Słuchajcie, te dwie rzeczy mogą współistnieć i nie trzeba z tego robić sporu. Fizyczne przyczyny są realne i warto je sprawdzić. Ale miejsce które długo nosi wilgoć, ciemność i zły przepływ powietrza - zaczyna też przyciągać pewien rodzaj gęstej energii. Jedno wzmacnia drugie. Czemu musimy wybierać jedno wyjaśnienie?
bo jak możliwe sa dwa wyjaśnienia i jedno jest zwykłe a drugie nadprzyrodzone to po co wymyślać to nadprzyrodzone? to chyba podstawa logiki. ale dobra mnie to nie przekona i was tez pewnie nie, wiec zostawmy to 😀
Ziemowit ale jak twoja babcia mówiła że w pewnych miejscach nic nie rośnie to coś musiało za tym stać, nie? Skąd ta obserwacja przez pokolenia jeśli to tylko fizyka? I sorka za OT ale mnie to ciekawi bo moja babcia tez tak mowiła i nigdy tego nie badała specjalnie
Gracja zadała dobre pytanie. Obserwacja pokoleniowa jest właśnie tym czego nauce brakuje w tej dziedzinie - długim horyzontem. Nikt nie prowadzi 200-letniego eksperymentu z roślinami w jednym miejscu. A tymczasem mamy zbiorową pamięć że pewne kąty są złe dla roślin, pewne dla zwierząt, pewne dla ludzi. Czy naprawdę wszystko to grzyb?
właśnie dlatego notuje takie rzeczy od lat. I muszę przyznać że Marowit ma racje w kwestii fizycznej - zawilgocenie to realny czynnik. Ale mam w notatkach trzy przypadki gdzie budynek był szczelny, ściany suche, a kwiaty i tak więdły tylko w konkretnym kącie. Dwa z nich opisywały też jakiś historyczny ładunek miejsca, coś się tam dawniej działo.
a skąd w tych przypadkach wiedziały co się działo wcześniej w tym miejscu? Pytam bo u mnie w akademiku jest podobna sytuacja i totalnie nie mam jak sprawdzić historii pokoju. czy można to jakoś wyczuć inaczej?
a jak to odróżnić od autosugestii skoro już wiesz że masz pytanie czy to miejsce jest złe? No bo jak wchodzę do ciemnego pomieszczenia żeby sprawdzić czy jest złe, to już mam uprzedzenie. Wibracja, serio pytam, nie zaczepiam.
tak, dokładnie tak było. Niechęć do tego pokoju miałam od początku, z kwiatami połączyłam dopiero potem jak ktoś mi zwrócił na to uwagę. Sama bym nie wpadła że to jest wzorzec. Ale teraz nie wiem za co się zabrać - czy najpierw sprawdzać tę wilgoć i ściany, czy może to geopatia, czy coś jeszcze innego. Trochę mnie to przytłacza
Wisia, ja bym zaczął od ściany, serio. Bo jak się okaże że tam jest grzyb, to masz odpowiedź na 80% pytań naraz - i chłód, i kwiaty, i to niechętne uczucie przy wejściu. A jeśli ściana będzie sucha i czysta, to już wtedy można szukać dalej. Jedno nie wyklucza drugiego jak mówi Albinka, ale po co robić oczyszczanie energetyczne w pomieszczeniu gdzie oddychasz zarodnikami? Najpierw fizyka, potem metafizyka, tak to zawsze u mnie działa.
no dobra, Zielarz ma rację w tej kolejności, ale powiem jedno - nawet jak znajdziesz grzyb i go usuniesz, to miejsce ma swoją historię i ta historia zostaje. Znam przypadek gdzie wyremontowali wszystko od zera, nowe tynki, nowa podłoga, a nieprzyjemność w kącie została. Kwiaty dalej nie chciały. Więc robimy obie rzeczy, nie jedną.
a ja mam inne pytanie do całego wątku - czy ktoś z was w ogóle sprawdził co było w tym pokoju wcześniej? Wisia, piszesz że masz ten pokój od jakiegoś czasu, ale czy wiesz co tam było przed tobą? Bo mi to wydaje się kluczowe zanim pójdziemy w jakikolwiek kierunek.
