to co mówi Dadzbog.x o tym wzroku lekko poniżej linii, to brzmi jak technika trataka, znacie to? to jest taka hinduska metoda kontemplacji przez wpatrywanie się w punkt, i faktycznie jest używana właśnie do pracy z Ajną. więc może to nie jest taka zwykła obserwacja tylko coś z tradycyjnym uzasadnieniem za sobą. pytanie tylko czy ktoś z was to faktycznie ćwiczył, nie jako elementy medytacji czakrowej tylko jako samą technikę 🙂
Trataka to osobna praktyka i dobra ze ją wymieniłaś,bo to ważne rozróżnienie. W tratace punkt skupienia jest zewnętrzny, zazwyczaj plomien swiecy, i celem jest wlasnie koncentracja i oczyszczenie Ajny przez ten zewnętrzny obiekt. W medytacji czakrowej z otwartymi oczami nie chodzi o wpatrywanie się, tylko o miękką obecność, wzrok jest otwarty ale nie skupiony. To dwa zupełnie inne stany, choć podobnie wyglądają z zewnatrz. Czy ktos mieszajac obie techniki zaobserwował coś interesującego?
ja próbowałam kiedyś ze świecą ale kompletnie nie umiałam się skupić, oczy mi łzawiły i myślałam bardziej o tym żeby nie mrugać niż o jakiejkolwiek czakrze 😀 może robiłam coś źle, ale przez chwilę ta granica między "widzę świecę" a "już nie widzę świecy" to było dziwne uczucie, jakby oczy mi się zdekoncentrowały celowo
No dobra, ja wróciłam do tego co napisałam wcześniej o kolejności od korony w dół, i właściwie mam teraz pytanie do Ewarysta abo Dadzboga, bo skoro problem jest w tym że kończę na Ajnie, to czy wystarczy że po prostu na kniec jeszcze raz wrócę myślami do Muladhary? coś w stylu: robię od korony w dół, a na koniec krótki "powrót" do korzenia żeby zamknąć od dłou? czy to jest bez sensu energetycznie?
dobrze że ten wątek z technikami zamykania wyszedł, bo to naprawdę podstawa i nie ma co tego pomijać. ale wróćmy na chwilę do samego pytania o efekty dla psychiki, bo Konstancja o to pytała. chcę zapytać bardziej konkretnie: czy ktoś zauważył różnicę nie tyle w samym odczuciu PODCZAS medytacji, tylko w tym jak się czuje przez resztę dnia? tzn. czy otwarte oczy przez cały czas trwwania sesji przekłada się na coś zauważalnego po fakcie?
O, to właśnie mnie interesuje! Bo ja ze swojej strony powiem że kiedyś zrobiłam taki eksperyment przez jakiś czas, raz z otwartymi raz z zamkniętymi, i szczerze? przy otwartych oczach miałam poczucie że jestem przez cały dzień bardziej "w kontakcie" z tym co robię. Jakby ta medytacja zamiast mnie wyłączyć, to mnie naostrzyła. Ale nie wiem czy to efekt otwartych oczu jako takich, czy może po prostu byłam w tym czasie w lepszej kondycji ogólnie. Ciężko to rozdzielić.
Basieńkaa pyta o coś ważnego i to jest właśnie jeden z ciekawszych aspektów tej rozmowy. Z perspektywy pracy z polami energetycznymi: medytacja z otwartymi oczami tworzy inny rodzaj integracji. Zamknięte oczy to praca "do wewnątrz", niejako izolacja od zewnętrznego pola. otwarte oczy to praca przy zachowanym kontakcie z tym co na zewnątrz, i to może faktycznie przekładać się na lepszą obecność przez resztę dnia bo nie ma tego ostrego przejścia między stanem medytacji a stanem zwykłego funkcjonowania. tylko pytanie czy ta obecność jest efektem pracy z czakrami czy samego faktu że nie "wyłączałaś się"?
czyli to trochę jakby medytacja z otwartymi oczami w ogóle nie tworzyła tego rozłamu miedzy "przed" i "po", tak? bo jak siedzisz z otwartymi oczami to jakby nigdy w pelni nie wychodzisz ze świata zewnętrznego, wiec nie ma z czego wychodzić po skonczeniu. mam to dobrze?
