Chłód w określonym miejscu to jest coś nad czym warto się zatrzymać dłużej. Miałam kiedyś podobne miejsce w starym domu, jeden kąt zawsze zimniejszy bez powodu, bez przeciagu, bez okna. Okazało się że pod podłogą w tym miejscu był gruz z dawnej ściany nośnej, którą rozebrano. Nie mówię że to jest odpowiedź, ale warto sprawdzić co jest dosłownie pod tym kątem. Czy są tam rury, stara instalacja, cokolwiek.
Albo nic fizycznego nie ma i właśnie to jest odpowiedź. Trzmielina, mam do ciebie konkretne pytanie bo to może dużo wyjaśnić. Czy w tym kącie, przy tej szafie, czujesz coś kiedy tam stoisz? Nie mówię o zimnie, mówię o czymś trudniejszym do nazwania. Nieswojo, ciężej, jakbyś chciała stamtąd wyjść szybciej?
ojej Trzmielina, to juz jest serio niesamowite. Kurz i niechęć do sprzatania to jedno ale sama mówisz 'nie wiem', a to 'nie wiem' coś znaczy chyba. Słuchaj swojej intuicji, naprawde. Mam wrażenie że ty dokładnie wiesz co tam jest tylko boisz się to powiedzieć na głos
Trzmielina, okej, ale to 'nie wiem' o którym mówisz może być po prostu niechęć do odkurzania za szafą. Serio. Nie mówię że kłamiesz ani że nic tam nie ma, mówię że uczucie nieprzyjemności w zagracanym, ciemnym kącie za meblem to jest coś co większość ludzi ma. To nie jest dowód na nic.
Trzmielina, jeszcze jedno pytanie bo to jest ważne. Czy ten chłód przy szafie jest stały, przez cały dzień, czy raczej pojawia się o konkretnych porach? Pytam bo to może dużo powiedzieć o naturze zjawiska. Obecności mają swój rytm, nie zachowują sie jak wentylacja.
To co napisała Trzmielina jest ważne i myślę że sama to wie, to że teraz wątpi we własne spostrzeżenia po tym jak ktoś zapytał. Wątpliwość retrospektywna jest normalna, ale warto oddzielić co wiedziałaś przed rozmową od tego co teraz analizujesz. Przed rozmową unikałaś tego kąta. To jest fakt niezależny od interpretacji.
i właśnie to jest clou! dzieci i intuicja dorosłych która działa zanim zacznie działać racjonalizacja. Trzmielina ty to czułaś od jakiegoś czasu tylko nie miałaś ramy żeby to nazwać. Teraz masz. To nie jest wmyślanie sobie, to jest rozpoznawanie czegoś co już tam było
Wieczorny chłód w kącie pokoju może być po prostu kwestią cyrkulacji powietrza po tym jak temperatura na zewnątrz spada. To nie jest zjawisko paranormalne, to jest fizyka. Nawet bez przeciągu w sensie odczuwalnego wiatru, różnice temperatur powodują mikroprzepływy.
przepraszam że się wtrącam ale mam pytanie do Trzmieliny bo trochę zgubiłam wątek. Ile ma lat ten syn? Bo to trochę zmienia jak oceniać to co mówi o 'panu'.
Ma cztery i pół roku. I rozumiem czemu pytasz, bo w tym wieku dzieci wymyślają. Ale on mówi o tym pan bardzo spokojnie, nie jak o zabawie, nie jak o potworze pod łóżkiem. Mówi o nim jak o kimś kto po prostu tam stoi. To mnie chyba najbardziej niepokoi.
ten spokój który opisujesz, właśnie to, mnie ciarki przeszły jak to przeczytałam. Małe dzieci jak wymyślają postaci to zwykle są albo przestraszone albo podekscytowane, albo wyraźnie się bawią. A jak mówią o czymś rzeczowym, 'tam stoi pan', bez dramatu, to to jest zupełnie inny rejestr.
