W tarocie mam podobny dylemat - czy Wieża naprawdę 'jest' katastrofą, czy tylko ją symbolizuje? Doszłam do wniosku że to rozróżnienie ma znaczenie praktyczne. Jeśli kolor to symbol, to możesz mieć inny symbol i nadal trafić w to samo. Jeśli kolor to esencja, to odchylenie oznacza błąd. Teofilka, jak ty to czujesz u siebie?
Przepraszam że wchodzę z zupełnie innej strony, ale właśnie próbowałam zrobić test kolorami który ktoś wyżej wspominał i zupełnie nie wiem jak go interpretować. Wybrałam zielony jako pierwszy i czuję się przez to jeszcze bardziej zagubiona. To automatycznie znaczy coś o Anahacie?
ostrożnie z łączeniem pozycji wyborów w liniową narrację, bo różne wersje tego testu mają inną logikę kolejności. Ale wróćmy na chwilę do twojego oryginalnego pytania, bo mnie ciekawi coś innego. Pisałaś że twoje synestezyjne kolory 'odbiegają od podręcznikowych' przy niektórych czakrach. Przy której najczęściej?
No właśnie, tu leży mój problem z całą tą rozmową. Helenka, ty właśnie opisałaś metodę w której kolor potwierdza słowa, a słowa potwierdzają kolor. Tylko że to jest koło. Gdzie jest punkt zewnętrzny?
Mam wrażenie że ta rozmowa gubi z oczu jedno konkretne pytanie z tytułu wątku. Czy kolory czakr są subiektywne czy obiektywne. I nie słyszę żadnej konkretnej odpowiedzi, tylko 'może jedno, może drugie'. Ktoś ma jakieś twarde stanowisko?
To co Karolcia opisuje, to mnie zastanawia od zupełnie innej strony. Czy ta kobieta widziała swój czerwony sama, czy tylko ty go widziałaś? Bo jeśli synestezja Teofilki i twoje odczucia mówią o tej samej osobie coś innego, to jedno z was 'wyłapuje' inną warstwę?
Siedzę cicho i słucham, ale to pytanie Ulki mnie trafiło. Czy ktoś w ogóle próbował porównać jednocześnie dwie osoby skanujące tę samą czakrę tego samego człowieka? I sprawdzić czy kolory się pokrywają?
Ale właśnie to jest ciekawe, bo Teofilka ma synestezję, czyli jej kolor jest sensoryczny, a nie wybrany z palety. Czy Karolcia, kiedy 'widzi' kolory przy skanowaniu, to jest podobne doświadczenie zmysłowe, czy bardziej wrażenie, intuicja, coś co potem tłumaczy na kolor?
To jest właśnie ten moment, w którym chciałem dojść przez ostatnie kilkanaście postów. Mamy dwie osoby które opisują coś podobnego zupełnie różnymi słowami i żadna nie wie czy mówią o tym samym. I to ma być diagnostyka?
Mam notatki z podobnej rozmowy którą prowadziłam z koleżanką praktycznie twarzą w twarz. Obie skanowałyśmy tę samą osobę, ja wahadełkiem, ona dłonią. Nie rozmawiałyśmy w trakcie, potem porównałyśmy. Przy czakrze serca powiedziałam 'różowa, ale blada, jakby wyblakła', ona powiedziała 'czuję zimno i jakiś zastój'. Różne modalności, ale opis stanu się pokrywał. Czy to coś dowodzi? Może nie, ale mnie nie wychodzi z głowy.
To mi przypomina coś zupełnie innego, ale może jednak powiązanego. Kiedy jako dziecko 'czułam' pokoje, że jeden był ciepły a drugi ciężki, też nie wiedziałam czy to moje emocje, czy coś z zewnątrz. Dopiero jak inni mówili to samo o tym samym pokoju, zaczęłam myśleć że może to nie tylko moje. Może z czakrami jest podobnie, że zgodność kilku osób to jest właśnie ten punkt zewnętrzny którego szukał Pankracy?
Chcę wrócić do synestezji Teofilki bo mi się wydaje że cały wątek od tego odszedł. Teofilka, napisałaś wcześniej że twój kolor przy Manipurze to oliwka albo zgniła zieleń, nie żółty. Czy to się zmienia w czasie? Znaczy, czy ta sama czakra miewa u ciebie różne kolory w różnych momentach?
To co opisujesz, ta zmienność koloru w zależności od stanu, to mi się wydaje ważniejsze niż to czy twój kolor zgadza się z podręcznikiem. Bo jeśli twoja synestezja jest spójna wewnętrznie i odzwierciedla coś co faktycznie czujesz, to może właśnie to jest twój osobisty klucz diagnostyczny, niezależnie od tradycji.
Przepraszam że wchodzę po dłuższym czasie, ale to co Dadzbog napisał bardzo mi pasuje... znaczy, przemawia do mnie. Bo ja z numerologią mam podobnie, moje skojarzenia z liczbami trochę odbiegają od klasycznych i przez długi czas myślałam że robię błędy. A teraz zaczynam myśleć że może każdy ma po prostu swój dialekt.
