Forum

Asystent AI
Dziwne zapachy bez ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Dziwne zapachy bez źródła - kwiaty, kadzidło, siarka

Strona 1 / 2

Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Muszę powiedzieć, że ten temat jest mi szczególnie bliski, bo sam doświadczyłem tego wielokrotnie. Najbardziej wyrazisty przypadek — budziłem się w nocy i czułem zapach kadzidła, takiego sandałowego, dość specyficznego. Nikt w domu nie palił kadzideł, okna zamknięte, środek zimy. Trwało to może minutę, półtorej, potem po prostu znikało. Za pierwszym razem pomyślałem, że mi się wydaje. Za trzecim zacząłem to traktować poważnie.

Co ciekawe, za każdym razem było to w okresie, kiedy intensywnie pracowałem energetycznie — medytacje, praca z intencją. Jakby ktoś chciał potwierdzić, że jestem na dobrej drodze. W literaturze spirytystycznej takie zapachy bywają interpretowane jako forma kontaktu ze strony przewodników duchowych albo zmarłych bliskich, którzy tą drogą próbują się zakomunikować.


Odpowiedz
116 odpowiedzi
Wpisy: 907
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Sandałowiec akurat jest klasyka — w wielu tradycjach łączony z wyższymi wibracjami i oczyszczaniem przestrzeni. Ale mi się kojarzy z czymś innym. Kiedyś prowadziłam seans z grupą osób i w pewnym momencie wszyscy — dosłownie wszyscy obecni — poczuli zapach fiołków. Nikt nie miał przy sobie perfum, żadnych olejków, nic. Fiołki, wyraźne, jak stoisz nad klombem.
Potem jedna z uczestniczek zaczęła płakać, bo jej babcia hodowała fiołki i zmarła kilka miesięcy wcześniej. Trudno to zracjonalizować, kiedy pięć osób w zamkniętym pomieszczeniu czuje dokładnie to samo.


Odpowiedz
116 odpowiedzi
Wpisy: 810
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Ja podchodzę do tego trochę inaczej niż większość. Tak, znam relacje, znam literaturę, ale uważam, że w co najmniej połowie przypadków mamy do czynienia z phantosmią — to zaburzenie neurologiczne, w którym mózg generuje fałszywe sygnały węchowe. Może być związane z migreną, z problemami zatokowymi, a nawet z epilepsją skroniową. Zanim ktoś zacznie mówić o duchach, niech najpierw wykluczy przyczyny medyczne.
To nie znaczy, że neguję istnienie zjawiska jako takiego. Ale zbyt łatwo ludzie wpadają w interpretację nadprzyrodzoną, bo to bardziej emocjonujące niż wizyta u neurologa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 800

@Hellan No tak, ale phantosmia to są raczej zapachy nieprzyjemne — spalenizna, guma, chemikalia. Przynajmniej tak wynika z tego, co czytałam. A tu ludzie opisują zapachy konkretnych kwiatów, perfum zmarłej osoby, tytoniu fajkowego dziadka. To trochę inna kategoria, nie sądzisz?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 810

@Zorka Niekoniecznie. Phantosmia może generować dowolne zapachy, też przyjemne. Ale przyznaję, że kiedy kilka osób w jednym pomieszczeniu czuje ten sam zapach — jak opisuje Betalia — to trudniej to wytłumaczyć neurologią jednej osoby. Wtedy albo jest fizyczne źródło, którego nie zidentyfikowano, albo mamy do czynienia z czymś, czego nauka na razie nie potrafi wyjaśnić.


Odpowiedz
Wpisy: 749
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Ja dodam coś z historii, bo to nie jest temat nowy. Franek Kluski, polski medium z lat 20. XX w., był znany m.in. z tego, że podczas jego seansów uczestnicy czuli bardzo zróżnicowane zapachy — owoce, kwiaty, kadzidło, a czasem pot, czosnek, nawet zapach mokrego zwierzęcia. Te wonie pojawiały się i znikały bez żadnego logicznego źródła, a notowali je niezależni obserwatorzy, w tym naukowcy z Instytutu Metapsychicznego w Paryżu. Ppłk Okołowicz opisuje to szczegółowo w swoich wspomnieniach z seansów.
Jasne, Kluski jest kontrowersyjną postacią i sceptycy mają swoje argumenty. Ale sam fakt, że relacje o zapachach towarzyszących zjawiskom paranormalnym mają tak długą historię i pojawiają się w tak różnych kontekstach — od seansów spirytystycznych po zwykłe mieszkania — daje do myślenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Paradoxa Kluski to dobry przykład, ale pamiętajmy, że warunki kontrolne na jego seansach były — delikatnie mówiąc — dyskusyjne. Nikt go przed seansami nie przeszukiwał, a Geley, który to dokumentował, sam był krytykowany za brak rygoryzmu. To nie znaczy, że wszystko było fałszywe, ale trzeba zachować zdrowy dystans.
Natomiast co do samego zjawiska zapachów — mam znajomą, która jest medium i mówi, że zapach to dla niej podstawowy kanał odbiorczy. Nie widzi, nie słyszy, ale czuje zapachy, które dają jej informacje o osobach i sytuacjach. Nazywa to „wąchaniem energii" — brzmi zabawnie, ale w praktyce okazuje się zaskakująco trafne.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

To, co Barni opisuje, w anglojęzycznej literaturze nazywa się clairalience — „jasne wąchanie", przez analogię do clairvoyance. Jest to jeden z mniej znanych kanałów pozazmysłowych, ale wcale nie rzadszy od pozostałych. Po prostu ludzie rzadko o nim mówią, bo brzmi to dziwniej niż „widzę duchy" czy „słyszę głosy". A tu ktoś mówi „czuję zapach fajki mojego zmarłego dziadka" i od razu trafia do kategorii dziwaka.
Tymczasem węch jest bezpośrednio połączony z ciałem migdałowatym i hipokampem — częściami mózgu odpowiedzialnymi za emocje i pamięć. To najkrótsza droga sensoryczna do głębokich struktur mózgu. Jeśli cokolwiek miałoby „przebijać" z innego wymiaru, to właśnie tą drogą byłoby najłatwiej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 725