Trzmielina, a próbowałaś go kiedyś poprosić żeby ci pokazał? Wziąć go za rękę i powiedzieć pokaż mi gdzie stoi ten pan? Nie wiem czy to dobry pomysł, pytam co się stało jak to zrobiłaś albo co myślisz o tym żeby spróbować.
to co opisujesz jest jednym z najbardziej charakterystycznych zachowań dzieci które mają kontakt. zero teatru, zero dramatu. jakby to był po prostu element rzeczywistości dla niego, taki sam jak krzesło czy okno. to jest właśnie to co odróżnia prawdziwe doświadczenie od wyobraźni u dziecka.
dobra ale simargl, a co jeśli nie chodzi o dowód w sensie naukowym tylko o to co warto sprawdzić. Trzmielina nie pisze tu pracy badawczej, ona ma problem w domu i szuka co zrobic. Czy nie lepiej zbadac to na wszelki wypadek niz zbywac 'to tylko spokojne dziecko'?
właśnie. Jest coś konkretnego co można zrobić i co nie zaszkodzi nawet jeśli przyczyna jest fizyczna. Trzmielina, czy próbowałaś kiedykolwiek po prostu porozmawiać z tym miejscem? Nie ceremonialnie, bez rytuałów, po prostu stanąć tam i powiedzieć na głos że wiesz że coś tam jest i że słuchasz. Brzmi dziwnie ale wiele razy to coś zmienia.
Teodozja ma rację w tym sensie że intencja i przygotowanie są ważne. Ale też rozumiem Oksankę, czasem samo uznanie obecności bez agresji i bez strachu jest pierwszym krokiem do tego żeby coś się uspokoiło. Trzmielina, jak ty to czujesz? Czy ta obecność, jeśli jest, wydaje ci się wroga?
nie wiem czy wroga. Niepokojąca, tak. Ale syn się nie boi, a on chyba by czuł gdyby coś było złe? I łóżko jedzie wolno, nie gwałtownie, jakby ktoś delikatnie je przyciągał. Nie wiem co z tym zrobić i trochę sie boję że jak zacznę coś robić to zrobi sie gorzej.
Trzmielina, to co powiedziałaś na końcu jest kluczowe. Boisz się że jak zaczniesz działać to się zrobi gorzej. Ta obawa jest zrozumiała, ale zastanów się - czy nie działanie też jest wyborem? Łóżko się przesuwa, syn wskazuje kąt, coś tam jest. To już się dzieje, nie czeka aż ty zaczniesz.
no i tutaj właśnie mam problem z całą tą rozmową. 'Coś tam jest' to twierdzenie, nie fakt. Mamy przesuwające się łóżko bez wyjaśnienia i dziecko które mówi o panu. Jedno i drugie może mieć inne przyczyny niż obecność. Zanim ktoś doradzi Trzmielinie żeby 'działała', przydałoby się najpierw sprawdzić podłogę, panele, poziomicę. Czy ktoś w ogóle to zrobił?
a mąż wie co się dzieje?? tzn. że syn mówi o tym panu i że łóżko jeździ? Bo jeśli tak i nadal mówi 'podłoga jest równa idź spać' to przepraszam ale trochę mnie to złości. Ty z tym siedzisz sama a on macha ręką.
oj tak właśnie pomyślałam to samo co Przytulia. Trzmielina jak on reaguje jak mu mówisz o tym co mówi synek? Bo to chyba ważne żebyś nie była z tym sama, niezaleznie od tego co to jest.
wróćmy na chwilę do tego co powiedział Simargl bo to jest uczciwa uwaga. Poziomnica, nawet ta z telefonu, powinna być pierwszym krokiem. Nie dlatego że to wyjaśni wszystko, ale dlatego że eliminuje jedną zmienną. Trzmielina, masz w telefonie aplikację z poziomnicą? Większość smartfonów ma wbudowaną.
rozumiem że poziomnica i fizyczne wyjaśnienia są ważne, naprawdę. Ale chcę zapytać o coś innego. Trzmielina, powiedziałaś że się boisz że jak zaczniesz coś robić to się zrobi gorzej. Skąd ta obawa? Masz jakieś przeczucie dotyczące tej konkretnej obecności czy to bardziej ogólny lęk przed tym tematem?
