ok to ja mam pytanie bo może głupie, ale, jak rozpoznać czy te myśli startują z Adżny czy z Maladhary? bo jak to poczuć? u mnie jak myślę o przyszłości to czuję ścisk w brzuchu, ale myśl jest w głowie. no to skąd to właściwie idzie
ojej to jest jakiś przełom bo nigdy tak nie myślałam o tym że ciało coś czuje zanim pojawi się myśl. tzn. słyszałam o tym ale w teorii. a tu masz, Jacek mówi to po prostu i nagle ma sens. to się da w ogóle nauczyć wychwytywać ten moment 'przed myślą'?
można, ale to wymaga sporo praktyki uważności, żeby nie pomieszać z robieniem z igły widły. bo jak zaczniesz za bardzo obserwować każdy sygnał ciała to możesz się nakręcić w drugą stronę. znam kogoś kto tak wpadł w hipochondrię energetyczną, każde mrowienie to była jakaś blokada
no właśnie, Bernadka dotyka czegoś ważnego. jest taki moment w pracy z czakrami gdzie zaczyna się przerostem analizy nad praktyką. ale z drugiej strony, co Jacek powiedział o ciele jako ekranie, to jest naprawdę dobry trop. ja sama przez długi czas szłam od głowy do ciała i to nie działało. jak odwróciłam kierunek, to coś zaczęło się rozluźniać
czytam to co wszyscy pisza i mam jedno praktyczne pytanie do Wanessy bo myśle ze to ważne. te myśli co sie pojawiają przy ruchu, czy to są ZAWSZE te same myśli, ta sama treść, czy za każdym razem coś innego? bo to by wiele mówiło o tym czy to blokada czy po prostu tryb błądzenia umysłu
to co Wanessa opisuje, różne obrazy ale ten sam rdzeń emocjonalny, w numerologii i runach mamy na to swoją terminologię, ale w pracy z czakrami brzmi jak klasyczna praca dla Swadhisthany i Maladhary, nie Adżny. Adżna może to wszystko wyświetlać i amplifikować, ale nie jest źródłem. i martwię się trochę że za bardzo skupiacie się na górze kiedy problem może być gdzieś w dolnej trójce
Amethysta ma rację w kwestii bezpieczeństwa. praca z Maladhara i Swadhisthana bez zakotwiczenia może otworzyć więcej niż ktoś jest gotowy przyjąć. zanim ktokolwiek zacznie grzebać w korzeniu, warto się upewnić że ma jakiś grunt, dosłownie i metaforycznie. uziemienie to nie tylko słowo. Wanessa, czy czujesz się w tej chwili stabilnie w codzienności, mam na myśli: praca, dom, coś stałego?
o, to jest inne pytanie niż się spodziewałam 🙂 ehm, średnio? czyli niby nic się nie wali ale mam wrażenie że stoję na lekko trzęsącym się gruncie. nie wiem czy to od środka czy z zewnątrz
to co Wanessa mówi o trzęsącym się gruncie, to ja to czułam przez prawie rok i naprawdę miałam z tym problem, no. u mnie się okazało po sesjach że ta niestabilność to była Muladhara totalnie rozkręcona ze strachu. ale żeby to sprawdzić to musiałam najpierw w ogóle zacząć słuchać ciała. to trochę trwa zanim w ogóle wiesz co słyszysz
Kenta jak to sprawdzałaś, przez wahadełko czy jak? bo jestem ciekawa czy przy takiej niestabilności wahadło w ogóle daje czytelne wyniki. u mnie jak jestem rozbita to wahadło robi co chce i potem nie wiem co z tym zrobić
wracając do wątku Wanessa i trzęsącego się gruntu, to jeśli mamy jednocześnie niestabilność Maladhary i nadaktywną Adżnę, to jest dość klasyczna kombinacja. korzeń nie daje oparcia, więc głowa (Adżna) przejmuje kontrolę i zaczyna analizować, przewidywać, planować zagrożenia. to jest ten scenariusz gdzie obsesyjne myśli są właściwie strategią przeżycia, nie anomalią. to zmienia trochę podejście do pracy z nimi, nie?
Florka, to jest bardzo dobre ujęcie i zgadzam się. dodałabym tylko że w takiej konfiguracji praca tylko medytacyjna na Adżnie, na przykład wizualizacja indygo, może paradoksalnie nasilić myślenie bo dajemy uwagę temu co i tak jest nadaktywne. bezpieczniejszy start to uziemienie, korzeniowe kolory, kontakt z ziemią, zanim w ogóle dotkniemy trzeciego oka
a to w takim razie to co ja robiłam przez ostatni miesiąc, czyli codziennie wizualizacja Adżny i lapis lazuli na czole przed snem, to mogło mi zaszkodzić? bo jakoś mi ostatnio gorzej a myślałam że będzie lepiej. i teraz nie wiem czy kontynuować
