A co z przypadkami, w których zapach pojawia się wiele lat po śmierci? Bo znam ludzi, którzy twierdzą, że czują zapach zmarłego rodzica po dziesięciu, piętnastu latach — przy okazji rocznic, ważnych wydarzeń. Jak to pasuje do teorii o „okresie przejściowym"?
Skoro jesteśmy przy echach — w parapsychologii jest koncepcja „kamiennego nagrania" (stone tape theory). Chodzi o to, że materiały budowlane — kamień, drewno, tynk — mogą „nagrywać" emocje i wydarzenia, a potem „odtwarzać" je w odpowiednich warunkach. Może zapachy w starych budynkach to właśnie takie nagrania? Nie duch, który jest obecny, ale ślad, który pozostał.
Czytając tę dyskusję, przychodzi mi do głowy jeszcze aspekt ochronny. W wielu tradycjach — nie tylko chrześcijańskiej — nieprzyjemny zapach jest sygnałem ostrzegawczym: „tędy nie idź", „tu jest niebezpiecznie". Jak węch u zwierząt, które wyczuwają drapieżnika po zapachu. Może nasze subtelne ciało reaguje tak samo — wyczuwa „energetycznego drapieżnika" i komunikuje to węchem?
Dobra, a jakie są sposoby na „oczyszczenie" z niechcianego zapachu? Bo jeśli ktoś czuje w domu siarkę czy zgniliznę — co robić poza wezwaniem hydraulika?
Ciekawy wątek tu wyrósł. Dodam coś z kabbalistycznej perspektywy, bo o tym nikt jeszcze nie wspomniał. W tradycji żydowskiej zapach ma wyjątkowy status — mówi się, że jest jedynym zmysłem, który „karmił" duszę, a nie ciało, bo podczas jedzenia manny na pustyni to właśnie zapach niósł duchowy komponent. Dlatego havdalah — ceremonia kończąca szabat — obejmuje wąchanie przypraw, żeby „pocieszyć" duszę po odejściu dodatkowej duszy szabatowej. Zapach jest więc w kabbale mostem między materią a duchem — i jeśli cokolwiek ma „przebijać" między wymiarami, to właśnie zapach ma do tego „prawo".
Mam jeszcze jedną obserwację — zapachy bywają sezonowe. U mojej siostry zapach fiołków babci pojawia się głównie wiosną, kiedy fiołki kwitną. Może to kwestia skojarzeń — wiosna, kwiaty, babcia. Albo może duch babci jest bardziej „aktywny" w porze roku, która była jej ulubiona.
Wrzucam jeszcze jeden aspekt — zapachy i zwierzęta. Mój kot zachowywał się dziwnie w miejscu, w którym ja czułam zapach kadzidła w pustym pokoju. Stawał, patrzył w jeden punkt, jeżył sierść. Nie wiem, czy czuł to samo co ja, ale jego reakcja była synchroniczna z moimi doświadczeniami. A koty mają wielokrotnie lepszy węch niż ludzie.
Widzę, że ta rozmowa kręci się wokół jednego zasadniczego napięcia — między doświadczeniem a dowodem. Ludzie, którzy czuli te zapachy, wiedzą, że coś się wydarzyło. Ludzie, którzy wymagają dowodów, mówią, że „wiedzieć" to za mało. I jedno, i drugie podejście ma sens — problem w tym, że jedno nie uzna drugiego za wystarczające.
Ja jako praktyk powiem tak — moje doświadczenia z zapachami paranormalnymi były na tyle spójne, powtarzalne i zgodne z kontekstem, że traktuję je jako realny kanał informacji. Nie potrzebuję do tego publikacji w Nature. Ale rozumiem tych, którzy jej potrzebują.
Na zakończenie mojego wątku z książkami — od czasu, kiedy zwróciłem na to uwagę, prowadzę notatki: data, książka, zapach, kontekst. Po roku mam dwadzieścia kilka zapisów. Żaden jasny wzorzec, ale kilka ciekawostek — zapachy pojawiają się częściej, gdy czytam wieczorem, po zmroku, i prawie nigdy w ciągu dnia. Gdybym miał stawiać hipotezę — moje zmysły są wieczorem bardziej wyciszone, mniej bodźców zewnętrznych, więc łatwiej wyłapuję subtelne sygnały. Lub — duchy lubią wieczory. Jedno albo drugie.
