A da się w ogóle przyspieszyć to wypracowywanie własnego odczytu? Bo za każdym razem słyszę że to kwestia lat doświadczenia i nie wiem czy muszę czekać lata zanim będę w stanie sensownie to czytać.
Ja gdzieś czytałam że przy teście kolorami można też używać próbek tkanin zamiast kart, bo mają fakturę i materiał dodaje jakiś wymiar. Ktoś próbował? Nie wiem czy to ma sens ale mnie to trochę ciągnie żeby sprawdzić.
Do kwestii tkanin - testowałam coś podobnego, ale nie jako główną diagnostykę, raczej jako uzupełnienie. Pracowałam z kolorowymi chustami podczas jednej z sesji grupowych i rzeczywiście reakcje były wyraźniejsze niż przy kartonowych kartach. Ale czy to był kolor, dotyk, faktura, rozmiar chusty, to trudno powiedzieć. Za dużo zmiennych jednocześnie. Test kolorami zakłada że izolujesz tę jedną zmienną - barwę. Jak dodasz materiał, fakturę i temperaturę tkaniny, to nie wiesz już co tak naprawdę odczytujesz.
No i właśnie wracamy do mojego wcześniejszego pytania - skąd w ogóle wiemy że to działa. Kianitka pytała czy ktoś miał rozbieżność między testem kolorami a wahadełkiem, Wrozbitka opisała ciekawy przypadek, ale to nadal jedna osoba, jeden przypadek. Jak dużo takich rozbieżności się zdarza innym?
Mam pytanie do osób które robiły test kolorami wielokrotnie - czy wasze preferencje barwne zmieniały się wyraźnie po jakiejś pracy energetycznej? To byłoby chyba najlepsze pośrednie potwierdzenie że test w ogóle coś mierzy, nie?
A ja mam odwrotne pytanie - czy jak nie lubisz koloru danej czakry to znaczy że jest zablokowana, czy że jest nadaktywna? Bo nigdy nie rozumiałam tej logiki do końca. Odrzucam jakiś kolor bo go mam za dużo, czy bo mi go brakuje?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale właśnie to czytam i mam pytanie do Rdestowej właściwie - bo sama to czuję. Jak przeprowadzałaś ten test, to reagowałaś od razu instynktownie, czy dawałaś sobie czas na zastanowienie? Bo chyba to ma znaczenie dla tego co mierzysz.
To jest ważna uwaga i dlatego część zestawów do testu kolorami nie opisuje kart - dostajez tylko kolor bez żadnego podpisu. Jeśli wiesz że żółty to Manipura to automatycznie uruchamiasz skojarzenia. Czyste testy powinny być anonimowe kolorystycznie, interpretacja dopiero po.
O, tego nie wiedziałam. Ja też przeglądałam kartki z opisami przy boku i zastanawiam się teraz czy nie robiłam sobie podpowiedzi. Czy są gdzieś gotowe zestawy bez podpisów, czy trzeba samemu drukować? I jeszcze - czy kolejność w jakiej pokazujesz sobie kolory ma znaczenie?
Kolejność to dobry trop. W testach psychologicznych na preferencje barwne - chociażby test Luschera - kolejność wyboru jest kluczowa, nie tylko co wybierasz ale kiedy. Pierwsze wybory mają inne znaczenie niż te pod koniec. Czy w testach czakrowych ktoś w ogóle bierze pod uwagę kolejność?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie może głupie, ale - jak ktoś jest daltonistą albo ma zaburzenia widzenia barw, to czy test kolorami w ogóle ma dla niego sens? Nigdy nie widziałam żeby ktoś o tym mówił, a wydaje mi się że to może mieć znaczenie.
Przepraszam że drążę, ale to mnie naprawdę zastanawia. Mój brat jest daltonistą i jak mu kiedyś tłumaczyłam te kolory czakr, to śmiał się że dla niego zielona i czerwona Anahata to to samo. Ale on jest w ogóle sceptyczny, więc trudno powiedzieć czy to kwestia wzroku czy podejścia. Czy ktoś tu w ogóle pracował z osobą która nie rozróżnia barw?
