Dobra, musze to opisac bo sama nie wiem co o tym myslec. Siedzialam wieczorem na kanapie, czytalam ksiazke, kompletnie sama w mieszkaniu. I nagle poczulam jakby ktos objal mnie od tylu za szyje - takie cieple, delikatne uczucie, jakby czyjsc rece albo… nie wiem, jakis ucisk bez nacisku. Trwalo moze ze 30 sekund i mialysmy wrazenie ze to bardzo znajome. Nie bylo zimno, okno zamkniete, zadnego przeciagu. Pierwsze skojarzenie to moja babcia, ktora odeszla jakies pol roku temu. Czy to w ogole mozliwe ze to ona? Ktos mial cos podobnego?
To bardzo czesty znak od bliskich, ktorzy odeszli. Uczucie ciepla i ucisku na szyi albo ramionach to jeden z tych sposobow, w jaki dusze probuuja sie z nami komunikowac. Szczegolnie pol roku to taki czas kiedy duch jeszcze nie jest daleko, jakby sie zegnal ostatecznie. Twoja babcia dala ci znac ze jest ok.
Rozumiem sceptycyzm Firletki, ale to nie jest takie zero-jedynkowe. Przy pracy z czakrami i energetyka ciala rozne fizyczne odczucia sa dobrze znane - czakra gardla i karku to jeden z wrazliwszych punktow. Czy to duch, energia, czy cos innego, trudno jednoznacznie orzec. Ale ze to bylo cos realnego dla tej osoby, to nie watpie. Opis jest bardzo konkretny - to cieple, znajome uczucie jest wazne. Zimne odczucia to inny rodzaj kontaktu.
ojej, ja mialm cos brdzo podobengo!!! Tyez siedzialm sama i poczulam jakby ktos polozyl reke na ramieniu ale cieplutko tak, nie strasznie. Moja mama twierdzi ze to aniol straz. Ciekawe czy to zalezy od osoby kto to jest czy zawsze jest tak samo? Masz jakeis wczesniejsze doswiadczenia z tym?
W roznych tradycjach - slavonskich, celtyckich, a takze w szamanizmie - kontakt przez dotyk uuwaza sie za jeden z bardziej bezposrednich sposobow obecnosci ducha bliskiej osoby. Nie chodzi o to ze duch 'dotyka' fizycznie, raczej ze zostawia odcisk swojej energii w przestrzeni przy nas. To uczucie ciepla jest charakterystyczne dla dusz, ktore odeszly w spokoju. Zimno albo ucisk sprawiajacy dyskomfort to co innego - to inny rodzaj obecnosci i nie powinno sie ich mieszac. Warto zapytac siebie: co czulam przez te kilkadziesiat sekund? Spokoj, smutek, radosc?
Szczerze? Jestem tu raczej z ciekawosci i mam watpliwosci co do duchow w ogole, ale to co opisujesz brzmi bardziej jak jakis efekt relaksacji albo sennosc. Przy czytaniu mozna wpasc w taki polsen i cialo samo produkuje dziwne odczucia. Nie mowie ze nic nie czulas, na pewno czulas, ale przypisywanie tego od razu babci to duzy skok.
no nie wiem czy to takie oczywiste, cialo potrafi generowac dosyc zaskakujace odczucia i mapowac je przestrzennie. Ale dobra, nie chce zabijac watku, opisac mozna rozne wyjasnienia. Mam pytanie do autorki - czy bylo jakies konkretne wspomnienie z babcia zwiazane z przytulaniem? Cos co by tlumaczylo dlaczego akurat tak to poczulas?
To co opisujesz pasuje do kilku relacji ktore znam, wlacznie z moimi wlasnymi. Mam pytanie - czy cos sie dziales tego dnia, jakies wazne zdarzenie, rocznica, czy czegos potrzebowales/as w tamtej chwili? Bo zauwazylan ze takie 'odwiedziny' zdarzaja sie w momentach emocjonalnych, nie zawsze w spokoju.
u mnie bylo podobnie po smierci ojca. Siedzialem i nagle to cieple uczucie na ramieniu, prawie przez minute. Nie szukalem zadnego potwierdzenia ze to on, po prostu wiedzialem. Nie jestem osobą ktora wierzy w wszystko ale to bylo zbyt konkretne zeby to zbagatelizowac.
Simargla uwaga jest sluszna. Rozne tradycje maja rozne 'okna czasowe' dla kontaktu i nie ma jednej odpowiedzi. To co laczy wiekszoc z nich to przekonanie, ze silna emocjonalna potrzeba po obu stronach moze ulatwiac kontakt niezaleznie od czasu. To co autorka opisuje - smutek, myslenie o babci, czytanie 'jej' ksiazki - to sa wlasnie takie okolicznosci.
mam pytniae bo nigdy nie mialm czegos taekigo ale jak czlowiek to czuje to potem co? tzn. czy sie to powtarza czy to jednorazowe zazywczaj? i czy mozan jakos… zachecic do powtorki haha, pytam serio troche 🙂
Zgadzam sie z Jasminowa w tej kwestii. Poza tym, jesli to naprawde byl kontakt ze strony babci, to ona zadecyduje kiedy i czy sie pojawi ponownie. Nie mamy w tym miejscu za duzo sprawczosci i chyba dobrze.