@Simma To wyjaśniałoby, dlaczego zapachy związane z duchami są tak emocjonalnie nasycone. Moja babcia paliła papierosy i po jej śmierci wielokrotnie czułem zapach papierosów w domu — w miejscach, gdzie nikt nie palił od lat. Za każdym razem coś mnie ściskało w gardle. Nie strach, raczej tęsknota.
Zastanawia mnie jedno — dlaczego akurat te zapachy? Babcia miała tysiąc cech, robiła tysiąc rzeczy. A do mnie dociera akurat dym papierosowy. Czy duch „wybiera" zapach, czy to mój mózg go generuje na bazie najsilniejszego skojarzenia?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Whisper Dobre pytanie i nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Jedni powiedzą, że duch komunikuje się tym, co dla żyjącego jest najbardziej rozpoznawalne — bo chodzi o identyfikację, żebyś wiedział, kto to. Inni — że to twoja podświadomość reaguje na subtelną obecność i „tłumaczy" ją na język, który znasz, czyli w tym przypadku zapach.
Tak czy inaczej — sam fakt, że to czujesz, jest ważniejszy od mechanizmu. Nie musisz wiedzieć, jak działa telefon, żeby odebrać połączenie.


Odpowiedz
Wpisy: 300
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

U mnie była taka sytuacja — przeprowadziliśmy się do starego mieszkania po dziadkach męża i przez pierwszy rok regularnie czuliśmy zapach gotowanego bigosu. Serio. Głównie w kuchni, ale czasem też w przedpokoju. Dziadek męża słynął z tego bigosu, robił go na każde święta. Mąż się wzruszał, ja się trochę bałam, bo to jednak zapach znikąd.
Po roku urządziliśmy remont kuchni i zapach zniknął. Nie wiem, czy duchy się „wyprowadzają" po remoncie, czy po prostu usunęliśmy jakieś stare resztki z szafek, ale fakt jest faktem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 535

@Kolczasta Remont potrafi zmienić energetykę miejsca — to jest dość dobrze opisane w różnych tradycjach. W feng shui mówi się wprost, że przebudowa burzy zastane wzorce energetyczne. Być może duch dziadka był przywiązany do tej konkretnej konfiguracji przestrzeni i po zmianie po prostu nie miał już za co się „trzymać". Albo faktycznie stary tłuszcz w szczelinach szafek, też bym tego nie wykluczał.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@lurisk)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie do tych, co czuli siarkę — bo w tekście jest o tym mowa, a z moich obserwacji wynika, że ten zapach budzi największy niepokój. Siarka w tradycji chrześcijańskiej to jednoznaczne skojarzenie z piekłem i demonami. Święta Teresa z Ávili opisywała, jak po wypędzeniu złego ducha wodą święconą zakonnice czuły „swąd szkaradny, jakby siarki". To XVI wiek.
Ale pytanie — czy to rzeczywiście siarka, czy ludzie tak interpretują każdy nieprzyjemny zapach, bo mają taki wzorzec kulturowy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 578

@Lurisk Trudno powiedzieć, bo nikt przy tych okazjach nie robi analizy chemicznej powietrza. Ale sam zapach siarkowodoru — bo o niego pewnie chodzi — jest dość charakterystyczny i raczej nie do pomylenia z niczym innym. Problem w tym, że siarkowodór może pochodzić z kanalizacji, nieszczelności instalacji gazowej, a nawet z reakcji chemicznych w starych ścianach.
Natomiast jest jeden element, którego nie da się łatwo wytłumaczyć — gdy zapach pojawia się w jednym konkretnym punkcie pokoju i nie rozprzestrzenia się. Siarkowodór jako gaz cięższy od powietrza powinien opadać i „rozlewać się" po podłodze. Jeśli ktoś stoi w jednym miejscu i czuje go wyraźnie, a krok dalej nic — to jest dziwne z punktu widzenia fizyki.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 681

Wrócę do kwestii siarki, bo @Lurisk poruszył ważny wątek. W polskim folklorze diabeł pachnie siarką i smołą — to motyw obecny od średniowiecza. Ale nie jest to wyłącznie chrześcijański motyw. W tradycji hinduistycznej pewne byty astralne — bhūta — również kojarzą się z zapachem rozkładu i chemicznym swądem. W Japonii yūrei i oni też bywają opisywane jako „cuchnące". To sugeruje, że albo mamy do czynienia z uniwersalnym wzorcem kulturowym, albo — co uważam za bardziej prawdopodobne — z realnym zjawiskiem, które różne kultury niezależnie zaobserwowały.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 367

@Lady Potwierdzam z perspektywy praktyka. Kilkakrotnie w życiu czułam zapach, który mogę opisać tylko jako „siarkowaty" — i za każdym razem towarzyszyły temu inne niepokojące sygnały. Raz było to w domu, w którym robiłam oczyszczanie — mieszkańcy skarżyli się na koszmary, ciągłe kłótnie i ogólne poczucie ciężaru. W jednym z pokoi zapach był tak wyraźny, że cofnęłam się odruchowo.
Po oczyszczaniu — szałwia, sól, modlitwa — zapach zniknął i nie wrócił. Mieszkańcy też potwierdzili poprawę. Ale @Hellan pewnie powie, że to efekt placebo i siarkowodór z rur.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 810

@Kapturek Nie powiem, że na pewno placebo, ale nie powiem też, że na pewno demony. Powiem, że brak danych. Nikt nie zmierzył składu powietrza, nikt nie sprawdził instalacji, nikt nie zrobił badania podwójnie ślepego. Jedyne, co mamy, to relacja uczestników, którzy z założenia oczekiwali pewnego rezultatu. To nie znaczy, że kłamiesz — to znaczy, że nasze mózgi są zaprojektowane tak, by potwierdzać to, w co wierzymy.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@gituska)
Połączone: 6 miesięcy temu