Wracając trochę do pytania Kianitki o gotowe zestawy bez podpisów - są takie w obiegu, zazwyczaj w zestawach do pracy z dziećmi, bo dzieci nie znają systemu i nie mają jak robić sobie podpowiedzi. Widziałam na kilku stronach z materiałami do terapii kolorami. Ale żeby odpowiedzieć na drugą część jej pytania - kolejność kart to osobna sprawa i myślę że ma znaczenie, tylko pytanie jakie.
A jak to działa z tymi zestawami dla dzieci? Kolory są takie same jak w standardowych systemach czakrowych, czy jakoś inaczej dobrane? Bo zastanawiam się czy ktoś kiedyś porównał wyniki u tej samej osoby przy różnych zestawach.
Ja robiłem coś podobnego, ale nie rano i wieczorem tylko przed i po medytacji. Różnice były, ale małe. Nie wiem czy to dlatego że test jest mało czuły, czy dlatego że medytacja akurat tego dnia nie zrobiła nic spektakularnego. Trudno to ocenić przy jednym razie.
To jest właśnie ten problem z całą tą diagnostyką - nie da się jej przeprowadzić w warunkach które wykluczają wpływ wiedzy i oczekiwań badanego. Nie mówię że to dyskwalifikuje metodę, ale powinniśmy to chyba jakoś uwzględniać przy interpretacji wyników zamiast traktować je jak obiektywne pomiary.
Mam inne pytanie, może głupie - a co jeśli ktoś po prostu bardzo lubi niebieski bo zawsze lubił i to nie ma nic wspólnego z Vishuddha? Jak odróżnić preferencję estetyczną od sygnału energetycznego? Czy da się to w ogóle odróżnić?
Właśnie to mnie zastanawia od kiedy czytam ten wątek. Ja od dziecka ciągnę do fioletu i zawsze myślałam że to po prostu mój kolor. Ale teraz jak czytam o Ajnie i Sahasrara to zaczynam się zastanawiać czy to coś mówi o mojej duchowości czy o tym jak mnie wychowali. Jak to rozróżnić?
No właśnie, Azuryt opisuje dokładnie to co Bard85 mówiął wcześniej o odrzucaniu - że nie wiadomo czy za mało czy za dużo. Bo bezsenność i goniące myśli to może Ajna nadaktywna, ale odpychanie czerwonego i pomarańczowego to może Muladhara i Swadhisthana słabe. To by zresztą pasowało do siebie - jak korzenie są słabe to wszystko idzie w górę i tam grzęźnie.
Wrócę do pytania Kianitki o metodologię testu, bo trochę odpłynęliśmy na Azuryt (choć to ważna rozmowa). Ktoś wcześniej pytał jak odróżnić zestaw diagnostyczny od zwykłego testu preferencji estetycznych. Myślę że kluczowe jest to co mówił Eustachy - że wiemy co mierzymy. Przy teście czakrowym istotne jest żeby karty były tej samej nasycności i jasności, bo inaczej wybierasz kartę jaśniejszą nie dlatego że 'czujesz' zielony, ale dlatego że jest po prostu ładniejsza wizualnie.
A wrócimy na chwilę do Azuryt bo mnie to zastanawia - napisałaś że odpychają cię czerwony i pomarańczowy. Ale to odpcyhanie to jest co dokładnie? Nie lubisz tych kolorów estetycznie, czy jak patrzysz na kartę czujesz fizycznie coś niepryjemnego, czy po prostu nie wybierasz ich bo nie? Bo to chyba robi różnicę?
Mam pytanie do tych co faktycznie przeprowadzali ten test metodycznie - czy przy wyborze kolorów macie jakiś protokół? Tzn. ile razy patrzysz na kartę zanim wybierasz, czy jest jakiś czas, po którym pierwszy wybór przestaje być intuicyjny i zaczyna być racjonalny? Bo to trochę jak z Lücherem gdzie podobno trzeba wybierać szybko.
