Ważna informacja że badania były i są w normie. to zmienia kontekst. "Stres" od lekarza to nie jest bezużyteczna diagnoza - stres realnie powoduje wypadanie włosów, to jest fizjologia, telogen effluvium się nazywa. Ale co z tym stresem robić - tu lekarz często nie pomaga, bo to nie jego działka. I tu praca z Muladharą, uziemieniem, medytacją może mieć realną wartość jako praca ze stresem właśnie.
O, telogen effluvium, zapisałam sobie! Ale pytanie do Lowczyni - czy to znaczy że te dwie ścieżki mogą iść równolegle? Medyczna i energetyczna? Bo zawsze miałam wrażenie że trzeba wybrać jedną albo drugą, i to mnie blokowało żeby w ogóle zacząć cokolwiek. Bardzo się cieszę że to pada w tej rozmowie bo to ważne 🙂
no nie, no ale Walentynka, to chyba oczywiste, nie trzeba aż tak dramatyzować. Nikt tu nikomu nie mówi żeby rezygnował z lekarza. Aether_J sama powiedziała że była u dermatologa. Możemy teraz porozmawiać o tym co FAKTYCZNIE pomaga przy Muladharze bez straszenia ludzi?
Hmm, właściwie Marcelinka ma punkt. Ja sama kiedy zaczęłam czytać o czakrach to gdzieś trafiłam na komentarze że warto "spróbować zanim pójdziesz do lekarza". I trochę mnie to cofało od szukania pomocy. Nie wiem czy to jest problem samych czakr czy ludzi którzy o tym piszą ale widzę że ta granica bywa rozmyta. Dlatego dobrze że to tu pada.
Żeby nie zgubić wątku Aether_J - skoro badania były, skoro stres jest potwierdzoną przyczyną, to morze teraz sensowne pytanie jest: co konkretnie z Muladharą w kontekście stresu zakorzenienia? Bo to jest właśnie to miejsce gdzie te dwie ścieżki się spotykają. Praca z korzeniem jako praca ze stresem i z poczuciem bezpieczeństwa. Ktoś ma konkretne doświadczenia?
Mam! U mnie z tym korzeniem to bylo tak ze po przeprowadzce tez miałem kilka ciężkich miesięcy,i zaczalem chodzic boso po trawie codziennie rano, głupio prosto wiem ale to bylo jedno z pierwszych co poczułem jako realne "przyziemienie". do tego LAM mantry proste ale działa. nie od razu,po pewnym czasie. niewiem czy to czakra sie "otworzyła" ale coś się przesunelo.
no wiesz, no uczciwie - kilka tygodni zanim poczułem cos wyraźniejszego ale to nie jest tak ze siedziisz i czekasz na "efekt". To bardziej ze nagle zauwazasz że spisz lepiej albo że jakoś spokojniej reagujesz na codzienne rzeczy. Nie ma fleszyka ani dzownka, po prostu jakiś dzień jest lżejszy i dopiero potem patrzysz wstecz i widzisz ze coś się zmieniło.
ojjj, okej, to ja mam pytanie bo czytam tę rozmowę od początku i mnie zastanawia jedna rzecz - Aether_J powiedziałaś że po tygodniu się zniechęcasz jeśli nie ma efektów. A jak w ogóle rozpoznajesz że jest efekt? Bo to może być klucz do całej frustracji. Mikolajek mówił że to nie jest flesz ani dzwonek, ale ja bym chciała wiedzieć co konkretnie szukać żeby w ogóle wiedzieć że coś się zmienia.
Pytanie Wieszczki jest naprawde dobre. Zanim ktoś odpowie chaotycznie - warto sie zatrzymać. Przy Muladharze te sygnaly zmiany są bardzo przyziemne,doslownie. To nie jest olsnienie ani wizja. To jest moment w ktorym siadasz rano i nie masz tej napiętej szczeki. Albo jesz i nie jesz naraz ze soba. Albo budzisz się i przez hwile nie masz tej listy lęków na dzień dobry. Drobne rzeczy. Warto je zapisywac bo umysl szybko normalizuje poprawe i zapomina jak było. ale to tylko moje odczucie.
