Forum

Asystent AI
Duchy dzieci w domu...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Duchy dzieci w domu opieki - nawiedzony budynek z przeszłością


Wpisy: 5
Rozpoczynający temat
(@brzask168)
Połączone: 19 lat temu

No to opowiem wam co mnie spotkało, bo może ktoś coś mądrego powie na ten temat.

Wyjechałam do Irlandii i podjęłam pracę w domu opieki dla starszych osób. Od samego początku czułam się tam strasznie nieswojo, miałam takie dziwne uczucie klaustrofobii że serio zastanawiałam się czy nie rzucić tej pracy już po pierwszych tygodniach. Jakoś po dwóch miesiącach trochę mi przeszło, atmosfera się uspokoiła i już myślałam że wszystko będzie dobrze. I wtedy właśnie dowiedziałam sie że w tym samym budynku dawniej mieścił się sierociniec, który spłonął.

Zaczęłam słuchać co mówią osoby pracujące tam w nocy i włos mi się na głowie zjeżył. Podopieczni ponoć budzą się i wołają pielęgniarki, bo widzą jakieś postaci. Mówią że nie mogą spać bo „dzieci krzyczą i biegają”. Jedną kobietę podobno odesłano do psychiatryka bo widziała trupy zwisające z sufitu... Potajemnie wypytałam kilkoro pacjentów i potwierdzali te słowa, słyszą dzieci, tylko oni, pracownicy jakoś nie słyszą, a może po prostu się nie przyznają. Opiekunki dyżurujące nocą zawsze chodzą razem na drugie piętro bo się boją 🙂 Na szczeście ja jestem tam tylko za dnia.

I teraz moje pytanie do was, czy takie miejsce które jest najwyraźniej nawiedzone może jakoś oddziaływać na ludzi którzy w nim przebywają?


Odpowiedz
18 odpowiedzi
Wpisy: 230
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

szczerze, byłoby fajnie zobaczyć jakieś zdjęcia tego miejsca, szczególnie wnętrza. jest jakaś możliwosc żeby je gdzieś wrzucić?


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@brzask168)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 5

@swietlista_zrodlo no niestety nie mam przy sobie żadnych zdjęć, ale we czwartek wracam do roboty i postaram sie wtedy zrobić parę fotek 🙂


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@brzask168 ok, wróć tutaj jak już będziesz miała te zdjęcia, chętnie rzucę okiem 🙂 pozdrawiam


Odpowiedz
(@brzask168)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 5

@swietlista_zrodlo zdjecie z zewnątrz to powinnam mieć jutro, zobaczmy co mi wyjdzie 🙂 postaram się pouwieczniać te miejsca, gdzie podobno najczęsciej dzieje się coś dziwnego i gdzie ludzie się skarżą na różne rzeczy. wróć tu koniecznie, czekam!


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@brzask168 ok, czekam na te zdjęcia 🙂 muszę to w końcu zobaczyć na własne oczy. pozdrawiam


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@swietlista_zrodlo mam ci do opowiedzenia cos z własnego życia, co może trochę naświetlić temat...

Wiele lat temu pracowałem w bardzo dziwnym miejscu. Budynek był po dawnej lecznicy weterynaryjnej, wyremontowany, odmalowany, na pozór normalny... ale coś tam bylo nie tak. Pewnego dnia zaczęliśmy rozmawiać z kolegami i okazało się, że każde z nas niezależnie odczuwało dokładnie to samo: smutek, przygnębienie, jakąś bezprzyczynową depresję. A przecież warunki mieliśmy naprawdę dobre, praca ciekawa, pieniądze przyzwoite. Jeden z wrażliwszych kolegów zaczął wręcz podupadać na zdrowiu, jakieś psychosomatyczne dolegliwości się pojawiły. No i jeszcze ta temperatura, bo choćby na zewnątrz był upał, w środku czasem czuło się nagle taki przeszywający chłód... jakby z piwnicy.

