Do Emiliana - to co opisujesz z tą trawą to bardzo dobry kierunek. Dodam że możesz wzmocnić ten efekt trzymając przy sobie przez te dni jakiś ciemny kamień uziemiający - obsydian, czarny turmalin albo hematyt. Nie musi być duży, wystarczy że masz go w kieszeni albo leży blisko łóżka. Przy rozregulowaniu po intensywnej sesji to naprawdę pomaga sprowadzić energię z powrotem do dołu.
Słuchajcie, wracam tu bo chcę się odnieść do tego co powiedziała Wizjonerka wcześniej o mieszaniu systemów. Rozumiem zastrzeżenie, ale rok osobisty i priorytety czakr to nie jest moje wymysł - jest kilka szkół numerologicznych które to łączą. Nie twierdzę że to jedyna zmienna, tylko że może być dodatkową wskazówką. Emilian - czy ta dezorientacja po sesji zaczęła się zaraz po niej czy dopiero po kilku dniach?
Dobra wiec mam juz czwarta noc po przesunieciu łózka i dziś w końcu spałam spokojnie. Nie wiem czy to adaptacja czy faktycznie coś sie zmieniło ale rano nie miałam tego napiecia w karku które ostatnio budziło mnie o 5. Notuje to jak Ametystia radziła. Emilian - to co ty opisujesz z tą dezorientacja po sesji, czy to trwa dalej czy juz mija?
Na to pytanie o czas nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od tego jak głęboko układ zareagował. U mnie po jednej intensywnej sesji grupowej - innej niż twoja, ale podobnie intensywnej - wracanie do równowagi trwało jakieś dwa tygodnie. Ale pracowałam wtedy bez żadnego uziemienia. Skoro ty już to robisz, może pójść szybciej. Co jeszcze robisz poza tą trawą?
Wracam do pytania Marcela, bo mi się kręci w głowie. Piszesz 'czy lepiej nie zaczynać bez kogoś doświadczonego' - a mam pytanie dokładnie odwrotne: czy obecność kogoś 'doświadczonego' na sali automatycznie czyni sesję bezpieczną? Bo Emilian był właśnie na sesji prowadzonej. I wyszło jak wyszło. Może problem nie jest w tym 'z kimś czy sam' tylko w tym jakie masz wewnętrzne przygotowanie i samoświadomość?
To co Emilian opisuje - dwadzieścia osób, prowadzący bez indywidualnego kontaktu, dwie minuty uziemienia - to dla mnie brzmi jak warsztaty komercyjne robione na ilość. I nie mówię tego złośliwie, ale rynek jest jaki jest. Warto przy wyborze sesji grupowej pytać wprost: jak prowadzący reaguje jeśli ktoś poczuje się źle w trakcie. Jeśli nie ma odpowiedzi na to pytanie, to już mówi dużo.
Więc wracając do tytułowego pytania - czy praca z kilkoma czakrami jednocześnie jest bezpieczna - po tej całej rozmowie moje podsumowanie brzmi: zależy od trzech rzeczy. Kto prowadzi i czy widzi uczestników. Ile czasu masz za sobą własnej praktyki. I czy układ jest uziemiony przed i po. Czy ktoś ma inne zestawienie zmiennych?
