Ten sam wpis wrzuciłam wcześniej do działu „Wróżbiarstwo” ale albo nikt nie zauważył albo wszyscy przeszli obojętnie. Dopiero teraz zobaczyłam że jest tu forum ezoteryczne i jeśli pozwolicie, wklejam swoją historię. Może ktoś dotrwa do końca i potem napisze co o tym myśli...
Cześć wszystkim 🙂
Trafiłam tu nie przez przypadek, szukałam miejsca gdzie mogłabym porozmawiać albo znaleźć jakąś pomoc, bo czasem mam wrazenie że po prostu wariuję.
Była dziewczyna mojego (już byłego) męża „posypała” mnie czymś w rodzaju ziarna czy zboża, gdy byłam w 8 miesiącu ciąży. Mówiła przy tym że tylko ONA jest kobietą, by dać Mu dziecko. Myślałam że to jakieś głupie wybryki, nic poważnego. Ale w dwa tygodnie po JEJ wizycie, w dniu urodzin męża, na ostatniej wizycie przed porodem lekarz podczas usg stwierdził śmierć mojej córeczki. Dzień wcześniej miałam dziwny sen, śniła mi się kołyska, którą kołysałam, a gdy zajrzałam sprawdzić czy dziecko śpi, kołyska była pusta. Zobaczyłam w niej wielką dziurę, przestrzeń i słyszałam szydercz śmiech.
Nie łączyłam wtedy tej sprawy ze śmiercią dziecka, nawet by mi to do głowy nie przyszło. Sekcja zresztą niczego nie wykazała, dziecko zmarlo naturalnie.
Zaraz po porodzie miałam zły sen albo jawę, do dziś nie wiem co to właściwie było. Coś przyszło do mnie zrobić mi krzywdę. Czarna postać, coś jak dym z papierosa, tak to zapamiętałam. Modliłam się bardzo mocno ale to coś się modlitwy nie bało, ciągle było i mnie dusiło. Poprosiłam o krzyż który wisiał na ścianie, bo czułam że tylko on mi pomoże. Mój cichy krzyk usłyszał tata i przybiegł z tym krzyżem... wtedy wszystko zniknęło. Byłam po tym okropnie zmęczona, bardziej nawet niż po samym porodzie, i miałam bardzo bolesne skurcze nóg. Tata przestraszony prosił żebym poszła do księdza.
Dwa lata później znów byłam w ciąży, ale tym razem nie było to spokojne oczekiwanie. Często miałam ten sam sen z kołyską co przed stwierdzeniem śmierci pierwszej córeczki. Wszystko identyczne. Miałam złe przeczucia bo oprócz snów co jakiś czas nawiedzała mnie ta ciemna postac i żadne modlitwy nie pomagały żeby odeszła.
Dwa tygodnie przed datą kiedy zmarła moja pierwsza córka zgłosiłam się dobrowolnie do szpitala, skłamałam że źle się czuję... chciałam być pod opieką lekarzy na wypadek gdyby coś się działo. Wszystko wyglądało idealnie, dzidzia zdrowa i duża, miałam zaplanowane cięcie cesarskie. W nocy przed cięciem położna chodziła i sprawdzała tętna dzieci. Wszystkie były głośne i wyraźne. Gdy szukała u mnie, była cisza. Powiedziała że to pewnie zepsuty sprzęt, ale ja już wiedziałam swoje. Zbudzony lekarz zabrał mnie do gabinetu... pamiętam jego wzrok i milczenie. Zapytałam czy moje dziecko „usnęło”. Przykro mi, odpowiedział. Więcej z tamtej nocy nie pamiętam, dostałam szału, nie wierzyłam nikomu że dziecko naprawdę zmarlo. To był 14 luty, walentynki.
Jestem mamą dwóch aniołków... minęło już tyle lat a pisząc to płaczę jak idiotka, bo co to za życie z takim ciężarem.
7 lat wypłakanych...
