To jest naprawdę zależne od osoby. Wahadełko ma tę przewagę że daje widoczny, obiektywny sygnał - widzisz jak się kręci, nie musisz interpretować subtelnych wrażeń z dłoni. Dla kogoś kto ma wątpliwości czy 'cokolwiek czuje' to może być łatwiejsze wejście. Ale jest jeden warunek - żeby wahadełko w ogóle działało, musisz umieć się wyciszyć tak żeby twoje własne napięcie mięśni nie wpływało na ruch.
A skąd wiesz że to nie są twoje mięśnie ruszające wahadłem a nie jakaś energia? Pytam zupełnie serio, bo dla mnie to zawsze była ta główna wątpliwość.
A jak to się testuje zanim zacznę nad czakrami? Czytałem że trzeba najpierw ustalić własny kod, tzn. który kierunek oznacza tak a który nie. Ale nie wiem jak się to robi w praktyce.
Właśnie tu jest ciekawa rzecz - bo jedni mówią że kod jest indywidualny i każdy powinien go ustalić sam, a inni że jest jeden 'standardowy' układ i że jak go zmienisz to się mieszasz. Kto z was to robił i jak to wyszło?
To brzmi sensownie i całkiem prosto. Dobra, myślę że mogę to spróbować zanim przejdę do skanowania czakr. Tylko jedno - czy przy tej diagnostyce wahadełkowej powinna mnie bardziej interesować amplituda obrotu, tzn. jak szeroko się kręci, czy kierunek? Bo widziałem różne interpretacje w sieci i teraz nie wiem co jest ważniejsze.
Okej, to zaczynam rozumieć. Czyli najpierw kalibracja na własnym kodzie, potem dopiero praca z czakrami. Ale mam pytanie praktyczne - czy ktoś skanuje czakry sam sobie, tzn. trzymając wahadełko nad własnym ciałem, czy to wymaga drugiej osoby?
Sam sobie można, ale jest jeden problem - trudno utrzymać rękę swobodnie nad własną, powiedzmy, czakrą korzenia leżąc. Widziałem różne podejścia, jedni skanują nad fotografią, inni nad rysunkiem sylwetki z zaznaczonymi czakrami. Nie wiem jak do tego podchodzi Konstancja, ale mnie to zawsze zastanawiało czy skaner zastępczy tak samo działa.
A co z nogami i stopami w tym kontekście? Bo Marcel zaczął ten wątek od mrowień i zimnych stóp, a teraz rozmawiamy o technice wahadełka. Ciekawi mnie czy przy czakrze korzenia w ogóle trzyma się wahadełko nad stopami, czy nad samą Muladharą przy podstawie kręgosłupa?
Właśnie, to jest dla mnie niejasne. Czytałem że czakra korzenia jest u podstawy kręgosłupa, ale objawy mam w nogach. Czy to znaczy że skanuję tam gdzie czakra fizycznie jest, czy tam gdzie czuję problem?
To bardzo dobra obserwacja, Marcel. Czakra jest zlokalizowana przy kroczu, podstawa kręgosłupa, tam jest centrum energetyczne. Ale Muladhara zarządza całym obszarem - nogi, stopy, kości, to wszystko należy do jej terytorium. Objawy mogą się manifestować dalej od centrum czakry. Skanowałabym więc nad samą czakrą, ale warto też przeprowadzić wahadełko wzdłuż nóg i zobaczyć czy jest jakiś konkretny punkt gdzie reakcja się zmienia.
Hej, mam trochę inne pytanie do tego co Marcel opisuje na początku - te mrowienia i zimne stopy. Czy ktokolwiek tu wykluczył już przyczyny czysto fizyczne? Pytam serio, bo mrowienia w kończynach to może być kwestia krążenia, kręgosłupa, nawet cukrzycy. Zanim Marcel zacznie diagnozować wahadełkiem, warto wiedzieć że lekarz nic nie znalazł.
Byłem u lekarza, nic konkretnego nie wyszło. Dlatego w ogóle zacząłem szukać w tym kierunku. Morfologia, tarczyca, kręgosłup - wszystko w normie. Lekarz powiedział że pewnie stres.
A czy ten stres o którym mówi lekarz nie jest właśnie objawem tej zablokowanej korzenia? Bo czytałem że to działa w obie strony - czakra zablokowana powoduje lęk i stres, ale też chroniczny stres może zablokować czakrę. Jak wy to rozumiecie, co jest przyczyną a co skutkiem?
Szczerze? To jest pytanie bez jednoznacznej odpowiedzi i każdy kto mówi że wie na pewno, upraszcza. W tej pracy zakłada się raczej że to się nawzajem napędza i nie ma sensu szukać początku. Ważniejsze jest żeby przerwać ten krąg gdziekolwiek możesz. Marcel, czy te mrowienia nasilają się w konkretnych sytuacjach? Przy stresie, wieczorami, po dłuższym siedzeniu?
Teraz jak myślę, to chyba bardziej wieczorami i kiedy jestem zmęczony albo mam gorszy dzień. Przy relaksie rzadziej. Nie łączyłem tego z emocjami wcześniej, ale faktycznie może coś w tym być.
To jest ciekawe że wieczorami, bo kiedyś czytałem że właśnie wtedy kiedy ciało odpuszcza kontrolę, różne zablokowane rzeczy dają o sobie znać. Jakoś tak w nocy albo przy zmęczeniu. Nie wiem czy to regułka czy coś za tym stoi, Konstancja może wie więcej.
A to wróciłoby nas do tego uziemienia o którym była mowa wcześniej. Marcel, czy próbowałeś czegoś w tym kierunku od kiedy piszesz w tym wątku? Coś z tych rzeczy które tu padały - stanie boso, wizualizacja, cokolwiek?
