A chodzenie boso po trawie naprawdę coś daje? Pytam szczerze bo to brzmi bardzo prosto jak na coś co miałoby wspierać pracę energetyczną. Zawsze myślałam że trzeba robić jakieś specjalne medytacje albo mantry.
Wracając do pytania Wegki o liczbę sesji - słyszałem od kilku osób pracujących energetycznie że przy blokadach które są latami zakumulowane, trzy do pięciu sesji to minimum żeby zobaczyć trwalszą zmianę. Ale to naprawdę zależy. Czy terapeutka powiedziała coś o tym jak długo ta blokada przy korzeniu mogła się u Ciebie budować?
Wegka, nie miej żadnych oporów z pytaniem - dobra terapeutka powinna chcieć rozmawiać. Ale mam pytanie - czy ona w ogóle zapytała Cię na początku o historię, o to co przeżywałaś, o lęki, o sytuację życiową? Bo to bardzo mówi o podejściu do pracy.
Ja też się zastanawiam nad tym co pisze Hela bo moja pani zadawała mi dużo pytań zanim w ogóle zaczęła sesję. Trochę jak wywiad. Czy to jest standardowe czy ona była wyjątkowa? Hela, Edek - jak to wygląda według Was?
A mnie ciekawi coś innego - czy ktoś z Was miał sesję u kogoś kto pracuje tylko rękami bez wahadełka w ogole? Bo ta moja pierwsza terapeutka co nie dawała feedbacku to właśnie tak robiła, tylko ręce, żadnych narzędzi. I jakoś mniej mi ufałam chyba dlatego że nie widziałam żadnego 'dowodu' że coś się dzieje.
Czytam ten wątek od dawna i nie zabierałam głosu ale to o rękach mnie skłoniło. Ja zawsze bałam się sesji właśnie z tego powodu - że nie będę wiedzieć co się ze mną dzieje. Czy jest jakiś sposób żeby w trakcie samemu sprawdzić czy coś się dzieje, bez przerywania sesji?
To co mówi Witchling80 o oddechu to ciekawe. Ja w czasie jedynej sesji jaką miałam cały czas starałam się coś poczuć i chyba właśnie przez to za bardzo się napinałam. Może dlatego zasnęłam potem prawie - bo w końcu odpuściłam kontrolę?
No i teraz sie zastanawiam czy ja nie robiłam dokładnie tego co Strzybozka - za bardzo się koncentrowałam na odczuciach zamiast po prostu być. Może dlatego przy korzeniu nic nie czułam, bo byłam zbyt spięta myśląc 'no kiedy to ciepło przyjdzie'. Następna sesja za jakis czas - może tym razem spróbuję po prostu zamknąć oczy i odpuścić.
Wegka, to co opisujesz - to 'kiedy to ciepło przyjdzie' - brzmi znajomo i myślę że trafnie to rozpoznałaś u siebie. Ale mam do Ciebie pytanie praktyczne na następną sesję: czy powiesz terapeutce o tym napięciu? Bo ona pracując z zewnątrz może tego nie widzieć, a to naprawdę zmienia dynamikę całej sesji. Ciało które czeka i sprawdza jest zupełnie inaczej dostępne niż ciało które odpuściło.
