Forum

Asystent AI
Czy ktoś rzucił na ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy ktoś rzucił na mnie urok? Dziwne rzeczy dzieją się w moim życiu


Wpisy: 7
Rozpoczynający temat
(@przeplyw756)
Połączone: 19 lat temu

Ten sam wpis wrzuciłam wcześniej do działu „Wróżbiarstwo” ale albo nikt nie zauważył albo wszyscy przeszli obojętnie. Dopiero teraz zobaczyłam że jest tu forum ezoteryczne i jeśli pozwolicie, wklejam swoją historię. Może ktoś dotrwa do końca i potem napisze co o tym myśli...

Cześć wszystkim 🙂

Trafiłam tu nie przez przypadek, szukałam miejsca gdzie mogłabym porozmawiać albo znaleźć jakąś pomoc, bo czasem mam wrazenie że po prostu wariuję.

Była dziewczyna mojego (już byłego) męża „posypała” mnie czymś w rodzaju ziarna czy zboża, gdy byłam w 8 miesiącu ciąży. Mówiła przy tym że tylko ONA jest kobietą, by dać Mu dziecko. Myślałam że to jakieś głupie wybryki, nic poważnego. Ale w dwa tygodnie po JEJ wizycie, w dniu urodzin męża, na ostatniej wizycie przed porodem lekarz podczas usg stwierdził śmierć mojej córeczki. Dzień wcześniej miałam dziwny sen, śniła mi się kołyska, którą kołysałam, a gdy zajrzałam sprawdzić czy dziecko śpi, kołyska była pusta. Zobaczyłam w niej wielką dziurę, przestrzeń i słyszałam szydercz śmiech.

Nie łączyłam wtedy tej sprawy ze śmiercią dziecka, nawet by mi to do głowy nie przyszło. Sekcja zresztą niczego nie wykazała, dziecko zmarlo naturalnie.

Zaraz po porodzie miałam zły sen albo jawę, do dziś nie wiem co to właściwie było. Coś przyszło do mnie zrobić mi krzywdę. Czarna postać, coś jak dym z papierosa, tak to zapamiętałam. Modliłam się bardzo mocno ale to coś się modlitwy nie bało, ciągle było i mnie dusiło. Poprosiłam o krzyż który wisiał na ścianie, bo czułam że tylko on mi pomoże. Mój cichy krzyk usłyszał tata i przybiegł z tym krzyżem... wtedy wszystko zniknęło. Byłam po tym okropnie zmęczona, bardziej nawet niż po samym porodzie, i miałam bardzo bolesne skurcze nóg. Tata przestraszony prosił żebym poszła do księdza.

Dwa lata później znów byłam w ciąży, ale tym razem nie było to spokojne oczekiwanie. Często miałam ten sam sen z kołyską co przed stwierdzeniem śmierci pierwszej córeczki. Wszystko identyczne. Miałam złe przeczucia bo oprócz snów co jakiś czas nawiedzała mnie ta ciemna postac i żadne modlitwy nie pomagały żeby odeszła.

Dwa tygodnie przed datą kiedy zmarła moja pierwsza córka zgłosiłam się dobrowolnie do szpitala, skłamałam że źle się czuję... chciałam być pod opieką lekarzy na wypadek gdyby coś się działo. Wszystko wyglądało idealnie, dzidzia zdrowa i duża, miałam zaplanowane cięcie cesarskie. W nocy przed cięciem położna chodziła i sprawdzała tętna dzieci. Wszystkie były głośne i wyraźne. Gdy szukała u mnie, była cisza. Powiedziała że to pewnie zepsuty sprzęt, ale ja już wiedziałam swoje. Zbudzony lekarz zabrał mnie do gabinetu... pamiętam jego wzrok i milczenie. Zapytałam czy moje dziecko „usnęło”. Przykro mi, odpowiedział. Więcej z tamtej nocy nie pamiętam, dostałam szału, nie wierzyłam nikomu że dziecko naprawdę zmarlo. To był 14 luty, walentynki.

Jestem mamą dwóch aniołków... minęło już tyle lat a pisząc to płaczę jak idiotka, bo co to za życie z takim ciężarem.

7 lat wypłakanych...

Z ojcem dziewczynek już nie jesteśmy razem, nie potrafiliśmy się dogadać. Teraz mam nową rodzinę i dwóch wspaniałych synków, najmłodszy ma 2,5 roczku. Czesto w nocy znow ktoś jest w mojej sypialni, ktoś czai się żeby zrobić mi krzywdę. Znosiłam to sama przez długi czas, ale odkąd mój syn budzi się kiedy to coś jest w pokoju, zaczynam się bać...