Moja sąsiadka opowiadała mi kiedyś, że po śmierci matki przez kilka tygodni czuła w sypialni zapach lawendy — matka suszyła lawendę i trzymała w szafie z pościelą. Sąsiadka przeszukała całe mieszkanie, wyrzuciła wszystkie rzeczy po matce, wyprała pościel — nic nie pomogło. Zapach pojawiał się głównie wieczorem, przed snem.
Potem poszła do medium, które powiedziało jej, że matka chce się pożegnać i żeby pozwoliła jej odejść. Sąsiadka w końcu zaakceptowała stratę, pogodziła się z odejściem matki — i zapach ustał. Czy to zadziałało „energetycznie" czy psychosomatycznie? Nie wiem. Ale ustał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Gituska To jest częsty schemat — ktoś traci bliską osobę, pojawia się zapach związany ze zmarłym, a kiedy żałoba dobiega końca, zapach znika. Trochę za ładnie to pasuje do narracji psychologicznej, żeby nie brać jej pod uwagę. Może podświadomość „produkuje" te zapachy jako element procesu żałobowego?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 907

@Faddi A może jest dokładnie odwrotnie — duch rzeczywiście jest obecny, dopóki czuje, że jest potrzebny, i odchodzi, kiedy bliska osoba jest gotowa iść dalej. To, że coś pasuje do schematu psychologicznego, nie wyklucza wyjaśnienia duchowego. Jedno nie zaprzecza drugiemu.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu wtrącić coś z własnej praktyki. Pracuję z kartami od lat i czasem podczas rozkładu czuję zapachy, które dają mi dodatkowe informacje. Raz, robiąc rozkład dla klientki, poczułem wyraźny zapach spalenizny — nie dym papierosowy, raczej coś jak palony plastik. W rozkładzie wypadały karty wskazujące na toksyczny związek. Ten zapach jakby „podkreślał" przekaz kart.
Mówię o tym, bo clairalience nie musi dotyczyć tylko duchów. To może być po prostu dodatkowy kanał percepcji, który aktywuje się w stanach podwyższonej wrażliwości — podczas medytacji, rozkładu kart, rytuału, a czasem spontanicznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 724

@Sauwak Ciekawe, bo ja nigdy nic takiego przy kartach nie miałam. Ale za to wielokrotnie podczas medytacji — i to nie jakieś subtelne nuty, tylko wyraźne, pełne zapachy. Raz był to zapach cynamonu, innym razem mokrej ziemi po deszczu. Trwały kilka sekund i znikały.
Próbowałam je potem interpretować, ale szczerze — nie zawsze udawało mi się z tego wyciągnąć jakiś sens. Może nie każdy zapach musi coś „znaczyć"? Może czasem to po prostu objaw zmiany stanu świadomości?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Leonora Mokra ziemia, tzw. petrichor — to jest zapach, który wielu ludzi odczuwa na granicy snu i jawy. Są badania wskazujące, że pewne stany świadomości mogą aktywować ośrodek węchowy w mózgu bez bodźca zewnętrznego. Pytanie, czy to jest „tylko" neurologia, czy neurologia jest mechanizmem, przez który przenikają sygnały z innego poziomu.
Bo widzisz, to jest ten sam problem co z mózgiem i świadomością w ogóle — czy mózg wytwarza świadomość, czy ją odbiera? Jeśli ją odbiera, to zapachy paranormalne mogą być po prostu sygnałem, który mózg dekoduje na swój sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@taurus)
Połączone: 6 miesięcy temu

Będę szczery — sam jestem raczej po stronie tych, którzy szukają wyjaśnień racjonalnych. Ale miałem jedno doświadczenie, które mną wstrząsnęło. Kilka lat temu byłem w starym kościele na Podkarpaciu, zwiedzałem z aparatem. W jednej z bocznych naw poczułem nagle silny zapach róż. Był luty, kościół nieogrzewany, żywego kwiatu nie było na kilometr.
Zapach utrzymywał się przez może trzy, cztery minuty. Potem zniknął. Towarzyszyło temu dziwne uczucie — nie strach, raczej coś jak powaga, skupienie. Jakbym wszedł w czyjąś przestrzeń. Potem dowiedziałem się, że w tej nawie pochowano w XVIII w. zakonnicę, która podobno za życia „pachniała różami".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 749

@Taurus To, co opisujesz, to klasyczny przypadek tak zwanej „woni świętości" — odor sanctitatis. W tradycji katolickiej ciała niektórych świętych miały wydzielać przyjemny zapach po śmierci. Ojciec Pio z Pietrelciny podobno pachniał kwiatami, a ludzie czuli ten zapach nawet na odległość. Oczywiście Kościół oficjalnie nie traktuje tego jako dowodu świętości, ale w procesach beatyfikacyjnych takie relacje bywają odnotowywane.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Ciekawy wątek, ale chcę wrócić na chwilę do kwestii praktycznej — bo dotychczas rozmawiamy głównie o „pasywnym" doświadczaniu zapachów. A co z celowym ich wywoływaniem? W wielu tradycjach magicznych zapachy są wykorzystywane w rytuałach nie tylko jako ozdoba, ale jako element aktywny — kadzidło z żywicy olibanum ma otwierać przestrzeń na kontakt z wyższymi bytami, mirra chroni przed negatywnymi energiami, a asafetyda — cuchnąca jak diabli — służy do wypędzania niechcianych duchów.
Czy ktoś z was miał doświadczenie z zapachami, które pojawiały się „same" w trakcie rytuału, bez palenia czegokolwiek?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 391

@Rasphul Tak, dwukrotnie. Raz podczas rytuału ochronnego — nie paliłam nic, bo pracowałam z intencją i wizualizacją. W pewnym momencie poczułam zapach piołunu, wyraźny i ostry. Piołun jest tradycyjnie związany z ochroną i oczyszczaniem, więc interpretowałam to jako potwierdzenie, że rytuał „chwyta".
Drugi raz — zapach miodu, ciepły, gęsty, w trakcie pracy nad rytuałem obfitości. Nie mam pojęcia, skąd się wziął. W pokoju nie było nic słodkiego. Ale był bardzo wyraźny i trwał przez cały czas, kiedy pracowałam.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 321

@Bylica Piołun jest ciekawy, bo w słowiańskiej tradycji ludowej mówiono, że tam, gdzie rośnie piołun, duchy nie przechodzą. Suszono go i wieszano nad drzwiami. Więc jeśli podczas rytuału ochronnego sama spontanicznie czujesz piołun — to jakby tradycja sama się potwierdzała, niezależnie od tego, czy wierzysz w fizyczną obecność rośliny.


