Sugilitka to bardzo dobrze ujęłaś. mam jedno pytanie do Wanessy, bo to zmieni sposób patrzenia na ten problem. te obsesyjne myśli, o których pisałaś na początku wątku, czy są bardziej jak analizowanie czegoś w kółko, czy raczej jak odtwarzanie jakiejś sceny albo rozmowy? to nie jest bez znaczenia dla ustalenia gdzie naprawdę jest źródło
Florka, o, to ciekawe rozróżnienie. jak to tak opisujesz to... chyba bardziej odtwarzanie. jak pętla filmowa. ta sama scena, te same słowa, i za każdym razem zastanawiam się co powinnam była powiedzieć inaczej. więc to chyba bardziej serce niż głowa?
to co piszesz Wanessa to klasyczny wzorzec przy zablokowanej Vishuddhzie, nie tylko sercu. ta 'pętla filmowa' z wariantami 'co powinnam była powiedzieć' to jest niespełniona komunikacja. Anahata niesie żal, ale Vishuddha niesie słowo które nie padło. obydwie są tu zaangażowane i to nie jest ani-ani, to jest układ
dokładnie, i nie robiłabym z tego wyścigu 'która czakra jest ważniejsza', bo tu wyraźnie mamy do czynienia z łańcuchem. ale żeby nie zostawić tego tylko w teorii, Wanessa, próbowałaś kiedykolwiek napisać to co chciałaś powiedzieć tej osobie? nie do niej, po prostu na kartce, dla siebie? to jest jeden z prostszych sposobów żeby dać Vishuddhzie ujście
Hematytka, z tym paleniem listow - uwazam ze to ma sens ale nie polecalbym tego robic bez jakiegos uziemienia przed i po. jak otwierasz taka blokade i nie jestes zakorzeniona to mozesz poczuc sie pozniej bardzo dziwnie, taka 'rozchwiana'. Muladhara musi byc stabilna zanim sie bierze za Vishuddhe i wyzej, powtarzam to chyba trzeci raz w tym watku 🙂
Denarka, sekwencja. uziemienie to nie jest jednorazowy odhaczony punkt, to jest stan z którym wchodzisz w każdą głębszą pracę. zrób kilka dni tylko z Muladharą, poczuj czy jest jakaś różnica w ciele, a potem dopiero rozszerzaj. to nie jest strata czasu
a jak w ogóle sprawdzić czy Muladhara jest w porządku zanim zacznie się cokolwiek innego? bo zaglądam tu i się zastanawiam czy u mnie też tak nie jest, że gdzieś niżej jest problem a myślę że to góra
to co Chalcedonka mówi o staniu boso, u mnie to naprawdę działało. głupie, proste, ale po kilku minutach czułam jak coś odpuszcza tu, w okolicach brzucha i ud. jakby dosłownie grawitacja wracała na swoje miejsce. i co ciekawe, po takim uziemieniu te obsesyjne myślowe pętle też były mniej natrętne. czyli może Chalcedonka ma rację że to naprawdę od dołu trzeba zacząć
hej, wracam do pytania które zadałam Sugilice o te kamienie na dwóch czakrach jednocześnie i jeszcze nie dostałam odpowiedzi 🙂 leżysz i kładziesz po jednym na każdym punkcie, tak? czy to musi być jakaś konkretna pozycja ciała? bo słyszałam że nogi powinny być w określonym ułożeniu
zasnięcie podczas pracy z kamieniami to właściwie nie jest zły znak, ciało bierze to czego potrzebuje. ale żeby odpowiedzieć na pytanie, to zazwyczaj mówi się o 15-20 minutach jako minimum żeby kamień 'wszedł' w kontakt z polem. krótcej to trochę jak herbata zaparzona minutę, niby ok ale nie do końca
ojej, tyle się tu dzieje odkąd ostatnio czytałam ten wątek. mam pytanie do całej tej dyskusji o Vishuddhzie i listach, czy ktoś próbował połączyć to z medytacją z mantrą HAM? bo czytałam że HAM jest właśnie dla gardła i podobno przy regularnym powtarzaniu rozluźnia ten obszar fizycznie. Wanessa, może to byłoby łagodniejsze wejście niż od razu pisanie tego co trudne?
HAM działa, ale uczciwie powiem, że przy głębokich blokadach Vishuddhzy sama mantra może być niewystarczająca jako jedyna technika. to jest dobry punkt startowy, szczególnie jeśli ktoś jeszcze nie jest gotowy na bezpośrednią konfrontację z emocją. ale te dwie rzeczy, mantra i zapisanie, mogą iść razem. mantra jako przygotowanie pola, pismo jako uwolnienie
czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam mieszane uczucia. z jednej strony widzę tutaj dużo ciepła i dobrej woli. z drugiej, budujecie coraz bardziej rozbudowany model, Muladhara, Vishuddha, Anahata, Adżna, wszystko naraz, i to na podstawie kilku zdań Wanessy o myślach i napięciu w barkach. czy naprawdę uważacie że da się tak zdiagnozować co jest 'pierwotną przyczyną'? pytam serio, nie złośliwie
Wanessa dobrze robi że wraca do punktu wyjścia. Zephyra, rozumiem twój dystans i szanuję go, ale to jest forum, nie gabinet. nikt tu nie wystawia zaświadczeń. ludzie dzielą się obserwacjami i to ma swoją wartość nawet jeśli model jest niedoskonały. a obsesyjne myśli i Adżna to temat który naprawdę ma sens żeby pogłębić
to nie jest dziwne, Wanessa, to jest bardzo konkretna wskazówka. default mode network, czyli ten tryb w którym mózg 'odpływa' przy czynnościach automatycznych, jest powiązany z ruminacjami. ale z perspektywy czakr to ciekawe, bo Adżna jest często bardziej rozbudzona przy ruchu ciała niż przy świadomej medytacji. niektórzy mają dokładnie ten wzorzec - ciało zajęte, głowa pędzi. znasz to uczucie że jakbyś miała dwa tryby i nie możesz ich zsynchronizować?