Kurczę, to co Kalikst napisał o tej liście lęków rano to mnie trochę uderzyło. Bo ja mam właśnie taką poranną litanię trosk i nigdy nie pomyślałam żeby to powiązać z korzeniem. Myślałam że jestem po prostu "pesymistką rano". A zapisywanie - tak, to chyba mój problem, robię coś przez tydzień i nie notuję, a potem nie wiem czy było lepiej czy gorzej i drop.
No to potwierdzam, u mnie przy korzeniu były takie właśnie fale. Ale mam konkretne pytanie bo nie widziałam żeby ktoś o tym tu pisał - czy ktoś próbował łączyć mantry z masażem stóp? Bo mam taką teorię że to razem mocniej "odpala" Muladharę przez fizyczny kontakt z ziemią. Robiłam to jakiś czas z czymś co miało zapach cedrowego olejku i subektywnie czułam wyraźny efekt. Może zbieg okoliczności ale chętnie porównam.
Przepraszam ale wchodzę z boku - czy mogę zapytać skąd pochodzi ta konkretna litsa olejków do poszczególnych czakr? Bo widzę że krąży po forach zawsze ten sam zestaw (wetywer, paczuli do korzenia itd.) i nigdy nie spotkałam źródła, tylko dalsze cytowania. Nie mówię że nie działa, pytam skąd to pochodzi i czy jest jakaś pierwotna tradycja czy to jest raczje współczesna kompilacja.
Jarek bo narracja daje kontekst i motywację. Bez niej masz zestaw technik relaksacyjnych które "wiedzą już wszyscy" i większość odklada na jutro. Z nia masz spojny system ktory ma wewnetrzna logike i ktory daje poczucie ze rozumiemy co robimy i po co. Czy ta logika jest dosłownie prawdziwa czy metaforyczna to juz osobna filozoficzna dyskusja. Ale wyrzucanie narracji żeby zostały "same cwiczenia" czesto kończy się tym że zostaje nic bo ćwiczenia bez sensu trudniej utrzymać.
wchodzę tu z konkretnym pytaniem do Aether_J bo trochę gubimy jej przypadek w tej dyskusji filozoficznej - powiedziałaś że dermatolog powiedział "stres" i dał szampon. ale czy rozmawiałaś z lekarzem o konkretnych sposobach pracy ze stresem? czy to była rozmowa pięciominutowa i recepta, czy coś głębszego? Pytam bo od tego może zależeć co naprawdę jest potrzebne, niezależnie od czakr.
i wlasnie to jest dla mnie sedno tej całej rozmowy - że Aether opisala trzy ogromne zmiany naraz i my przez kilkadziesiąt postów gadaliśmy o olejkach i mantrach. nie że to nieważne ale no... przeprowadzka, koniec związku, nowaa praca, to jest trzęsienie ziemi dla calego systemu nie tylko dla Muladhary. U mnie jak sie przeprowadzalem to przez kilka miesiecy dosłownie czułem jakby grunt mi uciekał spod nóg, i to nie przenośnia.
to mówi bardzo dużo! Telogen effluvium bo Poludnica o tym pisała, ma właśnie takie opóźnienie - od 6 do 12 tygodni od stresu do wypadania. Twoje półtora miesiąca to idealnie wchodzi w ten schemat. To nie jest zbieżność, to jest fizjologia
hej, dobra, ale my jesteśmy na foorum gdzie ludzie przychodzą z reanym problemem - Aether traci włosy, szuka pomocy. I tu pojawia się kwestia etyki ktura mnie osobiście niepokoi: jeśli ktoś z wypadaniem włosów zamiast do endokrynologa idzie przede wszystkim "odblokowywać Muladharę",to co wtedy? Mam na myśli że pomijanie badań w imię pracy energetycznej morze być szkodliwe.
