Hej, nie wiem czy tu piszę w dobrym miejscu ale nie wiedziałam gdzie indziej się zgłosić. Mamy w domu dziecięce łóżko, takie drewniane, stoi przy ścianie w pokoju syna. I od jakiegoś czasu - nie wiem dokładnie kiedy to się zaczęło, może z miesiąc temu - łóżko powoli, milimetr po milimetrze, odsuwa się od ściany. Nie ma żadnego pochylenia podłogi, sprawdzałam poziomicą. Nie ma przeciągu, okno po tej stronie jest zawsze zamknięte. Syn śpi spokojnie, nie wierci się jakoś szczególnie bardziej niż wcześniej. A łóżko co kilka dni jest kawałek dalej od ściany. Na początku myślałam że mi się wydaje ale przyłożyłam kartkę i zaznaczyłam miejsce nogi i po tygodniu łóżko było wyraźnie dalej. Co to może być?
O matko, to brzmi naprawdę dziwnie. Powiedz mi - w jakim wieku jest syn? I czy coś innego się dzieje w tym pokoju, jakieś inne dziwne rzeczy? Bo to że łóżko się rusza samo to jedno, ale zawsze pytam czy to jedyne zjawisko czy jest ich więcej, bo to zmienia interpretację
To klasyczne oznaki obecności. Poltergeist najczęściej objawia się właśnie przez przesuwanie przedmiotów, i to nie trzaskiem czy lotem przez pokój, tylko właśnie tak - powolnym, prawie niezauważalnym ruchem. Dzieci są jak magnes na takie energie, szczególnie małe, poniżej 10 lat. Mają otwarte pole energetyczne i duchy są do nich przyciągane.
Zanim ktoś zacznie wyrokować o poltergeistach - kilka prostych pytań. Czy podłoga jest drewniana czy panele? Jak stare jest łóżko i czy ma śrubowane nogi czy zwykłe? I najważniejsze: czy ktoś chodzi po mieszkaniu w nocy, bo wibracje od kroków potrafią z czasem przesunąć meble bardziej niż myślisz. Nie mówię że tak jest, mówię żeby najpierw to wykluczyć.
Pan przy oknie i przesuwające się łóżko - to nie jest zbieg okoliczności! Dzieci widzą to co dorośli już dawno przestali widzieć, ich percepcja jest czysta. Absolutnie sprawdziłabym kto lub co przebywa w tym pokoju. Czy robiłaś kiedyś jakieś oczyszczanie mieszkania, cokolwiek?
Muszę się zgodzić z Halnym. Najpierw fizyczne przyczyny, potem nadprzyrodzone. Drewniane podłogi pracują, szczególnie przy zmianach wilgotności i temperatury. Noga łóżka stojąca na sęku albo nierównej desce może się przesuwać regularnie i powtarzalnie. Czy sprawdzałaś samą podłogę pod nogami łóżka?
Powolny ruch to jest właśnie to co mnie zastanawia. Bo poltergeist to hałas i chaos, gwałtowne rzeczy. To co opisujesz - milimetr po milimetrze, regularnie, w jednym kierunku - to coś innego. Jakby coś celowo, ze spokojem, odsuwało łóżko od ściany. Jakby chciało zrobić miejsce.
Zegota masz racje ze to nie brzmi jak poltergeist. Poltergeist to przewaznie nastolatki w domu i duzo zamieszania. Tu jest dziecko 6 lat i spokojna aktywnosc. Bardziej bym szukal ducha rezydentnego, cos co jest zwiazane z tym miejscem a nie z osoba.
Dobra ale ten 'pan przy oknie' to mnie jednak zatrzymuje. Jak długo syn to mówi? Czy zawsze mówi że to ten sam pan, czy różnie? I czy boi się, czy po prostu mówi o tym spokojnie jakby to była normalna sprawa?
Syn mówi o tym spokojnie, nie jest przestraszony, raz powiedział że pan jest 'smutny'. Mówi o tym od może 3 miesięcy, zawsze ten sam pan. To mnie bardziej niepokoi niż łóżko szczerze mówiąc.
Ten szczegół o smutku jest ważny. Smutne duchy to często te które są tu z jakiegoś powodu, coś nieukoończonego. Nie są groźne zazwyczaj, ale ich obecność może działać na przestrzeń i na przedmioty. Czy wiesz coś o historii mieszkania? Kto tu wcześniej mieszkał?
Przepraszam że wchodzę, ale chcę tylko zaznaczyć - dziecko które mówi że widzi 'smutnego pana' to bardzo częsty etap u małych dzieci i ma swoją nazwę w psychologii: imaginacja paralelna. Nie twierdzę że tak jest, ale zanim zaczniemy budować teorię o duchach rezydentnych, może warto porozmawiać z dzieckiem zwyczajnie i spokojnie, dowiedzieć się więcej, bez sugerowania odpowiedzi.
Zgadzam się z Teodozją co do ostrożności. Ale do autorki tematu: zrób jedną rzecz niezależnie od tego co sądzisz o przyczynach. Połóż kawałek papieru pod każdą nogą łóżka i codziennie rano zaznaczaj ołówkiem gdzie jest noga. Przez tydzień. Zobaczysz wtedy dokładnie czy ruch jest regularny, w jednym kierunku, czy losowy. To da ci konkretne dane a nie wrażenia.
o matko ten smutny pan mnie przeraził szczerzę. sama miałam keidyś coś podobnego, mój brat jak był mały ciagle mówił o jakiejś pani na korytarzu, no i okazało się ze faktycznie w naszym bloku umarła kobieta na tym pietrze kilka lat wcześniej. nie mówię że tak jest u ciebie ale… skończylo sie jak zrobiliśmy oczyszczanie mieszkania
To jest właśnie ta narracja której się obawiam. Każde dziecko które widzi wyimaginowanego przyjaciela nagle staje się dowodem na ducha. A jeśli potem ktoś sprawdzi historię budynku to zawsze coś znajdzie - bo w każdym bloku ktoś kiedyś umarł. To nie jest dowód na nic. Pytanie do autorki: czy obok mieszka ktoś kto chodzi późno w nocy? Czy w piwnicy są urządzenia które wibrują?
Halny, rozumiem sceptycyzm ale nie wszystko da się sprowadzić do wibracji i pracującej podłogi. Pomysł z papierem pod nogami jest dobry, popieramy. Ale równolegle warto zebrać wszystkie obserwacje razem. Łóżko + dziecko które widzi postać od miesięcy + konkretny kierunek ruchu - to jest wzorzec, nie chaos.
a co jeśli to po prostu dziecko samo przesuwa łóżko we śnie i nie pamięta? jak sie wierci to nogi idą w bok po trochu. mój kuzyn tak miał że rano łóżko było niemal na środku pokoju
Dobra, wróce jeszcze do tego co napisał Numerolog - zrobiłam ten eksperyment z papierem ostatnio w nocy. Podłożyłam pod każdą nogę po karteczce i narysowałam obwód ołówkiem. Rano sprawdziłam i… tylna lewa noga była wyraźnie poza obrysem, może ze dwa milimetry. Przednie nogi na miejscu. Czy to w ogóle coś znaczy że tylko jedna noga się ruszyła?
To bardzo ważna obserwacja. Jedna noga to już nie jest kwestia wibracji ani dziecka które się wierci, bo przy wierceniu ruszyłyby się wszystkie albo dwie po przekątnej. Kontynuuj ten test przez kilka dni i zaznaczaj kierunek. Powiedz też czy ta lewa tylna noga stoi przy ścianie czy od ściany.
Albo jedna noga ma inną końcówkę i po prostu trze mniej o podłogę. Czy łóżko ma identyczne nogi, czy może gumowe stopki są różnie zużyte? Sprawdziłaś to?
Od strony okna. A pan przy oknie. To dwa razy okno w tym samym pokoju, to jest coś.
No dobra ale skąd wilgoć ma przesuwać nogę łóżka?? Drewno się odkształca przez wilgoć, nie przesuwa mebli. To jest różnica.
Dobra, a wróćmy do tego pana przez chwilę bo to mnie nie opuszcza. Trzmielina, powiedziałaś że syn mówi o tym od 3 miesięcy. A to przesuwanie łóżka, od kiedy to zauważyłaś? Czy te dwie rzeczy zaczęły się mniej więcej w tym samym czasie?
No i to jest wlasnie to. Dziecko zaczyna widziec, potem przestrzen zaczyna reagowac. Tak to czesto dziala - obecnosc jest najpierw subtelna i tylko dzieci ja lapią, dorośli zauważają dopiero jak fizyczne rzeczy zaczynaja sie dziac.
Teodozja, ale w pewnym momencie ile razy można mowic 'to zbieg okolicznosci'? Pan przy oknie, łóżko od strony okna, te same 3 miesiące. ile zbiegów to juz nie zbieg tylko wzorzec?
Apofenia apofenią, ale intuicja matki to też coś. Trzmielina, jak ty to czujesz? Mam na myśli - czy w tym pokoju jest jakaś atmosfera? Czy czujesz coś kiedy tam wchodzisz wieczorem?
Szczerze? Jakoś nie lubię wchodzić tam sama po zmroku. Zawsze mówiłam sobie że to dlatego że pokój syna jest na końcu korytarza i jest tam ciemniej, ale… nie wiem. Może to jest coś.
