To co opisuje Leszczynka z tymi fizycznymi ćwiczeniami to ciekawe, bo ja raczej od ćwiczeń ucieka, a może właśnie o to chodzi. Przysiady brzmią absurdalnie prosto jak na problem z czakrą, ale rozumiem logikę. Tylko jak długo? Bo nie wiem czy robić to przez pięć minut czy przez godzinę żeby poczuć jakiś efekt.
Nie mierzyłam czasu, szczerze. Po prostu robiłam dopóki nie poczułam że coś się zmienia w tym oderwaniu. U mnie to było jakieś poczucie ciężkości w nogach, dobrej ciężkości, jakby coś wróciło na dół. Myślę że tutaj zegarek przeszkadza bardziej niż pomaga.
To jest ważna uwaga i warto ją zapamiętać, bo wiele osób z nadaktywną Ajną popełnia błąd polegający na tym, że próbuje problem energetyczny rozwiązać narzędziami energetycznymi. A ciało jest najkrótszą drogą do Muladhary właśnie dlatego, że omija umysł. Jaryla, czy masz jakikolwiek regularny kontakt z aktywnością fizyczną, nie chodzi mi o sport wyczynowy, ale cokolwiek co angażuje ciało powtarzalnie?
Przepraszam że wtrącę, bo jestem z boku tej dyskusji głównie, ale zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy praca przy komputerze przez długi czas sama w sobie może nasilać tę nadaktywność Ajny? Chodzi mi o to, że cały czas jest się skupionym na ekranie, na myśleniu, przetwarzaniu.
Ale poczekajcie, to by oznaczało że prawie każdy pracownik biurowy powinien mieć nadaktywną Ajnę. Jakoś nie widzę żeby wszyscy siedzący przy komputerach mieli bóle głowy i widzenia. Nie mówię że Jaryla czegoś nie czuje, ale może przyczyna leży gdzie indziej.
A ile to było mniej więcej, godzina dziennie, pół godziny? Bo się zastanawiam czy mam podobną praktykę i czy powinnam się martwić.
No to masz odpowiedź dlaczego tak się stało. Godzina skupionej wizualizacji na Ajnie dziennie to sporo nawet dla kogoś z doświadczeniem, a bez wcześniejszego zakorzenionego Muladhary to prosi się o takie właśnie skutki. Powinnaś była zacząć od dołu.
Czekajcie, ale jeśli Jaryla teraz całkowicie przestanie pracować z Ajną, to ta czakra się sama wyrówna z czasem? Czy trzeba aktywnie robić coś żeby ją przyciągnąć w dół, bo inaczej zostanie nadaktywna?
Wracam do swojego pytania z wcześniej, bo to jest dla mnie ważne praktycznie. Jaryla mówi że ma deadline z tym mieszkaniem. Czy skoro wiadomo już że nadaktywność wzięła się z tej konkretnej praktyki, to przerwa na kilka dni plus uziemienie mogłyby go doprowadzić do tego minimum o którym Wrozka mówiła? Czy to jest realistyczne w krótkim czasie?
Wracając do samego mieszkania, bo trochę od tego odeszliśmy. Jaryla, czy masz w ogóle kogoś kto mógłby z tobą tam pojechać? Niekoniecznie eksperta, ale kogoś kogo znasz i komu ufasz, żeby mieć jakiś punkt odniesienia spoza własnej głowy?
Jestem ciekaw jednej rzeczy, bo o tym nikt jeszcze nie mówił. Zakładając że Jaryla tam jedzie i coś faktycznie odczuje, i zakładając że nie jest pewien czy to projekcja czy nie, to co z tym robi? Rezygnuje z mieszkania dla bezpieczeństwa czy bierze je w ciemno?
Głównie chodzi mi o ogólne odczucie miejsca, czy nie ma tam czegoś nieprzyjemnego. Słyszałem że poprzedni lokator dość nagle się wyprowadził i właścicielka nie mówi za dużo na ten temat. Trochę to czuję jako dziwne.
To jest konkretna informacja i ważna. Nagłe wyprowadzki to jeden z tych sygnałów które warto sprawdzić, ale powiem szczerze, przy zdrowej, spokojnej Ajnie byłbyś w lepszej pozycji żeby to ocenić. Teraz ryzykujesz że albo coś poczujesz i nie będziesz wiedział czy to prawdziwe, albo nic nie poczujesz bo zmysły masz przykryte szumem.
Mam może głupie pytanie, ale czy jest coś co Jaryla mógłby zrobić bezpośrednio przed wejściem do tego mieszkania, żeby trochę przyziemić się na tę jedną chwilę? Jakiś krótki rytuał albo chociaż ćwiczenie oddechowe?
Tupnięcie stopami serio działa? Pytam bez ironii, bo brzmi bardzo prosto i chciałabym wiedzieć czy za tym stoi coś konkretnego czy to bardziej taki symboliczny gest.