ta metafora z nitką jest piękna! ale mam pytanie, czy to "utrzymanie nitki" nie przeszkadza właśnie w głębszej pracy z czakrami? bo ja rozumiem że to pomaga w uziemieniu, ale czy np. przy pracy z Visuddhą czy Ajną, gdzie chodzi o coś subtelniejszego, otwarte oczy nie będą jednak rozpraszać? szczerze się zastanawiam, nie podważam
auć, to co pisze Glozka ma sens, bo właściwie otwarte oczy to może być inne sposób do innego celu, nie lepsze ani gorsze. ale zastanawiam się nad jedną rzeczą: jeśli ktoś ma np. naprawdę zablokowaną Visuddhę i trudność z wyrażaniem siebie, to czy praca z otwartymi oczami i "kontaktem na zewnątrz" nie będzie dla takiej osoby za trudna na początku?! bo ta osoba właśnie może mieć problem z byciem "widzianą" nawet we własnym pokoju
dobra ale chwila bo trosze mi to wszystko zjeżdża w bardzo specyficzne przypadki kliniczne prawie, a pytanie Konstancji było hyba bardziej ogólne. dla zwykłej osoby bez jakichś głębokich traum, ktora po prostu zastanawia sie czy warto spróbować otwartych oczu, to co powiemy? bo ta dyskusja morze odstraszyć a nie zachęcić
haha Zdzichu57 masz trosze racje, ja juz trochę się gubię w tym wszystkim. ale z drugiej strony to co tu piszecie jest naprawdę ciekawe, nawet jeśli nie wszystko do mnie bezpośrednio trafia. hyba na razie po prostu spróbuję, mam swój kwarcowy kulę na półce, morze będę się wpatrywać w nią zamiast w ścianę? czy to ma sens czy lepiej w ścianę
hej, wróćmy na chwilę do tego o czym mówi Konstancja z tą kulą kwarcową! bo mi się coś przypomniało. próbowałam kiedyś medytować z otwartymi oczami mając przed sobą kulę właśnie i to jest zupełnie inne doświadczenie niż bez żadnego obiektu. nie wiem czy to "liczy się" bardziej jako trataka czy jako normalna medytacja czakrowa ale coś tam działało. pytanie do bardziej doświadczonych: czy obiekt przed oczami zmienia coś w tym jak przepływ energii się ustawia?
to jest dobre pytanie i nie do konca proste. kula kwarcowa jako punkt skupienia wzroku to nie to samo co swieca w tratace bo kwarc sam w sobie wnosi wlasna energię do pola. wiec masz dwa procesy naraz: stabilizacje wzroku przez skupienie na obiekcie i interakcje z energią kamienia. to morze wzmacniać pewne czakry selektywnie, kwarc przezrocysty jest szczególnie "rozmowny" z korona i z Ajną. ale czy to lepsze? zależy co chcesz osiagnac. przy Muladharze pewnie nie sięgałbym po kryształ górski.
o, to nie wiedziałam że kwarc może mieć takie preferencje jeśli tak to można powiedzieć 🙂 myślałam że jak mam kamień to poprostu pomagam sobie w skupieniu. no to teraz się zastanawiam czy ta moja kula to mi nie "przekłamuje" pracy z niższymi czakrami. czy to znaczy że powinnam ją odkładać kiedy chcę medytować na np. Manipurę albo korzeniową?
szczerze?? na poczatek nie komplikuj. jeśli kula pomaga ci się skupic i nie czujesz zadnego dyskomfortu to zostaw ją. te subtelnosci z dobieraniem kamieni do konkretnych czakr to pozziom bardziej zaawansowanej pracy. zanim tam dojdziesz, wazniejsze żebyś wogole siedziała i medytowala regularnie. kamień nie zepsuje ci sesji na korzeniowa moze tylko nie "dołoży" tyle co obsydian albo hematyt. roznica jest ale nie dramatyczna.
hmm, ja bym się trochę nie zgodziła. krysztal górski ma to do siebie ze wzmacnia wszystko co jest już aktywne, więc jeśli Ajna jest nadaktywna to praca z kulą może to jeszcze bardziej podbić. i przy otwartych oczach patrzysz na obiekt który pasuje z górą głowy, więc dolne czakry dostają mniej uwagi energetycznej. to nie jest bez znaczenia nawet dla poczatkujacych. chociaż Dadzbog pewnie powie że przesadzam.
no właśnie nie wiem czy mam nadaktywną Ajnę. czytałam gdzieś że objawy to bóle głowy,żywe sny i może nadwrażliwość na bodźce,i to co prawda trochę mi pasuje ale nie wiem czy to nie jest poprostu że jestem zmęczona 😀 jak to właściwie odróżnić?
