ja mam inne pytanie do Ozwieny - czy cokolwiek zmieniło sie w ogrodzie od kiedy teściowa odeszła? nie mówię tylko o huśtawce, ale w ogóle, czy coś przestawiałaś, sadziłaś nowe rośliny, czy ogród wygląda inaczej niż za jej czasów?
no dobra ale serio, pelargonie i żywopłot jako przyczyna ruszającej sie huśtawki? Ozwiena, nie mówię że kpię, ale to jest lekki skok logiczny. Chyba że ktoś wyjaśni mi mechanizm w jaki przestawienie doniczki wpływa na łańcuch o pięć metrów dalej.
zmiany w przestrzeni mają znaczenie niezależnie od ramy interpretacyjnej - fizycznej czy energetycznej. Jeśli żywopłot był wyższy, to inaczej blokował wiatr. Jeśli doniczki stały w innym miejscu, to inaczej rozkładały ciężar na podłożu. Warto wiedzieć czy ruch huśtawki zaczął się przed czy po tych zmianach.
to jest ważna rzecz co mówisz - 'nie wiem czy wcześniej nie patrzyłam'. Bo jak ktoś umrze to człowiek zaczyna inaczej patrzeć na wszystko wokół, szuka znaków, i nagle widzi rzeczy które pewnie były wcześniej a on je ignorował. Nie mówię że tak jest u ciebie, ale to uczciwe pytanie do siebie samej.
ale hej, nawet jeśli tak jest to i tak nie wiadomo skąd sie ten ruch bierze fizycznie, nie? tzn. pytanie o duchy i pytanie o przyczynę mechaniczną to są dwa różne pytania i jedno nie wyklucza drugiego chyba
przy takich sprawach polecam też zanim cokolwiek dalej - postaw wahadełko przy wejściu do ogrodu i przy samej huśtawce. Nie żeby od razu wyrokować, ale żeby zobaczyć czy jest jakaś odpowiedź energetyczna w tym miejscu. Czasem to sie mocno kręci tam gdzie jest skupiona energia, a czasem stoi zupełnie.
Dobra, obejrzałam na komputerze. Nagranie jest ziarniste bo telefon stary, ale coś widać. Łańcuchy kiwają się symetrycznie, oboje naraz, w tym samym rytmie. Nie ma takiego efektu że jeden bardziej, drugi mniej. I ruch jest jednostajny, nie przyspiesza ani nie zwalnia przez te może dwie minuty które nagrałam zanim podeszłam. Potem jak podchodzę to widać że zwalnia. Nie wiem co z tym zrobić.
Symetryczny ruch obu łańcuchów to akurat ważna informacja. Gdyby to były drgania gruntu albo coś mechanicznego w samej konstrukcji, spodziewałabym się raczej asymetrii albo drżenia a nie równomiernego kołysania. Mam pytanie - czy deska siedzeń jest drewniana czy plastik? Pytam bo to wpływa na to jak reaguje na zmiany temperatury i wilgotności.
wiec mamy symetryczny ruch, brak widocznego wiatru na roslinach, i ruch ktory trwa stale przez dwie minuty? to ostatnie jest dla mnie najbardziej dziwne szczerze. jak wprawisz hustawke to ona powinna zwalniać stopniowo przez tarcie. jesli ruch jest jednostajny bez zadnego impulsu to skad ta energia?
Dobre pytanie o energię. Ruch jednostajny bez zaniku to albo ciągły impuls z zewnątrz, albo coś czego nie mierzymy. Nie twierdzę że to drugie, ale pierwsze też wymaga źródła. Ozwiena - czy sprawdziłaś czy huśtawka normalnie, jak ją zwykłe pchniesz, zwalnia szybko czy powoli? To coś powie o tarciu w tym konkretnym zawieszeniu.
o, nie próbowałam. Jutro sprawdzę i napiszę. Nie przyszło mi do głowy żeby to przetestować.
To jest dobry pomysł, powinnaś to zrobić w dzień, na spokojnie. Pchnij kilka razy z różną siłą i patrz jak długo idzie. Jeśli zatrzymuje się w dwie sekundy to jednostajny dwuminutowy ruch bez siły zewnętrznej jest fizycznie niemożliwy. Jeśli tarcie jest bardzo małe, to inaczej.
Niezależnie od tego testu - to co mówisz o symetrycznym rytmie mnie uderza. Rytm jest ważny. Nie chaotyczne szarpnięcia, nie drgania, ale rytm. Jak oddech. Czy ktoś jeszcze z domowników widział ten ruch? mąż wie o całej sprawie?
ej a w ogole o ktorej godzinie to sie dzieje? bo jesli zawsze o tej samej porze to juz cos mowi, nie? i czy teściowa miała jakies ulubione miejsce w ogrodzie albo godziny kiedy tam siedziała?
różnie, ale chyba najczęściej tak między pierwszą a trzecią w nocy? raz widziałam koło północy ale to wyjątek. Nie nastawiałam budzika żeby sprawdzać systematycznie, to po prostu jak nie śpię albo wychodzę do łazienki i zaglądam przez okno.