Śpi osobno ale za każdym razem kiedy to coś jest, budzi się z krzykiem wołając mnie, tak przerażony że sama boję się tego krzyku.

Nie wiem czy to łączyć ze sobą, może się mu po prostu coś śni. Ale co jeśli on też to czuje?

Powiedzcie mi czy zwariowałam? Czy to wszystko to wymysł mojej wyobraźni? Czy człowiek może drugiemu człowiekowi aż tak wielką krzywdę zrobić?

I jak pozbyć się tej zjawyi, postaci która nie reaguje na modlitwę? Dlaczego nie reaguje? Zaw


Odpowiedz
15 odpowiedzi
Wpisy: 2
(@piotr-98)
Połączone: 18 lat temu

szczerze, ta historia naprawde mnie wstrząsnęła, a nie zdarza mi sie to często...

nie zdziwiłbym się gdyby za tym stała jakaś klątwa. zdecydowanie powinnnaś poszukać kogoś kto zajmuje się oczyszczaniem domów i usuwaniem takich negatywnych energii czy bytów. takich ludzi jest, ale trzeba umieć trafić na prawdziwego, bo oszustów niestety mrowie 🙁

na teraz, zanim coś więcej zrobisz, możesz spróbować domowych metod ochrony. podstawa to sól, naprawde. posyp nią dookoła łóżeczka dziecka i swojego łóżka, to jeden z najprostszych a zarazem skutecznych sposobów żeby odciąć dostęp temu co złe 🙂

tylko błagam, szukaj pomocy, nie zostawiaj tego samej sobie. problem w tym że ciężko dziś trafić na kogoś rzetelnego, ale warto próbować...


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@przeplyw756)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 7

@piotr_98 nawet nie wiesz jak bardzo sie cieszę, że tak odpowiedziałeś. Nie wyśmiałeś mnie, nie skrytykowałeś, nie powiedziałeś jak inni że przesadzam albo że to moje wymysły. A żyję z tym już 9 lat i to mnie po prostu wysyssa. Czasem rano nie mogę wstać z łóżka, czuję sie bardziej zmęczona niż gdy sie kładłam. A czasem boję sie nocy, bo nie wiem co mi sie przyśni, czy to coś znów mnie nie nawiedzi.

Był moment, że myslałam iż potrzebuję szpitala psychiatrycznego serio.

Nie mieszkam już w Polsce, wyjechałam 5 lat temu... z dala od tego miejsca i od wspomnień, a to poszło za mną jak na złość.

Nie wiem gdzie szukać pomocy i jak o tym mówić, żeby nie wzięto mnie za wariatkę. Przed wyjazdem byłam u księdza egzorcysty. Umówiłyśmy wizytę, coś w rodzaju prywatnej mszy, czytania Biblii, modlitw. Ostrzegał mnie, że coś będzie mnie zwodzić zanim tam dotrę, ale mam na to nie patrzeć, nie odwracać sie, tylko z modlitwą na ustach prosić Pana żeby dojść do Kościoła.

Wtedy od prawie 2 lat nie widziałam ojca swoich córeczek. Tego wieczoru gdy wyszłam, nie wiem skąd i jakim cudem pojawił sie mi na drodze... tak po prostu przyjechał z daleka. I zawróciłam z nim do domu, żeby porozmawiać. Do Kościoła już nie poszłam, bo wstydziłam sie tego księdza, że nie dotrzymałam słowa, że nie przyszłam jak małe dziecko które nie posłuchało...

Mieszkałam w małej miejscowości przy granicy ukraińskiej i ktoś mi dał kontakt do pewnej kobiety Ukrainki, która potrafiła spojrzeć na człowieka i zobaczyć to czego my nie możemy ujrzeć. Ta kobieta powiedziała, że mam coś przy sobie, coś co mnie męczy i nie pozwoli żyć w spokoju. Że ktoś zły coś mi zrobił, ale nie na śmierć, bo to byłoby za łatwe i za szybkie... ale na ból, tak ogromny że trudny do ogarnięcia, że mam z tym bólem żyć. I żyję z tą straszną myslą, że jako 30-letnia kobieta mam na cmentarzu dwie córeczki. Chyba większego bólu już nie ma.

Co robić? Ktoś mi powiedział, że wystarczy modlitwa za tę dziewczynę, że jak bede sie modlić to wszystko minie.