To jest pytanie które można by zadać każdej metodzie diagnostycznej, nie tylko synestezji. Skąd wiesz że wahadełko 'odpowiada' czakrze, a nie twojemu napięciu mięśni? Skąd wiesz że ciepło przy dłoni to energia, a nie własne ciepło ciała? Na pewnym poziomie każda z tych metod opiera się na założeniu że sygnał jest sygnałem, a nie szumem. Teofilka, a czy zdarzyło ci się że kolor się pojawił i zupełnie nie zgadzał się z tym co potem czułaś?
To jest bardzo ciekawy przypadek, bo sugerowałby że twoja synestezja może działać antycypująco, czyli wyprzedać świadome rozumienie. Czy to był jednorazowy przypadek, czy masz więcej takich przykładów gdzie kolor coś zapowiadał, a nie opisywał teraźniejszość?
To co Strzaska opisuje z tą kreatywnością pamięci, to jest chyba sedno tego całego problemu. I nie mówię tego złośliwie, bo sam się na tym łapię. Raz miałem bardzo silne poczucie że coś niedobrego dzieje się z moją Muladharą, bo miałem bóle kolan i takie ogólne poczucie braku stabilności. I przez jakiś czas wszystko co się wydarzyło interpretowałem w tym kluczu. Jak wyszedłem z tego przekonania, to te same fakty zaczęły wyglądać inaczej.
Ale właśnie, Teofilka, to jest pytanie które chyba warto postawić inaczej. Nie 'czy moje kolory są obiektywnie trafne', tylko 'czy mój system kolorów jest spójny i czy pomaga mi'. Ja przy tarotu też nie myślę 'czy ta karta obiektywnie coś znaczy', tylko 'czy ta karta coś mi mówi w tej chwili'. I jak ktoś pyta mnie o weryfikację, to mówię, spójrz za miesiąc czy dwa, co z tego zostało.
Hej, wracając do tego co Helenka napisała o 'osobistym języku energetycznym', to mam pytanie które mnie od jakiegoś czasu chodzi po głowie. Czy jeśli każdy z nas ma swój własny język kolorów i odczuć, to czy możemy w ogóle nauczyć się od siebie nawzajem? Czy to nie oznacza że każda osoba jest w jakimś sensie w swojej własnej bańce diagnostycznej?
I to jest ciekawe, bo ten szarobury kolor w moim pokoju od jakiegoś czasu bardzo się nasilił. Zastanawiam się czy to związane z moją Anahata, którą widziałam ostatnio tak niewyraźnie, czy może pokój sam w sobie ma jakiś problem niezależny ode mnie.
To jest coś co mnie bardzo ciekawi w tej rozmowie, bo zaczynałyśmy od pytania o kolory czakr u różnych ludzi, a teraz dochodzimy do tego że przestrzeń też ma swój 'kolor' czy 'odczucie'. Teofilka, czy kolor pokoju który widzisz jest w jakiś sposób podobny do barw które widzisz przy zablokowanych czakrach? Bo to by sugerowało że twoja synestezja działa podobnie dla ciał i dla przestrzeni.
Ale to by właśnie sugerowało to drugie, nie pierwsze. Jeśli twój mózg używa tych samych barw dla 'coś nie gra' niezależnie od tego czy patrzy na człowieka czy na pokój, to może to być po prostu ujednolicony system alarmowy, a nie dwie osobne rzeczy które się pokrywają. To nie jest zarzut, po prostu pytanie o to jak interpretujesz tę spójność.
To jest bardzo ważna obserwacja. Jeden przypadek rozbieżności nie przesądza oczywiście o niczym, ale skłania do pytania, czy twoja synestezja może być wrażliwa na twój stan w danym momencie. Jak się czułaś tego dnia ogólnie? Pytam bo jeśli twoja własna Manipura była w zastoju, mogło to przykryć to co widziałaś w przestrzeni.
To jest coś z czym się borykam przy wahadełku od dawna. Jak mam zły dzień, odczyty są inne. Próbowałam to kontrolować przez 'kalibrację' na początku, czyli pytanie o coś o czym wiem odpowiedź, ale i tak nie jestem pewna czy eliminuję swój stan czy tylko jego część. Teofilka, ty masz jakiś sposób żeby sprawdzić czy twoja synestezja jest danego dnia 'czysta'?
Właśnie sobie wyobraziłem kalibrację przez patrzenie na własną rękę i to ma sens, bo znasz swój stan. Ale czy to nie jest problem że kalibrujesz na sobie i potem patrzysz też na siebie kiedy skanuje się pokój? Przecież pokój nie żyje tak jak ciało ludzkie. Czy kolor który widzisz przy ścianie może w ogóle być porównywalny z kolorem przy człowieku?
Chciałam tylko dodać że czytałam kiedyś o metodzie oczyszczania przestrzeni przez świadome oddychanie i wizualizację białego światła wypełniającego pokój od podłogi do sufitu. Może jeśli kolor pokoju się zmienia dla Teofilki, to ona sama mogłaby sprawdzić po oczyszczeniu czy kolor się zmienił. Byłby to taki wewnętrzny test przed i po.
I to jest chyba najważniejszy moment tej rozmowy. To nie jest zła pozycja, żeby w niej być. Właśnie ta gotowość do sprawdzenia, nawet jeśli wynik może być trudny, to jest coś co odróżnia praktykę od wiary. Dadzbog, co ty o tym myślisz, bo wcześniej pytałeś o punkty odniesienia, a tu mamy coś konkretnego w zasięgu.
