no właśnie, nie wiem czy to dobre miejsce żeby o to pytać, ale może ktoś z was coś mi rozjaśni bo sama już nie wiem co myśleć...
chodzi o to, że w moim pokoju zegary po prostu przestają chodzić. jeden za drugim. mam już trzeciego ściennego co dziś wyzionął ducha, do tego zegarek na ręke i kilka budzikow w historii. i żeby nie bylo niedomówień, to nie sa stare, zużyte rzeczy ani kwestia baterii czy nakręcania. kupuję nowe, działają jakiś czas i potem... stają. wszystkie, w tym samym pokoju.
sama nie rozumiem co się tu dzieje, ale coś wyraźnie sprawia że czas w tym miejscu sobie... nie idzie:)
U mnie to samo, od małego niszczyłam albo gubiłam każdy zegarek jaki miałam na ręce albo w domu. W astrologii znalazłam na to jakieś wytłumaczenie - mam w horoskopie bardzo silnego Saturna, ktory rządzi czasem i przemijaniem, i stoi w niedobrym kwinkunksie do Ascendentu.
