O, to jest bardzo ważne że napisałaś że wykluczyłaś to medycznie. Dziękuję że to dodałaś, bo rzeczywiście ważne. Ja miałam coś podobnego - uczucie cisku w mostku, lekarze nic nie znaleźli, a po kilku tygodniach pracy z afirmacjami dla serca naprawdę zaczęło puszczać. Nie mówię że to recepta, ale u mnie zadziałało. Może to dla ciebie jakaś wskazówka?
Też chciałam dopytać o te afirmacje - jakie konkretnie? Bo czytałam kilka zestawów i każdy inny, nie wiem który ma sens przy tej czakrze.
A mi ciekawe że nikt tu nie zagadał o sny. Granacik, jak śpisz przy tym wszystkim? Bo jak Anahata jest zatkana to często lecą sny o zamkniętych pomieszczeniach albo o osobach z którymi masz nie rozwiazane sprawy. To taki dodatkowy sygnał który sie przydaje przy rozpoznaniu.
szukanie kogoś we śnie to jeden z najczęstszych motywów przy zablokowanej czakrze serca, ale tu bym uważała z pochopną interpretacją - bo to też może być sen o szukaniu siebie, a nie konkretnej osoby. Czy w tym śnie wiesz kogo szukasz? Czy to jest ktoś znajomy?
Tęsknota chyba. Nie ma paniki, raczej takie przygnębione szukanie. I zawsze budzę się z tym ciężarem w klatce właśnie - jakby sen go zostawiał po sobie.
To jest naprawdę ciekawy trop, bo ciężar po przebudzeniu ze snu emocjonalnego to inny mechanizm niż ciężar który narasta w ciągu dnia. Jeśli on zostaje po snach - to może wskazywać że coś przetwarza się w nocy, ale nie do końca. Jakby Anahata zaczyna pracę i zostaje z tym w połowie. Roch, ty miałeś coś takiego u siebie?
Wow, ten wątek o snach bardzo mi otworzył oczy! Ja też budzę się czasem z uczuciem ucisku i nigdy nie łączyłam tego z tym co mi się śniło. Dziękuję wam za tę obserwację, naprawdę.
Ale zaraz - czy to nie jest trochę tak że interpretacja jest zawsze możliwa? Tzn. każdy sen można dopasować do jakiejś czakry jeśli się chce. Nie mówię że tak jest, ale zastanawiam się jak można to sfalsyfikować.
Dokładnie i myślę że to jest klucz do całej tej rozmowy - samoobserwacja bez przyklejania etykietki. Granacik zaczęła od pytania czy ciężar w klatce to zawsze emocja i myślę że po tylu postach mamy odpowiedź: nie zawsze, ale często jest sygnałem. Tylko który sygnał to już wymaga dłuższej obserwacji.
Pomogło, naprawdę. Mam teraz kilka tropów do sprawdzenia - dziennik snów, obserwacja kiedy dokładnie pojawia się ciężar, może kamień na Anahatę do wypróbowania. I przede wszystkim bez paniki, bo ewidentnie to nie jest coś organicznego. Ale mam jedno pytanie do kogokolwiek - od czego byście zaczęły gdybyście były na moim miejscu?
Ja bym zaczęła od różowego kwarcu szczerze mówiąc, bo mam go i naprawdę coś czuję jak leżę z nim na klatce. Różowy kwarc albo rodonit - ten drugi podobno jest lepszy przy cięższych blokadach. Ale to tylko moje doświadczenie, nie wiem czy każdy tak czuje.
Ja bym jednak zaczął od medytacji z mantrą YAM bo kamienie to raczej wsparcie a nie główna praca. Ćwiczę regularnie i z doświadczenia mówię że mantry robią więcej niż trzymanie kamienia - ale chętnie usłyszę czy ktoś ma inne zdanie, bo może robię coś nie tak.
Żeby nie pozostawić tego bez odpowiedzi - mantry YAM to podstawa jeśli chodzi o Anahatę i nie wyobrażam sobie pracy z tą czakrą bez nich. Ale Liliana i Mlecznia mają rację że kamienie mogą towarzyszyć. Moje pytanie jest takie: czy używacie kamienia podczas mantry, czy osobno? Bo próbowałem łączyć i nie wiedziałem czy to wzmacnia czy rozmywa skupienie.
To ma sens - obserwacja bez oczekiwania efektu. Ale mam pytanie do Jaroslawa bo to mnie zainteresowało: jak długo pracujesz z YAM żeby poczuć jakikolwiek efekt? Pytam bo słyszałam różne rzeczy - że raz wystarczy, że miesiącami nic, że zależy od głębokości blokady. Jak to u ciebie wyglądało?
U mnie pierwsze wyraźne odczucie było po kilku sesjach, ale prawdziwa zmiana - taka że coś puściło w środku - dopiero po regularnej pracy przez kilka tygodni. Minimalnie po 20 minut dziennie, nie od święta. Ale też nie wiem czy to kwestia czasu czy tego że w końcu przestałem się spinać podczas praktyki. Może ktoś miał szybciej?