Z ojcem dziewczynek już nie jesteśmy razem, nie potrafiliśmy się dogadać. Teraz mam nową rodzinę i dwóch wspaniałych synków, najmłodszy ma 2,5 roczku. Czesto w nocy znow ktoś jest w mojej sypialni, ktoś czai się żeby zrobić mi krzywdę. Znosiłam to sama przez długi czas, ale odkąd mój syn budzi się kiedy to coś jest w pokoju, zaczynam się bać...
Śpi osobno ale za każdym razem kiedy to coś jest, budzi się z krzykiem wołając mnie, tak przerażony że sama boję się tego krzyku.
Nie wiem czy to łączyć ze sobą, może się mu po prostu coś śni. Ale co jeśli on też to czuje?
Powiedzcie mi czy zwariowałam? Czy to wszystko to wymysł mojej wyobraźni? Czy człowiek może drugiemu człowiekowi aż tak wielką krzywdę zrobić?
I jak pozbyć się tej zjawyi, postaci która nie reaguje na modlitwę? Dlaczego nie reaguje? Zaw
szczerze, ta historia naprawde mnie wstrząsnęła, a nie zdarza mi sie to często...
nie zdziwiłbym się gdyby za tym stała jakaś klątwa. zdecydowanie powinnnaś poszukać kogoś kto zajmuje się oczyszczaniem domów i usuwaniem takich negatywnych energii czy bytów. takich ludzi jest, ale trzeba umieć trafić na prawdziwego, bo oszustów niestety mrowie 🙁
na teraz, zanim coś więcej zrobisz, możesz spróbować domowych metod ochrony. podstawa to sól, naprawde. posyp nią dookoła łóżeczka dziecka i swojego łóżka, to jeden z najprostszych a zarazem skutecznych sposobów żeby odciąć dostęp temu co złe 🙂
tylko błagam, szukaj pomocy, nie zostawiaj tego samej sobie. problem w tym że ciężko dziś trafić na kogoś rzetelnego, ale warto próbować...
Szczerze? Nie szukałbym tu zrozumienia ani pomocy w takich sprawach.
Staraj się otaczać ludźmi, którzy sami przez coś podobnego przeszli, albo mają za sobą więcej niż ty. Bo ci, którzy czegoś nie przeżyli, po prostu tego nie pojmą. Powiedzą „ojej”, „przykro mi”, „rozumiem” i tak naprawdę to są puste słowa, nawet jeśli mówią je szczerze. Potrzebujesz kogoś, kto jest na podobnym poziomie co ty, jeśli chodzi o doświadczenia i świadomość.
Nie zwariowałaś. Po prostu ból zostawił w tobie swój ślad. I wiesz, u kogoś psychicznie słabszego taki ślad mógłby skończyć się naprawde źle, nawet szaleństwem. A ty dajesz radę. To coś mówi o tobie.
Życie tu na ziemi to szkoła, każdy dźwiga tyle ile jest w stanie udźwignąć. Mnóstwo ludzi ma małe problemy, ale dla nich te problemy są ogromne i to żadna nieprawda. Po prostu z perspektywy kogoś, kto niesie więcej, tamto wygląda inaczej. Choć tak naprawdę wszyscy jesteśmy w podobnym położeniu, każdy na swoim poziomie.
Ale właściwie chciałem powiedzieć jedno: jeśli życie tak bardzo cię doświadcza, to znaczy że jesteś dobrym człowiekiem. Musisz nim być, bo inaczej byś tego nie uniosła i pewnie w ogóle by cię to nie spotkało. Fajna z ciebie osoba 🙂 Pozdrawiam.
rozumiem Cię doskonale, sama przeżywałam coś podobnego i też się strasznie bałam 🙁 co prawda mój przypadek nie był aż tak szokujący, ale strach o dziecko to strach o dziecko, wiesz jak to jest... mi pomogło małe przestawienie mebli i modlitwy, ojciec Pio jest naprawdę niezawodny w takich sprawach, polecam z całego serca! ale u Ciebie sytuacja wygląda poważniej, więc korzystaj ze wszelkiej pomocy jaką możesz znaleźć. życzę Ci dużo spokoju, Tobie i całej rodzinie, bądź dzielna! 🙂