Bonifacy, myślałam o tym i… właściwie nie wiem. Wynajmuję, więc nie znam historii. Właścicielka jest raczej małomówna jeśli chodzi o poprzednich lokatorów, a ja jakoś nie naciskałam bo to dziwne pytanie w trakcie podpisywania umowy. Chyba zapytam ale nie wiem jak to ugryźć żeby nie wyjść dziwnie.
Wisia nie martw sie, możesz zapytać naturalnie - np że chcesz wiedzieć czy poprzedni lokatorzy mieli jakieś problemy z wilgocią albo z ogrzewaniem. To brzmi normalnie i może coś wyciągniesz. A jak sama wspomni coś dziwnego to już wiesz że nie tylko ty to czułaś 😀
a ja dalej siedzę przy swoim pytaniu które chyba zaginęło - co z tymi co nie znają historii miejsca i nie mogą zapytać? W akademiku nikt ci nie powie ile ludzi przewinęło się przez pokój przez 40 lat. Wibracja pisała że historia odciska się sama z siebie, ale jak to praktycznie sprawdzić?
ramiona opadają albo napinają w zaleznosci od tego czy jestes spieta przed testem, nie od historii pokoju. serio. to juz mnie troche meczy ten watek bo wchodzimy coraz glebiej w cos bez zadnego gruntu. Wisia ma problem z kwiatami - sprawdz wilgoc, sprawdz oswietlenie, sprawdz temperaturę. koniec.
czytam cały wątek od początku i mam jedno pytanie do Cesi - pisałaś że masz trzy przypadki w notatkach gdzie budynek był suchy a kwiaty więdły. Jaki to był typ roślin? Bo zastanawiam się czy to nie może być też kwestia konkretnego gatunku który jest bardziej wrażliwy na pola elektromagnetyczne albo na coś czego zwykłym okiem nie widać.
skrzydłokwiat jako wskaźnik to bardzo zły pomysł, bo on więdnie od spojrzenia. Serio, to jedna z najbardziej wrażliwych roślin na zmiany wilgotności powietrza i temperatury. Jak go ktoś stawia żeby sprawdzić energię miejsca to wyniki są z góry przekłamane. Bluszcz to już lepszy kandydat, on jest dość hardy.
ojej, miałam kilka różnych. Zacznę od początku - pierwsza była jakaś zielona roślina doniczkowa, nie pamiętam nazwy, mama mi dała. Potem skrzydłokwiat który rzeczywiście może być wrażliwy jak mówi Marowit. Ale potem kupiłam kaktusy. Dwa kaktusy. I jeden z nich który stał w tym konkretnym miejscu zrobił się miękki i zdechł w ciągu miesiąca. Drugi który stał po drugiej stronie pokoju jest do dzisiaj.
kaktus to już inna historia. Kaktus który robi się miękki to albo przelanie, albo gnicie korzenia przez zimno przy podłodze, albo - i tu się zaczyna coś ciekawego - brak odpowiedniego minimum temperatury nocą przy zimnej ścianie. Jak ta ściana przylega do klatki schodowej i jest słabo izolowana, to przy niej może być o kilka stopni zimniej. A kaktusy są bardziej zimnoluszone niż nam się wydaje.
kaktusy i zimna sciana to jak najbardziej. mam to samo u siebie, sciana od polnocy, przy niej o 4 stopnie zimniej niz w srodku pokoju. wszystko co stalo blisko wiednelo albo gnilo. od kiedy nie stawiam nnic w metrze od tej sciany - spokój. Wisia, zmierz temperature przy tej scianie termometrem i w srodku pokoju. zobaczysz roznice.
dobra, kaktus i zimna ściana to brzmi już bardzo konkretnie. Wisia, to naprawdę warto sprawdzić bo to by tłumaczyło właśnie ten jeden martwy kaktus przy ścianie i drugi zdrowy dalej od niej. Masz jakiś termometr? Nawet taki zwykły do sypialni wystarczy.