to co opisujesz to faktycznie może być wiele rzeczy i sama energia trzeciego oka to tylko jedna z możliwości. nadaktywna Ajna często idzie w parze z "odlotem od ciała", takim poczuciem że jesteś bardziej w głowie niż w nogach. masz to? jeśli tak, to otwarte oczy podczas medytacji mogą być akurat dla ciebie korzystne bo trzymają cię w kontakcie z tu i teraz. ale to wciąż nie diagnoza, tylko wskazówka.
chcę wrócić do pytania kture zadałam wcześniej o to zamknięcie od dołu bo nie dostałam do końca jasnej odpowiedzi. Majka01 powiedziała żeby ciało poczuło Muladharę, a nie tylko żeby o niej pomyśleć. ale jak konkretnie to zrobić jeśli pracuję z otwartymi oczami i jestem skupiona na tym co widzę?! ^^ czy to wymaga jakiegoś specjalnego ruchu, oddechu, czegoś fizycznego? bo sama wizualizacja mi jakoś nie wystarcza żeby "poczuć" dół
o, tupnięcie przed medytacją to jest coś o czym nigdy nie słyszałam ale szczerze to wydaje mi się takie przyziemne i trosze zabawne że mogłoby właśnie przez to działać 😀 spróbuję. a Majka, to z tym wzrokiem ku dołowi to chodzi o patrzenie w podłogę czy bradziej o wewnętrzne skierowanie uwagi w dół bo przy otwartych oczach nie bardzo wiem jak to połączyć 🙂
dobra,może jestem jedną z niewielu któer tu powiedzą wprost: to tupanie i opuszczanie wzroku przed medytacją to są dobre rzeczy same w sobi, ale chcę żebyśmy nie gubili meritum. pytanie Konstancji było o efekty dla psychiki, i ta rozmowa co chwilę odpływa w technikalia. czy ktoś z was ma konkretne obserwcje co do tego jak ta metoda wpływa na nastrój, emojce, stabilność psychiczną? nie jak się pracuje z czakrami ale co z tego wynika w codziennym życiu?
no właśnie, Basieńkaa mówi ważną rzecz. ja ze swojej strony mogę dodać do tego co wcześniej pisałam, że przy regularnej praktyce z otwartymi oczami zauważyłam jedną bardzo konkretną zmianę: mniej wpadałam w takie spirale myślowe wieczorami. wie ktoś o czym mówię? takie rozkręcanie się w kółko w głowie przed snem. po jakimś czasie regularnej medtyacji z otwartymi oczami to się wyraźnie uspokoiło. czy to zasługa konkrentie otwartych oczu czy w ogóle regularności, tego nie wiem, ale jest
te spirrale myślowe to mam i to mocno i wlasnie dlatego sie pytam o te otwarte oczy. bo przy zamkniętych oczach mam wrarzeie że te spirale jeszcze bardziej się rozkrecaja, jakby ciemność pod powiekami to bylo zaproszenie dla wszystkich myśli zeby weszły na raz. przy otwartych hyba mam jakiś dodatkowy "hamulec" zewnetrzny. 🙁 czy to brzmi sensownie czy to tylko mojee?!
czyli można powiedzieć że otwarte oczy to właściwie bardziej naturalne dla kogoś kto ma tendencję do "uciekania w głowę"?? bo ja właśnie taką mam. i zastanawiam się czy to też ma związek z tym co Lunella pisała o integracji, że energia nie odpływa do wewnątrz tak bardzo i zostaje trochę bardziej przy ciele?
sluchajcie, czytam ten watek od poczatku i mam wrazenie ze wy wszyscy zakładacie ze efekty medytacji w ogóle sa realne i tylko zastanawiacie się nad szczegółami techniki. czy ktoś sie kiedys zatrzymal i zapytal: a skad wiemy ze otwarte vs zamkniete ozcy robi jakakolwiek roznice w "przepływie energii" a nie po prostu w komforcie siedzenia? nie sugeruję ze to bez sensu, na prawde pytam
ja i tak spróbuję z otwartymi oczami bo przy zamknietych na prawdę mi nie idzie. nawet nie chodzi o spirale jako takie, bardziej o to że natychmiast zaczynam analizowac czy "dobrze medytuję" i to jest ten najgorszy mozliwy stan do medytacji chyba 😀 wiec dla mnie sam fakt że otwarte oczy moga to przerwać jest wystarczającym poowdem żeby próbować. czy to jest czakrowe czy nie - zobaczymy
