A ja mam inne pytanie, bo trochę mnie to intryguje z tą kolejnością. Czy pracując z Manipurą można przypadkowo ruszyć coś w Swadhishtanie albo korzeniu? Bo też słyszałam że jak zaczynasz pracę energetyczną, to czasem wychodzi coś z dolnych czakr i człowiek nie wie skąd.
Muszę powiedzieć że ta rozmowa mi bardzo pomogła, bo od miesięcy mam właśnie to co Emilek opisał na początku - tę samotność w towarzystwie. I jakoś nigdy nie pomyślałam że może chodzić o splot, nie o serce. Zawsze skupiałam się na Anahacie i chyba dlatego mało co się zmieniało. Dziękuję wam wszystkim za ten wątek.
Przepraszam że się wtrącam, bo nie jestem zbyt obeznana z tematem. Ale to co piszecie o tym że dobry objaw wraca - czy to znaczy że blokada jest głębsza i potrzeba po prostu więcej czasu, czy że metoda jest zła? Bo nie rozumiem jak odróżnić jedno od drugiego.
Myślę że rozumiem co mówi Paradoxa. To znaczy że mogę zacząć od tej Manipury, RAM jako mantra, postawa, może tygrysie oko jak Begonia mówiła - i obserwować co się dzieje. Nie czekać na jakiś wielki przełom, tylko patrzeć czy coś się zmienia w tym jak czuję się wśród ludzi.
Emilek, dokładnie tak. I jedno małe uzupełnienie - zapisuj to. Nie dziennik duchowy ani nic oficjalnego, tylko parę słów po spotkaniu towarzyskim: jak się czułem, czy było kurczenie, czy coś się zmieniło. Bo za dwa tygodnie nie pamiętasz skąd startowałeś i nie widzisz że coś drgnęło.
Emilek, to z tym zapisywaniem to naprawdę dobra rada, Hania ma rację. Ja kiedyś myślałam że będę pamiętać i oczywiście nie pamiętałam. A potem człowiek nie wie czy mu lepiej czy gorzej, bo nie ma punktu odniesienia. Chociaż parę słów w telefonie, nawet nieładnie, byle było.
A mnie wraca jedno pytanie, bo chyba nie do końca rozumiem. Mówicie o tej Manipurze jako o podłożu - ale jak rozpoznać czy to rzeczywiście splot blokuje serce, a nie że po prostu mam dwie niezależne blokady naraz? Czy to w ogóle możliwe, żeby kilka czakr było zamkniętych jednocześnie?
Przyznam szczerze że słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam mieszane uczucia. Nie dlatego że podważam wasze doświadczenia - ale czy nie jest tak że samotność to po prostu... samotność? Rozumiem że te korelacje mogą być pomocne jako metafora dla pracy z emocjami. Ale martwię się kiedy ktoś zaczyna szukać winnego w czakrach zamiast np. pomyśleć o tym z kim się otacza albo co zmienić w życiu.
Promyczkaa, nie weź tego do siebie, ale akurat to już przemyślałem. Mam kontakty, bywam z ludźmi, próbowałem różnych rzeczy. Ten problem nie jest z braku okazji - jest z tego jak się czuję będąc z nimi. I właśnie dlatego zacząłem szukać w innym kierunku. Nie zamiast normalnego życia, tylko żeby zrozumieć co jest w środku.