I jeszcze jedno. Dlaczego gdy sie modlę, naprawdę z wielką wiarą i gorliwie, to COS nie odpuszcza, nie znika... tak jakby drwiło z tej modlitwy? Co to może być? I czy mogło przybrać taką postać jak opisałam, czarna mgła, gęste powietrze, coś jak dym z papierosa tylko czarne, forma człowieka... Odchodzi kiedy samo zechce.


Odpowiedz
(@piotr-98)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 2

@przeplyw756 to co opisujesz z tą czarną mgłą, ta forma która drwi z modlitwy i odchodzi kiedy sama zechce... no, to nie brzmi jak zwykłe urojenia. Czarna magia i klątwy działają właśnie przez demony albo złe duchy i myslę że to czego doświadczasz może być właśnie czymś takim, jakimś bytem który przyciągnął się przez to co ktoś ci zrobił.

Jedna rzecz którą mogłabyś sprobować to oczyszczanie przestrzeni białą szałwią razem ze słodką trawą amerykanską. Działa to podobnie jak kadzidełko i podobno jest jednym z najskuteczniejszych sposobów na przepędzenie złej energii, bytów, uroków... tego rodzaju rzeczy. W sklepach ezoterycznych to bez problemu można dostać, choć nie wiem jak sprawa wygląda poza Polską, może trzeba by poszukać lokalnie albo zapytać tu na forum czy ktoś wie więcej.

życzę ci żebyś znalazła spokój 🙂


Odpowiedz
(@przeplyw756)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 7

@piotr_98 nie, ja kiedyś mieszkałam blisko granicy z Ukrainą, teraz jestem w Holandii 🙂 więc może uda mi się coś znaleźć, poszukam w sklepach ezoterycznych tutaj albo spróbuję zamówić gdzies online.

Dziękuję bardzo za wskazówki, naprawdę. Pozdrawiam!


Odpowiedz
(@oddech811)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 10

@przeplyw756 słuchaj, powiem ci szczerze co myślę na ten temat.

Po pierwsze, nie szukaj pomocy na różnych forach bo tam bardzo łatwo natrafić na kogoś kto naopowiada bzdur i zrobi ci więcej szkody niż pożytku. Po drugie, to co opisujesz może być klątwą i wcale nie jest powiedziane że musisz z tym żyć do końca życia, można się tego pozbyć. Natomiast proponowałbym żebyś zwróciła się do kogoś, kto działa jawnie i nie ukrywa się za nickiem na forum, kto za odpowiednią opłatą zrobi porządną analizę twojej sytuacji. Możesz też poszukać sprawdzonej wróżki z dobrymi opiniami.

Nie kombinuj niczego na własna rękę, naprawdę. Można sobie w ten sposób zrobić krzywdę, zamiast pomóc. To że wstajesz rano zmęczona może być zresztą objawem wampiryzmu energetycznego, a to da się skutecznie wyleczyć, wystarczy na przykład zgłosić się do bioenergoterapeuty.

Nie martw się, klątwa to nie wyrok, da sie ją ściągnąć. Tylko błagam, uważaj na szarlatanów bo tacy ludzie potrafią wziąć dużo pieniędzy i nie zrobić absolutnie nic. Trzymam kciuki.

Adres: www . antylicho . pl/category/klatwy


Odpowiedz
(@przeplyw756)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 7

@oddech811 no tak, znam tę stronkę, byłam tam kiedyś i pisałam cos o rzucaniu urokow, mam tam nawet swoje wpisy.

W nocy dużo myślałam o tym wszystkim i postanowiłam napisać do znajomego księdza z Rotterdamu. I wyobraź sobie, odpisał mi dość szybko i napisał że mam naprawde duże szczęście, bo właśnie na rekolekcje przyjeżdza jego wieloletni kolega, który jest egzorcystą. Mam nadzieję że do tego spotkania dojdzie i że uda mi się uzyskać jakąs pomoc... naprawdę liczę na to.

Adres: www . antylicho . pl/rzucanie-klatw-2 . html#comments


Odpowiedz
(@wir631)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 17

@przeplyw756 bardzo ci współczuję tej całej sytuacji, naprawdę musi być ciężko. Jeśli chcesz, mogę spróbować ci jakoś pomóc, i to bez żadnych opłat. Chociaz dużo też zależy od ciebie samej i od tego, ile czasu to zajmie. Jeśli jesteś zainteresowana, opisz więcej tutaj w wątku, to porozmawiamy o szczegółach.