No właśnie i tu mam lekki problem z niektórymi bioenergoterapeutami bo spotkałam się z takimi co mówili dość kategorycznie "twoje bóle głowy są z Ajny, nie potrzebujesz neurologa". I to mnie za każdym razem irytuje bo to jest naprawdę niebezpieczne gadanie. Jak odróżnić dobrego praktyka od takiego który po prostu chce kasy?
O matko, to jest naprawdę ważne co Poludnica napisała! Ja sama poszłam kiedyś do kogoś z bólami brzucha i ona od razu powiedziała "to jest Manipura, zrobimy sesję" a ja miałam potem okazać się mieć kamienie żółciowe. Całe szczęście że mama nalegała żebym mimo wszystko poszła do lekarza. Nie chcę sobie wyobrażać co by było jakby nie
Tak, myślę że tak. mam tę wizytę u dermatologa, teraz chcę iść też do lekarza pierwszego kontaktu bo dermatolog tylko obejrzał skórę głowy. Wyniki krwi mam z wiosny ale to już trochę czasu minęło. Medytacja i praca z korzeniem to dla mnie takie... wspierające, nie zamiast. Mam nadzieję że dobrze to rozumiałam od początku.
Dobrze rozumiałaś. I to jest naprawdę dojrzale podejscie jak na kogos kto dopiero zaczyna. Nie wszystkim to przychodzi tak naturalnie
Przeglądam ten wątek od początku i jakoś nie pisałam bo czułam że nie mam dużo do dodania, ale to co teraz się tu dzieje z tą dyskusją o etyce to jest właśnie coś czego mi brakowało na innych forach. Że ktoś powie wprost: uwaga, tu jest granica. Mogę zapytać - czy ktoś wie czy jest jakieś miejsce na tym forum gdzie zbierają takie właśnie czerwone flagi przy wyborze terapeuty? Bo bym poczytała.
Przy okazji chciałam zapytać - czy ktoś z was miał doświadczenie z wahadełkiem akuurat przy diagnostyce korzenia? Bo ja jak próbuję nad swoją Muladharą to wahadełko albo stoi, albo robi takie małe, nerwowe ruchy. I niewiem czy to blokada czy poprostu moje skupienie siada
Przepraszam ze wchodzę w ten wątek ale nie moge nie zapytać - jak wahadełko stoi to jest blokada jak się kręci to przepływ, a jak robi "nerwowe ruchy" to co dokladnie?! Czy jest jakiś klucz interpretacyjny który nie jest arbitralny? Pytam serio, nie złośliwie. sam nie wiem
No ale Jarosław zadał dobre pytanie bo to "brak kontaktu prowadzącego z polem" brzmi jak wyjście ewakuacyjne z każdej falsyfikacji. Wynik A znaczy jedno,wynik B znaczy drugie,brak wyniku to nie wynik tylko problem techniczny. To jest system gdzie każda obserwacja potwierdza teorie.
Dobr,a nie chcę żebyśmy utknęli w kółku kture już przeszliśmy kilka razy w tym wątku. Wróćmy do Aether bo ona tu przyszła z konkretnym pytaniem, a my ją trochę zaalewamy dyskusją filozoficzną 🙂 Aether - piszesz że dermatolog obejrzał skórę głowy, co konkretnie powiedział? Czy była jakaś diagnoza,czy tylko "wróć za trzy miesiące"?
powiedział że skóra głowy wygląda zdrowo, nie ma stanu zapalnego, nie widzi łysienia plackowatego ani żadnej trychologicznej choroby. Stwierdził że to prawdopodobnie wypadanie telogenowe po stresie i zalecił odżywki i spokój. tak trochę po pięciu minutach wizyty. Czułam się trochę odprawiona, szczerze mówiąc.