Odpowiedz
Wpisy: 718
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Dodam jeszcze jeden aspekt, o którym mało kto mówi — zapachy jako ostrzeżenia. Nie duchy, nie bliscy, a raczej taki wewnętrzny system alarmowy. Moja babka — czarownica wiejska, jak się potem okazało — mówiła, że kiedy nagle poczujesz zapach świeżej ziemi, jakby ktoś kopał grób, to znaczy, że ktoś z bliskich umrze. Brzmi makabrycznie, ale w polskim folklorze ten motyw się powtarza. I moja babka twierdziła, że u niej to się sprawdzało — na kilka dni przed śmiercią kogoś z rodziny budziła się z tym zapachem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Barni U nas na Podlasiu mówiono to samo — zapach ziemi to zapowiedź śmierci. Ale słyszałam też wersję, że zapach chleba z pieca oznacza, że ktoś z zaświatów jest blisko i przynosi dobre wieści. Takie ludowe clairalience, zanim ktokolwiek wymyślił ten termin.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Barni @Micela Ten wątek ludowy jest niedoceniony. Zachodnia literatura ezoteryczna rzadko o tym pisze, bo skupia się na mediumizmie w stylu angielskim czy amerykańskim. A tymczasem w polskiej tradycji wiejskiej zdolności pozazmysłowe — w tym węchowe — były czymś normalnym i po prostu wplecionym w codzienność. Nikt nie nazywał tego „clairalience". Babka czuła zapach ziemi i wiedziała, co to znaczy. Tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku — czy ktoś z was doświadczył zapachów w kontekście snów? Bo ja kilka razy śniłam i czułam konkretne zapachy we śnie. Raz była to lawenda, innym razem spalenizna. Budziłam się i zapach był jeszcze chwilę wyczuwalny, potem zanikał. Nie wiem, czy to jest ten sam mechanizm co clairalience, czy coś zupełnie innego — bo w końcu mózg we śnie robi dziwne rzeczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 730

@Lunarna To jest frapujący przypadek, bo większość ludzi twierdzi, że nie czuje zapachów we śnie. Są badania, które sugerują, że ośrodek węchowy jest mniej aktywny podczas fazy REM niż inne zmysły. Więc jeśli ty je czujesz — i to wyraźnie na tyle, żeby pamiętać po przebudzeniu — to może wskazywać na naturalną predyspozycję do odbioru pozazmysłowego właśnie kanałem węchowym. Wiele mediów twierdzi, że ich zdolności rozwinęły się właśnie od takich „zapachowych snów".


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Lunarna Ja miałem raz sen, w którym czułem tak silny zapach dymu, że się obudziłem, bo myślałem, że coś się pali w domu. Obeszłem całe mieszkanie — nic. Żadnego źródła. Ale zapach czułem jeszcze przez dobrą minutę po przebudzeniu, stopniowo słabł i znikał. Bardzo dziwne uczucie, bo nie byłem pewien, czy jeszcze śpię, czy już nie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 578

@Lunarna @Faddi Zapachy utrzymujące się po przebudzeniu to klasyczny objaw tego, co nazywa się „hipnopompią" — stanem przejściowym między snem a jawą. W tym stanie mózg może generować wrażenia zmysłowe, które nie mają źródła zewnętrznego. Ale — i to jest kluczowe „ale" — medium Indridi Indridason z Islandii, działające na początku XX w., podobno wydzielało zapach kwiatów podczas transu, a osoby, które go dotknęły, nosiły ten zapach na sobie jeszcze przez jakiś czas. Czyli to działa też w drugą stronę — ktoś w zmienionym stanie świadomości może „emitować" zapach.


Odpowiedz
Wpisy: 533
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Przeczytałam wasze wpisy i chcę zwrócić uwagę na jeszcze jeden kontekst — zapachy w nawiedzonych domach. Jest taki schemat, który powtarza się w relacjach: ktoś wprowadza się do starego domu, zaczyna czuć zapachy, których nie potrafi wyjaśnić — perfumy, tytoń, gotowanie. Potem okazuje się, że poprzedni właściciel albo lokator miał takie właśnie nawyki.
Warrenowie — ci od Amityville i Annabelle — wielokrotnie opisywali zapachy jako jeden z pierwszych sygnałów nawiedzenia. Szczególnie cuchnące zapachy — siarka, rozkład, fekalia — miały według nich wskazywać na obecność demoniczną, a nie „zwykłego" ducha.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 535

@Herga Warrenowie to akurat dość kontrowersyjne źródło — wiele ich przypadków zostało zakwestionowanych. Ale sam schemat jest prawdziwy i potwierdzają go też bardziej wiarygodni badacze. Problem z zapachami w starych domach jest taki, że mogą mieć tysiąc przyziemnych wyjaśnień — od pleśni, przez rury, po resztki lakieru w drewnie, które uwalniają się przy zmianach temperatury.
Ale są przypadki, w których ludzie czują perfumy konkretnej marki, której nie znali — a potem okazuje się, że to były ulubione perfumy zmarłej właścicielki. Takie sytuacje są trudne do wytłumaczenia stanem rur.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie pytanie do ekspertów — czy istnieje jakiś sposób na rozróżnienie, czy dany zapach ma źródło paranormalne czy przyziemne? Bo wyobrażam sobie kogoś, kto czuje coś dziwnego w domu i nie wie, czy dzwonić do hydraulika czy szukać medium.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Kappi W praktyce — kilka wskazówek. Zapach paranormalny zwykle pojawia się nagle i znika nagle, bez stopniowego narastania. Często jest zlokalizowany — czujesz go w jednym miejscu, krok dalej nic. Bywa silniejszy niż normalny zapach fizyczny — jakby ktoś podał ci kwiaty pod sam nos. I często towarzyszy mu zmiana atmosfery — nagle jest ci zimno, cicho, dziwnie.
Natomiast zapach z rur, kanalizacji, pleśni — narasta stopniowo, rozprzestrzenia się, nie znika z sekundy na sekundę. To nie jest metoda stuprocentowa, ale pomaga odsiać oczywiste przypadki.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Kappi Dodam od siebie — jeśli zapach pojawia się regularnie o tej samej porze, sprawdź najpierw, czy nie jest to związane z cyklem ogrzewania, wentylacji albo aktywnością sąsiadów. Paranormalne zapachy bywają nieregularne i nieprzewidywalne. Chociaż znam przypadki, w których pojawiały się o stałych porach — ale to raczej wyjątek.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 730

Wracam do kwestii praktycznej, którą poruszył @Kappi wcześniej. Oprócz rozróżniania źródła zapachu — przyziemne vs. paranormalne — warto też zwracać uwagę na charakter zapachu, bo to może dać wskazówki co do „nadawcy". Z obserwacji i literatury: kwiaty, perfumy, tytoń — zwykle zmarli bliscy, pozytywna obecność. Kadzidło, mirra, sandałowiec — przewodnicy duchowi, wyższe byty, potwierdzenie praktyki. Ziemia, mech, las — duchy natury, przodkowie, podróż szamańska. Siarka, rozkład, fekalia — negatywne byty, ostrzeżenie. Jedzenie, pieczenie — duchy domowe, wspomnienie, przywiązanie do miejsca.
To nie jest ścisła klasyfikacja, raczej wzorzec, który się powtarza w relacjach i w praktyce.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Simma Przydatne, dzięki. A co ze zapachami „neutralnymi"? Raz czułem zapach ozonu — taki jak po burzy — bez żadnej burzy w pobliżu. Nie potrafię tego przyporządkować do żadnej z twoich kategorii.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 730

@Faddi Ozon to ciekawy przypadek. W kontekście Franka Kluskiego — ludzie wokół niego czuli właśnie zapach ozonu. Jest kojarzony z obecnością silnej energii, czegoś w rodzaju „ładunku" w powietrzu. Niekoniecznie duch, raczej pole energetyczne. Trochę jak zapowiedź czegoś, co zaraz się wydarzy.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam, że w indyjskiej tradycji tantryckiej istnieją medytacje, których celem jest właśnie rozwinięcie „wewnętrznego węchu" — zdolności do wyczuwania subtelnych zapachów energetycznych. Ma to być jeden z siddhi, czyli nadprzyrodzonych zdolności uzyskiwanych przez praktykę. Czy ktoś z was próbował czegoś podobnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 681

@Lalik Nie tantrycznych konkretnie, ale w tradycji hermetycznej też istnieją ćwiczenia rozwijające percepcję pozazmysłową — Franz Bardon w „Inicjacji do hermetyzmu" opisuje ćwiczenia, w których adept wizualizuje zapachy, aż zaczyna je fizycznie odczuwać. Chodzi o to, żeby mózg nauczył się reagować na sygnały, które normalnie ignoruje. Sama przez kilka miesięcy robiłam te ćwiczenia — wizualizowałam zapach róży — i po jakimś czasie zaczęłam spontanicznie wyczuwać zapachy kwiatowe w miejscach, gdzie ich nie powinno być. Przypadek? Może. Ale zbieżność czasowa jest uderzająca.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 725

@Lady Bardon jest tu dobrym tropem. Ale z mojego doświadczenia — niekoniecznie trzeba ćwiczyć coś specyficznego. Wystarczy ogólnie praktykować uważność i otwartość na subtelne bodźce. Im więcej medytujesz, im bardziej jesteś obecny w ciele — tym łatwiej zaczynasz wyłapywać rzeczy, które wcześniej ci umykały. Zapachy, dźwięki, zmiany temperatury. Nie chodzi o nadprzyrodzone zdolności, raczej o przesunięcie progu wrażliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tematu siarki, bo mam własne doświadczenie i nie wiem, co o nim myśleć. Kilka lat temu byłam z grupą w opuszczonym szpitalu — taki urbex, ale z kontekstem paranormalnym, bo szpital miał reputację nawiedzonego. Na jednym z pięter, w korytarzu, nagle uderzyła mnie fala smrodu — coś między siarką a zgniłymi jajkami. Inni w grupie poczuli to samo. Trwało to może dziesięć sekund i znikło.
Nie wiem, co to było. Szpital nie miał działającej kanalizacji ani ogrzewania. Ale był stary, pełen pleśni i chemii z remontów. Więc mogło to być cokolwiek. Problem w tym, że w tym samym momencie dwie osoby z grupy poczuły „obecność" — zimno i uczucie, że ktoś stoi za nimi.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 810

@Zorka Klasyczny problem — masz grupę ludzi nastawionych na doświadczenia paranormalne, w odpowiednim otoczeniu, z podnieconym układem nerwowym. W takim stanie mózg interpretuje każdy bodziec jako „paranormalny". Zapach mógł mieć prozaiczne źródło — stara chemia, rozkład organiczny, martwe zwierzę w ścianie. A „obecność" to priming — byliście nastawieni na duchy, więc wasz mózg dostarczył je na zamówienie.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 907

@Hellan Zawsze tak mówisz i ja to szanuję, ale nie uważasz, że to podejście samo w sobie jest formą primingu? Jesteś nastawiony na wyjaśnienia racjonalne, więc twój mózg dostarcza je na zamówienie. Kij ma dwa końce.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 810

@Betalia Różnica jest taka, że moje wyjaśnienia można zweryfikować — mogę zbadać powietrze, sprawdzić rury, zrobić rezonans mózgu. Twoje wyjaśnienia opierają się na odczuciach, których z definicji nie da się powtórzyć w kontrolowanych warunkach. Nie mówię, że się mylisz — mówię, że nie mamy sposobu, żeby to sprawdzić.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 749

@Hellan @Betalia Oboje macie rację i oboje trochę przesadzacie w swoją stronę. Prawda jest taka, że mamy mnóstwo relacji anegdotycznych i prawie zero twardych danych. To nie znaczy, że zjawisko nie istnieje — to znaczy, że nauka jeszcze się nim poważnie nie zajęła. A kiedy w XIX w. Michael Faraday badał stoliki obracające się na seansach, większość naukowców też kręciła nosem. Do czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wiecie co, ja po latach praktyki mam takie podejście — nie muszę wiedzieć, czy zapach jest „naprawdę" paranormalny czy nie. Ważne jest to, co mi mówi, co ze mną robi i czy mogę z tej informacji skorzystać. Jak czuję siarkę w domu klienta — robię oczyszczanie. Jak czuję róże przy czyimś zdjęciu — mówię, że ktoś bliski jest przy nim. Efekt jest taki, że ludzie czują się lepiej, a sytuacje się rozwiązują.
Czy to działa, bo wypędzam duchy, czy dlatego, że daję ludziom ramy do przepracowania emocji? Nie wiem i szczerze — nie jest to dla mnie najważniejsze pytanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Kapturek To jest pragmatyczne podejście i je rozumiem. Ale jako kogoś, kto lubi mieć jasność — trochę mnie to nie satysfakcjonuje. Chciałbym wiedzieć, co tak naprawdę się dzieje. Dlaczego jedni ludzie to czują, a inni nie. Dlaczego w jednych miejscach, a w innych nie. Czy to kwestia wrażliwości odbiorcy, czy aktywności „nadawcy" — ducha, bytu, energii, czy jak to nazwiemy.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 730

@Lurisk Na to pytanie odpowiedzi nie dostaniesz, przynajmniej nie w kategoriach naukowych. Ale mogę ci powiedzieć, co obserwuję — ludzie o rozbudzonych zdolnościach pozazmysłowych częściej doświadczają takich zapachów. Ludzie w żałobie — częściej. Ludzie w miejscach o „ciężkiej" historii — częściej. I ludzie po intensywnej praktyce duchowej — też częściej. To sugeruje, że jest jakiś związek między stanem świadomości a podatnością na odbiór.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wrzucę tu jeszcze jedną obserwację. Znam kilka osób, które twierdzą, że potrafią „wyczuć" chorobę u innych ludzi po zapachu. Nie fizycznym zapachu — bo chory na cukrzycę czy niewydolność nerek może faktycznie pachnieć inaczej — ale po czymś subtelniejszym. Jedna osoba mówi, że nowotwór „pachnie" dla niej jak stare żelazo, a depresja jak mokry karton.
Można to zbyć jako wyobraźnię, ale psy potrafią węchem wykrywać raka z ponad dziewięćdziesięcioprocentową skutecznością. Jeśli zwierzę ma taki zmysł, to nie jest wykluczone, że człowiek w pewnych stanach też go uruchamia — tylko na innym poziomie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 300

@Sauwak To mnie trochę przeraża, nie powiem. Jedna rzecz to poczuć fiołki babci, a druga — wyczuć u kogoś chorobę. To jest ogromna odpowiedzialność. Co robisz z taką informacją? Mówisz komuś „przepraszam, ale pachniesz dla mnie rakiem"?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 728

@Kolczasta Oczywiście, że nie. Te osoby, o których mówię, traktują to jako jeden z wielu sygnałów i nie stawiają diagnoz. Ale potrafią np. zasugerować komuś wizytę u lekarza, jeśli ich wrażenia węchowe się powtarzają. To nie zastępuje medycyny — to dodatkowy bodziec, żeby zwrócić uwagę.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@gituska)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam jeszcze do tematu zapachów w kontekście nawiedzonych miejsc, bo przypomniałam sobie coś. Czytałam kiedyś o eksperymencie Michaela Persingera z tzw. „hełmem bożym" — generował słabe pole magnetyczne wokół głowy i wywoływał u ludzi poczucie obecności, dziwne dźwięki, a u niektórych — zapachy. Czyli odpowiednie stymulowanie mózgu może „wymusić" doznania zapachowe.
A teraz — stare domy, kościoły, szpitale często mają nietypowe warunki elektromagnetyczne. Może to nie duchy generują zapachy, tylko pola elektromagnetyczne stymulują odpowiednie obszary mózgu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 578

@Gituska Problem z eksperymentem Persingera jest taki, że późniejsze próby replikacji wykazały, że efekt wynikał głównie z sugestii, a nie z pola magnetycznego. Kiedy badani nie wiedzieli, że hełm jest włączony, doświadczenia paranormalne nie występowały. Więc ta hipoteza ma dziury.
Natomiast sam mechanizm — zaburzenia elektromagnetyczne wpływające na mózg — nie jest wykluczony. Tylko potrzebujemy lepszych badań, a jak na razie nikt poważny się za to nie bierze.