Odpowiedz
(@przeplyw756)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 7

@wir631 dziękuję Ci za troskę i za chęć pomocy, to naprawdę miłe 🙂 Jeśli chcesz mi jakoś pomóc, to napisz tutaj na forum, chętnie opiszę więcej szczegółów. Pozdrawiam cieplutko wszystkich, którzy się tu odezwali


Odpowiedz
(@wir631)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 17

@przeplyw756 napisałam do ciebie tutaj na forum, jeśli chcesz możemy porozmawiać w tym wątku 🙂


Odpowiedz
(@cisza335)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 112

@przeplyw756 wiesz, czytając to co napisałaś, od razu rzuciło mi się w oczy coś ważnego, coś co sama właściwie już w swoim poście zawierałaś jako wskazówkę. Mianowicie ta historia z księdzem egzorcystą. On cię przecież ostrzegał wprost, że zanim do niego dotrzesz, coś będzie cię zwodzić i odciągać. I tak się stało, co do joty. Ten człowiek pojawił się jak spod ziemi, akurat tamtego wieczoru, akurat na tej drodze... no to nie wygląda jak przypadek, prawda? Ksiądz jakby wiedział z góry co się może wydarzyć i niestety miał rację.

Dlatego cieszę się że napisałaś gdzies niżej o możliwym spotkaniu z egzorcystą w niedługim czasie, to naprawdę dobra wiadomosc. Mysle że to jest właśnie ten kierunek, którego szukasz, bo sama czujesz że modlitwa sama w sobie jakoś nie wystarczy, skoro to coś nie odpuszcza.

Co do wstydu wobec tamtego księdza, że nie dotrzymałaś słowa, to rozumiem że to ciężkie uczucie, ale nie daj się temu zatrzymać. Nikt rozsądny na twoim miejscu nie rzuci kamieniem, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

Jeśli będziesz szukać informacji albo kontaktu z prawdziwym egzorcystą, warto szukać przez oficjalne kościelne strony czy diecezje, bo jest niestety sporo naciągaczy i fałszywych egzorcystów i trzeba na to uwazac.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@sciezka648)
Połączone: 18 lat temu

Szczerze? Nie szukałbym tu zrozumienia ani pomocy w takich sprawach.

Staraj się otaczać ludźmi, którzy sami przez coś podobnego przeszli, albo mają za sobą więcej niż ty. Bo ci, którzy czegoś nie przeżyli, po prostu tego nie pojmą. Powiedzą „ojej”, „przykro mi”, „rozumiem” i tak naprawdę to są puste słowa, nawet jeśli mówią je szczerze. Potrzebujesz kogoś, kto jest na podobnym poziomie co ty, jeśli chodzi o doświadczenia i świadomość.

Nie zwariowałaś. Po prostu ból zostawił w tobie swój ślad. I wiesz, u kogoś psychicznie słabszego taki ślad mógłby skończyć się naprawde źle, nawet szaleństwem. A ty dajesz radę. To coś mówi o tobie.

Życie tu na ziemi to szkoła, każdy dźwiga tyle ile jest w stanie udźwignąć. Mnóstwo ludzi ma małe problemy, ale dla nich te problemy są ogromne i to żadna nieprawda. Po prostu z perspektywy kogoś, kto niesie więcej, tamto wygląda inaczej. Choć tak naprawdę wszyscy jesteśmy w podobnym położeniu, każdy na swoim poziomie.

Ale właściwie chciałem powiedzieć jedno: jeśli życie tak bardzo cię doświadcza, to znaczy że jesteś dobrym człowiekiem. Musisz nim być, bo inaczej byś tego nie uniosła i pewnie w ogóle by cię to nie spotkało. Fajna z ciebie osoba 🙂 Pozdrawiam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przeplyw756)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 7

@sciezka648 nie wiem czy jestem silna, chyba po prostu musiałam nią być, bo nie miałam wyboru. Był taki moment po drugim pogrzebie kiedy na kolanach błagałam Boga żeby mnie do siebie zabrał, żebym mogła być prawdziwą mamą dla swoich dzieci. Nie zrobił tego jakby na złość, jakby chciał żebym cierpiała jeszcze bardziej i tęskniła za tym, co straciłam.

Mam czasem pretensje do siebie o to, że się uśmiecham, bo to jakoś nie pasuje, nie jest w porządku...

Teraz juz wiem, że to wszystko było doświadczeniem i że odejście to tylko forma ucieczki przed wyzwaniem. To co opisałam to tylko 2 lata gehenny która skończyła się tragicznie, a były też wcześniejsze lata i trochę czasu jeszcze potem. Dziś minęło 9 lat a życie mnie nie oszczędza. Dostaję czasem takie baty od których wyginam się jak gałąź na wietrze, ale nie złamałam się.