hej, wtrącę się bo mam dokładnie to samo. robię coś ręcznie, na przykład gotuję, i nagle jestem w środku jakiejś rozmowy sprzed roku. dosłownie. a jak siadam do medytacji to cisza. to jest w ogóle normalne? bo czytam i myślę że może u mnie też Adżna robi jakieś rzeczy
wracając do tego co Florka powiedziała o synchronizacji, to mnie bardzo trafia. ja kiedyś chodziłam na jogę i instruktorka mówiła dokładnie o tym, że przy asanach aktywuje się inna warstwa uwagi i te same myśli które krążą w głowie w codzienności nagle wychodzą na powierzchnię. jakby ruch ciała był kluczem który otwiera szufladę. wtedy to brzmiało poetycko, a teraz widzę że to ma sens energetycznie
Hematytka, z tym kluczem i szufladą to ładna metafora ale mam pytanie praktyczne - czy jak te mysli wychodzą na powierzchnie podczas jogi, to po sesji jest lepiej czy gorzej? bo to ważne rozroznienie. niektore blokady po otworzeniu sie goja, inne potrzebuja więcej pracy
to co Hematytka mówi o jodze i wychodzeniu rzeczy na wierzch, to mi się przypomniało że kilka razy po zwykłym spacerze miałam takie nagłe wspomnienie czegoś przykrego i się zatrzymałam na środku chodnika. nie wiem czy to ma związek z czakrami ale skoro tu o ruchu mowa to może ktoś wie co to jest?
ok ale czy my nie wchodzimy teraz za bardzo w EMDR i neuropsychologię zamiast w temat? bo to są dwie różne rozmowy. albo gadamy o tym jak działa Adżna w kontekście obsesyjnych myśli, albo gadamy o default mode network. mieszanie tego sprawia że ani jedno ani drugie nie jest precyzyjne
nie mówię że to niepomocne. mówię że jak zaczynamy mieszać języki to Wanessa dostaje na wejście trzy różne modele wyjaśnienia i może nie wiedzieć co z tym zrobić. Wanessa, jak ty to odbierasz, wolisz bardziej konkretne ćwiczenia czy bardziej rozumieć skąd to pochodzi?
szczerze? chyba jedno i drugie. ale jak mam wybrać, to najpierw chcę zrozumieć, bo jak nie wiem skąd coś jest to nie ufam ćwiczeniu. więc może najpierw skąd, a potem jak
Wanessa, to mądre podejście. i właśnie dlatego warto spojrzeć na te myśli które krążą nie tylko od strony czakry, ale też od strony kierunku. czy te obsesyjne myśli są o przeszłości, przyszłości, czy o sytuacjach które mogłyby się wydarzyć a się nie wydarzyły? to naprawdę zmienia obraz, bo Adżna przy nadaktywności inaczej generuje lęk antycypacyjny a inaczej pętle retrospektywne
oo, Sugilitka, to jest bardzo sensowne pytanie i teraz sama się zastanawiam u siebie. bo mam i to i to, i nie wiem jak to rozdzielić. jak coś jest i lękiem o przyszłość i jednocześnie odgrywaniem przeszłości to co to mówi o Adżnie?
ja to sobie próbowałam kiedyś rozrysować na kartce, co jest 'cofaniem się' a co jest 'wybieganiem do przodu' i okazało się że prawie wszystkie moje pętle to jest kombinacja, czyli cofam się po to żeby się bać przyszłości. jakby przeszłość była dowodem na to że przyszłość będzie zła. nie wiem czy to Adżna czy coś innego ale to było odkrywcze samo w sobie
to co Ametystka napisała o cofaniu się po dowód na przyszłość, to mnie uderzyło. bo jak tak patrzę na swoje myśli, to też tak działa. jakby moja głowa zbierała wycinki z przeszłości i układała z nich scenariusz co złego może się zdarzyć. i to się kręci w kółko podczas tych automatycznych czynności o których mówiłam. to w ogóle ma jakąś nazwę w pracy z czakrami?
ma, i to kilka. w tradycji wedyjskiej takie pętle myślowe to są samskaary, ślady po przeszłych doświadczeniach, które tkwią w polu energetycznym i aktywują się przy byle pobudzeniu. Adżna jest tym centrum gdzie one 'wychodzą na powierzchnię' ale źródło często siedzi głębiej, w niższych czakrach. Maladhara trzyma lęk egzystencjalny, Swadhisthana emocje z relacji. Adżna tylko to wyświetla. dlatego praca wyłącznie z trzecim okiem może nie wystarczyć.