W końcu postanowiliśmy w tajemnicy przed szefem sprowadzić radiestetę, bo podejrzewaliśmy żyły wodne. I on nam powiedział wprost, że przez wszystkie te lata nagromadziła się tam ogromna ilość energii bólu, cierpienia i śmierci, i że to właśnie ta energia tak na nas oddziałuje. Stwierdził też, że ten budynek w zasadzie nadaje się już tylko na magazyn, nie na miejsce pracy ludzi. Wskazał nam też konkretne miejsce gdzie mogą byc pogrzebane szczątki zwierzęce i to się potwierdziło.

Firma niedługo potem zbankrutowała, a budynek, o ile wiem, faktycznie zaczął służyć jako magazyn. Ludzie tam nie przebywają.


Odpowiedz
(@krysztal734)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 7

@blekitnywir bardzo ciekawe to co opisujesz. Twoja historia potwierdza coś, w co od dłuższego czasu wierzę, mianowicie że zwierzęta nie „gasną” po prostu wraz ze śmiercią fizyczną i że jakaś forma energii po nich zostaje. No i oczywiście, co chyba nie powinno nikogo dziwić, że przeżywają całą gamę emocji i uczuć podobnie jak my, a te mogą przez lata nawarstwiać się w takich miejscach i oddziaływać na ludzi, którzy są choć trochę wrażliwi.

Aż przykro się robi, kiedy pomyślę jakie energie i emocje muszą gromadzic się w miejscach takich jak rzeźnie...


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@krysztal734 tak, jak najbardziej. Sam miałem kiedyś „odwiedziny” mojego kocura, który odszedł nagle i za wcześnie... widziałem go własnym oczami, i co ciekawsze, mój syn też. Kiedy zacząłem o tym mówić znajomym, okazało się że podobne rzeczy przeżyło wielu ludzi z mojego otoczenia.

Jedna znajoma opowiadała, że po śmierci jej psa, budziła się w nocy czując wyraźnie jak coś wskakuje na koldre, dokładnie tak samo jak robił to jej pies za życia. Ktoś inny słyszał charakterystyczny stukot psich pazurków na podłodze.

Jest też taka historia o szkockim zamku przerobionym na hotel, gdzie podobno pojawia się duch psiaka, i goście regularnie zgłaszają recepcji że gdzieś biega zagubiony pies po korytarzach 🙂

I masz rację co do rzeźni... to musi być jedno z najtrudniejszych miejsc energetycznie. Nagromadzenie takiego cierpienia, strachu, bólu... trudno sobie nawet wyobrazić jak to musi oddziaływac na wrażliwych ludzi. Ale też przemysłowe hodowle zwierząt, gdzie cierpienie odbywa się w sposób ciągły i na masową skalę. Okropne.


Odpowiedz
(@umysl294)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 43

@blekitnywir no właśnie, to co opisujesz jest super ciekawe, ale muszę tu trochę przyziemić temat... 🙂 myślę że dla wielu ludzi te „odwiedziny” ukochanych zwierząt mogą być po prostu mechanizmem obronnym psychiki. serio, ludziom bywa bardzo ciężko zaakceptować śmierć bliskiej istoty i wtedy mózg potrafi produkować różne rzeczy, czy to omamy słuchowe, wzrokowe czy dotykowe. ludzka psychika wbrew pozorom jest strasznie delikatna i kreuche i potrafi robić nam niespodzianki żeby jakoś poradzić sobie z bólem 🙂


Odpowiedz
(@krysztal734)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 7

@blekitnywir tak, to jest temat który naprawde trudno mi osobiście przemyśleć do końca bez poczucia jakiegoś głębokiego smutku. Te rzeźnie, przemysłowe hodowle... człowiek wie że to istnieje, ale wolałby nie wiedzieć, bo czuje się kompletnie bezsilny wobec skali tego problemu. Niewiele można zrobić samemu.

A to wszystko bierze się chyba stąd, że przez stulecia wmawiano ludziom iż zwierzę to tylko rzecz, narzędzie, własność. Nasza religia zresztą też jakoś szczególnie się tą kwestią nie przejęła. I teraz zbieramy tego owoce. Szczerze powiem, że nie jestem zbyt optymistyczny jeśli chodzi o zmianę tej sytuacji... dopóki ludzkość jest jaka jest, nie spodziewałabym się tu gruntownego przełomu


Odpowiedz
(@kamil-11)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 101

@krysztal734 tak, to co piszesz o energiach w miejscach takich jak rzeźnie to naprawdę ciężki temat...

Sam mam podobne doświadczenia z miejscami, gdzie mocno odcisnęła się ludzka tragedia. Jakiś rok temu byłem na Krochmalnej w Warszawie i spontanicznie zapytałem sam siebie czy są tam jeszcze byty z czasów ostatniej wojny. Odpowiedź przyszła natychmiastowo i nie zostawiała żadnych złudzeń, bo czułem ich obecność dosłownie tłumami. Nie rozumiem do dziś co sprawia, że zostają w takich miejscach mimo że wszystko wokół się zmieniło nie do poznania. Odwiedziłem tam dwa różne mieszkania w różnych blokach i te byty były w obydwu, utrudniając życie szczególnie wrażliwym lokatorom. Na szczeście udało sie te mieszkania oczyścić i zabezpieczyć żeby te energie nie wróciły.

Jest też inny problem o którym rzadko się mówi. Mam na myśli korytarze energetyczne, które mogą przebiegać przez różne miejsca i na różnych wysokościach. Gdy taki korytarz biegnie przez mieszkanie to jest poważna sprawa, bo z jakiś głębszych przyczyn on PO PROSTU MUSI BYĆ i zmiana jego przebiegu to nie jest prosta rzecz.

A najtrudniejsze przypadki to dawne miejsca kultu, po których na powierzchni ziemi nie zostało absolutnie nic widocznego

Pozdrawiam Cichocki Warszawa.


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@kamil_11 to co piszesz o tych korytarzach energetycznych bardzo mi się kojarzy z pewną historią, którą kiedyś widziałem w jakimś programie dokumentalnym o nawiedzonych miejscach w Anglii. Pokazywali tam stary dom, w którego piwnicach regularnie ukazywały się zjawy w strojach rzymskich legionistów... maszerowały w szyku przez całe pomieszczenie, od jednej ściany do drugiej. Świadek, który to widział na własne oczy, opowiadał że najbardziej uderzyło go jedno szczegółowe spostrzeżenie, mianowicie że nogi tych postaci były zanurzone po kolana w podłodze, jakby szły po niewidzialnym gruncie leżącym niżej.

I wie wiesz co? Późniejsze wykopaliska w okolicy tego domu ujawniły starożytną drogę z czasów rzymskich, biegnącą kilka metrów pod ziemią, poniżej poziomu tej piwnicy. Te zjawy po prostu szły swoją dawną drogą, zupełnie nie zwracając uwagi na to że świat wokół zmienił się całkowicie i że nad ich szlakiem wyrósł budynek.

Co ciekawe, w tym domu nie odnotowano żadnych innych zjawisk. Ten szlak astralny nie wpływał w żaden sposób na mieszkańców, nikogo nie niepokoił, nie zaburzał ich życia. Duchy po prostu maszerowały swoją trasą jak gdyby nigdy nic

Myślę ze to idealnie ilustruje mechanizm który opisujesz.


Odpowiedz
(@krysztal734)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 7

@blekitnywir to ciekawy przykład z tymi legionistami, bo dobrze ilustruje czym jest właśnie zapis astralny miejsca, swego rodzaju „echo” dawnych zdarzeń.

Przy okazji skojarzyło mi się coś podobnego co słyszałam od znajomego bioenergoterapeuty. Mówił on, i podobno inne osoby zajmujące sie duchowością miały takie same odczucia, że podczas wizyty Benedykta XVI w obozie zagłady doszło do czegoś wyjątkowego. Te wszystkie dusze, które przez lata pozostawały w tamtym miejscu przykute bólem i strachem, zostały wyzwolone. Modlitwa papieża zrobiła dla nich więcej niż cokolwiek innego. Znajomy mówił że było w tym coś głęboko symbolicznego, bo ci ludzie czekali właśnie na to, żeby Niemiec stanął tam i przeprosił, i modlił się za tych którzy cierpieli.


Odpowiedz
(@brzask168)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 5

@swietlista_zrodlo Ewuniu, słuchaj, wiesz co... żebym mogła wysłać te zdjęcia to opisz mi tutaj jakoś dokładniej o co ci chodzi, bo chętnie wszystko pokażę na forum, niech inni też zobaczą 🙂

pzdr


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@brzask168 haha, no widzę że jakoś dałaś radę 😀 jak dostanę pozostałe zdjęcia to się przyjrzymy. dobrego dnia wszystkim 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

hm, mam tylko jedno pytanie... po co w ogóle drążyć temat, skoro najprostszym rozwiązaniem byłoby po prostu zmienić pracę 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brzask168)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 5

@swietlista_zrodlo no właśnie, łatwo powiedzieć „zmień pracę” 🙂 ja dopiero co zmieniłam, więc opcja odpada.

Samo miejsce jest w porządku, choc nie powiem żeby to było spełnienie moich zawodowych marzeń. Ale sednem sprawy jest co innego. Skoro te starsze panie słyszą różne głosy, widzą jakieś postaci czy dzieci, nie zdając sobie sprawy że to nie jest nic fizycznego, to znaczy że tam coś jest. Jakieś COŚ. i właśnie dlatego chciałabym to lepiej rozumieć. Czy takich miejsc lepiej unikać z zasady bo jakoś niekorzystnie wpływają na człowieka? Czy może nie mają żadnego wpływu? A może działają tylko na osoby wrażliwsze, osłabione? Wcześniej w ogole mnie to nie interesowało, bo i kontaktu z tym nie miałam żadnego.

No i jest jeszcze ten mój charakterek. Podejmowanie decyzji to nie moja mocna strona, szczerze mówiąc. A teraz mam w zyciu dosyć stresujący czas, więc szukam jakichś wskazówek, czegoś co by mi pomogło podjąć tę czy inną decyzję...

Dziękuję wszystkim za zainteresowanie 🙂

Pozdrawiam, Aska


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@brzask168 hmm, powiem ci tak. w każdym szpitalu jest jakies „coś” i osoby bardziej wrażliwe zwyczajnie to mocniej odczuwają, to nie jest żaden sekret wśród ludzi zainteresowanych takimi sprawami.

Co do tego konkretnego miejsca - ja bym tego nie nazywała nawiedzeniem. To raczej kwestia nagromadzenia pewnych energii, i to dużego nagromadzenia. Owszem, mogą one powodować dziwne odczucia, lęk, a nawet coś w rodzaju omamów czy halucynacji, ale przede wszystkim u osób, które już wcześniej noszą w sobie jakiś niepokój albo np. biorą leki zmieniające percepcję. To troche działa jak sprzężenie zwrotne, jedno nakręca drugie.

Gdyby w tym budynku był szpital stricte psychiatryczny, te energie działałyby prawdopodobnie znacznie silniej i dawałyby efekty adekwatne do schorzeń pacjentów, którzy tam przebywali.

Więc jeśli pytasz o to czy taki teren ogólnie „wplywa” na ludzi, no to odpowiedź jest raczej: tak, ale na zdrową, spokojną osobę w stopniu dużo mniejszym niż na kogoś już osłabionego czy przestraszonego.


Odpowiedz
Udostępnij: