Dobra, a powiedzcie mi prosto z mostu - czy ten test w ogóle ma sens robić samej bez żadnego wcześniejszego przygotowania? Bo wszystkie te warunki i zasady to zaczynam mieć wrażenie że coś łatwo popsuć i może lepiej żeby ktoś z doświadczeniem to przeprowadził.
Przy okazji - skoro mowa o interpretacji, to czy gdzieś jest jakiś ujednolicony klucz kolorów do czakr? Bo przeglądałem różne strony i widziałem rozbieżności. Jeden schemat daje fioletowy koronie, inny złoty, trzeci biel. To jest jakiś ustalony system czy każda tradycja robi swoje?
A wracając do tego co Konstancja97 pisała o różnych tradycjach - bo mi to nie daje spokoju - to czy te różnice w schematach kolorystycznych to tylko kwestia estetyki, czy naprawdę przekładają się na różne wyniki diagnostyczne? Bo jeśli dwie osoby zrobią ten sam test, ale każda z innym kluczem, to mogą wyjść im zupełnie różne 'diagnozy', prawda?
Właśnie to jest coś co mnie od początku zastanawia w tym teście kolorami - jak odróżnić że 'nie lubię fioletowego' bo mam coś z koroną, od tego że po prostu fioletowy nie jest moim kolorem od zawsze, niezależnie od czakr? Mam siostrę która nigdy w życiu nie miała niczego fioletowego w szafie i jest, jak to się mówi, bardzo uziemiona i zdrowa energetycznie.
Właściwie to mi to przypomina jak pracuje się z tarota - też masz karty które 'nie lubisz' z powodów estetycznych albo skojarzeniowych, i trzeba nauczyć się oddzielać to od rzeczywistej odpowiedzi. Przy teście kolorami chyba chodzi o to samo, tak?
A ja mam pytanie może głupie ale - czy ten test robi się z kartami papierowymi, czy można wyświetlić kolory na ekranie telefonu? Bo nie wiem od czego zacząć technicznie i trochę mnie to blokuje żeby w ogóle spróbować.
Wenusja, ja zaczęłam od ekranu i powiem szczerze że nie byłam pewna czy wyniki są miarodajne, bo ekran ma własną jasność i te kolory mogą wyglądać inaczej niż w rzeczywistości. Potem wydrukowanie kart zrobiło jakąś różnicę dla mnie - ale nie wiem czy to było psychologiczne czy faktycznie coś więcej. Może ktoś doświadczony porówna obie wersje?
Też miałem to pytanie kiedyś i ostatecznie doszedłem do wniosku że papier jest lepszy z jednego prostego powodu - ekran emituje światło, więc kolor 'podświetlony' działa inaczej niż kolor odbijający światło zewnętrzne. Przy diagnostyce energetycznej chyba jednak fizyczne karty mają więcej sensu. Ale nie powiem że testowałem obie metody porównawczo.
Słuchajcie, mam pytanie bo patrzę na to z trochę innej strony - czy ktoś próbował połączyć wyniki testu kolorami z numerologią? Pytam bo czytałem że każda czakra ma swój numer wibracyjny i zastanawiam się czy to w ogóle jest jakaś spójna ścieżka czy to dwa osobne systemy które nie mają za wiele wspólnego.
Wchodzę tu pierwszy raz w tym wątku bo sama jestem w środku robienia testu kolorami i utknęłam na czymś - mam dwa kolory do których czuję jednocześnie mocne przyciąganie i wyraźne odrzucenie, jakby dwie emocje naraz. Konkretnie chodzi o głęboki niebieski. Czy to w ogóle możliwe i co to może oznaczać dla Vishuddhy?
A mnie ciekawi w tym co pisze Azuryt jeszcze jedno - czy ta reakcja była różna przy różnych odcieniach niebieskiego? Bo jeśli głęboki indygo daje taką mieszaną odpowiedź, a jasny błękit byłby zupełnie inny, to może się okazać że te dwa kolory wskazują na różne czakry albo różne warstwy tej samej.
Dobra ale to mnie zastanawia od dawna - jak w ogóle wyglądają te 'pierwsze reakcje' u różnych ludzi? Bo ja rozumiem że u jednej osoby to jest wyraźne przyciąganie czy odpychanie, ale co jeśli ktoś po prostu nie czuje nic wyraźnego? To znaczy brak reakcji, obojetność - co to w ogóle oznacza w kontekście danej czakry?
A czy kamienie mogłyby tu być dodatkowym potwierdzeniem? Bo jak np. obojętnie reaguję na niebieski, ale przy lapis lazuli czuję coś wyraźnego, to czy to coś mówi o Vishuddha? Pytam bo pracuję z kamieniami i zastanawiam się czy można te dwa systemy jakoś spinać w diagnostyce.
Przepraszam że wchodzę w środek ale chcę się upewnić czy dobrze rozumiem - ten cały test kolorami polega na tym że patrzysz na karty po kolei i sprawdzasz co czujesz? I z tego wychodzi który obszar czakrowy jest problem? Bo jakoś wyobrażałam sobie że to bardziej skomplikowane.
Właśnie i jeszcze jedna rzecz którą chciałam spytać bo mnie to nurtuje od początku wątku - czy robi się ten test raz i ma sie wynik na zawsze, czy trzeba go powatarzać regularnie? Bo moje samopoczucie bardzo się zmienia i nie wiem czy wynik sprzed miesiąca jeszcze cokolwiek znaczy.
Wróćcie na chwilę do tego co Konstancja97 mówiła o obojętności - bo mam pytanie które mi siedzi w głowie. Jeśli ktoś ma numerologicznie wyróżnioną jakąś liczbę a ta liczba odpowiada konkretnej czakrze, i jednocześnie kolor tej czakry daje mu obojętność w teście - to czy numerologia i test kolorami mogą sobie przeczyć, i co wtedy?
Trochę mi to przypomina sytuacje z tarota gdzie karta mówi jedno, a pozycja w układzie drugie, i zamiast wybierać które jest 'prawdziwe' trzeba szukać jak to do siebie pasuje. Może z numerologią i kolorem jest tak samo - nie które wygrywa, tylko co te dwa razem mówią?
Wracając do swojego niebieskiego - spróbowałam dziś z trzema odcieniami jak Tarninka sugerowała. Jasny błękit dawał spokój i lekkie przyciąganie. Głęboki granat dalej ta sama mieszanina. A indygo bliskie fioletowi - odpychanie, ale łagodne. Więc wygląda na to że reakcja jest wyraźnie różna przy różnych odcieniach i teraz zastanawiam się czy to nie znaczy że Vishuddha i Ajna obie wymagają uwagi, a nie tylko jedna z nich.
To co opisuje Azuryt z trzema odcieniami niebieskiego to właśnie pokazuje dlaczego warto nie zatrzymywać się na jednej karcie. Jasny błękit to częściej Vishuddha w jej spokojniejszym aspekcie, wyrażanie codzienne, rozmowy. Indygo bliższe fioletowi to już bardziej pogranicze z Adżną. Więc to odpychanie przy indygo może w ogóle nie dotyczyć gardła tylko coś innego - Azuryt, czujesz że masz teraz trudności z zaufaniem własnemu postrzeganiu? Bo to by pasowało do tego obszaru.
Konstancja97 - tak, to akurat pasuje bardzo. Mam od jakiegoś czasu takie poczucie że coś czuję, coś wiem, ale potem sam siebie podważam i myślę że może źle interpretuję. Ale nie wiedziałam że indygo to już Adżna, myślałam że niebieski to w całości gardło.
A to ciekawe bo przy kamieniach jest podobnie - lapis lazuli jest ciemnoniebiesko-indygo i pracuje się z nim przy Adżnie, ale sodalit który jest podobny kolorystycznie niektórzy przypisują do gardła. Więc jak ktoś reaguję na kamień, to też nie wiadomo zawsze którą czakrę testuje. Może problem z diagnostyką kolorami i kamieniami jest ten sam - za duże rozmycie na granicach?
Ale to trochę podważa sens całego testu, nie? Jeśli kolory się nakładają, granice są nieostre i każdy ma inny zestaw kart - to skąd w ogóle wiemy że to działa? Bo zaczyna mi to wyglądać jak coś gdzie każdy wynik można interpretować na wiele sposobów.
Żeby być fair wobec Eustachy - ma punkt. Tarot ma długą tradycję interpretacyjną, nawet jeśli różne szkoły różnią się w szczegółach. Test kolorami to coś dużo bardziej płynnego. Pytanie czy to wada metody czy po prostu inny typ diagnostyki - nie systemowy, bardziej indywidualny.
Nie zgodziłabym się że brak standaryzacji to wada. Test kolorami to nie jest sposób do obiektywnego pomiaru - to jest sonda do twojego własnego układu energetycznego. I ten układ jest inny u każdej osoby. Standaryzacja kart mogłaby paradoksalnie zmniejszyć czułość testu, bo wymuszałaby jeden wzorzec na coś co jest z natury indywidualne. Choć rozumiem że dla kogoś kto szuka powtarzalnej metody to jest frustrujące.
To trochę tak jak z moimi snami - każdy mi mówi że sny można intepretowac przez symbole, ale jak przechodzę przez jakis słownik symbolów to połowa nie pasuje do mojego życia wcale. Może te testy też dlatego działają że każdy dopasowuje do siebie, nie do jakiegoś zewnętrznego schematu?
Właśnie o to mi chodziło gdy zakładałam ten wątek - że chciałam zrozumieć test kolorami jako jeden z kilku kroków, nie jedyne sposób. Ale teraz mam pytanie do osób które łączyły różne metody: czy zdarzyło się że test kolorami i wahadełko mówiły coś całkiem przeciwnego? I co wtedy?
Mnie się zdarzało. Miałam raz że na żółty reaguję dość spokojnie, bez przyciągania, a wahadełko nad Manipurą kręciło duże elipsy - co zwykle czytam jako przeciążenie, nadaktywność. To nie było sprzeczne jeśli się zastanowić - przymknięta reakcja emocjonalna na kolor przy nadaktywnej czakrze może znaczyć że jest zablokowana od środka ale 'wrzące' środowisko wewnętrzne. Ale to wymagało interpretacji, nie było oczywiste.
