Barwinek53, ale chwila - jeśli to miejsce stymuluje górne czakry, to czemu medytacja tam miałaby szkodzić akurat Ajnie a nie wszystkim czakrom jednakowo? Pytam bo chyba nie jest tak że energie miejsc działają wybiórczo, przynajmniej z mojego doświadczenia.
Temat lokalizacji medytacji jest rzeczywiście niedostatecznie poruszony w tym wątku. Powiem tyle - jest coś takiego jak geobiologia i wpływ linii Hartmanna na samopoczucie, ale to jest zupełnie inny dział wiedzy niż czakrologia i mieszanie tych dwóch porządków bywa mylące. Nibir, mam do ciebie konkretne pytanie zanim pójdziemy dalej - te objawy zaczęły się w tym mieszkaniu, czy wcześniej też je miałeś w innych miejscach?
Linie Hartmanna to siatka energetyczna ziemi, biegnąca z południa na północ i ze wschodu na zachód, odkryta przez niemieckiego lekarza Ernsta Hartmanna w latach pięćdziesiątych. Punkty przecięcia tych linii są uważane za miejsca podwyższonej aktywności geopatycznej. Nie będę jednak rozwijał tego wątku za mocno, bo to naprawdę osobny dział i trochę nam uciekamy od sedna. Nibir - wracając do twojego przypadku - jak długo trwają te sesje uziemienia które zacząłeś robić?
Brzmi sensownie, LAM do Muladhary plus fizyczny kontakt z ziemią to dobre połączenie. Ale mam pytanie - czy robisz to codziennie, czy jak pamiętasz? Bo regularność przy pracy z dolnymi czakrami jest naprawdę ważna, szczególnie kiedy chcesz zrównoważyć coś co rozregulowało się przez dłuższy czas.
Codzienność przy stabilizacji energii robi gigantyczną różnicę, to mogę powiedzieć z własnego doświadczenia. Jak miałam rozkojarzaną Manipure to trzy razy w tygodniu ćwiczenia dawały efekty bardzo wolno, a kiedy przeszłam na codziennie choćby dziesięć minut to po kilku tygodniach poczułam realną zmianę. Nibir, a te medytacje na trzecie oko - całkowicie je teraz porzuciłeś, czy tylko ograniczyłeś?
Wrócisz, tylko nie na siłę i nie za wcześnie. Pamiętam że jak mi kiedyś zarekcomendował bioenergoterapeuta przerwę w stymulacji Ajny, myślałam że nie wytrzymam bo byłam uzależniona od tych sesji dosłownie. Ale po kilku tygodniach przerwy sama z siebie wróciła mi chęć i wszystko poszło łagodniej. Wiesz kiedy byłaś gotowa bo to przychodzi samo. Ważne żeby nie przepychać.
Wracam do tego co pisał Barwinek53 o sprawdzaniu mieszkania, bo mnie to bardzo zaciekawiło. Da się to zrobić bez wahadełka? Nie mam i nie wiem jak go skalibrować. Czy jest inna metoda dla kogoś kto dopiero zaczyna?
A mnie ciekawi jedna rzecz w tym całym wątku o mieszkaniu - zakładając że ktoś stwierdzi że dane miejsce stymuluje górne czakry, co wtedy? Da się jakoś zneutralizować taką energię miejsca, czy jedynym rozwiązaniem jest nie medytować tam?
Słuchajcie, chcę zapytać bez urazy - skąd wiecie że sól w rogach albo kwarce cokolwiek robią z energią miejsca? Czy ktoś to jakoś sprawdzał? Rozumiem odczuwanie dłonią jako subiektywne doświadczenie, ale skąd pewność co do mechanizmu? Serio pytam, nie złośliwie.
Serio pytam, nie złośliwie - bo jak mam traktować te metody poważnie, skoro nie ma żadnego sposobu żeby zweryfikować czy cokolwiek zadziałało? Może po prostu czuję się lepiej bo zrobiłam coś i placebo robi resztę?
To jest uczciwe pytanie i nie zamierzam go zbywać. Mechanizm działania soli, kwarców czy mis tybetańskich na energię miejsca nie jest udowodniony w sensie naukowym - tego nie można powiedzieć inaczej. Natomiast to co możemy obserwować to zmiana subiektywnych odczuć u osób wchodzących do takiego pomieszczenia przed i po. Czy to placebo? Może częściowo. Ale jeśli efekt jest powtarzalny u różnych osób w tym samym miejscu, to staje się przynajmniej interesującym zjawiskiem do zbadania. Ja bym powiedziała tak - jeśli metoda przynosi ci realną zmianę w samopoczuciu i pracy z czakrami, to pytanie o mechanizm jest ciekawe, ale nie powinno blokować praktyki.
No właśnie, chcę sprawdzić czy moje mieszkanie nie wzmacnia za bardzo tej Ajny. Bo jak czytam cały wątek to zaczynam myśleć że może to nie jest wyłącznie kwestia za długiej medytacji, ale też środowiska. Czy jest jakaś metoda dla kogoś kto kompletnie nie czuje energii dłonią? Bo próbowałem wcześniej tego co pisała Lipowa00, chodzić z dłonią, i kompletnie nic nie odczuwam.
Nibir, to że nic nie czujesz dłonią to jest normalne na początku, naprawdę nie przejmuj się. Ja przez pierwsze miesiące też byłam jak z drewna. Ale jest prostszy test - obserwuj swoje zachowanie i myśli w róznych częściach mieszkania. Przy którym oknie siedzisz i co czujesz? W którym kącie masz ochotę medytować, a w którym nie możesz usiedzieć? To też jest odczytywanie energii, tylko innym kanałem.