a moze ktos mi wytlumaczyc - to uczucie zawsze jest ciepłe? pytam bo czytam watek i zastanawiam sie czy zimne odczucie na szyi to by bylo cos innego, czy to tez moze byc duch bliskiej osoby? bo ja raz mialam cos zimnego na ramieniu i nie wiem co o tym myslec
zimno to zazwyczaj inny rodzaj obecnosci. niekoniecznie zly, ale inny. cieplo to znak bliskiej duszy, zimno moze oznaczac cos bardziej odleglego energetycznie. tak przynajmniej wynika z tego co czytalem o kontaktach mediumicznych
wracajac do tego zimna i ciepla - u mnie zdecydowanie bylo cieplo i to chyba najbardziej przekonalo mnie ze to nie bylo cos przypadkowego. jak zamarza sie ze strachu to co innego, a tu bylo wrecz odwrotnie, poczulam sie jakby ktos mnie otoczyl kocem. Kielichowa, a to twoje zimne odczucie trwalo dlugo? i jak sie czulas wtedy, boisz sie czy nie?
trwalo moze z 10 seuknd? i bardziej byam zaskoczona niz wystraszona. to bylo jeszcze przed smiercia nikogo bliskiego wiec nie wiem kto by to byl. moze i nic, ale zapamietalam. dzieki ze pytasz 🙂
ten watek dotyczy ciekawego pytania - czy fizyczne odczucia sa w ogole wiarygodnym kanalem kontaktu. W folklorze slowianskim i w szamanizmie syberyjskim obecnosc ducha czesto opisuje sie przez odczucia somatyczne: ciezkosc, cieplo, dotyk. nie traktuje sie tego jako dowod ale jako jeden z jezykow w jakim ta komunikacja sie odbywa. warto zapytac nie 'czy to prawdziwy duch' ale 'co to odczucie we mnie uruchomilo'
no i tu mnie Diablik00 troche zaskakuje bo to bardzo sensowne ujecie sprawy. to pytanie 'co we mnie uruchomilo' jest duzo bardziej produktywne niz ustalanie czy duch jest prawdziwy. z tej strony moge sie nawet zgodzic ze takie doswiadczenia maja wartosc, niezaleznie od ich zrodla
ej, ale chcialbym wrocic do samego poczatku tego co opisala Almandynka, bo mi umknelo. ona pisala ze czytala akurat ksiazke ktora babcia jej polecila - to jest dla mnie kluczowy detal. moim zdaniem takie kotwice, konkretny przedmiot, zapach, muzyka, moga byc tym co 'otwiera kanal' jezeli w ogole cos takiego istnieje. czy ktos mial podobne doswiadczenie wlasnie w kontekscie jakiejs rzeczy po bliskiej osobie?
oj to bardzo ciekawe co Nekromantka pisze! mam pytanie - czy to znaczy ze powinno sie te przedmioty trzymac blisko siebie zeby zwiekszyc szanse na kontakt? czy wrecz odwrotnie, ze to utrudnia 'przejscie' bo duch jest jakos zwiazany z tym przedmiotem? slyszalam obie wersje i nie wiem co myslec 😮
oo ja mam szalik po mojej cioci i czasem jak go trzymam to czuje sie jakby ona byla obok. ale nie wiem czy to dlatego ze pamietam o niej czy cos wiecej. nigdy nie mialam zadnego fizycznego odczucia jak autorka tego watku. czy to znaczy ze jestem zamknieta na takie sygnaly? 🙁
wchodze tu z innej strony - mnie zastanawia jedna rzecz. wszyscy zakladamy ze jezeli cos sie czuje to pochodzi z zewnatrz. ale umysl w stanie glebokiej tesknoty i skupienia na danej osobie moze generowac bardzo realistyczne odczucia somatyczne. to nie znaczy ze to 'tylko wyobraznia', bo emocje sa prawdziwe, ale zrodlo moze byc wewnetrzne a nie zewnetrzne
mam wrazenie ze ten watek kreci sie w kolko. albo to duch albo psychologia. moze warto zapytac inaczej: zakladajac ze to byl kontakt, to co z tym robic? czy sie jacos odpowiada, dziekuje, zaprasza do rozmowy? bo autorka nie napisala co zrobila po tym odczuciu
dobry punkt Tomir, bo faktycznie tego nie napisalam. w pierwszej chwili siedzialam nieruchomo bo sie balam ze jak sie ruszu to zniknie. potem poczulam ze sie rozluznia to uczucie i po prostu szeptem powiedzilam 'czesc babciu'. glupio brzmi jak to pisze, ale tak bylo. i nie wiem czy to wlasciwa reakcja czy powinnam byla cos innego zrobic
to nie jest glupio, wprost przeciwnie. szept, slow kilka do osoby - to bardzo naturalna i w wielu tradycjach zalecana odpowiedz na taki kontakt. nie trzeba zadnych rytualu, skomplikowanych formul. szczerosc i prostota sa tu chyba najwazniejsze
zgadzam sie z Nekromantka. poza tym - to ze siedziala nieruchomo zeby nie przerywac - to tez ciekawy instynkt. jakby czesc umyslu wiedzala ze 'tu cos jest' i chciala to zatrzymac. to nie jest zachowanie kogoś kto halucynuje, to bardziej jak zachowanie kogoś kto naprawde cos odbiera i reaguje na to uwaznie
no i właśnie chciałem zapytać - to 'czesc babciu' bylo pierwsze słowo czy coś jeszcze powiedzialas? bo mnie zastanawia czy to jednorazowe czy jakos potem sie powtarzało. bo jedno doswiadczenie to jedno, ale jezeli sie powtarza to jest jakis wzorzec
