Przepraszam że znowu gram sceptyka, ale skąd wiemy że pomarańczowy bursztyn działa na sakralną a nie na splotu słonecznego? Czy to jest wynikające z jakiejś logiki kolorów czy raczej konwencja którą ktoś kiedyś ustalił i się przyjęła?
Wchodzę tu z boku bo śledziłem wątek i chcę dodać jeden kontekst. Ta rozmowa o lęku, sprawczości i problemach trawiennych ma ciekawe echo w astrologii - Saturn tranzytujący przez dom VI albo X bardzo często koreluje dokładnie z tym wzorcem. Niepewność statusu zawodowego, poczucie braku kontroli, a ciało reaguje właśnie na układzie pokarmowym. Modrzewka, czy wiesz co masz w Pannie lub Koziorożcu w natalu? Pytam bo to może rzucać dodatkowe światło na to dlaczego akurat teraz i dlaczego tak długo.
Właśnie, bo natal Saturn w VI to jedno - jakiś bazowy wzorzec napięcia wokół pracy i zdrowia. Ale tranzyt aktywujący to miejsce to inna historia, to jest impuls zewnętrzny który wyciąga te wzorce na wierzch. I to co opisujesz - wejście w nowe środowisko, poczucie że nie masz sprawczości, że nie wiesz gdzie twoje miejsce - to jest Saturn tranzytujący albo dotykający Manipury przez dom VI lub X dosłownie w podręczniku. Mam jednak pytanie do was, do tych co pracują z czakrami - czy praca z Manipurą podczas trudnego tranzytu Saturna ma sens, czy Saturn 'przebija' tę pracę i trzeba czekać?
Słuchajcie, bo trochę odpłynęliśmy w astrologię i chcę się upewnić że dobrze śledzę. Modrzewka, jak teraz jest z tym żołądkiem fizycznie? Bo rozmawiamy o Saturnie i wahadłach, a zapomniałyśmy zapytać o podstawy.
To uczucie pod żebrami po prawej - mówisz po prawej stronie? Bo to mnie zatrzymuje. Manipura jest centralnie, a prawostronny ból żeber to już bardziej wątroba, pęcherzyk żółciowy energetycznie. Czy byłaś u lekarza z tym objawem, żeby wykluczyć coś fizycznego?
Właśnie tu bym zwolniła. Wątroba i pęcherzyk to w niektórych systemach Manipura, a w innych już nie - i to jest problem z nakładaniem map energetycznych jeden do jednego na anatomię. Saturnella, w której tradycji ty to tak lokalizujesz?
Zatrzymuję się przy tym słowie 'gniew'. Modrzewka, pytałaś wcześniej o te uczucia statusowe, o bycie pionkiem. Czy jest tam też coś co można by nazwać gniewem? Nawet takim cichym, zepchnietym?
I właśnie to trzymanie dla siebie jest kluczem. Zablokowany gniew w okolicach splotu słonecznego i wątroby - to jest bardzo spójne z tym co opisujesz fizycznie. Nie mówię że to diagnoza, ale warto z tym posiedzieć.
Pytanie do bardziej doświadczonych - bo słyszałam że tłumiony gniew to jeden z głównych powodów blokady Manipury, ale jak się z nim pracuje energetycznie? Mantra RAM jakoś go adresuje, czy to jest osobna kwestia?
Wchodzę bo śledziłem ten wątek i mam pytanie może głupie - to palenie papieru z gniewem, to jest rytuał? Czy to bardziej psychologiczne, bo rozumiem że samo pisanie można tłumaczyć psychologicznie, ale celowe palenie to już brzmi jak magia.
Słucham tej rozmowy o gniewach i rytuałach i wracam do siebie - bo chyba to jest właśnie mój problem. Nie z paleniem, nie z papierem, tylko z tym że ja nawet nie pozwalam sobie nazwać tego gniewem na głos. W myślach 'irytowanie się' brzmi bezpieczniej. Może dlatego mantra RAM działa u mnie tak ospale - energie nie ma gdzie pójść, bo nawet na poziomie słów to blokuję.