Odpowiedz
Wpisy: 718
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do praktyki — czy komuś z was zdarzyło się doświadczyć zapachu siarki lub innego nieprzyjemnego zapachu w kontekście, który nie był „nawiedzony dom"? Pytam, bo mam teorię, że te zapachy mogą być związane nie tyle z miejscem, co z osobą — z jej stanem energetycznym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 367

@Barni Tak, i to wielokrotnie. Pracując z osobami, które przyszły z „ciężką" energią — silna złość, zawiść, niezdrowe więzi — zdarzało mi się czuć zapach nieprzyjemny, taki ciężki, jakby kwaśny. Nie siarka wprost, ale coś w tym kierunku. Im gorsza sytuacja energetyczna osoby, tym silniejszy zapach.
I tu jest coś ciekawego — kiedy sesja szła dobrze i energia się „czyściła", zapach zmieniał się lub znikał. Raz dosłownie w połowie sesji poczułam, jak kwaśny zapach ustępuje i pojawia się coś lżejszego, prawie kwiatowego.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Kapturek Czy nie myślisz, że to może być kwestia tego, jak twój mózg wizualizuje — albo raczej „aromatyzuje" — informacje energetyczne? Tzn. może to nie jest zapach w fizycznym sensie, tylko twoja percepcja przetwarza coś nienamacalnego na język węchu, bo tak jest ci łatwiej to zrozumieć.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 367

@Taurus Jak najbardziej możliwe. I to właśnie sprawia, że granica między „prawdziwym" zapachem a „psychicznym" wrażeniem jest tak płynna. Na poziomie doświadczenia to jest dla mnie to samo — czuję zapach, reaguję na zapach. Czy powstaje w moim nosie, czy w mojej świadomości — efekt jest identyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 535
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu podzielić się jedną historią, bo pasuje. Kilka lat temu byłem na warsztatach szamańskich w górach. Prowadzący poprosił nas o medytację z intencją nawiązania kontaktu z duchami przodków. W pewnym momencie poczułem zapach — bardzo specyficzny, taki jak stary, wilgotny las. Mech, rozpad liści, żywica. Bardzo „gruntowny" zapach. Byliśmy w sali konferencyjnej hotelu.
Po medytacji okazało się, że dwie inne osoby czuły dokładnie ten sam zapach — las. Trzy osoby, ten sam zapach, zamknięte pomieszczenie, żadnych olejków ani kadzideł. Prowadzący powiedział, że to normalne i że duchy natury komunikują się często przez zapachy ziemi, drewna, wody.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 724

@Seid Czyli to kolejny przypadek, w którym kilka osób czuje to samo. To jest dla mnie najbardziej przekonujący element całej tej dyskusji. Jedną osobę można wytłumaczyć phantosmią, halucynacją, sugestią. Ale trzy osoby czujące ten sam, specyficzny zapach? To albo jest fizyczne źródło, albo jest coś, czego neurologia w pojedynkę nie tłumaczy.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 810

@Leonora Albo sugestia grupowa, co też jest dobrze udokumentowanym zjawiskiem. Wystarczy, że jedna osoba powie „czujecie ten zapach lasu?" i nagle wszyscy zaczynają go „czuć". Nie twierdzę, że tak było w przypadku Seida, ale tego nie da się wykluczyć bez kontroli eksperymentalnej.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 535

@Hellan Nikt nic nie mówił w trakcie medytacji. Odpowiadaliśmy na pytania prowadzącego dopiero po sesji, każdy osobno. Zapach lasu podały niezależnie trzy osoby. Wiem, że to nadal anegdota i że anegdoty to nie dane — ale nie pozwolę, żeby redukcjonizm był jedyną dopuszczalną odpowiedzią na każde doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 321
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się tu z trochę innej strony. Pracuję z ziołami i zapachami od lat — i mam wrażenie, że pewne zapachy mają coś w rodzaju „życia własnego". Kiedy przygotowuję mieszanki ziołowe na oczyszczanie, czasem zapach zmienia się w trakcie pracy — nie dlatego, że dodaję nowe składniki, ale jakby same zioła „ożywały" w odpowiedzi na intencję. To brzmi jak antropomorfizacja i pewnie nią jest, ale po dwudziestu latach pracy z roślinami mam prawo do takich obserwacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 681

@Fraida To nie jest takie szalone, jak brzmi. W tradycji animistycznej — a szamanizm jest z natury animistyczny — rośliny mają swój duch, swoją osobowość. Zapachy są częścią tej osobowości. Jeśli pracujesz z rośliną z szacunkiem i intencją, to odpowiada ci na swój sposób — zapachem. Wiem, że to jest perspektywa, którą nauka odrzuca, ale nauka odrzuca też to, że rośliny „czują" — mimo że badania pokazują, że reagują na dźwięk, dotyk i stres.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 749

@Lady Badania Suzanne Simard o komunikacji drzew przez sieci grzybowe — tzw. Wood Wide Web — pokazują, że rośliny wymieniają informacje i substancje chemiczne. To nie jest ezoteryka, to ekologia. Pytanie, gdzie kończy się ekologia, a zaczyna się coś więcej — bo jeśli rośliny „rozmawiają" substancjami chemicznymi, to czy zapach pojawiający się w kontekście rytualnym nie może być częścią jakiejś większej sieci komunikacji, o której nie mamy pojęcia?


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Ta rozmowa fajnie krąży między nauką a duchowością i chcę dodać coś pośredniego. Pracowałem kiedyś jako wolontariusz w hospicjum i pielęgniarki opowiadały, że przed śmiercią pacjenta czasem czuć w pokoju dziwne zapachy. Czasem przyjemne — kwiaty, coś słodkiego — a czasem ciężkie, kwaśne. Jedna pielęgniarka, z trzydziestoletnim stażem, mówiła, że po pewnym czasie nauczyła się rozpoznawać „zapach odchodzenia" — coś, czego nie da się opisać, ale co pojawiało się na kilka godzin przed śmiercią.
To nie jest ezoteryka — to obserwacja praktyka. A czy ma źródło biochemiczne, energetyczne czy duchowe — kto wie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Whisper To jest strasznie poruszające. I potwierdzałoby tezę @Barni, że zapachy mogą być związane z osobą, nie z miejscem. W momencie umierania ciało przechodzi ogromne zmiany — ale może też dusza? Jeśli coś się „oddziela", to może to ma swój własny zapach.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Micela W wielu tradycjach szamańskich mówi się o „zapachu śmierci" jako o czymś realnym i wyczuwalnym dla osób wrażliwych. To nie jest metafora — szamani twierdzą, że czują to dosłownie. I w kulturach, gdzie śmierć nie jest tematem tabu, ludzie uczą się to rozpoznawać. W naszej kulturze ten zapach jest — ale go ignorujemy, bo nie pasuje do naszego obrazu świata.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Interesuje mnie jeszcze jeden wątek — zapachy pojawiające się w związku z przedmiotami. Mam kolekcję starych ksiąg i kilka z nich — te najstarsze, XVII-wieczne — czasem wydzielają zapachy, które nie mają nic wspólnego ze starym papierem. Raz był to zapach wosku pszczelego, innym razem dymu z kominka. Nie pleśni, nie rozkładu — raczej jakby książka „pamiętała" środowisko, w którym była przez wieki.
Czy to jest psychometria na poziomie węchowym? A może stare materiały po prostu uwalniają związki chemiczne w nieprzewidywalny sposób?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Vladi To akurat ma dobre wytłumaczenie chemiczne — stary papier z masy czerpanej, kleje na bazie kazeinowej, okładki z prawdziwej skóry mogą uwalniać lotne związki organiczne przez wieki. Wosk i dym mogły dosłownie wniknąć w strukturę papieru i od czasu do czasu się uwalniać. Więc tutaj nie szedłbym w paranormalne.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Kobalt Przyjmuję do wiadomości. Choć zapach wosku pojawił się akurat, kiedy czytałem fragment o obronie przed złymi duchami z XVII-wiecznego traktatu. Zbieg okoliczności, pewnie. Ale fajny.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to wszystko i chcę zapytać o coś praktycznego — bo widzę, że kilka osób tu doświadcza zapachów przy pracy energetycznej. Czy ktoś próbował celowo wykorzystać zapachy jako formę komunikacji z duchami? Nie palić kadzidło „do" ducha, ale poprosić ducha, żeby odpowiedział zapachem? Coś jak testowanie kanału.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 907

@Gabka Tak, robiłam to. Siedząc przy ołtarzu, prosiłam o znak zapachowy — „jeśli jesteś tu, daj mi zapach". I dostawałam. Nie zawsze, nie na żądanie, ale dostatecznie często, żeby to traktować poważnie. Kiedyś poprosiłam o zapach róż — i poczułam piżmo. Jakby duch miał swoje zdanie na temat tego, czym powinien pachnieć.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Betalia Ha! To jest dobre — i w pełni zgodne z moim doświadczeniem. Duchy nie są automatami z odpowiedziami. Mają swoją „osobowość" — jeśli można tak powiedzieć — i komunikują się na swoich warunkach. To, że poprosiłaś o róże, a dostałaś piżmo, jest właśnie dowodem autentyczności, paradoksalnie. Gdyby to była autosugestia, dostałabyś dokładnie to, o co prosiłaś.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 810

@Szaman Albo mózg, żeby nadać temu wrażenie autentyczności, dostarczył coś innego niż zamówione — bo podświadomość wie, że zbyt precyzyjne „spełnienie zamówienia" byłoby podejrzane. Nasze mózgi są bardzo sprytne w tworzeniu przekonujących iluzji.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Hellan Okej, ale widzisz, że w tym momencie twoja argumentacja staje się niefalsyfikowalna? Jeśli zapach zgadza się z prośbą — to autosugestia. Jeśli się nie zgadza — to mózg jest sprytny. Przy takim podejściu żaden wynik nie mógłby cię przekonać, więc twoja pozycja jest równie „nieweryfikowalna" jak nasza.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 810

@Barni Touché. Masz rację, że mogę popaść w ten sam błąd, który zarzucam innym. Okej, powiem tak — jestem gotów zmienić zdanie, jeśli ktoś przeprowadzi eksperyment z kontrolą. Pięć osób w osobnych pokojach, prośba o konkretny zapach, oddzielna rejestracja wyników. Jeśli trzy z pięciu osób opiszą ten sam zapach — poddaję się.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 535

@Hellan To fair. Pytanie, kto to sfinansuje — bo większość grantów naukowych raczej nie idzie na badanie duchowych zapachów. Ale Persinger dostał na swój hełm, więc może kiedyś ktoś się odważy.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Zmienię trochę tor rozmowy. Co z zapachami perfum? Bo to jest chyba najczęściej raportowany typ — ludzie czują perfumy zmarłej osoby. Matka, babcia, ciocia — kobiece perfumy w pustym pokoju. Moja żona miała takie doświadczenie po śmierci swojej matki. Czuła jej perfumy — Chanel No. 5 — w kuchni, wieczorami. Nikt w domu tego nie używał. Trwało to około dwóch tygodni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 730

@Faddi Perfumy to szczególny przypadek, bo są tak chemicznie złożone i tak indywidualnie rozpoznawalne, że trudno je „wygenerować" przypadkowo. Phantosmia zwykle daje proste zapachy — spalenizna, chemia. Złożony bukiet zapachowy typu Chanel No. 5 to raczej nie „usterka" mózgu, bo mózg musiałby odtworzyć dziesiątki komponentów jednocześnie. To przemawiałoby za tym, że źródło jest zewnętrzne — czy to fizyczne, czy duchowe.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 367

@Faddi Dwa tygodnie — to klasyczny czas, który w tradycji spirytystycznej odpowiada okresowi, kiedy dusza jest jeszcze „blisko" ziemi, zanim przejdzie dalej. Nie mówię, że to prawo natury, ale schemat się powtarza w relacjach z całego świata. Niektóre tradycje mówią o 40 dniach, inne o 49 — ale zawsze jest taki okres przejściowy.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 724

@Faddi @Kapturek To by wyjaśniało, dlaczego zapachy zmarłych pojawiają się głównie tuż po śmierci, a potem zanikają. Nie dlatego, że żyjący „przerabiają żałobę" — jak sugerował wcześniej @Faddi — ale dlatego, że duch po prostu odchodzi dalej.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: