten sam czas, tylko bez słów. To nie jest normalne wyspanie się.
Celestyn, chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Te dwie noce - budziłeś się i od razu wiedziałeś co się dzieje, byłeś przytomny? Czy to było takie trochę między snem a jawą, jak wcześniejsze epizody?
to jest bardzo istotna różnica. Wcześniej byłeś jakby kanałem którego nie kontrolowałeś, a teraz jesteś świadomy. Czy podczas tego siedzenia i patrzenia w sufit czujesz cokolwiek - obecność, zmianę temperatury, cokolwiek zmysłowego?
Słuchajcie, to przejście z nieświadomego w świadome może być znaczące. Albo cokolwiek tu działa przestawia się w inny tryb, albo Celestyn zaczyna sam integrować ten rytm zamiast być przez niego prowadzonym. Celestyn, próbujesz podczas tego siedzenia coś zrobić, pytać, czy po prostu czekasz?
Czekam. Nie wiem właściwie czego. Dwa razy próbowałem coś powiedzieć w myślach, jakieś 'słucham' czy 'tu jestem', ale nic z tego nie wynikło. Po kilku minutach zwyczajnie kładłem się z powrotem i zasypiałem.
A czy kładzioąc się z powrotem miałeś jakieś sny? Bo może teraz przekaz idzie inną drogą, nie przez mówienie ale przez sny własnie?
Poczekajcie, ja się trochę zgubiłam. Czyli najpierw były budzenia z mówieniem i te informacje których nie mógł wiedzieć, potem dwie ciche noce gdzie tylko siedzi - i to wszystko dalej o 3:33? Że ta godzina ani razu nie była inna?
Dwa razy tej samej nocy to nowy element. Celestyn, ten drugi raz o 3:41 - też siedziałeś i patrzyłeś, czy coś było inne?
jakby coś sprawdziło - to mnie przeszły ciarki. Ale czekajcie, a co z tym przedmiotem u siostry? Celestyn, żona zadzwoniła już? Bo mi się wydaje że może te zmiany w nocach mają coś wspolego z tym czy ona podjęła działanie czy nie.
O, właśnie to chciałam zapytać. Czy jest jakiś związek czasowy - kiedy żona podjęła decyzję o zadzwonieniu a kiedy zaczęły się te ciche noce zamiast słów?
Żona jeszcze nie dzwoniła. Powiedziała że potrzebuje kilku dni żeby się zebrać, bo to jest sześć lat milczenia i nie chce zadzwonić nieprzygotowana. Ale masz rację, Druidka - ciche noce zaczęły się mniej więcej wtedy kiedy ona podjęła tę decyzję w środku. Sama decyzja, nie działanie.
To jest ciekawe jeśli prawdziwe. Jakby intencja wystarczyła żeby coś się zmieniło. Rasphul, czy to ma sens z tego co wiesz - że samo postanowienie coś zmienia, nie dopiero realizacja?
No i właśnie, czy budzenia ustąpią całkiem po tej rozmowie? Bo jeśli tak to to by dużo mówiło o tym po co w ogóle to wszystko się zaczęło, nie?
To pytanie Slawka jest właściwie kluczowe dla całej tej sprawy. Celestyn, mam do ciebie konkretne pytanie - czy żona już się z tobą szczegółowo rozmawiała o tamtej rozmowie z siostrą, tej którą ty podobno prowadziłeś a nie pamiętasz? Bo cały czas kręcimy się wokół budzin i godziny, a ten fakt że cytujesz ci słowa z rozmowy której nie pamiętasz - to jest chyba najbardziej niewyjaśniona część tej historii.