Hej, to jest ciekawy punkt. Czyli de facto wszyscy cały czas skanujemy przestrzeń, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy? Bo jak tak na to patrzę, to ja zawsze siadam w tym samym miejscu w domu i nigdy nie zastanawiałam się dlaczego.
Spokój przy oknie na zieleń to bardzo charakterystyczne - zieleń ze swojej natury aktywuje Anahatę, i jeśli tam odpoczywasz to twój system energetyczny prawdopodobnie tam szuka równowagi. To nie jest magia, to po prostu codzienna samoregulacja której zazwyczaj nie nazywamy.
Ok ale jak mam to zrobić praktycznie? Bo rozumiem krytykę Cyprysik i ma sens, ale też mam realne objawy nadaktywnej Ajny które gdzieś się wzięły. Czy jest jakaś metoda która jest mniej podatna na to co widzę dlatego że chcę zobaczyć?
Zrób tak - zanim pójdziesz sprawdzać mieszkanie dłonią albo inaczej, zapisz na kartce gdzie w mieszkaniu najczęściej przebywasz i co wtedy czujesz. Zrób to z pamięci, bez chodzenia i sprawdzania. Potem porównaj z tym co wyczujesz podczas skanowania. Jeśli się zgadza - to przynajmniej wewnętrznie spójne. To nie jest dowód naukowy, ale eliminuje część efektu potwierdzenia.
A propos notowania - ja zaczęłam zapisywać sny jak ktoś tu radził wcześniej i już po kilku wpisach widać że mam dwa wyraźne typy. Jedne bardzo wizualne, kolorowe, jakby kino. Drugie więcej słyszę niż widzę, głosy, rozmowy. Czy to może oznaczać że różne czakry są aktywne w różne noce?
W sypialni, przy oknie na zachód. Medytuję zwykle wieczorem jak jest już ciemno, bo wtedy mam spokój. Czy kierunek okna ma znaczenie?
Zachód i wieczór to dość specyficzne połączenie. W tradycji wedyjskiej zachód jest kierunkiem związanym z wyciszeniem, ale też z przejściem, z przekraczaniem - stąd naturalne pobudzenie Ajny w tym czasie i miejscu. Medytując wieczorem przy zachodnim oknie de facto wpisujesz się w naturalny rytm który sprzyja górnym czakrom. To nie jest złe samo w sobie, ale jeśli już masz Ajnę nadaktywną, to możesz rozważyć zmianę na rano i wschodnie okno jeśli je masz. Wschód i poranek to Manipura i Swadhisthana - bardziej uziemiające.
Zachód i wieczór... czyli ja dosłownie codziennie siadam w miejscu które maksymalnie pobudza Ajnę i jeszcze medytuję na nią godzinę. To może tłumaczyć dlaczego mam takie nasilenie objawów akurat w nocy i rano po przebudzeniu. Co w takim razie powinienem zrobić - zmienić miejsce, porę, czy w ogóle odpuścić na jakiś czas?
To nie jest takie zero-jedynkowe. Pytanie brzmi czy te objawy są dla ciebie dyskomfortem czy tylko czymś nowym i nieznanym. Bo sam fakt że Ajna jest aktywna to nie jest problem - problem jest kiedy nie ma zakorzenienia żeby to zrównoważyć. Zanim zaczniesz cokolwiek zmieniać - opisz dokładnie te objawy. Mrowienie w okolicach czoła, wizje, bezsenność? Co konkretnie czujesz?
Nibir, wieczorna medytacja przy zachodnim oknie to jedno, ale powiedz - czy ty w ogóle robisz coś po medytacji żeby się uziemić? Bo to może być właśnie clue. Bez domknięcia sesji to jakby otworzyć okno i zapomnieć je zamknąć.
Zatrzymajmy się na chwilę bo mam wrażenie że idziemy trochę za szybko. Nibir dopiero zaczyna i zanim przejdziemy do technik uziemienia warto zapytać o podstawy - Nibir, jak długo medytujesz na Ajnę i skąd w ogóle wziąłeś tę praktykę? Bo techniki medytacji na trzecie oko są bardzo różne i jedne są łagodne, a inne naprawdę intensywne, szczególnie dla kogoś bez wcześniejszego doświadczenia.
Właśnie, bo czytam ten wątek i zastanawiam się - czy 'przeciążenie trzecim okiem' to jest coś co ma jakieś obiektywne objawy, czy każde dziwne samopoczucie można tak nazwać? Pytam serio, nie złośliwie. Bo słyszałam już o przeciążeniu Ajną, nadaktywnej Manipurze, zablokowanej Anahacie - i za każdym razem objawy są inne ale jakby zawsze pasujące.
Mam bezsenność i bardzo intensywne sny, to na pewno. Plus takie uczucie jakby głowa była za ciężka, szczególnie z przodu. I jakiś czas temu zaczęło mi się mrowić między brwiami, najpierw tylko podczas medytacji, teraz też w ciągu dnia. Medytuję od kilku miesięcy, technikę znalazłem na YouTube - skupianie wzroku na punkcie między brwiami przez dwadzieścia minut.
Dwadzieścia minut samej techniki tratak bez żadnego przygotowania i bez uziemienia potem - to sporo jak na kilka miesięcy praktyki. Nie mówię że źle, ale rozumiem skąd te objawy. Nibir, a kiedy zrobiłeś sobie ostatnio coś bardzo przyziemnego - gotowanie, kopanie w ogrodzie, chodzenie boso? Serio pytam, to nie jest metafora.
