hm, nie wiem jak to opisać, pisze o znajomym bo on sam raczej tutaj nie zajrzy...
otóż ten człowiek od kilku lat miał jakieś swoje problemy, trudno mi powiedzieć dokładnie jakie, ale jak twierdził sam radził sobie z tym w miarę, stan był względnie stabilny. i tak było do czasu aż poszedł do egzorcysty kościelnego. od tamtej pory wszystko się posypało, i to bardzo. miał kilka poważnych wypadkow w krótkim czasie, mówi że coś mu jakby wybuchło w głowie, pogorszyła mu się cala neurologia, zastanawiam się szczerze czy to nie byl jakis wylew. wróciły do niego leki i strach, które wcześniej były chyba pod kontrolą. mówi że ciało mu plonie, nie spi, prawie nie je, jest strasznie nakręcony, jak wulkan gotowy do erupcji
nie wiem co o tym myslec i czy ktoś spotkał się z czymś podobnym... czyli żeby po egzorcyzmach stan się tak drastycznie pogorszył?
Wysyłanie do psychiatry to jak najbardziej słuszna reakcja proboszcza, serio.
Co do tej „obcej energii” z poczekalni... no cóż, zarazić się tam można co najwyżej cudzą głupotą, a ta faktycznie bywa zaraźliwa 🙂
Do egzorcysty idzie się wtedy, gdy mamy realny problem z duchem, np. słyszymy jakieś głosy albo podejrzewamy klątwę. Ale zanim się tam pójdzie, trzeba najpierw sprawdzić, czy to faktycznie kwestia duchowa, bo może równie dobrze być silna nerwica albo coś poważniejszego w sensie psychiatrycznym. Dobry, wykwalifikowany egzorcysta powinien umieć to rozróżnić. Natomiast nie ma co chodzić z tym do zwykłego proboszcza, bo ten z automatu wszystko wrzuca do worka z napisem „opętanie demoniczne”. Poza tym niewielu z nich naprawdę umie skutecznie egzorcyzmować, szczególnie jeśli chodzi o klątwy. Z kolei psychiatra od razu postawi schizofrenię i zapisze psychotropy.
Dlaczego po wizycie u księdza mogło się pogorszyć? Trudno jednoznacznie powiedzieć. Wygląda mi to na nasielenie nerwicy wegetatywnej. Możliwe, że skoro wizyta nie przyniosła efektu, to ta osoba wpadła w większą rezygnację i zaczęła się jakoś wyniszczać psychicznie.
Osobiście polecałbym skorzystać z pomocy fachowych uzdrowicieli duchowych, takich jak Magda Żądło czy Anna Atras i podobne osoby w tym środowisku. Trzeba jednak mieć świadomość, że poprawa zdrowia w takich przypadkach wiąże się z pracą nad pozytywnym nastawieniem, a to często oznacza zmianę pewnych przekonań, które mogą być niezgodne z katolicyzmem. Więc pojawia się tu realny konflikt światopoglądowy. Ktoś, kto za wszelką cenę chce pozostać w ramach kościoła, to szczerze mówiąc lepiej żeby nie zawracał sobie tym głowy.
Szczerze to sama nie wiem... może po prostu miałam szczęście?
Byłam wtedy w bardzo złym miejscu, depresja, wszystko się posypało naraz. i właśnie w tym najgorszym momencie coś mnie pchnęło żeby odezwać się do pewnej pani zajmującej się pomocą duchową. Nie wiem jak to nazwać, przypadek, przeznaczenie, jej działanie... ale rzeczywiście po tym wszystkim zaczęło się powoli zmieniać na lepsze. I w pracy i w sprawach sercowych. Postawiłam się jakoś na nogi.
Jeśli ktoś z was jest teraz w podobnym dołku to tylko tyle mogę powiedziec, żeby nie rezygnować. Naprawde, ciemność nie trwa wiecznie 🙂