między pierwszą a trzecią… to jest ta godzina którą różne tradycje nazywają inaczej ale generalnie uważają za specyficzną. ojej. Ozwiena, a teściowa - wiesz mniej więcej o której godzinie odeszła? przepraszam jeśli pytanie jest za osobiste, rozumiem jeśli nie chcesz odpowiadać.
hej, wchodzę w połowie wątku, więc może coś przegapiłam, ale - czy ktokolwiek zaproponował żeby po prostu postawić kamerę na noc i nagrywać ciągiem? Nie telefon w ręku tylko stała kamera na statywie. Wtedy mielibyśmy dokładną godzinę, czas trwania, i czy dzieje się co noc czy nie. To chyba podstawa zanim wyciągnie się jakiekolwiek wnioski?
ja bym do nagrania dodał jeszcze jedno - warunki w tej samej nocy. Temperatura, kierunek wiatru, wilgotność. Wiem że brzmi nerdowsko ale bez tego nie porównasz kolejnych nagrań. Stacja meteo nic nie kosztuje, są bardzo tanie. I tak dla własnej wiedzy warto mieć.
wracam do swojego pomysłu z wahadełkiem bo nikt nie odpowiedział. Postawiłaś je przy huśtawce, Ozwiena? Nie mówię że to rozwiąże zagadkę, ale reakcja wahadełka w miejscu gdzie dzieje się coś dziwnego jest jednym z prostszych sposobów żeby sprawdzić czy jest jakaś odpowiedź energetyczna. Sama tak robiłam i różnica między miejscami była naprawdę wyraźna.
Ok, Kornelka50 to jest naprawdę dobre pytanie i nikt mi jeszcze tego tak wprost nie zadał. Mikrodrżenia ręki to faktycznie problem, który każdy kto zaczyna z wahadełkiem musi gdzieś przepracować. Ja to robię tak: podpieram łokieć o coś twardego, stół, kolano, cokolwiek. Wtedy drobne drżenia się redukują. Doświadczeni praktykujący podobno potrafią to czuć intuicyjnie i rozróżnić, ale ja jeszcze na tym etapie nie jestem i wolę po prostu odciąć fizyczną zmienną. Nie twierdzę że to metoda doskonała, ale da się to zrobić sensownie.
no dobra ale nawet jesli odeprzesz lokiec i wahadlo bedzie stale, to skad wiesz ze ruch pochodzi z zewnatrz a nie z podswiadomosci ktora po prostu wykonuje subtelne ruchy? to chyba jest ten efekt ideomotoryczny o ktorym zawsze piszą sceptyczni? szczerze pytam, nie atakuje
Ok, rozumiem logikę. Ale to trochę zmienia status tej metody, nie? Jeśli wahadełko mierzy w gruncie rzeczy twoje własne odczucia a nie jakiś obiektywny stan miejsca, to jest bardziej sposób do introspekcji niż do detekcji. Co samo w sobie jest ok, tylko warto to wiedzieć zanim zaczniemy wyciągać wnioski o huśtawce.
ta rozmowa o wahadełku jest ważna ale trochę nam odpływa. wracam do meritum, bo Ozwiena napisała coś co mnie nie daje spokoju: między pierwszą a trzecią. to nie jest niewinny przedział czasowy i kilka tradycji, od słowiańskich po celtyckie, wyróżnia ten czas jako moment kiedy granica jest cieńsza. nie mówię że to rozstrzyga co się dzieje przy tej huśtawce, ale to kolejny element który wpisuje się w pewien wzorzec. sama masz jakieś odczucia kiedy to widujesz? strach, spokój, coś w rodzaju obecności?
trudno mi to określić. nie czuję strachu takiego klasycznego, bardziej… nieswojo? jak kiedy czujesz że ktoś na ciebie patrzy a odwracasz się i nikogo nie ma. ale huśtawka się kołysze spokojnie, nie ma w tym nic gwałtownego, to nie jest złowieste. chyba właśnie to mnie najbardziej dezorientuje, bo nie wiem co mam czuć.
ojej, to co opisujesz, to uczucie że ktoś patrzy, to ma nawet swoją nazwę, scopesthesia chyba? czytałam gdzieś o tym. i to że mówisz spokojnie, nie złowieszczo, to chyba dobry znak? jak duch jest niespokojny to podobno zachowuje się inaczej, bardziej chaotycznie. a huśtawka się kołysze miarowo. czy teściowa była spokojna z natury?
tak, bardzo. ciche, spokojne, cierpliwe człowieku. nigdy w życiu nie podniosła głosu. więc jeśli w ogóle jest jakaś korelacja… chyba tak. chociaż sama siebie słyszę i brzmi to jak kompletne fantasy 🙂
nie brzmi jak fantasy, brzmi jak ktoś kto próbuje zestawiać fakty ze wzorcem. to jest właśnie dobra obserwacja, że charakter zjawiska może odzwierciedlać charakter osoby. w wielu tradycjach tak to rozumiano, nie jako dowód naukowy, ale jako pewien język. miarowy rytm, cisza, spokój, pora nocna. to jest spójny obraz.