I tutaj wróciłbym do wątku Jaryli z praktycznego kąta. Wejście do mieszkania to nie jest sesja diagnostyczna, to jest oględziny. Rób notatki mentalne albo na telefonie, krótkie, konkretne. 'Tu jest wilgoć', 'tu śmierdzi', 'tu jest dziwna cisza'. Cokolwiek co jest obserwacją, nie interpretacją. Interpretować możesz potem, na zewnątrz, ze świeżą głową.
Wahadełko przy rozregulowanej Ajnie to jak próba zmierzenia temperatury termometrem który sam jest gorący. Możesz dostać wynik, ale nie wiesz czy mierzysz miejsce czy siebie. Zostaw je na potem, serio.
Dobra, bo mam wrażenie że trochę krążymy wokół tego samego. Jaryla chce jechać do mieszkania przy rozregulowanej Ajnie i wszyscy mu tłumaczą żeby nie używał wahadełka. Ale co tak naprawdę może się wydarzyć najgorzej? Bo rozumiem ryzyko błędnego odczytu, ale czy jest jakieś konkretne ryzyko dla niego samego?
Słucham tego wszystkiego i rozumiem, tylko mam jeden problem praktyczny. Muszę podjąć decyzję o mieszkaniu w ciągu kilku dni, nie mam tygodni na pracę nad Ajną. Czy naprawdę nie ma żadnego skrótu na tę jedną sytuację?
to jest twoje okno. Jeśli możesz umówić się na oglądanie mieszkania wcześnie rano, zanim wciągniesz się w myślenie i plany dnia, masz szansę na odczyt który będzie trochę czystszy. I w tym oknie używaj tylko ciała, nie głowy. Jak się czujesz wchodząc? Gdzie się spina? Czy oddech się wyrównuje czy zaciska? To są sygnały które działają niezależnie od stanu Ajny.
Właśnie to miałam na myśli wcześniej, kiedy pisałam o tej koleżance sceptycznej. Ona mimowolnie działała jak kotwica w tym sensie, że jej obecność wymuszała na mnie bycie tu i teraz, nie w jakimś energetycznym skanowaniu. Ile razy myślę że coś czuję, a potem okazuje się że to był mój własny stres tamtego dnia.
Przepraszam że znów wchodzę z bardziej przyziemnego kąta, ale zastanawiam się nad tym co Jaryla powiedział o właścicielce, że nie mówi za dużo. Czy nie warto po prostu zapytać wprost, dlaczego poprzedni lokator się wyprowadził? Jeśli wymija, to jest konkretna informacja, jeśli odpowie normalnie, to też wiesz więcej. Bez żadnego skanowania.
A czy ktoś tu w ogóle ma doświadczenie ze skanowaniem mieszkań przy zakupie albo wynajmie? Bo dużo rozmawiamy teoretycznie, ale ciekawi mnie jak to wygląda w praktyce kiedy ktoś robi to świadomie i metodycznie, a nie w takim stresie jak Jaryla teraz.
Ja kiedyś przy oglądaniu mieszkania miałem bardzo konkretne fizyczne odczucie zimna w jednym kącie, choć okna były zamknięte i nie było przeciągu. Nie powiem że to był odczyt energetyczny bo nie wiem, ale nie zabrałem tego mieszkania i do dziś nie wiem czy dobrze.
Słucham tej rozmowy o turmalinie i zimnym kącie u Szczepana i zastanawiam się, czy Jaryla w ogóle ma jakiś przedmiot przy sobie który mógłby pełnić taką funkcję na tej wizycie. Jaryla, masz coś stałego, coś co nosisz albo trzymasz w kieszeni? To nie musi być kamień, dosłownie cokolwiek z czym masz wyrobiony nawyk.
właśnie o punkt odniesienia. Kiedy masz rozregulowaną Ajnę, twoje własne odczyty mogą być zniekształcone, a zewnętrzny przedmiot daje ci coś neutralnego, przez co możesz przepuścić to co czujesz i sprawdzić czy to twoje, czy miejsca. Zegarek jest niewystarczający, bo masz do niego za dużo skojarzeń codziennych. Ale gdybyś przed wejściem do mieszkania kupił dosłownie kamień z ogrodniczego za dwa złote i trzymał go w dłoni, to by wystarczyło jako prowizorka.
Zatrzymuję się tu, bo mam wrażenie że zaczynamy budować coraz bardziej skomplikowany protokół dla kogoś, kto ma pierwszą w życiu impresję zamiast odczytu. Jaryla, powiedz szczerze, czy ty w ogóle czujesz żeby Ajna u ciebie działała normalnie w tej chwili? Bo jeśli jest nadaktywna jak pisałeś na początku, to kamień, godzina i zegarek ci nie pomogą, to tylko sprawi że będziesz miał złudzenie procedury.
