przy pracy z ciałem różdżka widełkowa zazwyczaj reaguje odchyleniem - w górę lub w dół - kiedy trafi na punkt energetyczny. Nad czakrą otwartą część osób opisuje odchylenie w górę, nad blokadą albo zastojem często jest brak reakcji albo lekkie drżenie bez wyraźnego kierunku. Ale muszę być szczery - to jest bardzo mocno zależne od osoby, która trzyma różdżkę. Wrażliwość musi być rozwinięta.
No właśnie, Karol poruszył coś ważnego. Czy nie jest tak, że im bardziej subiektywna metoda, tym więcej miejsca na autosugestię? Przy różdżce jest jakiś fizyczny mechanizm - napięcie mięśniowe, mikrodrgania - ale przy skanowaniu dłonią co tak naprawdę mierzymy?
To jest właśnie ten problem, który pojawia się w kontekście bioenergoterapii - brak wspólnego języka i brak możliwości porównania. Dwie osoby mogą skanować tę samą aurę i opisać ją zupełnie inaczej, bo każda z nich ma swój własny system odniesień. I teraz pytanie do dyskusji: czy to dyskwalifikuje metodę, czy po prostu znaczy, że każdy praktyk tworzy wewnętrznie spójny system, który działa dla niego i dla jego klientów?
Ale to też może być zimne czytanie w wersji energetycznej, nie? Obserwacja mowy ciała, napięcia w ciele, mimiki - i wyciąganie wniosków. Nie mówię złośliwie, bo może to być nieświadome z jej strony. Po prostu wrażliwa osoba + dobre wyczucie ludzi = trafne obserwacje, niekoniecznie energetyczne.
Praca na zdjęciu to już osobny temat i moglibyśmy tu napisać osobny wątek. Ale wracam do różdżki, bo to ciekawe - czy ktoś tu w ogóle skanował aurę różdżką, a nie tylko czakry? Bo cała rozmowa skupiła się na dłoni i wahadełku, a Edmund powiedział, że różdżka działa punktowo. To znaczy, że do skanowania warstw aury byłaby bezużyteczna?
To zależy, którą warstwę aury chcesz badać. Pierwsza warstwa - eteryczna - jest bardzo blisko ciała, kilka do kilkunastu centymetrów. Dalej zaczynają się warstwy bardziej subtelne i tam różdżka może zareagować już inaczej, słabiej albo w ogóle nie. Większość osób skanujących ciało zaczyna od 10-15 cm i stopniowo oddala. Gdzie nagle czujesz zmianę oporu w ręku, tam jest granica warstwy.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z boku. Skoro aura ma warstwy, a czakry są jakby punktami wejścia-wyjścia energii, to czy skanowanie aury i skanowanie czakr to w ogóle da się rozdzielić? Myślałam, że to jest jedno i to samo, ale z tej rozmowy wynika, że nie.
Przy tym porównaniu z mapą - czy ktoś miał doświadczenie, że aura wskazywała na jeden obszar, a skanowanie czakr wychodziło coś innego? Bo zastanawiam się, czy te dwie metody mogą dawać sprzeczne wyniki.
A czy to nie jest tak, że mówimy o dwóch różnych systemach pojęciowych, które nakładacie na siebie trochę na siłę? Aura pochodzi z jednej tradycji, czakry z innej. Czy w oryginalnych systemach w ogóle traktuje się je razem, jako jedno ciągłe pole?
Wróćcie do czegoś, co Edmund powiedział wcześniej o warstwach aury. Jeśli dobrze rozumiem, różne warstwy odpowiadają różnym aspektom - fizycznym, emocjonalnym, mentalnym? Czy to oznacza, że blokada w czakrze może wyglądać inaczej w różnych warstwach aury nad tym samym miejscem?
Ale żeby skanować warstwy aury, to chyba trzeba mieć już dość zaawansowane wyczucie, nie? Bo dla kogoś, kto zaczyna, te warstwy są zupełnie niezróżnicowane. Glifmistrz01 pyta o różdżkę, która przy poszukiwaniu wody daje konkretny ruch w dół - to jest jasny sygnał. Przy aurze chyba tych jasnych sygnałów nie ma.
Właśnie, Ninka trafił w sedno. Szukam czegoś, co da mi czytelny punkt startowy, bo ze skanowaniem dłonią mam problem - raz czuję ciepło, raz nic, nie wiem, czy to ja jestem niekonsekwentny, czy czakry się zmieniają między sesjami. Czy różdżka faktycznie daje bardziej stabilne wyniki niż dłoń dla kogoś na początku?
uczciwa odpowiedź jest taka, że to zależy od człowieka. Jedni mają naturalną wrażliwość kinestetyczną i różdżka od razu 'mówi'. Inni lepiej czytają z dłoni. A jeszcze inni mają oba kanały zaszumione i żadna metoda nie daje spójnych wyników, dopóki nie przepracują swojej własnej uważności. To, że raz czujesz ciepło, a raz nic, niekoniecznie znaczy, że robisz coś źle - może czakra między sesjami faktycznie jest w innym stanie.
To mnie trochę niepokoi. Jeśli doświadczona osoba może nieświadomie zniekształcać wynik, to jak ja jako ktoś, kto dopiero zaczyna, mam w ogóle wiedzieć, kiedy wynik jest prawdziwy? Czy jest jakaś metoda weryfikacji?
to jest dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Jedna z metod to powtarzanie odczytu po przerwie - jeśli różdżka wskazuje to samo po kilku minutach odpoczynku, jest większa szansa, że coś naprawdę łapiesz. Ale też wróćmy do sedna twojego pierwotnego pytania, bo trochę odpłynęliśmy. Chciałeś wiedzieć, czy różdżką można skanować aurę warstwowo, nie tylko punkty czakr. I to jest właśnie miejsce, gdzie rozróżnienie między skanowaniem aury a skanowaniem czakr robi się praktyczne.
Słucham i mam wrażenie, że ta dyskusja kręci się w kółko. Z jednej strony mówicie, że różdżka to dobry punkt startowy dla kogoś, kto nie czuje dłonią. Z drugiej, że operator może zniekształcać wynik. Z trzeciej, że trzeba wiedzieć, o co pytasz. To brzmi jakby wymagania były dokładnie takie same jak przy skanowaniu dłonią, tylko z rekwizytem w ręku.
Wróćmy może do pytania o warstwy aury, bo Edmund wspomniał wcześniej, że blokada w czakrze może wyglądać inaczej w różnych warstwach. Czy to znaczy, że skanując aurę warstwowo, można w ogóle ominąć skanowanie czakr i dostać pełny obraz? Czy warstwy aury nad czakrą zawierają tę samą informację co skan samej czakry?
A czy ktoś miał sytuację, że aura była wyraźnie zaburzona w jakimś obszarze, ale przy skanowaniu czakr dosłownie wszystko wychodziło 'czysto'? Bo zastanawiam się, czy są zakłócenia w polu, które w ogóle nie mają korzenia w czakrach, albo których czakry jeszcze nie zdążyły 'zarejestrować'.