Wierzę w Boga, może to dziś takie niemodne i staroświeckie, ale wierzę i ufam Mu.

Wiem że piszę bez składu i ładu ale jestem tu sama, bez przyjaciół, bez nawet kogoś do rozmowy.

Dziwne jest to że nie czuję nienawiści do tej kobiety, ani nawet żalu za to co mi zrobiła, po prostu nic. Szkoda mi jej bardzo, czasem miałam ochotę do niej pójść i ją przytulić, głupie to wiem, ale naprawdę taką miałam chęć, być przy niej i trzymać ją za rękę. Prawda, bałam się jej w pewnym momencie bo zrozumiała jaką bronią operuje, ale mam do niej ogromne współczucie kiedy pomyślę co się z nią dzieje, jak jej się wiedzie, czy zło które wyrządziła do niej wróciło czy nie. I wolałabym żeby nie wracało, bo ona ma dziecko i nie zasługuje na to. Myślę że po tych latach na pewno żałuje i wstydzi się tego co zrobiła.

Ona jako osoba, jako matka nie jest winna, winna jest sytuacja w której się znalazła, niespełniona miłość może, albo otoczenie i wpływ innych ludzi. Niech ją Bóg ma w opiece i niech sobie szczęśliwie żyje, a ja jak zwykle ze wszystkim dam sobie radę sama, jestem na to gotowa i chyba już przyzwyczajona...

Pozdrawiam cieplutko 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@swiatlo272)
Połączone: 19 lat temu

rozumiem Cię doskonale, sama przeżywałam coś podobnego i też się strasznie bałam 🙁 co prawda mój przypadek nie był aż tak szokujący, ale strach o dziecko to strach o dziecko, wiesz jak to jest... mi pomogło małe przestawienie mebli i modlitwy, ojciec Pio jest naprawdę niezawodny w takich sprawach, polecam z całego serca! ale u Ciebie sytuacja wygląda poważniej, więc korzystaj ze wszelkiej pomocy jaką możesz znaleźć. życzę Ci dużo spokoju, Tobie i całej rodzinie, bądź dzielna! 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@przeplyw756)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 7

@swiatlo272 dziękuję Ci za życzliwość, naprawdę 🙂

Wiesz, ja już tyle razy sie przeprowadzałam że czasem myślę, że mam we krwi coś z cigańskiej duszy... normalni ludzie tak nie wędrują z miejsca na miejsce jak ja. I doszłam do wniosku, że problem jest we mnie samej, bo to coś wędruje za mną wszędzie, niezależnie od adresu.

Wiem że nie jestem sama, i szczerze? nie boję sie tego zbytnio w sensie czego ono mi zrobi. Zabić? Część mnie umarła już dawno. Codzienne życie wśród ludzi, którzy potrafią tak niszczyc innych, jest dla mnie większym strachem niż śmierć jako taka. Boje się o dzieci, bo bez mnie nie miałyby nikogo. I tak sie trzymam tego ziemskiego piekiełka i walczę każdego dnia, raz o chleb a raz o rachunki... a w nocy i tak spokoju nie ma bo COS mnie nachodzi i można normalnie zwariować.

Ale dziękuję, że tu jesteście i ze piszecie. To ważne miec z kim pogadać i wiedziec że ktoś traktuje Cię poważnie a nie szuka po cichu numeru do psychiatry za Twoimi plecami 😉 Całuski


Odpowiedz
(@grzegorz-88)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 8

@przeplyw756 nie, do psychiatry bym cię nie wysyłała, bo ktoś kto potrafi życzyć dobrze osobie, która chciała mu zaszkodzić, to jest zdrowy psychicznie i tyle. Ale pomyślałem, że warto by się wybrać do neurologa. Są schorzenia neurologiczne, jak chociażby padaczka skroniowa, które potrafią dawać bardzo dziwne, wręcz „mistyczne” odczucia. Ludzie z takimi problemami miewają na przykład bardzo częste deja vu, słyszą dźwięki których inni nie słyszą, mają poczucie nieważkości, widzą kolorowe plamy, albo po prostu chodzą rozbitei, zmęczeni, z ciągłymi bólami głowy. To wszystko może wynikać z nieprawidłowych wyładowań elektrycznych w jakiejś części mózgu. No i wiadomo, mózg steruje całym organizmem, więc może wpływać też na różne inne rzeczy. Oczywiście mogę się mylić, ale jeśli masz taką możliwość, to sprawdź to u specjalisty. Odpowiednio dobrane leczenie mogłoby naprawdę dużo zmienić. Pozdrawiam serdecznie.


Odpowiedz
Udostępnij: