od jakiegoś czasu mam bardzo dziwne przeczucie dotyczące mojego szefa... właściciela firmy gdzie pracuję. Mam wrażenie, że to jakby diabeł który ciągnie mnie w złą stronę. Brzmi to może absurdalnie, ale kiedy ulegam jego złym wpływom i idę za nim to zaraz dzieje sie coś niedobrego, albo u mnie, albo u moich bliskich. Jakby kara od Boga za to że pozwoliłem się wciągnąć. Ale kiedy próbuje sie mu sprzeciwiać i buntować, to wtedy on jako zwykły człowiek i szef dokłada mi przykrości w pracy, a jednocześnie jako ta "inna" siła cały czas mnie do siebie przyciąga i chce żebym do niego przeszedł.
Zastanawiam sie czy coś takiego jest w ogóle mozliwe... czy można tkwić w szponach złej siły i jednocześnie być manipulowanym przez tę samą osobę na poziomie zwykłego ludzkiego zachowania? To jakby dwa mechanizmy naraz i nie wiem jak się z tego wyrwać.
kara nigdy nie pochodzi od Boga, te wszystkie nieszczęścia które łączysz z Nim naprawdę nie są Jego dziełem. ale to nie znaczy że są mniej realne.
moim zdaniem mają związek z tym jak postrzegasz swojego Szefa, co o nim myślisz i mówisz, i co robisz przeciwko Niemu. rozumiem że masz silne wrażenie że Jego działania śmierdzą złymi mocami. ale jedyne wyjście jakie widzę to przestać myśleć o Nim źle. nie mówię żeby mu we wszystkim ulegać, poza pracą możesz robić co chcesz, ale spróbuj mimo wszystko zbudować w sobie jakiś szacunek dla tej osoby. w ten sposob odetnie cię od strachu i nienawiści które najwyraźniej już w tobie siedzą całkiem głęboko. to bardzo niszczące energie i trzymanie ich w sobie przez dłuższy czas naprawdę może przynieść złe skutki.
wiem, że każdy z nas ma silne przekonanie o własnych racjach i bardzo ciężko nam się z tego wycofać zwłaszcza gdy uważamy że mamy rację. ale żeby zerwać z tym złym układem trzeba jednak odpuścić negatywną ocenę drugiego człowieka.
spróbuj odrzucić emocje które ciągną do konfrontacji, bo u mnie też tak bywa i wiem że to nie prowadzi do niczego dobrego:)
